jan piekło

Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"
WIDEO

Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"

Jaką ofertę może mieć Ukraina dla Rosji? - pytany był, w kontekście planowanej kolejnej tury rozmów pokojowych, w programie specjalnym WP były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło. - Ukraińska wersja, z tego, co wiemy, pozostaje cały czas taka sama. To jest bezwzględne wycofanie wszystkich wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy. Wtedy można negocjować. Myślę, że jest to warunek, którego Ukraina nie odpuści. Były spekulacje, co z Krymem, z republikami doniecką i ługańską, ale myślę, że ten pierwszy warunek jest warunkiem niepodważalnym - stwierdził. Co z roszczeniami terytorialnymi Rosji ws. Krymu i Donbasu? - Rosja może sobie w tej kwestii mówić, co chce. Zgodnie z prawem międzynarodowym zarówno Krym, jak i republiki doniecka i ługańska to są tereny ukraińskie. Trudno, żeby w sytuacji zwycięstw i skutecznego oporu Ukraina stwierdziła: oddajemy wam to, chcemy pokoju. Myślę, że to jest nierealne - ocenił Piekło. Były ambasador pytany był również o żądania Rosji ws. demilitaryzacji Ukrainy i zachowania jej neutralności. Przypomniał, że dążenie do członkostwa w UE i w NATO jest wpisane do ukraińskiej konstytucji. - To by więc wymagało zmiany konstytucji. Żeby dokonać takiej zmiany, procedura jest bardzo długa. Niekoniecznie byłoby to bardzo popularne w tej chwili. Nastroje ukraińskie są pozytywne, odnoszone są zwycięstwa, Ukraina nie uległa. Władze ukraińskie nie zaryzykowałyby w tej chwili pójścia w tym kierunku - ocenił Piekło.
Natalia Durman Natalia Durman
Eksperci o wojnie na Ukrainie. Piekło mówi o nowej fazie walk, ale Radziejewski nie ma złudzeń
WIDEO

Eksperci o wojnie na Ukrainie. Piekło mówi o nowej fazie walk, ale Radziejewski nie ma złudzeń

Gośćmi specjalnego wydania programu "Newsroom" WP byli między innymi Jan Piekło, były ambasador RP w Kijowie, a także Bartłomiej Radziejewski, dyrektor Nowej Konfederacji. Piekło ocenił, że wojna na Ukrainie "powoli wkracza w nową fazę". - Powoli zaczyna się wojna partyzancka. Zacznie się nękanie przeciwnika, przecinanie jego kanałów komunikacyjnych i transportowych z żywnością i paliwem, rozpoczną się ataki sabotażowo-dywersyjne. To może być bardzo trudne dla Rosjan - ocenił. - Największe problemy dla Putina spowoduje reakcja rosyjskiego społeczeństwa. Kilkanaście tysięcy ludzi wyszło wczoraj na ulice dużych rosyjskich miast. Nie boją się protestować, mimo że liderzy opozycji siedzą w więzieniach, mimo że grożą im bardzo ostre represje. Są to znaki, że coś się przełamuje, coś nowego się dzieje w Rosji. Ja nie mam może przesłanek, ale uważam, że Rosjanie będą musieli się po prostu szybko z Ukrainy wycofywać - stwierdził. Bardziej realistyczny był Radziejewski. - Dla wszystkich zorientowanych w kwestiach Ukrainy od początku było jasne, że będzie ona walczyć sama. I dalej musi walczyć sama. Nikt jej wojskowo nie pomoże, nie licząc ewentualnej pomocy logistycznej, wywiadowczej, sprzętowej. Nie będzie wojsk zachodnich na Ukrainie, ani żadnych innych - podkreślił dyrektor Nowej Konfederacji. Zaznaczył też, że chociaż sympatyzuje z Ukrainą, to jest zwolennikiem chłodnej analizy. - Ukraina ma bardzo małe szanse w starciu z Rosją. Putin dysponuje przytłaczającym potencjałem pod każdym właściwie względem i wedle wszelkiego prawdopodobieństwa wygra tę wojnę. I prawdopodobnie wygra ją dosyć szybko - ocenił. - Co gorsze, nie tylko nie ma w ogóle mowy o żadnej zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy, ale również poważniejszych sankcjach zachodnich – i gospodarczych, i politycznych – wobec Rosji. Te ruchy Zachodu, które dotychczas zobaczyliśmy, są niemrawe i żałosne - zaznaczył Radziejewski.
Jan Piekło: Zachód sobie pograł z Putinem. To może być początek nowego rozdania w kwestii Ukrainy
WIDEO

Jan Piekło: Zachód sobie pograł z Putinem. To może być początek nowego rozdania w kwestii Ukrainy

Były ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło, goszcząc w programie “Newsroom” WP, mówił o wojnie informacyjnej pomiędzy Zachodem a Rosją. - Myślę, że to właściwie świat zachodni trochę sobie pograł z Putinem. [Prezydent Rosji] jest mocno zdezorientowany i nie bardzo wie, jakie ma w tej chwili wykonać ruchy. Skoro Amerykanie puścili w obieg informację, że 16 lutego ma zostać zaatakowana Ukrainę, to jest zupełnie zrozumiałe, że akurat w ten dzień Putin nie może wykonać tej inwazji. Bo to by było tak, jakby to było planowane przez Amerykanów. Więc Zachód, a konkretnie Amerykanie, zaczynają używać tej samej taktyki co Rosja, czyli dezinformacji przeciwnika - ocenił dyplomata. Piekło stwierdził, że nie należy dać się zwieść pozornie koncyliacyjnemu tonowi wypowiedzi Kremla z ostatnich dni. - Ja podejrzewam, że Rosjanie szukają w tej chwili nowego pomysłu [w kwestii Ukrainy]. Może szykują piętrową prowokację - mówił. - Nie sądzę, żeby Rosjanie w tej chwili zrezygnowali z tego, co zdążyli już zrobić, czyli mobilizacji ogromnej militarnej siły na granicy Ukrainy. Gdyby w tej chwili te wojska rzeczywiście zostały rozpuszczone, czy po prostu znowu znalazłyby się w miejscach swojego stałego garnizonowania, to wtedy Putin byłby postrzegany przez elitę na Kremlu jako człowiek słaby, który nie jest w stanie dotrzymać słowa. Więc to nie jest koniec rozgrywki [wokół Ukrainy]. To jest dopiero albo środek, albo początek nowego rozdania - stwierdził Piekło.