WAŻNE
TERAZ

Pełczyńska-Nałęcz pisze do działaczy. "Za chwilę z Polski 2050 nie zostanie cegła na cegle"

kary (strona 2 z 7)

"Sprawiedliwość" według szlachty. Tak karano chłopów w dawnej Polsce
WIDEO

"Sprawiedliwość" według szlachty. Tak karano chłopów w dawnej Polsce

Prawdziwe kary były tylko dla chłopów, szlachta miała swoje prawo. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Areszt trwał tylko do czasu procesu. Po skazaniu przestępca najczęściej tracił rękę, nos lub uszy - w ramach kary - i był wypuszczany. W przypadkach najcięższych przestępstw lub recydywy stosowano karę śmierci. To oczywiście dotyczyło plebejuszy, nie szlachty. Jeśli to szlachcic kogoś okradł lub zranił nie obowiązywała zasada "oko za oko" a "grzywna za oko, grzywna za ząb". Jak podaje portal wielkahistoria.pl, szlachciców niemal nie karano cieleśnie. Inaczej wymierzano sprawiedliwość. Kara miecza wobec szlachcica? Tylko gdy ten został przyłapany na gorącym uczynku, nie miał znajomości lub nie wykazał skruchy. Czasami morderców skazywano na więzienie, ale dodatkowo i maksymalnie na rok i 6 tyg., często w superwarunkach. Szlachciców zawsze osadzano wtedy w wieży przy siedzibie starostwa. Starosta odpowiadał za jej utrzymanie. Od wyroków ważniejsze były pieniądze i znajomości. Kary były więc łagodne, a warunki odsiadki w przypadku łapówek - luksusowe. Szlachta nie obawiała się kar fizycznych lub finansowych – obawiała się tylko jednego - utraty majątku ziemskiego. Za ignorowanie wyroków, najcięższe przestępstwa publiczne karano m.in. konfiskatą majątku czy wygnaniem. Dla waćpanów utrata tytułu, majątku, i praw publicznych były zdecydowanie czymś najgorszym. Materiał powstał na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Warcholstwo. Prawdziwa historia polskiej szlachty".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Biedroń obnaża PiS. Polska chce oszukać Brukselę.
WIDEO

Biedroń obnaża PiS. Polska chce oszukać Brukselę.

Pół miliarda euro – tyle wynoszą naliczone do tej pory kary przez Komisję Europejską za łamanie praworządności. Robert Biedroń w rozmowie z Patrykiem Michalskim na antenie Wirtualnej Polski wypowiedział się na temat działań rządu w sprawie tak ogromnej kary finansowej. - Nieodpowiedzialność - tak nazwał podejście polskich władz współprzewodniczący Nowej Lewicy w programie "Tłit". Zdaniem polityka w działaniach Komisji Europejskiej próżno można doszukiwać się złej woli Brukseli. - Brukseli zależy na tym, żeby te pieniądze zostały wydane, bo one napędzają europejską gospodarkę, nie tylko polską - powiedział Biedroń dla WP. - Nie na tym polega wspólnota europejska, by karać jakiekolwiek państwa za rzeczy, których nie zrobiły. Polski rząd od lat łamie kwestie związane z praworządnością - dodał. Czy zdaniem Biedronia tak ogromna kwota przemawia do wyborców? - Ludziom trzeba tłumaczyć to w taki sposób, żeby zrozumieli. 270 miliardów złotych. To jest budżet prawdopodobnie zsumowany większości polskich samorządów. Rozmawiamy o pieniądzach, za które byśmy wybudowali wszystkie potrzebne żłobki, przedszkola, wyremontowali wszystkie szkoły, wszystkie szpitale - tłumaczył. - Polska musi wrócić na ścieżkę praworządności, bo Polsce potrzebne są i pieniądze z Brukseli, i praworządność. Jedno nie wyklucza drugiego. A polski rząd chce oszukać Brukselę: nie wprowadzić rozwiązań praworządnościowych i zabrać pieniądze - dodał gość WP.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Nowe alimenty? Ekspert komentuje konsekwencje jazdy po alkoholu
WIDEO

