kijów (strona 20 z 45)

Zełenski jest bezpieczny w Kijowie? Polski wojskowy mówi o spotkaniu z jego udziałem
4:42

Zełenski jest bezpieczny w Kijowie? Polski wojskowy mówi o spotkaniu z jego udziałem

Czy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski może czuć się bezpiecznie w stolicy, która znowu jest atakowana z powietrza? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" ppłk. rez. Andrzeja Kruczyńskiego, byłego oficera GROM i eksperta z Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. Wojskowy opowiedział o konferencji w Ukrainie, w której niedawno brał udział i na której niezapowiedzianie pojawił się prezydent Zełenski. - Od początku wojny jest zagrożenie. Już przed wojną mogły być plany, by prezydenta zneutralizować. (...) Niedawno wróciłem z Ukrainy. Miałem okazję spędzić kilka dni w Kijowie na ciekawej konferencji, gdzie też był prezydent Ukrainy, jego żona, byli inni ważni oficerowie z premierem i szefem MON-u. To było owiane tajemnicą. W żadnej agendzie nie było punktu dot. obecności prezydenta. On ma swoją perfekcyjną ochronę. Wiedzą jak się poruszać i niepotrzebnie nie nadstawiają głowy. (...) Myślę, że sztab ludzi, który dba o bezpieczeństwo prezydenta, jest dobrze przygotowany. Myślę, że jest wspierany wywiadowczo przez Zachód. Oby dalej tak fantastycznie sobie radzili. Prezydent jest niesamowitym motywatorem, musi czasem pokazać się na linii frontu, ale zawsze było to robione z głową, by to ryzyko było akceptowalne - powiedział ppłk. rez. Andrzej Kruczyński. Mateusz Ratajczak dopytywał o zagrożenie, które mogą czuć zachodni przywódcy przed wizytami w Ukrainie. Swój przyjazd odwołał ponownie niemiecki prezydent. - Trudno się temu dziwić. Ryzyko jest. Niektórzy mogą dojść do wniosku, że nie przyjeżdżają, ale pamiętajmy, że wsparcie nie zawsze musi być fizyczne. Ukrainę można wspierać na 20 sposobów: wysyłając sprzęt, słuchając Ukrainy (...) można szkolić ludzi pod kątem perfekcyjnego użycia sprzętu. Ten sprzęt, który trafia do Ukrainy, jest naprawdę z najwyższej półki - dodał były oficer GROM. - Widziałem twarze głównych graczy w Ukrainie i było widać optymizm. Wierzą, że ten konflikt skończy się wcześniej czy później. Miejmy nadzieję, że wcześniej. Są plany odbudowy Ukrainy. (Prezydent Zełenski - red.) jest na pewno zmęczony, ale na pewno nie jest przestraszony. Delegacja z Europy też była pod wielkim wrażeniem tego entuzjazmu, pomimo wielkiej tragedii. Miejmy nadzieję, że będzie tak dalej - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Zmasowane ataki rakietowe na Ukrainę. Rosjanie wystrzelili 75 pocisków
2:14

Zmasowane ataki rakietowe na Ukrainę. Rosjanie wystrzelili 75 pocisków

75 – tyle rakiet w kierunku Ukrainy wystrzeliła Rosja, która w poniedziałek rano przeprowadziła zmasowany atak w całym kraju. 41 rakiet zostało zestrzelonych – podało ukraińskie MON. Pozostałe uderzyły w krytyczne miejsca w Ukrainie - infrastrukturę techniczną, mosty, parki, drogi - miejsca pełne cywilów. W całej Ukrainie od rana wyły syreny. Zmasowany atak Rosjan ma być odwetem Putina za zniszczenie Mostu Krymskiego. Pod ostrzałem znalazły się m.in. Lwów, Tarnopol, Dniepr. Ogromne zniszczenia odnotowano w Kijowie. Dramatyczne nagrania publikują m.in. agencja Reutera i Associated Press. We wczesnych godzinach rakieta spadła na kładkę w centrum stolicy, gdzie w momencie eksplozji przechodził człowiek. Do mediów społecznościowych trafiło też wideo nastolatki, która przemierzała ulice Kijowa cała roztrzęsiona, aż nagle kilka metrów obok niej spadła bomba. Kreml celowo przeprowadził rakietowe ataki w poniedziałek z samego rana, podczas gdy wielu ukraińskich obywateli przebywało w tym momencie na zewnątrz, idąc do pracy czy szkół. Jak twierdzi ukraiński portal Pravda, ofiar mogą być nawet setki, a co więcej, niewykluczone, że to dopiero początek i przez kilka kolejnych dni Rosjanie dalej będą zrzucać rakiety w odwecie za pasmo porażek na froncie. "Putin jest terrorystą, który rozmawia przy pomocy rakiet" – napisał o atakach Dmytro Kułeba, ukraiński minister spraw zagranicznych. "Liczne rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę. Jedyna taktyka Putina to terror skierowany wobec spokojnych ukraińskich miast, ale on nie złamie Ukrainy" – podsumwał szef ukraińskiego MSZ.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Jadą tam, gdzie nikt nie chce. Polak ujawnia, jak wygląda praca medyków w Ukrainie
6:41

Jadą tam, gdzie nikt nie chce. Polak ujawnia, jak wygląda praca medyków w Ukrainie

Rosyjska inwazja trwa. O aktualnej sytuacji w Ukrainie rozmawialiśmy z Damianem Dudą, szefem medyków-ochotników na froncie ukraińskim. - Bywa tak, że karetki ukraińskie, które są na miejscu, nie wyjeżdżają w mieście do przypadków osób rannych, bo nie są przystosowane do działania w strefie wojny. Tam jedziemy my - medycy taktyczni, osoby obyte ze środkami bojowymi - tłumaczył w programie "Newsroom WP". Medyk opowiedział o kulisach pracy podczas rosyjskich ataków na ukraińskie miasta. - My walczymy o czas, aby ranni mogli trafić w ręce specjalistów. Niestety, nie jesteśmy w stanie w polu wykonać skomplikowanego zabiegu - wskazał Duda, zaznaczając, że jeden z poszkodowanych, któremu pomogli jego ludzie, stracił nogi na polu bitwy. - Na froncie mamy do czynienia z wywróceniem procedur medycznych (…), to jest inny świat. Wokół nas są środki bojowe, za plecami jest przeciwnik, żołnierze - mówił medyk. Zapytaliśmy go też, dlaczego zdecydował się na wyjazd do Ukrainy. - Ja i moi ludzie nie jesteśmy medykami z wykształcenia, nas wykształciła wojna. Widzieliśmy doły śmierci w Buczy, widzieliśmy, jak wygląda rosyjski mir. Podjęliśmy decyzję, że chcemy maksymalnie pomóc. Traktujemy się jako przedstawiciele wolnego świata, to jest nasz sprzeciw wobec tego, co się dzieje - podkreślił Damian Duda.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Radosław Opas Radosław Opas