marek sawicki (strona 4 z 8)

Serial "Reset" w TVP. "Wszyscy się pomylili, także Morawiecki"
WIDEO

Serial "Reset" w TVP. "Wszyscy się pomylili, także Morawiecki"

W poniedziałek na antenie TVP Info i TVP1 wyemitowano pierwszy odcinek serialu dokumentalnego "Reset". Jego autorami są dziennikarz Michał Rachoń i historyk Sławomir Cenckiewicz. Ma on prezentować, w jaki sposób za rządów PO-PSL budowano relacje Polski z Rosją. - Zachęcałbym pana Rachonia do tego, żeby jeden z odcinków poświęcił próbie przejęcia Azotów Tarnów przez Rosjan - stwierdził gość programu "Tłit" Marek Sawicki z PSL. - Może też niech pan Rachoń zaprosi jako eksperta i komentatora pana Piątka, bo on wiele informacji publikował, chociażby na temat pana Macierewicza i wielu polityków PiS. Ma kilkanaście procesów sądowych, ale o ile wiem, żadnego nie przegrał - dodał polityk PSL. - Czy z perspektywy kilku lat uważa pan, że wszystkie decyzje podejmowane przez rząd PO-PSL wobec Rosji były słuszne? - dopytywał prowadzący program Michał Wróblewski. - To jest inna sytuacja, inny czas i inne spojrzenie na relacje polsko-rosyjskie, czy Rosji z Unią Europejską. Ja sam pamiętam, jak w roku 2007 jechałem do Moskwy rozmawiać o odblokowaniu eksportu polskiej żywności. Traktowałem to jako rozmowy handlowe - ocenił Sawicki. - Reset i Amerykanów, i Zachodu wobec Rosji polegał na tym, że wszystkim się wydawało, że związanie Rosji gospodarczo z Europą sprawi, że nie będzie ona miała zapędów imperialnych. I wszyscy się pomylili - przyznał Sawicki. - I Donald Tusk też się pomylił? - dopytywał prowadzący program. - Nie tylko Donald Tusk, także Mateusz Morawiecki, który był w zespole doradców ekonomicznych premiera. Mógł go ostrzegać, a on nie tylko go nie ostrzegał, ale wiemy, że BZ WBK (Morawiecki był w latach 2007-2015 prezesem tego banku - przyp. red.) aktywnie uczestniczył w próbie przejęcia Azotów Tarnów, więc to też trzeba wyjaśnić - stwierdził Sawicki.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Ustawa wraca do Sejmu. "Przyjaciele zza oceanu pogrozili palcem"
WIDEO

Ustawa wraca do Sejmu. "Przyjaciele zza oceanu pogrozili palcem"

Sejm ma się we wtorek zająć prezydencką nowelizacją tzw. lex Tusk. Rzecznik PiS Rafał Bochenek zapowiedział na antenie radiowej Jedynki, że jego ugrupowanie poprze przygotowany przez prezydenta projekt. - To znaczy, że PiS przyznał się, iż złożony przez nich w Sejmie projekt jest projektem złym. I to na tyle złym, że konstytucjonaliści znaleźli w nim co najmniej 17 naruszeń konstytucji - ocenił gość programu "Tłit" Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Ja często mówiłem, że to nie jest projekt pisany na podstawie polskiego prawa, tylko zwyczajnie na podstawie prawa sowieckiego, bardzo mocno przypominający sowieckie czerezwyczajki - dodał Sawicki. Jego zdaniem prezydent, składając projekt nowelizacji "lex Tusk", przyznał się, że pochopnie podpisał się pod ustawą. - Widać wyraźnie, że przyjaciele zza oceanu pogrozili palcem i to dla pana prezydenta ma znaczenie - ocenił. - Myśli pan, że pan prezydent jest taki strachliwy? - dopytywał się prowadzący program Michał Wróblewski. - Jak znowelizowali ustawę o IPN i Izrael i Stany Zjednoczone oburzyły się na jej zapisy, to z tej nowelizacji się wycofali. To nie jest rzecz nowa - odparł Sawicki. - Prezydent zachował się, jak w tym kawale o rabinie, wprowadzili najpierw do salonu 17 kóz - mówię 17, bo 17 naruszeń konstytucji - a potem pan prezydent mówi: no, dobrze, ja te cztery kozy wyprowadzę. Nadal 13 w salonie pozostaje. Czy to jest jeszcze salon? - kpił polityk PSL. Zapowiedział, że jego klub nie poprze nowelizacji. - Jestem z zawodu inżynierem, jeśli zrobi się zły projekt jakiejś maszyny, to nie można go naprawiać, trzeba go wyrzucić do kosza i zrobić od nowa. Nie można uczestniczyć ani w jakikolwiek sposób firmować tego bezprawia legislacyjnego - stwierdził Sawicki.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Szydło się odcina, polityk PSL reaguje. "A miało być inaczej"
WIDEO

Szydło się odcina, polityk PSL reaguje. "A miało być inaczej"

Czy opozycja, jeśli przejmie władzę, powoła jakieś ciało, które zbada wykorzystywanie publicznego grosza przez polityków PiS, a przede wszystkim ich znajomych? - zapytał swojego gościa Marka Sawickiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego prowadzący program "Tłit" w WP Michał Wróblewski. We wtorek Wirtualna Polska przedstawiła drugą część raportu o zarobkach ludzi związanych z PiS w giełdowych spółkach z udziałem państwa. - Dziwi mnie postawa Beaty Szydło. Zdumiewa mnie fakt, że pani premier odcina się od osób, które wcześniej wprowadzała w obszar polityki, a potem gospodarki - stwierdził polityk PSL. Prowadzący program przypomniał, że osoby te obejmują intratne stanowiska, a potem wpłacają pieniądze na konto partii. - Niby to jest legalne, ale to pokazuje, że sam system subwencji na partie polityczne okazał się systemem niewystarczającym - odparł Sawicki. - Skoro wprowadziliśmy swego czasu zakaz finansowania partii politycznych przez różnego rodzaju firmy, przedsiębiorstwa, etc., ale legalne są indywidualne wpłaty, to może trzeba również wprowadzić zakaz indywidualnego finansowania, przynajmniej przez osoby związane ze spółkami Skarbu Państwa. Mamy tych spółek ponad 400, tam jeszcze dochodzi mnóstwo spółek-córek i tych osób powiązanych jest bardzo dużo - dodał. Prowadzący zwrócił uwagę, że komentatorzy związani z PiS przypominają materiały prasowe z 2012 roku, które opisywały "pajęczynę PSL", czyli działaczy tego ugrupowania, ich znajomych lub członków rodzin, którzy również znaleźli zatrudnienie w spółkach Skarbu Państwa. - No, ale miało być inaczej - zwrócił uwagę polityk PSL. - Czy to jest wytłumaczenie dla rządzących, że tak można robić? - pytał gość programu "Tłit". - Uważam, że jeśli niektóre wpłaty na konto PSL były związane z obejmowaniem jakiejś funkcji i wdzięcznością, to nie było to w porządku - dodał. Sawicki zwrócił też uwagę, że podobne zachowania miały miejsce w Platformie Obywatelskiej. - Skala jest proporcjonalna do udziału we władzy - wyjaśniał. - Myślę, że czas zastanowić się nad zmianą finansowania partii, żeby był to system być może finansowania całkowicie budżetowego, nawet z zakazem wpłat dla osób fizycznych - stwierdził Sawicki.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Start Gowina z list opozycji? "Ja bym nikomu nie zamykał drogi"
WIDEO

Start Gowina z list opozycji? "Ja bym nikomu nie zamykał drogi"

Jarosław Gowin wystąpił niedawno na konferencji liderów opozycji. Nie wszyscy na opozycji chcą go jednak na wspólnych listach. Czy mógłby startować do Sejmu z list PSL? O to Marka Sawickiego pytał Patrycjusz Wyżga w programie "Tłit". - To są życzenia wielu publicystów i dziennikarzy. Zapewniam, że o wspólnych listach politycy mniej rozmawiają niż dziennikarze i publicyści. To samo mamy i tutaj. Jako katolik mówię, że każdy ma prawo do nawrócenia. Jeżeli (Gowin - red.) doszedł do wniosku, że błądził, a już w czasie wyborów prezydenckich miał szansę z tego błędu się wywikłać, ale nie miał na tyle odwagi by to zrobić, w tej chwili jasno jest tym, który także ze środka widział i ocenia. Jeżeli będzie zapotrzebowanie wyborców na jego start w wyborach, to pewnie jakieś miejsce swoje w tych wyborach znajdzie. Ja bym nikomu nie zamykał drogi - mówił Marek Sawicki. Czy gdyby Zbigniew Ziobro podobnie jak Jarosław Gowin odszedł z rządu, to jego start z list opozycji byłby możliwy? - Ja bym zostawił zasłonę milczenia nad tym szkodnikiem. On jest ministrem sprawiedliwości najdłużej w wolnej Polsce, bo już 9 lat. Obiecał wielką reformę wymiaru sprawiedliwości, z tej reformy wyszło wielkie fiasko - stwierdził. - To ten polityk, w imię swoich partyjnych interesów blokuje od ponad roku możliwość skorzystania z wielkich funduszy inwestycyjnych, ponad 270 mld zł - podkreślił.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"W Polsce mamy dwa głazy milowe". Ostre słowa o Ziobrze i Morawieckim
WIDEO

"W Polsce mamy dwa głazy milowe". Ostre słowa o Ziobrze i Morawieckim

W wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej szefowa KE Ursula von der Leyen przyznała, że obecna ustawa o sądownictwie nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innych sędziów bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Według niej, żeby otrzymać pieniądze z KPO, należy te kwestie rozwiązać. – Warunki pozyskania tych pieniędzy negocjował premier Mateusz Morawiecki. To on wyraził zgodę na wszystkie kamienie milowe. Tę niejako gwarancję realizacji tych zobowiązań potwierdził prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z Ursulą von der Leyen. To ci dwaj panowie zobowiązali się do tego, że w Polsce na tyle uporządkujemy sprawy, że nie będzie żadnych przeszkód w zakresie pozyskania pieniędzy – powiedział w programie "Tłit" WP Marek Sawicki z PSL-KP. - Dziś szkodnicy z Solidarnej Polski mówią, ze UE wymyśla jakieś kolejne kamienie milowe. A ja mówię wyraźnie: w Polsce mamy dwa głazy milowe. To jest Mateusz Morawiecki, który co innego obiecuje w Brukseli, a co innego mówi w Polsce – zwyczajnie i tu i tu kłamiąc - a drugi głaz to oczywiście Zbigniew Ziobro, który na antyunijności buduje własną retorykę polityczną, wyraźnie szkodząc Polsce i Polakom – wskazał. – Więc póki tych dwóch szkodników, tych dwóch głazów milowych z polskiej polityki się nie usunie, dotąd nie będzie żadnych środków z KPO – ocenił. – Najlepszym scenariuszem jest wyrzucenie Ziobry z rządu i rozpisywanie wcześniejszych wyborów parlamentarnych. I niech społeczeństwo samo decyduje, ko z kim będzie zakładał koalicję. Taka podmiana dzisiaj z bankrutującym PiS-em, Solidarnej Polski z PSL jest zwyczajnie nierozsądna i niepotrzebna – skomentował Sawicki.
Będą wyjątkowo słabe zbiory w tym roku? "Trudny czas dla rolników"
WIDEO

Będą wyjątkowo słabe zbiory w tym roku? "Trudny czas dla rolników"

Rosnące ceny, słabe zbiory i susza – czy nadchodzi trudny czas dla rolników? – Ten czas jest od wielu lat trudny dla polskich rolników – powiedział w programie "Tłit" WP Marek Sawicki. – Rolnicy mają problemy nie tylko z tym, że nie zapłacili jeszcze rachunków za kupione drogie nawozy (…), rolnicy także nie dostali odszkodowań za przymrozki i suszę, gdzie straty były ewidentne. Jednak ubezpieczyciele nie chcą tych strat likwidować i nie chcą sporządzać protokołów zniszczeń – dodał. – Duży niepokój budzi w tej chwili u rolników kwestia spadających cen zbóż i rzepaku - wskazywał. Jak wyjaśnił, będą musieli je bowiem sprzedawać po znacznie zaniżonych cenach. Gdzie możemy się w tym roku spodziewać najsłabszych zbiorów? – Z pewnością w regionach Polski centralnej, kujawsko-pomorskie, Wielkopolska, zachodniopomorskie, Dolny Śląsk – tam z pewnością spodziewać się trzeba zbiorów słabszych – mówił polityk. – W Polsce środkowo-wschodniej, na wschód od Wisły, tej suszy jeszcze aż tak nie odczuwamy – wtrącił. Jak podkreślił, w tym zakresie pomogłoby rozwiązanie, którego do tej pory nikt nie podejmował. – Mamy naprawdę ogromną, gęstą sieć małych strumieni, małych rzeczek, na których powinny być co najmniej co 2,3 km półhektarowe, hektarowe zbiorniki retencyjne – wyjaśnił. – Nic się w tym zakresie nie robi – stwierdził. – W tej chwili mamy ogromne pieniądze z KPO i chociażby odtworzenie tych starych zbiorników retencyjnych po starych młynach wodnych, tartakach naprawdę nie jest kosztowne i można to zrobić z korzyścią dla środowiska, zwiększając możliwości retencyjne – oznajmił.
WIDEO

Dodatek węglowy to "zwyczajna ściema"? Ostre słowa posła PSL

Solidny gospodarz zaopatrzył się w węgiel – powiedział niedawno polityk PiS Krzysztof Tchórzewski, który miał odwiedzić swoją rodzinną miejscowość. – Pan Krzysztof Tchórzewski jest z mojego regionu, regionu siedleckiego, dokładnie z Tchórzewa – 30 parę km ode mnie, i mam wrażenie, że pan Tchórzewski ostatni raz w swojej rodzinnej wsi był 30 parę lat temu – skomentował w programie "Tłit" WP Marek Sawicki z PSL-KP. – 30 lat temu rzeczywiście gospodarze w węgiel zaopatrywali się na ogół tuż po pierwszych zbiorach żniwnych (…) – dodał. – W tej chwili, póki co, nie słyszałem ani w Tchórzewie, ani w Sawicach, żeby ludzie mieli zakupiony węgiel i zrobione zapasy wieloletnie, tak jak to bywało za czasów komuny – stwierdził. – Obecnie nie ma takiej sytuacji – dodawał. Podał przykład znajomego gospodarza. – I on niestety mówi, że nie ma co nawet jechać na Śląsk, bo po takiej cenie, w jakiej on tu go przywiezie, nikt tego węgla nie kupi. Wszyscy czekają na obiecany węgiel za 996 zł – mówił. Skomentował też kwestię wycofania się rządu z początkowej formy tzw. ustawy węglowej i wprowadzenia dodatku węglowego. – Nie mamy do czynienia z żadnym dodatkiem węglowym. To jest zwyczajna ściema. My mamy do czynienia z gwiazdką, którą tylko tym, którzy zarejestrowali piece jako kopciuchy, na Boże Narodzenie, na wigilię rząd chce dać 3 tysiące zł – ocenił Sawicki. Wskazał, że osoby, które zainwestowały w zmianę źródła ciepła, na żadną pomoc ze strony rządu nie mogą liczyć. – Oni dla państwa nie istnieją. Istnieją tylko ci, którzy nic nie robią, czekają, aż samo się stanie. Więc pozostała ta grupa z piecami węglowymi, ta, która jest najbardziej konserwatywna, nie odpowiada na zapotrzebowania i wezwania klimatyczne i dziś rząd mówi: im trzeba zapłacić – uważa poseł.