Joanna Mucha (strona 2 z 9)

800+ do likwidacji? Posłanka wskazała na "finanse państwa"
WIDEO

800+ do likwidacji? Posłanka wskazała na "finanse państwa"

Gościem programu "Gra o głosy" była Joanna Mucha. Słuchacz zadał jej pytanie, czy po wygranych wyborach Polska 2050 zlikwiduje 13. i 14. emeryturę. - W moim przekonaniu powinny zostać, tak jak powinno zostać 500+. One na tyle zakorzeniły się w naszym państwie, że powinny zostać - stwierdziła. Dodała jednak, że jej partia była przeciwna, "by w trakcie kampanii nakręcać licytację". Stwierdziła, że takie działania "skończą się Grecją". - O ewentualnych waloryzacjach tego typu programów należy rozmawiać wyłącznie wtedy, kiedy już bierze się odpowiedzialność za państwo - powiedziała Mucha. Patryk Michalski zwrócił uwagę na słowa posłanki o "500+" a nie "800+". Zapytał o możliwe zmiany w tym programie. - To 300 zł różnicy - mówił. - Musimy dowiedzieć się, jak wyglądają finanse państwa - odpowiedziała posłanka. Prowadzący zapytali także o szczegóły programu wyborczego, gdzie wpisano kolej dla każdego miasta powyżej 10 tys. mieszkańców. - Wie pani, ile jest takich miast? - pytała Beata Lubecka. - Jest ta liczba podana w programie, ale nie pamiętam - stwierdziła Mucha. Prowadząca wyprowadziła ją z błędu i podkreśliła, że nie ma tej informacji w programie. Joanna Mucha zapowiedziała, że trzeba przenieść ciężar inwestycji z budowy dróg na kolej. - Jeśli nie wyjdziemy z samochodów, nie przesiądziemy się do komunikacji publicznej, to umrzemy przez smog - podkreśliła.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Katarzyna Bogdańska Katarzyna Bogdańska
Posłanka nie wiedziała, gdzie ma patrzeć. Pytanie za pytaniem
WIDEO

Posłanka nie wiedziała, gdzie ma patrzeć. Pytanie za pytaniem

Temat aborcji wywołał prawdziwą lawinę błyskawicznych pytań i natychmiastowych odpowiedzi. Rozpoczęła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. - Wiele nas łączy po stronie demokratycznej opozycji, jeżeli chodzi o prawa kobiet, ale jedna rzecz nas różni i jest to warte wyeksponowania - stwierdziła. - Jedyne referendum w sprawie aborcji, to jest referendum, które kobieta w toalecie nad testem ciążowym przeprowadza sama ze sobą. Przywrócimy Polkom wybór. Jeśli kobieta chce przerwać ciążę, to do 12. tygodnia bez podawania przyczyny, bez konsultacji z psychologiem, szefem, księdzem czy kimkolwiek, powinna mieć do tego prawo - podkreśliła, wywołując do odpowiedzi Joannę Muchę. - Uważam, że takie stawianie sprawy jest myśleniem życzeniowym. Mamy ten problem, że prezydent Duda będzie dalej prezydentem i nie podpisze ustawy liberalizującej prawo aborcyjne. W związku z czym jedyną drogą i jedyną szansą na zmianę prawa aborcyjnego będzie referendum - dodała. Na jej słowa zareagowała natychmiast Barbara Nowacka z KO, która stwierdziła, że "Trzeciej Drodze brak słuchu i nie słyszy tego, co się działo w 2020 roku i tego, co dzisiaj mówią kobiety". Kandydatka KO jednoznacznie opowiedziała się za natychmiastową zmianą prawa. Kończąc swoją wypowiedź, Nowacka zapytała jeszcze Muchę o jej stosunek do in vitro. - In vitro w pełni refinansowane z budżetu. Nie mamy tutaj najmniejszych wątpliwości - odpowiedziała natychmiast posłanka Trzeciej Drogi. Swoją kontrę zgłosiła wtedy Urszula Barbara Krawczyk z Bezpartyjnych Samorządowców. - Aborcja w żaden sposób nie powinna być tematem dyskusji kogokolwiek. Jestem przeciwko referendum - stwierdziła kategorycznie. Głos powrócił do Joanny Muchy. - To powinna być suwerenna decyzja kobiety. Państwo nie powinno się w to wtrącać. Problem jednak jest taki, że dzisiejsze prawo nie pozwala na to, żeby to była suwerenna decyzja kobiety - zakończyła wymianę zdań.
Tomasz Waleński Tomasz Waleński