Wojsko (strona 45 z 195)

Rosyjski imperializm. "Polska jest państwem zagrożonym". Ekspert o możliwym scenariuszu
6:35

Rosyjski imperializm. "Polska jest państwem zagrożonym". Ekspert o możliwym scenariuszu

- Polska jest państwem zagrożonym. Rosja chce się odbudowywać jako imperialne mocarstwo. Dominującą ideologią rosyjską jest nacjonalizm, także i szowinizm. To nie jest tylko sam Putin. To cała grupa ludzi, którzy są naszymi wrogami. Oni uważają, że imperium trzeba odbudować, co najmniej w granicach obejmujących również ziemie Polski z Częstochową, Łodzią i Warszawą - powiedział w programie WP Newsroom płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu, były ambasador RP w Korei Płd. Ekspert odniósł się także do kondycji naszego wojska i planów rozbudowy armii, przestrzegając jednocześnie przed armią Putina. - Rosja nie zatrzyma się. To jest program na dziesięciolecia. Musimy się przygotować do możliwej konfrontacji z Rosją. Polska jest za słaba, by samodzielnie przechodzić do ofensywy. Jedyne, co możemy zrobić obecnie, to wzmocnić swoją armię – tłumaczył płk Derlatka. - Rządowy program rozbudowy armii jest bardzo dobry, ale może być niewystarczający. Siły ukraińskie w tej chwili liczą 350 tys. żołnierzy i nie są w stanie odzyskać terenów, które Ukraina utraciła na rzecz Rosji – podkreślił ekspert. Płk Derlatka przyznał, że to, co powstrzymuje Rosję przed dalszymi działaniami, to fakt, że Polska jest członkiem NATO. Gość programu odniósł się także do kwestii Kaliningradu i możliwego porozumienia z Rosją. - Polska jest silna dzięki obecności w Sojuszu i w Unii Europejskiej. Sprawa okręgu kaliningradzkiego powinna być ostatecznie rozwiązana. Polska nie może żyć w zagrożeniu przed rosyjskimi rakietami. Konieczne jest tu porozumienie na linii Rosja-NATO. Oczywiście nie chcemy wojny, ale jeśli ten konflikt do nas przyjdzie – musimy być przygotowani – podsumował były szef Agencji Wywiadu i były ambasador RP w Korei Płd.
Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji
4:49

Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji

- Naszym celem jest, by polska armia liczyła 300 tys. żołnierzy – podał Mariusz Błaszczak, szef MON. Jak duży jest potencjał technologiczny i sprzętowy polskiego wojska? - Jesteśmy w trakcie dopinania własnego systemu antydostępowego, który skutecznie bronić będzie polskiej przestrzeni. Jeśli chodzi o nasz potencjał przemysłowy i gospodarczy, to jesteśmy jądrem całej Europy Środkowej, a także wschodniej flanki NATO - powiedział w programie WP Newsroom prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej. - Armia 300 tys. polskich żołnierzy to są te parametry, które doskonale sprawdziły się w wojnie w Ukrainie. Rosja nie jest w stanie użyć większych sił, bez naruszania swojego bezpieczeństwa. Przez 10 lat po tej wojnie, bez względu na jej przebieg, siły rosyjskie nie będą w stanie podjąć żadnych skutecznych działań operacyjnych. Mamy więc czas na zbudowanie silnego potencjału obronnego, silnej armii – podkreślił prof. Piotr Grochmalski. Ekspert odniósł się także do kwestii zbrojeniowej armii Putina. Wskazuje tu winnych. - Ta sytuacja, z którą mamy do czynienia jest bezpośrednią konsekwencją działań Berlina i Paryża, które dozbrajały technologicznie Rosję praktycznie do samego końca przed rozpoczęciem wojny. Chodzi tu np. o nowoczesne technologie, w które są wyposażone rosyjskie czołgi i samoloty. To wszystko są urządzenia francuskie – wyjaśniał ekspert. - Rosji pomogło także wsparcie technologiczne ze strony Niemiec, które zbudowały wielki poligon w Mulino z nowoczesną infrastrukturą do ćwiczeń. Tam właśnie były przeprowadzone ostatnie duże ćwiczenia wojskowe Zapad-21, które poprzedziły inwazję. Niemcy mają więc ogromny wpływ w zgrywanie taktyczno-operacyjne armii rosyjskiej, tworząc jej do tego odpowiednie warunki. To dlatego nie istnieje daleko idąca determinacja w Paryżu i Berlinie dotycząca obrony Ukrainy – podsumował dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.
Rosjanie w Czarnobylu. Generał o tym, dlaczego tereny elektrowni są dla nich tak ważne
1:55

Rosjanie w Czarnobylu. Generał o tym, dlaczego tereny elektrowni są dla nich tak ważne