Nowe alimenty? Ekspert komentuje konsekwencje jazdy po alkoholu

Wydatki na życie, mieszkanie czy studia – na to mogą zostać przeznaczone pieniądze z alimentów od osób powodujących wypadki samochodowe, które kierowały pod wpływem alkoholu. Czy to ruch w dobrym kierunku? - To nie podlega żadnej dyskusji. Ofiary zdarzeń drogowych, osoby poszkodowane, przykute do łóżka czy wózka inwalidzkiego, osoby, które są zdane na pomoc rodziny, służby zdrowia i osób trzecich nie potrzebują surowszych kar. One potrzebują tu i teraz pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy – twierdzi rozmówca Wirtualnej Polski insp. Marek Konkolewski, ekspert w zakresie ruchu drogowego. Jak uzasadnia, tego typu rozwiązanie pomogłoby osobom poszkodowanym, które z uwagi na odniesione szkody zdrowotne, miałyby problem z utrzymaniem ciągłości finansowej, bo zostały np. przykute do łóżka czy wózka inwalidzkiego. - Po drugie szybki i sprawiedliwy proces, który zakończy się wyrokiem. Po trzecie sprawna i szybka pomoc lekarska, która powinna być finansowana z funduszu sprawiedliwości – wskazał ekspert. Dodał też, że w jego przekonaniu istnieje jeszcze jedna dodatkowa opcja ukarania pijanych kierowców. - Ja proponowałem także, żeby w polskim prawodawstwie znalazł się taki zapis, który by stanowił, że w przypadku, gdy ktoś kieruje samochodem w stanie po użyciu alkoholu, w stanie nietrzeźwości i działa w warunkach tzw. recydywy, np. miał wcześniej zatrzymane prawo jazdy, żeby taki samochód okresowo, krótkotrwale, był zabezpieczony na parkingu strzeżonym do trzech miesięcy i przez ten czas z tego samochodu nie mógłby korzystać żaden z członków rodziny – zaproponował gość programu "Newsroom" WP Marek Konkolewski. Jak wytłumaczył, taki zabieg miałby na celu działanie prewencyjne wobec osób, które mają skłonności do jazdy pod wpływem alkoholu.
Wielomiliardowe odszkodowania pod znakiem zapytania. Gowin o "lex TVN"
WIDEO

Wielomiliardowe odszkodowania pod znakiem zapytania. Gowin o "lex TVN"

Jarosław Gowin odniósł się do możliwych konsekwencji związanych z nowelizacją ustawy nazywanej "lex TVN". - Ja w ostatnim czasie wielokrotnie rozmawiałem z przedstawicielami rządu amerykańskiego. Z tych rozmów płynęło jasne przesłanie: na pewno ulegnie drastycznemu pogorszeniu współpraca polityczna i gospodarcza - przekazał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były wicepremier. - Z ust przedstawicieli administracji prezydenta Joe Bidena nie słyszałem nigdy zapowiedzi ograniczenia współpracy w zakresie militarnej - wskazał lider Porozumienia i dodał, że "niestety tego typu zapowiedzi są formułowane m.in. przez przedstawicieli Senatu". - Taki scenariusz trzeba brać pod uwagę - dodał. Jarosław Gowin przekazał również, że nieformalnie został poinformowany o liście możliwych restrykcji, gdyby w życie weszła ustawa "lex TVN". Gowin został zapytany o to, czy realnym scenariuszem są wielomilionowe odszkodowania, gdyby doszło do sporu przed sądem arbitrażowym. - Wielomiliardowe, a nie wielomilionowe - zaznaczył gość WP i dodał, że te "gigantyczne kwoty byłyby ogromnym problemem dla polskiego budżetu". - Nie chcę powiedzieć niczego, co osłabiłoby pozycję Polski przed sądem arbitrażowym. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jeśli ta ustawa wejdzie w życie, to niestety przed taki trybunał Polska zostanie pozwana. Te miliardy złotych, które ewentualnie stracimy, to będzie najniższa z różnych rodzajów cen, za które przyjdzie nam zapłacić - podkreślił lider Porozumienia.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska