WAŻNE
TERAZ

Tragedia w dwóch aktach. Polacy nie podołali w starciu z Włochami

koronawirus wybory (strona 2 z 11)

Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza
WIDEO

Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza

- Chińczyk, który nie dogotował nietoperza - tak w programie specjalnym Wirtualnej Polski mec. Roman Giertych odpowiedział na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za odwołane wybory prezydenckie w niedzielę 10 maja. - Przyczyną odwołania głosowania był koronawirus - sprecyzował adwokat oraz były polityk. Uznał, że przeprowadzenie wyborów - nawet gdyby Państwowej Komisji Wyborczej się to udało - w tym terminie byłoby "działaniem nierozsądnym". - Natomiast ten stan faktyczny nie został odzwierciedlony prawnie. Rada Ministrów nie podjęła decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego, który rozwiązałby wszystkie problemy prawne, a wybory zostałyby przesunięte prawdopodobnie na jesień - stwierdził Roman Giertych. Rozwiązania zastosowane przez obóz nazwał "schizofrenia prawną" i "wygibasami prawnymi". - Współczuję wykładowcom prawa konstytucyjnego, bo jak mają wytłumaczyć młodym ludziom, że według PKW 1 = 10. Przecież to jest sprzeczne z fundamentalną logiką prawa i życiową - dodał były wicepremier i szef MEN. W ocenie Giertycha, gdyby wicepremierowi Jackowi Sasinowi udało się doprowadzić do głosowania korespondencyjnego, to byłoby ono "kompletną farsą" i mogło wywołać niepokoje społeczne. - To już nie ma znaczenia. Przeprowadźmy te wybory w lipcu czy sierpniu, tak, aby suweren mógł wyrazić swoją wolę w wolnych demokratycznych wyborach - mówił gość WP.
Arkadiusz Jastrzębski Arkadiusz Jastrzębski
Wybory 2020. Kamil Bortniczuk: odpowiednie organy państwa zajmą się sprawą
WIDEO

Wybory 2020. Kamil Bortniczuk: odpowiednie organy państwa zajmą się sprawą

Kamil Bortniczuk był gościem Marka Kacprzaka w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Polityk Porozumienia był pytany o wybory prezydenckie 2020 i słowa wicepremiera Jacka Sasina, który kilka dni temu mówił, że to on zlecał drukowanie kart wyborczych, a w poniedziałek zaczął się z tego wycofywać. Z kolei opozycja domaga się Trybunału Stanu dla odpowiedzialnych za organizację majowych wyborów. Czy tego się boi rząd? – Nie śledzę każdej wypowiedzi Jacka Sasina, natomiast odpowiednie organy państwa, jak rozumiem, zajmą się sprawą i wyciągną odpowiednie wnioski – oświadczył Bortniczuk. Dodał, że istnieje szansa, że wydrukowane już karty wyborcze zostaną wykorzystane w głosowaniu, które może się odbyć na przełomie czerwca-lipca. - Liczę się z tym, że jeśli ktoś zgłosi zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, czy jakiekolwiek innej niejasności, to odpowiednie organy z najwyższą powagą do tego podejdą, przeanalizują i wyciągną wnioski – tłumaczył polityk Porozumienia. Zaznaczył jednocześnie, że nikt ze strony rządu w sprawie wyborów nie działał ze złą wolą, wszyscy chcieli zorganizować je w konstytucyjnym terminie. Czy rząd powinien się obawiać interwencji NIK i Mariana Banasia? Kamil Bortniczuk odparł, że "należy pytać tych, którzy odpowiadali za organizację majowych wyborów".
Karolina Kołodziejczyk Karolina Kołodziejczyk