Agencja Reutera podała, że dwóch rosyjskich żołnierzy mogło zostać napromieniowanych radioaktywnymi substancjami w pobliżu elektrowni w Czarnobylu w Ukrainie. Rosjanie mieli przemieszczać się po skażonym obszarze zwanym Czerwonym Lasem bez zabezpieczeń. Dlaczego Czarnobyl jest tak ważnym miejscem dla Rosjan? – Po pierwsze, to symboliczne miejsce dla nich jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Po drugie, wydaje się, że Rosjanie mieli jakiś plan, który mógłby skutkować np. szantażem Ukrainy - powiedział w programie WP Newsroom gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. - Pamiętajmy też, że Czarnobyl jest położony niedaleko Kijowa. To mógł być strategiczny punkt. Dzisiaj z różnych przyczyn plany mogły się zmienić, a Rosjanie którzy zajęli Czarnobyl, chyba sami nie do końca wiedzą, co z tym teraz zrobić – dodał gen. Drewniak. Ekspert odniósł się także do pojawiających się informacjach o niepokojących zachowaniach Rosjan w Czarnobylu. - Pamiętajmy, że tam jest wszystko wygaszone. Miejsce, w którym doszło do tragedii jest zabezpieczone kopułą. Cały czas też rząd Ukrainy i międzynarodowe organizacje monitorowały tam sytuację. Jeżeli Rosjanie nie wysadzą tego w powietrze, to nie będzie zagrożenia dla jakiegoś spektakularnego wycieku radioaktywnego. Ja zachowałbym spokój – podkreślił były Inspektor Sił Powietrznych i ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Rosyjski atom i potajemna mobilizacja rezerwistów. Ekspert o możliwych działaniach armii Putina
4:36

Rosyjski atom i potajemna mobilizacja rezerwistów. Ekspert o możliwych działaniach armii Putina

- Rosja użyje broni jądrowej tylko w przypadku zagrożenia dla istnienia państwa. Wojna w Ukrainie oczywiście nie jest powodem do użycia broni jądrowej – podkreślił w wywiadzie dla stacji PBS Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. - Rosja jest w odwrocie, bo cele założonej operacji nie zostały osiągnięte. Teraz Rosjanie muszą znaleźć wyjście z tego. Nie spodziewali się tak potężnego oporu żołnierzy i cywilów w Ukrainie, ale także politycznego oporu całego świata - powiedział w programie WP Newsroom gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. – Rosjanie muszą wyjść z tej sytuacji, złagodzić swoją narrację, bo zderzyli się ze ścianą. Dalsze utwardzanie swojego stanowiska niczego nie zmieni – dodał ekspert. Gen. Drewniak odniósł się także do informacji ukraińskiego wywiadu o potajemnej mobilizacji rezerwistów do rosyjskiego wojska. Armia Putina miałaby być wzmacniana o nowych ludzi od 1 kwietnia. - Cały czas trwa walka informacyjna, na newsy, ale i dezinformację. Jeżeli Rosja z początkiem kwietnia zacznie powoływać swoje rezerwy, to one trafią na front za ok. miesiąc. Jeżeli te informacje się potwierdzą, to oznaczać będzie, że Rosjanie szykują się na dłuższy konflikt i zmieniają swoje cele – podkreślił gen. Tomasz Drewniak. - Nie chodziłoby tu o szybkie zdobycie Ukrainy, a o długotrwałą okupację, która ma prowadzić do ciągłego nękania Ukraińców i zdemoralizowania ludzi, którzy pozostali na terenach zajętych przez Rosjan. To by bardzo źle świadczyło o dalszej przyszłości tego konfliktu – dodał były Inspektor Sił Powietrznych i ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Putin i "głupie bomby". Ekspert o problemach rosyjskiej armii: będą strzelać na oślep
6:15

Putin i "głupie bomby". Ekspert o problemach rosyjskiej armii: będą strzelać na oślep

Urzędnik Pentagonu poinformował, że Rosji kończy się precyzyjna broń i amunicja. Armia Putina ma polegać teraz na tzw. "głupich bombach". - Rosjanie nie mogą precyzyjnie trafiać w obiekty, które są dla nich ważne. Działania tej armii są coraz bardziej chaotyczne. Widzimy, że brakuje nie tylko broni precyzyjnej, ale także łączności i systemu dowodzenia. Brakuje już wszystkiego, oprócz masy. Rosjanie mają ogromne ilości wojska, które pchają na Ukrainę i to jest w tej chwili ich atut - powiedział w programie WP Newsroom dr Maciej Milczanowski, były żołnierz, ekspert ds. obronności z Uniwersytetu Rzeszowskiego. - Te "głupie bomby" potęgują tylko chaos. Słyszymy coraz częściej o ostrzale własnych wojsk przez siły rosyjskie, wynika to z różnego rodzaju problemów w komunikacji i identyfikacji celu. Brak precyzyjnej amunicji będzie mocno problematyczny dla Rosjan. Bez tej broni nie są w stanie powstrzymywać kontrataków ze strony ukraińskiej. Wielkie miasta można trafić każdym pociskiem, ale i tam Rosjanom zależy na pewnych celach, które są dla nich ważne, a w tej sytuacji będą po prostu strzelać na ślepo – podkreślił dr Milczanowski. Ekspert pytany był jeszcze o wielkość potencjału militarnego Rosji. Czy armia Putina dysponuje jeszcze bronią, której nie użyła? - Oczywiście, Rosjanie nie mogą używać wszystkiego w Ukrainie. Ze względu na obronę własną, swojego potężnego terytorium. Im bardziej słabnie Rosja, tym mogą pojawiać się scenariusze, których wcześniej nie przewidywano, dlatego armia zachowuje duże ilości sprzętu. Z rezerw wyciągane są jednak kolejne partie. Te magazyny powoli będą pustoszały, co dla Rosji będzie problemem długofalowym – podsumował były żołnierz i ekspert ds. obronności z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Gen. Skrzypczak ocenia Rosję. "Nie sądziłem, że mogą tak kiepsko działać"
2:19

Gen. Skrzypczak ocenia Rosję. "Nie sądziłem, że mogą tak kiepsko działać"

W programie specjalnym WP generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych, odniósł się do słów prezydenta Władimira Putina, który podczas spotkania z Radą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej powiedział, że "wszystko idzie zgodnie z planem". - Cóż on może powiedzieć? On nie może powiedzieć swojej Radzie Bezpieczeństwa i Rosjanom, że jakąkolwiek podjął decyzję, cokolwiek robi armia rosyjska, jest niezgodne z planem. Putin zakłada, że ta "operacja" będzie bardzo szybka, że w ciągu kilkunastu, 10-12 dni opanuje całą Ukrainę i ją zniewoli – skomentował Skrzypczak. - Okazuje się, że nic podobnego nie nastąpiło. Dzisiaj jest kolejny dzień operacji i kolejny dzień ciężkich walk, z którymi zmaga się armia rosyjska, która próbuje rozbić armię ukraińską, ale bezskutecznie. Armia rosyjska ponosi nieprawdopodobne straty - ocenił gość WP. - Nie sądziłem, że Rosjanie potrafią tak źle dowodzić, tak nieskutecznie działać, bo te straty, które ponoszą, są przerażające. W walkach z Ukraińcami zużywają się elitarne jednostki. (...). Nic nie idzie zgodnie z planem. To jest propaganda - wskazał ekspert. Jego zdaniem Putin "ratuje twarz przed Rosjanami, mówiąc o tym, że wszystko idzie zgodnie z planem. A jednocześnie propaganda rosyjska ukrywa fakty tej krwawej, brutalnej wojny i ukrywa również fakt, że tylu żołnierzy rosyjskich w tej wojnie zginęło". Jak ocenił Skrzypczak, jest to "na krótką metę, niebawem Rosjanie dowiedzą się, jaka jest skala tej wojny i skala strat armii rosyjskiej". - Rosjanie otrzeźwieją. Ale na to potrzeba trochę czasu - dodał.
Panika w Moskwie. Co zrobią władze Rosji?
4:30

Panika w Moskwie. Co zrobią władze Rosji?

- Myślę, że Rosjanie zaczęli się bać i dostrzegać całą grozę, która płynie z tej sytuacji, w której znalazło się ich państwo, które stało się agresorem - skomentowała obecną sytuację w Rosji dla Wirtualnej Polski Anna Maria Dyner, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W niedzielę podjęto decyzję, że banki Rosji zostaną odcięte od systemu SWIFT, co wywołało, wśród Rosjan falę paniki. Przed bankomatami w Moskwie, pojawiły się długie kolejki mieszkańców, którzy chcieli w ostatnim momencie wypłacić swe oszczędności. - Czas gra tutaj na korzyść Ukrainy i na niekorzyść Rosji, bo okazuje się, że rosyjskie władze przelicytowały i nie myślały, że będzie tak duży opór po stronie ukraińskiej. Nawet pudrowanie rzeczywistości w rosyjskich mediach, pokazuje, że Rosjanie i tak wiedzą swoje i mają poczucie, że w jakimś stopniu są zagrożeni. - Wielu ekspertów mówi, że duża nadzieja w tym, że czołowi wojskowi przestaną wierzyć Putinowi i przestaną wierzyć w Putina, czy to jest możliwy scenariusz? – dopytywała gościa Agnieszka Kopacz, prowadząca program. - Myślę, że to bardzo trudne, bo jednak ta operacja wojskowa odbyła się przy pełnym poparciu sztabu generalnego, jak i Ministerstwa Obrony - odpowiedziała Anna Maria Dyner. Zauważyła jednak, że operacja wojskowa jest "dziwna", bo Rosjanie sprawiają wrażenie, że nie mają planu działania. Dodała przy tym, że część żołnierzy, która trafiła do niewoli relacjonowała, że miała świadomość uczestnictwa w ćwiczeniach, a nie regularnej wojnie z Ukrainą, które wielu z nich nie uważał wcale za wrogie. - Dużo osób w sztabie generalnym i Ministerstwie Obrony zastanawia się teraz co zrobić dalej, żeby umieć odpowiadać przed społeczeństwem - dodała Dyner.