białoruś (strona 89 z 210)

Wrzawa po wpisie Pawłowicz. Ochojska odpowiada
5
3:12

Wrzawa po wpisie Pawłowicz. Ochojska odpowiada

"Do p. Janiny OCHOJSKIEJ pytanie: KOGO na WOJNIE PRZECIW RP mamy bronić? AGRESORA atakującego ŻYCIE polskiego Żołnierza broniącego RP, czy tego ŻOŁNIERZA, odpierającego bezpośredni atak na jego ŻYCIE WODĄ? CO ważniejsze: PRZEZIĘBIENIE agresora, czy ŻYCIE żołnierza?" - napisała na Twitterze była posłanka PiS, sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz (pis. oryg. - przyp. red.). To reakcja na skrytykowanie przez Ochojską użycia armatek wodnych na migrantów. Europosłanka stwierdziła, że ich ewentualna śmierć obciąży Straż Graniczną oraz Mariusza Kamińskiego. O skomentowanie słów Pawłowicz Ochojska była proszona w programie "Newsroom" WP. - Z reguły nie odpowiadam na pytania, które zawierają w sobie odpowiedź - zaznaczyła na wstępie. Po czym dodała: "Oczywiście chcę powiedzieć, że jestem za obroną polskiej granicy. Ale powiedzmy sobie szczerze, tej granicy nikt nie kwestionuje, nikt jej nie atakuje. Owszem, są migranci, którzy chcą złożyć wnioski o ochronę międzynarodową, znaleźli się na legalnym przejściu, gdzie powinni móc złożyć te wnioski, ale nie pozwala im się na to". Na uwagę, że jak migranci dotarli na przejście, to było już ono zamknięte, odparła: "Bo je zamknięto". - Grupy mogą przechodzić z miejsca na miejsce i próbować się przedostać. Były już wcześniej takie przypadki mniejszych grupek, kiedy na legalnym przejściu nie pozwalano im złożyć wniosków - wskazała Ochojska. - Czy Łukaszenka ich tam sprowadził, czy przyjechali tam sami, ale to są ludzie. To są ludzie, którzy cierpią. Czy nas nie stać na przyjęcie tej grupy, która tam stoi, po to, żeby mogli złożyć wnioski? Te wnioski można rozpatrzyć. Wystarczy uruchomić procedury, które są - stwierdziła Ochojska.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis
4:49

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis

"Jako ksiądz i podporucznik rezerwy jestem gotów pojechać do pomocy na granicę, o ile dowództwo Straży Granicznej wyrazi taką potrzebę. Mam swoje lata, ale obsługiwać kuchnię lub stać na warcie mogę" - napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. O tym, co stało się potem, mówił w programie "Newsroom" WP. - Dostałem bardzo dużo maili od rodzin funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz policji, którzy bardzo żywo reagują na każdy wyraz wsparcia - zdradził. - Ten tweet z mojej strony to było wywołanie dyskusji, w jaki sposób można pomóc. Akurat jestem w sytuacji, że jeszcze jako kleryk odbyłem dwuletnią obowiązkową służbę wojskową i posiadam stopień podporucznika. W Episkopacie jest bardzo duża grupa biskupów, którzy także posiadają stopnie wojskowe. Ale tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma stopień wojskowy czy nie. Moim zdaniem powinnością każdego duchownego jest dziś wspieranie w najróżniejszy sposób - tak funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy są na granicy, jak i rodzin. Bo to jest chyba najmniej w tej chwili podnoszona sprawa, że ten ogromny hejt, który płynie na żołnierzy, wywołuje w rodzinach ogromne stresy - podkreślił. - Jestem po wielu rozmowach, gdzie ci ludzie proszą, żeby ktoś im starał się pomóc. Nie chodzi nawet o pomoc psychologiczną czy duszpasterską, ale o życzliwość i empatię dla rodzin, zwłaszcza dla dzieci - dodał. Pytany, jak można pomóc, przypomniał, że jeden z portali strażackich podał informację, że brakuje kubków termicznych dla żołnierzy. - Jest to jakiś mankament w służbach. Myślę, że nawet taka skromna zbiórka na rzecz zakupu tych kubków, czy nawet zwykłe podziękowania, listy, rysunki - każda forma jest dobra, żeby rodziny miało to przekonanie, że jednak społeczeństwo jest po ich stronie - stwierdził. - Tu nie chodzi o politykę, kto na górze wydaje rozkazy, tylko że ci ludzi bronią polskich granic - wskazał Isakowicz-Zaleski.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Kryzys na granicy. "Największym problemem Łukaszenki nie jest Europa"
5:52

Kryzys na granicy. "Największym problemem Łukaszenki nie jest Europa"

- Przeciwnik jest zdeterminowany do tego, aby uzyskać po swojej stronie jakieś korzyści polityczne czy dyplomatyczne. Wiemy, że Łukaszence może zależeć na zniesieniu czy złagodzeniu sankcji - mówił podczas debaty WP o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej dr Piotr Łukasiewicz. Według niego, tworząc obecny kryzys, białoruski dyktator też mści się na UE za wsparcie demokratycznej opozycji w jego kraju. - Nie zapomnijmy w tym wszystkim, że największym problemem Aleksandra Łukaszenki nie jest Europa, nie jest wewnętrzna białoruska opozycja, ale jest prezydent Putin, który może doprowadzić do jakiejś zmiany władzy i to od niego uzależniony jest jego los - zaznaczył ekspert. Dodał, że "organizowanie problemu na granicy UE", może być "próbą emancypacji Łukaszenki w oczach Putina". Z kolei Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich zwracał uwagę, że narracja Rosji i Białorusi w tej sprawie w ostatnich dniach "jest identyczna". Rosja - jak zauważył - udzieliła też Białorusi wsparcia wojskowego, mimo że oficjalnie Kreml deklarował, iż nie jest stroną w tym sporze. - To, że nagle rosyjskie bombowce strategiczne przeleciały sobie wzdłuż północnej i zachodniej granicy Białorusi, oczywiście nie jest przypadkiem. To, że nagle zorganizowano tuż przy granicy z Polską i Litwą ad hoc ćwiczenia wojskowe (…) to oczywiście też nie jest przypadek. Mam wrażenie, że to napięcie jest generalnie na rękę Rosji. Ono się wpisuje w obserwowane w ciągu ostatnich kilkunastu dni napięcie wzdłuż granicy ukraińsko-rosyjskiej – zaznaczył Konończuk.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje