WAŻNE
TERAZ

6-latek nie żyje. Obaj kierowcy usłyszą zarzuty

kijów (strona 24 z 41)

Przyjął uchodźców z Ukrainy. Poruszający apel Michała Kamińskiego
WIDEO

Przyjął uchodźców z Ukrainy. Poruszający apel Michała Kamińskiego

Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (PSL-KP) przyjął pod swój dach rodzinę z Kijowa: żonę przyjaciela, jej siostrę i czwórkę dzieci. - To z nawiązką wypełnienie deficytu, który pojawił się wraz z wyjechaniem mojej starszej córki na studia do Gdańska - mówił w programie specjalnym WP. Jak uchodźcy odnajdują się w Polsce? - Byliśmy razem na zakupach w centrum handlowym. Zauważyłem ogromne wzruszenie, kiedy widzieli polskich, ukraińskich, białoruskich wolontariuszy z tabliczkami, ukraińskimi flagami, zbierających pomoc dla Ukrainy. Takie objawy przyjaźni bardzo pomagają tym ludziom. Dlatego proszę każdego, kto się spotka z uchodźcą z Ukrainy, żeby mu dodawać otuchy. To szalenie ważne - przekonywał Kamiński. Polityk PSL-KP podkreślił, że uchodźcy z Ukrainy czują się zagubieni. - Niech sobie każdy wyobrazi, że w ciągu kilkunastu godzin musi opuścić dom, wziąć małą dziewczynkę, małego chłopczyka i jechać 2000 km do obcych ludzi - wyjaśnił. - To, co rzuca się w oczy, zarówno u ludzi, których mam tutaj, jak i u tych, z którymi rozmawiam tam, to wrażenie pewnej nierealności tego, co się wydarza - że są aktorami scen z filmów, które opisywały II Wojnę Światową, że trzeba się chować w schronach, że znowu nabiera bardzo realnego znaczenia pojęcie "wróg" - kontynuował Kamiński. - Nagle "wróg" to nie jest ktoś, kogo się nie lubi w TV, z kim nie zgadzamy się przy piwie, tylko ktoś, kto może przyjść i nas zabić. Nosi inny mundur, jest pod obcą flagą, chce zająć mój kraj, zabić mnie i moich rodaków - wyjaśnił.
Natalia Durman Natalia Durman
WIDEO

Rosyjski konwój od trzech dni stoi blisko Kijowa. Problemy Rosjan czy plan taktyczny?

Firma Maxar Technologies po raz kolejny udostępniła w piątek zdjęcia satelitarne znad Ukrainy, na których zobaczyć można rosyjski konwój liczący setki pojazdów wojskowych. Konwój od 3 dni stacjonuje w pobliżu Kijowa. Znajduje się obecnie w pobliżu lotniska w Antonowie, w odległości ok. 25 km od stolicy Ukrainy. Rozciąga się na ok. 65 km. Wstrzymywanie się od ataku tak długi czas rodzi pytanie, co planuje armia rosyjska w związku z tym dużym transportem? Informatorzy amerykańskiego wywiadu podają, że wojska rosyjskie operujące ciężkim sprzętem borykają się z problemami zaopatrzenia w żywność, paliwo oraz amunicję. Odnotowano także ataki ukraińskich wojsk z użyciem przeciwpancernych pocisków Javelin na pojazdy znajdujące się z przodu oraz z tyłu konwoju. Mogło to sprawić problemy z przejazdem kolumny po utwardzonej drodze. Wiadomo, że pogoda również nie sprzyja poruszaniu się czołgom oraz transporterom opancerzonym, które grzęzną w błocie. Ataki na tył skutkują często zniszczeniem wozów z zaopatrzeniem i przez to pozbawienie wojska paliwa, jedzenia i amunicji. Siły Ukrainy już w pierwszych dniach walk zniszczyły celowo wiele głównych dróg, torów kolejowych oraz lotnisk, które mogłyby służyć Rosjanom jako miejsca transportu zaopatrzenia dla wojsk. Sekretarz prasowy Pentagonu w USA, John Kirby, stwierdził, że plan szybkiego ataku na stolicę został tymczasowo zablokowany. Pytanie, które nasuwa się w związku z zatrzymaniem się konwoju, to powód braku zdecydowanego uderzenia ukraińskich sił na kolumnę rosyjskich pojazdów, które stojąc kilka dni w jednym miejscu i na otwartym terenie, stanowiłby łatwy cel. Zdaniem Pentagonu wynikać to może z obecności broni przeciwlotniczej w konwoju - dlatego też Ukraińcy nie podejmują próby jego zniszczenia. Amerykańscy analitycy studzą jednak zbytni optymizm, gdyż Rosjanie są jeszcze dalecy od poniesienia porażki w Ukrainie. Rosja większe sukcesy odnosi na południu kraju. Udało im się zdobyć miasto Chersoń oraz, wraz z siłami separatystów z Donbasu i Ługańska, okrążyć Mariupol, gdzie bronią się jeszcze dzielnie siły ukraińskie. Według Johna Kirby'ego kluczową kwestią w wojnie w Ukrainie jest dostęp do zaopatrzenia. Jeśli Rosjanie rozwiążą ten problem, wówczas Ukraina może ulec pod naporem wojsk Kremla. Podobna sytuacja jest po drugiej stronie barykady. Jeżeli Ukraina nie otrzyma realnej pomocy od zachodu w postaci sprzętu i zaopatrzenia, wówczas będzie w stanie bronić się jeszcze tylko przez określony czas.
Ukraina. Mieszkają w piwnicy od kilku dni. ''Co wy robicie?! Dlaczego nas zabijacie?!''
WIDEO

Ukraina. Mieszkają w piwnicy od kilku dni. ''Co wy robicie?! Dlaczego nas zabijacie?!''

Od kilku dni nie ustają walki i bombardowania Kijowa. W środę (2 marca) po raz kolejny rakiety uderzyły w wieś Horenka, która znajduje się na północnozachodnich obrzeżach stolicy. Mieszkańcy wsi zmuszeni są do mieszkania w schronach i piwnicach. Agencja medialna Associated Press dotarła do jednego ze schronów w Horence. Larissa, mieszkanka wsi, nie przyjmuje do wiadomości tłumaczenia Władimira Putina, że atak Rosji na Ukrainę ma na celu ''denazyfikację'' i ''przyniesienie wolności'' Ukraińcom. - Nie zaprosiliśmy ich tutaj, żeby nas uwolnili. Nie potrzebujemy od nich wolności. Zostawcie nas w spokoju. Nie czekamy tu na was, okupanci, agresorzy, faszyści. Faszyści bombardują spokojne domy, spokojnych ludzi – powiedziała dla AP. Mąż Larissy był Rosjaninem, a ona sama ma nadal krewnych mieszkających na terenie Rosji. Lokalne władze wsi Horenka poinformowały, że od początku ataku Rosji na Ukrainę, który miał miejsce w czwartek (24 lutego), rannych zostało 12 mieszkańców wsi, a 2 osoby zginęły. Straty materialne poniesione w wyniku bombardowań są ogromne. Dla ludzi zmuszonych do życia w piwnicy najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo bliskich i aby nikt więcej nie zginął. - Zastanówcie się, co wy (rosyjscy żołnierze) robicie! My jesteśmy spokojnymi ludźmi. Chcemy pokoju. Chcemy żyć i wychowywać nasze dzieci. Dlaczego? Po co? Dlaczego nas zabijacie?! – powiedziała Natasza, mieszkanka wsi Horenka.