Wojsko (strona 44 z 195)

Rosyjskie ataki cybernetyczne na Polskę. Ekspert: poziom złożoności tych ataków wzrósł
5:29

Rosyjskie ataki cybernetyczne na Polskę. Ekspert: poziom złożoności tych ataków wzrósł

W ostatnich latach ataki w cyberprzestrzeni stały się nieodzownym elementem działań wojennych oraz prób destabilizowania sytuacji w danym kraju. W Polsce w ostatnim czasie służby odnotowały wiele prób wpływania na społeczeństwo za pomocą wrogich działań w sieci. Jakiego typu ataki i strategie wybierają hakerzy, którzy chcieli lub chcą zaszkodzić naszemu Państwu? - Hakerzy próbują tak atakować, aby nie ponosić zbyt dużych kosztów, czyli próbują używać socjotechniki, działań psychologicznych, phishingu, aby uzyskać też jakieś dane. Naszym zadaniem jednym z wielu jest podnieść koszt takiego ataku, by był on nieopłacalny, aby adwersarz nie był w stanie pokonać naszych zabezpieczeń. Wiedza, na temat takty, techniki, jakimi się posługują, pozwala nam uniemożliwiać im dostęp do naszych sieci - powiedział gen. bryg. Karol Molenda, dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, który był gościem programu ''Newsroom WP''. Generał Molenda został zapytany także o to, czy w związku z trwającą wojną w Ukrainie, Polska jest częściej atakowana w cyberprzestrzeni, niż to miało miejsce przed agresją ze strony Rosji. - Byliśmy przygotowani do takiego działania. My jako wojsko, ale też i kraj. Został podniesiony próg alarmowy związany z cyberbezpieczeństwem. Mieliśmy świadomość, że takie oddziaływanie na naszą infrastrukturę może mieć miejsce, więc ta lekcja została odrobiona. Nie tylko przez nas, ale też ABW i NASK, czyli dwa pozostałe elementy ekosystemu cyberbezpieczeństwa w Polsce. Co do ilości, to myślę, że to nie przekłada się na ilość. Jest zauważalne, że poziom złożoności tych ataków wzrósł w niektórych aspektach. Nie są to już typowe ataki phishingowe, ale bardziej złożone metody, którymi próbują oddziaływać nasi adwersarze - odpowiedział gość programu ''Newsroom WP''.
Bitwa o Donbas. Generał Różański o słabych stronach Rosjan i sile kremlowskiej propagandy
4:58

Bitwa o Donbas. Generał Różański o słabych stronach Rosjan i sile kremlowskiej propagandy

Na co Ukraińcy muszą postawić, żeby wygrać bitwę o Donbas? - Z jednej strony mamy potężny kraj, mocarstwo nuklearne z ogromną armią, a z drugiej strony mamy państwo z budującą się dopiero armią, o ograniczonym potencjale w stosunku do Rosji. Jeżeli dowódcy ukraińscy będą dalej niszczyli zapasy, będą uderzali na konwoje, zabezpieczenie logistyczne, a ginąć będą wysoce postawieni dowódcy rosyjscy, to będzie element, który skutecznie będzie paraliżował - powiedział programie WP Newsroom gen. broni rez. dr Mirosław Różański, prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. - Jeżeli będziemy mieli batalion 800 żołnierzy bez dowódcy, to nie będzie miał kto nim zarządzać. Najlepsze systemy wyrzutni rakietowych bez zapasów rakiet nie będą mogły być wykorzystane. Liczę na to, że dowództwo ukraińskie, które już zdobyło doświadczenie i wie, gdzie są wrażliwe miejsca armii rosyjskiej, skieruje tam swój wysiłek – podkreślił ekspert. Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że Rosja zwiększa obecność wojska na wschodniej granicy Ukrainy, a mimo niskiej aktywności lotnictwa w północnej części kraju, nadal możliwe są uderzenia w priorytetowe cele na terenie całej Ukrainy. - Rosjanie mogą wykonywać uderzenia na terenie całej Ukrainy. To ma wymiar psychologiczny. Takie informacje, jak ostatnie uderzenia na Lwów będą się nadal pojawiały – ostrzegł generał Różański. Z kolei Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwyciła kolejną rozmowę rosyjskich żołnierzy z bliskimi. Jedna z matek miała chwalić syna za bezwzględność i zabijanie cywilów i dzieci. "Robicie coś wielkiego, zapamiętaj to" – miała tłumaczyć synowi kobieta, apelując, by nie tracił bojowego ducha. - Jeżeli media przekazują takie informacje, jak chce Kreml, to ludzie mają już tak mocno sprane mózgi, że nawet przekazy w internecie i zdjęcia nie trafiają do ich wyobraźni. To dowód na to, jak bardzo jest niebezpieczny kraj, w którym media nie są wolnymi mediami – podsumował prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Bestialstwo rosyjskich żołnierzy. Ekspert o jasnym celu Rosjan w Ukrainie
3:19

Bestialstwo rosyjskich żołnierzy. Ekspert o jasnym celu Rosjan w Ukrainie

Wciąż pojawiają się nowe świadectwa bestialstwa rosyjskich żołnierzy. Jak podała ukraińska Rzecznik Praw Człowieka Ludmiła Denisowa, w Makarowie, w obwodzie kijowskim, Rosjanie odcięli ręce 80-letniemu mężczyźnie, dokonując tego na oczach jego córki. Ofiara zmarła. Z kolei w Irpeniu 20-latka w ciąży została zgwałcona przez dwóch Rosjan i straciła dziecko. Czy są granice zdziczenia wojska? Skąd taka eskalacja agresji? - Rosyjska armia używała podobnych metod w Czeczeni w latach 90. To metoda polegająca przede wszystkim na zastraszeniu obrońców, zastraszeniu ludności cywilnej i próbie, żeby ta ludność przestała wspierać swoje siły zbrojne. Armia ukraińska jest w dużej części armią terytorialną, rekrutującą się spośród zmobilizowanych cywilów, zaciągających się do wojska. Te działania to ma być element szoku i przerażania, który Rosjanie na swój sposób próbują wprowadzać – tłumaczył w programie WP Newsroom dr Piotr Łukasiewicz z Collegium Civitas i Polityka Insight. Ekspert pytany o podobieństwa między działaniami Rosji w Afganistanie, a działaniami w Ukrainie, przyznał, że nie widzi tu zbyt dużych podobieństw. – Tamta operacja trwała osiem lat i pochłonęła 15 tys. żołnierzy, ta wojna trwa pięć tygodni i osiągnęła taki sam wynik. Innych podobieństw poza samym faktem inwazji tu nie ma – dodał dr Łukasiewicz.
Rozwój polskiej armii. Tomasz Siemoniak o największych błędach: 6 lat propagandy
6:08

Rozwój polskiej armii. Tomasz Siemoniak o największych błędach: 6 lat propagandy

- Jeżeli nie zbudujemy teraz silnej armii, to za kilkanaście miesięcy możemy stać się przedmiotem ataku rosyjskiego. Musimy być na to gotowi i musimy w jak najdłuższej perspektywie bronić się przed takimi atakami. Podobnie dotyczy to państw bałtyckich – powiedział Piotr Müller, rzecznik rządu. Do jego słów odniósł się gość programu WP Newsroom. - Zmarnowano sześć lat. Gdyby wcześniej przygotowywano się do tego przez lata, nie byłoby teraz tak radykalnego zwrotu z ustawami i zapowiedziami. Powinniśmy więcej przeznaczać na obronę kraju. Powinniśmy jednak robić to z głową. Te sześć lat to była propaganda, konferencje i zapowiedzi sprzętu, który dobrze wyglądał tylko na prezentacjach. Wojsko potrzebuje działań tu i teraz – tłumaczył Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były szef MON. Polska w ramach wzmocnienia armii zakupi 26-28 najnowocześniejszych czołgów Abrams, które trafią nad Wisłę jeszcze w 2022 r. Docelowo ma ich być 250. To największy w historii polskiej armii kontrakt na kwotę blisko 5 mld dolarów. - Polska najbardziej potrzebuje właściwej obrony przeciwrakietowej. Oczywiście wysoko cenię czołgi Abrams i amerykańską myśl pancerną, ale gdybym to ja decydował o wydaniu ok. 25 mld złotych, to postawiłbym jednak na obronę przeciwrakietową, artylerię rakietową – podkreślił były minister obrony narodowej.
Makabryczne wideo z Buczy. "Zastrzelili ją bez wyraźnego powodu"
1:46

Makabryczne wideo z Buczy. "Zastrzelili ją bez wyraźnego powodu"

Mieszkańcy ukraińskiego miasta Bucza relacjonowali dziennikarzom Assosiated Press makabryczne wydarzenia ze swojego miasta. Piekło zgotowały im rosyjskie wojska. - Poszedł po drewno, kiedy nagle Rosjanie zaczęli strzelać. Uderzyli go nieco powyżej pięty, miażdżąc kość. Upadł. Strzelec krzyknął: nie krzycz, bo strzelę! I odwrócili się. Potem strzelili mu w lewą nogę i w klatkę piersiową. Kolejny strzał trafił nieco poniżej skroni. To był kontrolny strzał w głowę – mówiła Herega, mieszkanka Buczy. Po odzyskaniu terenów wokół Kijowa, ukraińscy żołnierze znaleźli wiele ciał, niektóre ze związanymi rękami i śladami tortur. Ciała znajdowały się na dziedzińcu kompleksu logistycznego, który był używany w czasach sowieckich do przechowywania ciężarówek. Od początku wojny miejsce to było bazą sił rosyjskich. Nie jest jasne, kim były ofiary ani dlaczego zostały rozstrzelane. Lokalni urzędnicy szacują, że zabitych zostało ok 280 osób, jednak rzeczywista liczba nie jest wciąż znana. Rosyjscy żołnierze chodzili od budynku do budynku i wyprowadzali z piwnic ludzi, którzy ukrywali się przed walkami. Odkrycie ciał w Buczy stawia nowe pytania w sprawie zbrodni wojennych i sankcji przeciwko Rosji. Ukraińskie władze poinformowały, że dokumentują dowody okrucieństw, aby uzupełnić nimi sprawę o ściganie rosyjskich urzędników za zbrodnie wojenne.