broń (strona 21 z 82)

Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji
WIDEO

Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji

- Naszym celem jest, by polska armia liczyła 300 tys. żołnierzy – podał Mariusz Błaszczak, szef MON. Jak duży jest potencjał technologiczny i sprzętowy polskiego wojska? - Jesteśmy w trakcie dopinania własnego systemu antydostępowego, który skutecznie bronić będzie polskiej przestrzeni. Jeśli chodzi o nasz potencjał przemysłowy i gospodarczy, to jesteśmy jądrem całej Europy Środkowej, a także wschodniej flanki NATO - powiedział w programie WP Newsroom prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej. - Armia 300 tys. polskich żołnierzy to są te parametry, które doskonale sprawdziły się w wojnie w Ukrainie. Rosja nie jest w stanie użyć większych sił, bez naruszania swojego bezpieczeństwa. Przez 10 lat po tej wojnie, bez względu na jej przebieg, siły rosyjskie nie będą w stanie podjąć żadnych skutecznych działań operacyjnych. Mamy więc czas na zbudowanie silnego potencjału obronnego, silnej armii – podkreślił prof. Piotr Grochmalski. Ekspert odniósł się także do kwestii zbrojeniowej armii Putina. Wskazuje tu winnych. - Ta sytuacja, z którą mamy do czynienia jest bezpośrednią konsekwencją działań Berlina i Paryża, które dozbrajały technologicznie Rosję praktycznie do samego końca przed rozpoczęciem wojny. Chodzi tu np. o nowoczesne technologie, w które są wyposażone rosyjskie czołgi i samoloty. To wszystko są urządzenia francuskie – wyjaśniał ekspert. - Rosji pomogło także wsparcie technologiczne ze strony Niemiec, które zbudowały wielki poligon w Mulino z nowoczesną infrastrukturą do ćwiczeń. Tam właśnie były przeprowadzone ostatnie duże ćwiczenia wojskowe Zapad-21, które poprzedziły inwazję. Niemcy mają więc ogromny wpływ w zgrywanie taktyczno-operacyjne armii rosyjskiej, tworząc jej do tego odpowiednie warunki. To dlatego nie istnieje daleko idąca determinacja w Paryżu i Berlinie dotycząca obrony Ukrainy – podsumował dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.
Niemcy chcą izraelskiej Żelaznej Kopuły. Ekspert: to podniosłoby bezpieczeństwo Polski
WIDEO

Niemcy chcą izraelskiej Żelaznej Kopuły. Ekspert: to podniosłoby bezpieczeństwo Polski

Rząd w Berlinie chce kupić tarcze antyrakietową chroniącą całe terytorium Niemiec – poinformował Bild. Beneficjentem tego systemu byłaby także Polska. Chodzi o izraelski system nazywany Żelazna Kopułą. Koszt budowy takiego systemu to 2 mld euro. Ochraniałby on przed wystrzałem rakiet np. z obwodu kaliningradzkiego. - Izrael, który od wielu lat jest w strefie zagrożenia i ataku różnych ugrupowań i organizacji, zbudował system, który ma zabezpieczać przed atakami małych i większych rakiet. Tam ten system się sprawdził. W przypadku Ukrainy, gdyby tam taki system był rozwinięty, to bardzo niewielki procent rakiet byłby w stanie dolecieć do celu, a może i nawet żadna – tłumaczył w programie WP Newsroom gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. Gen. Drewniak podkreślił, że jeśli Niemcy zdecydują się na takie rozwiązanie, to Polska powinna się bardzo aktywnie włączyć do tego programu. - To zdecydowanie podniosłoby to bezpieczeństwo Polski w obszarze obrony antyrakietowej. Pamiętajmy jednak, że rozmieszczenie takiego systemu w Niemczech, nie chroni całego terytorium Polski. Jeżeli chcemy być częścią tego projektu, musimy się aktywnie włączyć, a elementy tego systemu muszą być rozmieszczone w Polsce. Im więcej podobnych systemów, tym lepiej – dodał były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Putin i "głupie bomby". Ekspert o problemach rosyjskiej armii: będą strzelać na oślep
WIDEO

Putin i "głupie bomby". Ekspert o problemach rosyjskiej armii: będą strzelać na oślep

Urzędnik Pentagonu poinformował, że Rosji kończy się precyzyjna broń i amunicja. Armia Putina ma polegać teraz na tzw. "głupich bombach". - Rosjanie nie mogą precyzyjnie trafiać w obiekty, które są dla nich ważne. Działania tej armii są coraz bardziej chaotyczne. Widzimy, że brakuje nie tylko broni precyzyjnej, ale także łączności i systemu dowodzenia. Brakuje już wszystkiego, oprócz masy. Rosjanie mają ogromne ilości wojska, które pchają na Ukrainę i to jest w tej chwili ich atut - powiedział w programie WP Newsroom dr Maciej Milczanowski, były żołnierz, ekspert ds. obronności z Uniwersytetu Rzeszowskiego. - Te "głupie bomby" potęgują tylko chaos. Słyszymy coraz częściej o ostrzale własnych wojsk przez siły rosyjskie, wynika to z różnego rodzaju problemów w komunikacji i identyfikacji celu. Brak precyzyjnej amunicji będzie mocno problematyczny dla Rosjan. Bez tej broni nie są w stanie powstrzymywać kontrataków ze strony ukraińskiej. Wielkie miasta można trafić każdym pociskiem, ale i tam Rosjanom zależy na pewnych celach, które są dla nich ważne, a w tej sytuacji będą po prostu strzelać na ślepo – podkreślił dr Milczanowski. Ekspert pytany był jeszcze o wielkość potencjału militarnego Rosji. Czy armia Putina dysponuje jeszcze bronią, której nie użyła? - Oczywiście, Rosjanie nie mogą używać wszystkiego w Ukrainie. Ze względu na obronę własną, swojego potężnego terytorium. Im bardziej słabnie Rosja, tym mogą pojawiać się scenariusze, których wcześniej nie przewidywano, dlatego armia zachowuje duże ilości sprzętu. Z rezerw wyciągane są jednak kolejne partie. Te magazyny powoli będą pustoszały, co dla Rosji będzie problemem długofalowym – podsumował były żołnierz i ekspert ds. obronności z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
WIDEO

Możliwości wojskowe Rosji. Ekspert o użyciu najnowszej broni hipersonicznej

Rosjanie kolejny raz użyli nowoczesnej broni hipersonicznej przeciwko siłom ukraińskim. - To rakieta, która została pierwszy raz zaprezentowana w 2018 r. Może być ona wystrzeliwana z dwóch samolotów MiG-31 i Tu-22M z dużej wysokości – nawet 15-20 tys. metrów. Jej zasięg to 2 tys. kilometrów – tłumaczył w programie specjalnym WP generał Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO. - To pocisk manewrujący, który po odpowiednim zaprogramowaniu, może trafić w cel z dokładnością do 1 metra. Rosjanie twierdzą, że prędkość tej broni sięga do 10 tys. km/h. To bardzo drogi pocisk, pierwszy raz użyty bojowo. Rakieta trafiła podobno w ukraiński skład amunicji – dodał. Ekspert pytany o możliwości wojskowe Rosji podkreślił, że Rosjanie nie posiadają większych ilości tzw. amunicji precyzyjnej. - To widać po ich działaniach. Bombardują miasta pociskami burzącymi, nieprecyzyjnymi, atakując inne cele. To dlatego robią to w sposób barbarzyński, tak jakby wciąż znajdowali się w czasach II wojny światowej – podkreślił generał Bieniek. Ekspert pytany był też o możliwość przeprowadzenia przewrotu pałacowego. Odpowiedział, że taka możliwość zawsze istnieje. – Kordon ochrony przy Putinie jest bardzo szczelny, ale jak wiemy w tradycji carskiej Rosji i Związku Radzieckiego takie przypadki były. Mam nadzieję, że ta tradycja nie zaniknie – dodał były zastępca dowódcy strategicznego NATO.