jan piekło (strona 2 z 2)

Jan Piekło: Zachód sobie pograł z Putinem. To może być początek nowego rozdania w kwestii Ukrainy
2:35

Jan Piekło: Zachód sobie pograł z Putinem. To może być początek nowego rozdania w kwestii Ukrainy

Były ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło, goszcząc w programie “Newsroom” WP, mówił o wojnie informacyjnej pomiędzy Zachodem a Rosją. - Myślę, że to właściwie świat zachodni trochę sobie pograł z Putinem. [Prezydent Rosji] jest mocno zdezorientowany i nie bardzo wie, jakie ma w tej chwili wykonać ruchy. Skoro Amerykanie puścili w obieg informację, że 16 lutego ma zostać zaatakowana Ukrainę, to jest zupełnie zrozumiałe, że akurat w ten dzień Putin nie może wykonać tej inwazji. Bo to by było tak, jakby to było planowane przez Amerykanów. Więc Zachód, a konkretnie Amerykanie, zaczynają używać tej samej taktyki co Rosja, czyli dezinformacji przeciwnika - ocenił dyplomata. Piekło stwierdził, że nie należy dać się zwieść pozornie koncyliacyjnemu tonowi wypowiedzi Kremla z ostatnich dni. - Ja podejrzewam, że Rosjanie szukają w tej chwili nowego pomysłu [w kwestii Ukrainy]. Może szykują piętrową prowokację - mówił. - Nie sądzę, żeby Rosjanie w tej chwili zrezygnowali z tego, co zdążyli już zrobić, czyli mobilizacji ogromnej militarnej siły na granicy Ukrainy. Gdyby w tej chwili te wojska rzeczywiście zostały rozpuszczone, czy po prostu znowu znalazłyby się w miejscach swojego stałego garnizonowania, to wtedy Putin byłby postrzegany przez elitę na Kremlu jako człowiek słaby, który nie jest w stanie dotrzymać słowa. Więc to nie jest koniec rozgrywki [wokół Ukrainy]. To jest dopiero albo środek, albo początek nowego rozdania - stwierdził Piekło.
Jan Piekło: prowokacja w Donbasie jest prawdopodobna. Rosjanie mogą powtórzyć manewr z Gruzji
4:24

Jan Piekło: prowokacja w Donbasie jest prawdopodobna. Rosjanie mogą powtórzyć manewr z Gruzji

Jan Piekło, były ambasador RP na Ukrainie, mówił w programie “Newsroom” WP, że Rosja może przeprowadzić “interwencję militarną” na Ukrainie, ale “niekoniecznie w skali, o jakiej do tej pory się mówiło”. Podkreślił, że działania Putina mają już dla Ukrainy konkretne skutki. Zwrócił uwagę na fakt ucieczki kapitału z tego kraju. - To leży w interesie Kremla i to jest takie powolne dławienie ukraińskiej gospodarki - zaznaczył. Piekło przestrzegł przed możliwymi prowokacjami ze strony Rosji, zwłaszcza wokół Donbasu. - Stamtąd wycofała się część personelu zajmującego się monitoringiem [sytuacji na froncie pomiędzy separatystami a wojskami ukraińskimi], między innymi Amerykanie. To powoduje, że powstaje pewna próżnia, którą mogą wypełnić albo wojska ukraińskie - i wtedy to zostanie potraktowane jako prowokacja, na którą Rosjanie muszą odpowiedzieć - albo wypełnią ją Rosjanie - spekulował dyplomata. Podkreślił, że "Putin ma obecnie na swoim biurku wiele możliwości" rozegrania takiej sytuacji. Zaznaczył, że obecnie wariant prowokacji w Donbasie jest najbardziej prawdopodobny. - Tym bardziej, że, jak wiemy, Duma przegłosowała ustawę o uznaniu samozwańczych Republik Donieckiej i i Ługańskiej. Jeżeli Putin je podpisze, będziemy mieli taką sytuację, jaka była w Gruzji po 2008 roku, kiedy powstały dwie separatystyczne republiki, które Rosja uznała, czyli Abchazja i Południowa Osetia - wyjaśnił. - Putin będzie chciał użyć tych republik do tego, żeby stworzyć pewną sytuację, która by mu sprzyjała. Czyli przy pomocy porozumień mińskich wprowadzić te republiki do ustroju ukraińskiego państwa i spowodować, że one będą w stanie kontrolować politykę międzynarodową Kijowa, czyli na przykład możliwości członkostwa w NATO i Unii Europejskiej - ocenił.