broń jądrowa (strona 9 z 12)

Weteran o groźbie Putina: Pierwszy krok do konfliktu światowego
WIDEO

Weteran o groźbie Putina: Pierwszy krok do konfliktu światowego

Władimir Putin w swoim orędziu zagroził Zachodowi użyciem broni nuklearnej. O możliwość użycia tego środka Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" płk. rez. Piotra Lewandowskiego, weterana wojen w Iraku i Afganistanie. - Jeżeli patrzymy na eskalację konfliktu w Ukrainie, to Rosja zrobiła ostatni krok przed użyciem broni jądrowej. Ogłoszenie mobilizacji to przedostatni krok, ostatnim krokiem byłoby użycie tej broni. Militarnie nie miałoby to żadnego sensu w obecnej sytuacji, natomiast politycznie zmieniłoby zupełnie obraz tej wojny. Trudno powiedzieć, czy Rosjanie zdecydują się na ten ostatni krok, który im pozostał. Pewną informacją jest próba inkorporacji tych republik, które do tej pory funkcjonowały jako pseudosamodzielne państwa oraz inkorporacji Chersonia. Rosja zastrzega sobie, że naruszenie ich granic jest związane z użyciem broni odstraszania, w tym m.in. broni nuklearnej. Ta opcja rzeczywiście istnieje - stwierdził płk rez. Lewandowski. W reakcji na słowa Putina Amerykanie zapowiedzieli zniszczenie Floty Czarnomorskiej, jeżeli broń nuklearna zostałaby użyta. - Możemy zakładać bezpośrednie zaangażowanie się Stanów Zjednoczonych na terenie Ukrainy. Może nie wojskami lądowymi, ale uderzenia powietrzne, rakietowe, a Stany Zjednoczone mają duże możliwości projekcji takiej siły, poza terenami Ukrainy, a być może i na terenie Ukrainy - dodał. Zdaniem pułkownika możliwość reakcji USA nie przestraszy Putina. - To może być pierwszy krok do konfliktu światowego - podkreślił weteran.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Białoruś uzyska broń jądrową? "To pogróżki"
WIDEO

Białoruś uzyska broń jądrową? "To pogróżki"

Białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka marzy o posiadaniu broni jądrowej. Według sugestii byłego ambasadora Białorusi w Polsce, kraj ten ma otrzymać ją od Putina. Czy to realne zagrożenie dla Polski czy raczej czcze pogróżki przed szczytem NATO? – Raczej to jest rozgrywka, bo przecież z obwodu królewieckiego mogą być wycelowane w Polskę właśnie Iskandery czy Iskandery z głowicami jądrowymi. Tak że tutaj to nie jest sprawa, która jakoś zasadniczo zmienia nasze położenie. Natomiast jest zasada, są traktaty dotyczące poliferacji broni jądrowej – wskazywał gość programu "Tłit" WP Tomasz Siemoniak z Platformy Obywatelskiej. B. szef MON przypomniał, że w myśl tych traktatów supermocarstwa zobowiązały się do nierozszerzania arsenału broni atomowej. – Być może należy rozumieć te dywagacje jako zapowiedź rozmieszczenia rosyjskiej broni jądrowej na terytorium Białorusi. Nie wyobrażam sobie, żeby to miało być jakiejś udostępnianie jej Białorusi – zastrzegł. – Łukaszenka bardzo dużo rzeczy mówi. To są pogróżki, to są różne wypowiedzi. To rzadko przebija się do jakiejś debaty publicznej w Polsce czy debaty zachodniej, natomiast ta agresywna retoryka cały czas jest obecna. Jest, jak sądzę, nakierowana do wewnątrz, gdzie buduje się obraz Polski i Zachodu jako agresywnych państw, agresywnego bloku. I to służy propagandzie. To ma wymiar na pewno też wewnętrznej polityki białoruskiej – podsumował gość WP.