agent

Afera z Funduszem Sprawiedliwości. Ekspert: Kaczyński jest bezradny
WIDEO

Afera z Funduszem Sprawiedliwości. Ekspert: Kaczyński jest bezradny

Politycy, media i opinia publiczna żyją w ostatnich dniach zeznaniami b. dyrektora Departamentu Funduszu Sprawiedliwości Tomasza Mraza. Uwagę wszystkich zwróciły jednak nie tylko jego słowa, ale także wizerunek. Dziennikarz portalu Onet Andrzej Stankiewicz wyjawił, że został on opracowany razem z Romanem Giertychem po to, by ukryć prawdziwą twarz Mraza. - To możliwe - stwierdził gość programu "Newsroom" w WP, dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. marketingu politycznego i wizerunku. Dodał, że wielu polityków, gdy ma kłopoty, zapuszcza brodę, wąsy, goli głowę lub zakłada okulary, by uniknąć rozpoznania na ulicy. - Jarosław Kaczyński stwierdził, że Mraz to agent. Czy to próba usprawiedliwiania polityków Suwerennej Polski, próba naprawiania przegranej sprawy? - pytał swojego gościa prowadzący program Paweł Pawłowski. - Dla Jarosława Kaczyńskiego, niestety, tak to wygląda. To nie jest jego nowy argument, posługiwał się nim już kilka razy. Bezradność idzie w dwóch kierunkach, pierwszy to argument, że jest to agent, a drugi to narracja, że nagrania są zmanipulowane. To są dwa takie stwierdzenia, których używa się, jak już nie ma żadnej argumentacji - stwierdził dr Oczkoś. Dodał, że z jego informacji wynika, że próbuje się szukać jakiegoś sposobu na zbudowanie kontrnarracji. - Wszyscy się jednak obawiają, że cokolwiek powiedzą, to za chwilę pojawi się kolejna taśma - ocenił gość programu "Newsroom". - Kaczyński musi mieć świadomość, że mleko się rozlało. Ta wypowiedź jest przejawem jego bezradności, pod tytułem: "Nie wiem, co mam powiedzieć" - dodał dr Mirosław Oczkoś.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
"Tajny agent" z Rosji? Słynna białucha znów nagrana w Norwegii
WIDEO

"Tajny agent" z Rosji? Słynna białucha znów nagrana w Norwegii

Do sieci znów trafiło nagranie z "tajnym agentem" z Rosji. W ten sposób określana jest słynna białucha, która trafiła do Norwegii. Bułgarski nurek Martin Radev sfilmował swoje spotkanie z popularnym ssakiem w norweskich fiordach w Soere. Mężczyzna wykonywał tam prace konserwacyjne przy hodowli łososi, kiedy po raz pierwszy zauważył zwierzę. Szybko okazało się, że jest to białucha arktyczna, o której krążą legendy. Uważa się, że zwierze to było wcześniej szkolone przez rosyjskie wojsko i pochodzi z Centrum Szkolenia Bojowego Ssaków Morskich Marynarki Wojennej w Murmańsku. Historia białuchy jest wciąż owiana tajemnicą. Kiedy rybacy po raz pierwszy zauważyli ssaka w 2019 roku u wybrzeży Norwegii, znaleźli pasek do podwodnej kamery, na którym widniał napis "Equipment St. Petersburg", co wywołało lawinę spekulacji. Ssak jest przyzwyczajony do bliskiej obecności człowieka. Trzy lata temu zwierzę wyrwało telefon komórkowy z kieszeni młodej kobiety, a potem grzecznie go zwróciło. Odnotowano także kilka innych przypadków bliskich spotkań z białuchą, jak chociażby 2020 r., kiedy zwierzę bawiło się piłką do rugby u wybrzeży Norwegii. Autor nagrania przyznał, że na początku był przestraszony bliską obecnością zwierzęcia, ale po kilku minutach zorientował się, że białucha nie jest agresywna i chce nawiązać kontakt. Spotkanie, do którego doszło, mężczyzna porównał do "zabawy z psem domowym".
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki