Ukraina (strona 314 z 380)

Nagła ucieczka Ławrowa. "Źle się stało, że tam był"
2:31

Nagła ucieczka Ławrowa. "Źle się stało, że tam był"

Gdy na Ukrainę spadały dziesiątki rakiet, szczyt G20 na Bali opuszczał Siergiej Ławrow. - Ławrowa tam w ogóle nie powinno być - powiedział w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski Robert Pszczel, były szef Biura Informacyjnego NATO w Moskwie. - W ogóle Rosja nie powinna być zaproszona. Część z tych państw zajmuje ostrożne stanowisko i stara się maksymalnie nie wypowiadać. Czasem to widzimy przy okazji głosowań w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ale nawet tam zdecydowana większość państw potępia tę wojnę. Źle się stało, że tam był. A, że wyjechał, to z tym samym mieliśmy do czynienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, kiedy bardzo szybko opuścił te gremia. Przedstawiciel reżimu Rosji wiedział, że nie usłyszy nic miłego. To, że Putin nie przyjechał na to spotkanie (G20 - red.), to również z tego powodu. Wielkich korzyści by nie odniósł. Rosja nawet takie spotkania będzie starała się wykorzystywać do dezinformacji. W Bali Ławrow zaczął nagle opowiadać, że to Ukraina nie chce pokoju, że Ukraina jest agresorem i tym podobne bzdury. Musimy ciągle przypominać o tej rzeczywistości, jaka jest. Rosja powinna zakończyć tę wojnę natychmiast. Zginęło dwóch obywateli polskich. Za to jest tylko i wyłącznie odpowiedzialna Rosja. Trzeba zrobić wszystko, by uniemożliwić Rosji stanowienie zagrożenia dla Ukrainy oraz innych państw, w tym także dla Polski - dodał gość Agnieszki Kopacz-Domańskiej.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Badanie rakiety. Generał mówi o trzech elementach
4:29

Badanie rakiety. Generał mówi o trzech elementach

W nocy Joe Biden powiedział, że rakieta nie została wystrzelona z terytorium Rosji. Według kolejnych doniesień był to pocisk ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski gen. Tomasza Drewniaka, byłego inspektora sił powietrznych o możliwe wersje zdarzeń. - Nie chciałbym spekulować, bo to zbyt poważne sprawy, by prowadzić spekulacje. Na pewno wcześniej czy później się dowiemy. Analiza danych z radarów, analiza danych samolotów jasno wskażą, skąd rakieta przyleciała i jaka była jej trajektoria lotu. Same szczątki rakiety będą mogły nam powiedzieć skąd przyleciała. To kwestia kilku godzin i będziemy mieli informację bardzo pewną. Nie ma co spekulować, bo pójdziemy w nieznanym kierunku - mówił gen. Tomasz Drewniak. - Pamiętajmy, że Polska ma własny system radarów zintegrowany z systemem radarów NATO. Radary stoją na wschodniej ścianie, najprawdopodobniej były tam też radary, które Polska w związku z kryzysem rozlokowała przy granicy. Dane z tych radarów mamy. Na pewno widać na nich część trajektorii lotu rakiety. Pamiętajmy o samolotach rozpoznawczych. Zbiera się dane z tych źródeł, kompiluje się je i na podstawie tego buduje się obraz sytuacji. Będzie dokładnie widać skąd i jak ta rakieta leciała. Druga rzecz to rozmowy z naszymi partnerami. Zapytać trzeba Ukrainę o dane z jej radarów. Może się okazać, że mają dokładniejsze dane. Trzecia rzecz to zbadanie samej rakiety. Eksperci ocenią, czy jest to rakieta wystrzelona z ziemi, samolotu czy jest to element obrony przeciwlotniczej. To nie jest skomplikowany proces. Kilka rzeczy się nałoży, z tych puzzli powstanie jednolita układanka i będzie dokładnie widać, co jest na obrazku - stwierdził wojskowy. - Dla nas najważniejsze jest, żebyśmy dokładnie zbadali intencje. Jeżeli to jest intencjonalne uderzenie z terytorium Rosji czy Białorusi, to zmienia to postać rzeczy. Jeżeli to cykl nieszczęśliwych wydarzeń, to należy inaczej to traktować. Miejmy wszystkie fakty na stole, potem zbadajmy cel i wtedy podejmujmy decyzję. Inaczej Polska i NATO będą reagować jeżeli będzie to intencjonalne zdarzenie wywołane przez Rosję, a inaczej jeśli to nieszczęśliwe zdarzenie. Skala działań jest znacznie inna - dodał ekspert Fundacji Stratpoints.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Paniczny sygnał z Kremla. "Rosja boi się konfrontacji z NATO"
5:52

Paniczny sygnał z Kremla. "Rosja boi się konfrontacji z NATO"

Rosyjskie władze propagandowo określają eksplozję w Polsce jako prowokację. O cele takich sygnałów Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski Roberta Pszczela, byłego szefa Biura Informacyjnego NATO w Moskwie. - Tak jak zawsze. Powiedzmy wprost: władze rosyjskie, urzędnicy tego reżimu, a często i sam Putin, mówią nieprawdę. Nie mają żadnych zahamowań w tym zakresie - stwierdził Robert Pszczel. - Dotyczy to również spraw bardzo poważnych, międzynarodowych, również związanych z kwestiami pokoju i wojny. Celem jest zamieszanie, dezinformacja. Jeśli mówimy o takich sytuacjach jak to, co zdarzyło się wczoraj, to chodzi o podważenie zaufania Polski. To jest ewidentnie po to, by starać się przekonać Polaków i innych obywateli państw NATO, że NATO jest nic nie warte. To nie Rosjanie będą decydować co myślimy o organizacjach, których jesteśmy członkiem. Do tych wszystkich oświadczeń trzeba podchodzić nie tylko z rezerwą, ale też traktować je jako absolutnie niewiarygodne. To, co robi były prezydent Miedwiediew świadczy o jego poziomie psychicznym. W dzisiejszej Rosji wypowiedzi o charakterze szaleńczym stały się częścią mainstreamu, nie należy tym epatować, ale należy to monitorować, bo w tych informacjach może być element istotny. Wczorajsze bardzo szybkie oświadczenie, nie chcę powiedzieć, że paniczne, ale czuło się tam strach, żeby nie myślano, że Rosja za tym stoi. Ono ilustruje to, co jest prawdą, że Rosja boi się pełnej konfrontacji z NATO, bo stan sił rosyjskich jest opłakany i Rosja przegrywa wojnę z Ukrainą. Należy patrzeć na to, co widzimy z Rosji, przez okulary rzeczywistości i nie brać tych wszystkich słów na poważnie. To paradoks. Ktoś kto śledzi wszystkie programy telewizyjne w Rosji to miałby wrażenie, że Rosja jest opanowana przez ludzi, którzy jutro by poszli na wojnę z całym światem. Natomiast jeśli chodzi o ludzi, którzy podejmują decyzje, to nie mają żadnych zahamowań moralnych. Rosja prowadzi barbarzyńską wojnę przeciwko Ukrainie i ludzi na Kremlu nie obchodzi śmierć tysięcy Rosjan. Obchodzi ich los własny. Wiedzą doskonale, że w przypadku prowokacji niekontrolowanej, czyli zaatakowania intencjonalnego kraju NATO odpowiedź byłaby bardzo silna i Rosja bardzo szybko by taką wojnę przegrała ze skutkami opłakanymi, nie tylko dla ludzi, którzy żyją w tym kraju, ale dla tych, którzy stanowią ten reżim. - komentował dyplomata.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Przed spotkaniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kosiniak-Kamysz o oczekiwanich
4:49

Przed spotkaniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kosiniak-Kamysz o oczekiwanich

W południe odbędzie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w którym oprócz przedstawicieli władz wezmą udział również liderzy opozycji. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski Władysława Kosiniaka-Kamysza o to czego oczekuje po tym spotkaniu. - Informacji. Jeżeli chcemy jedności i współpracy, to musimy mieć informacje, musimy mieć wiedzę - powiedział prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Od początku agresji rosyjskiej na Ukrainę mówiliśmy do pana prezydenta o spotkaniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. One odeszły. To prześciganie się w brutalności politycznej wróciło w ostatnich tygodniach i miesiącach, a nie ma spotkań RBN. One powinny być cykliczne. Powinny dotyczyć bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa energetycznego i bezpieczeństwa żywnościowego. Trzeba daleko idącej współpracy i kontynuacji, stąd moja zapowiedź, że jeżeli przejmiemy władzę i PSL będzie mieć na to wpływ, to będziemy kontynuować zakupy zbrojeniowe. To oświadczenie powinno paść ze strony innych. Nie wolno zmieniać strategii bezpieczeństwa co cztery lata, bo nie będziemy mieć żadnego bezpieczeństwa. Będziemy chcieli poznać działania związane z możliwym uruchomieniem art. 4 traktatu NATO. Informacje o działaniach podjętych przez rząd i o tym jak przygotowywać się na takie sytuacje w przyszłości. Złożę kondolencje i wyrazy współczucia rodzinom ofiar. Nie można zapomnieć o żadnym człowieku. Władza mówi o tych osobach. Dzisiaj nie będzie sporu na posiedzeniu RBN, ale to nie może być tylko w dniu lub dzień po tragicznych wydarzeniach. Mieliśmy jedność w pierwszych dniach po katastrofie smoleńskiej oraz po wybuchu wojny w Ukrainie, ale co z tej jedności pozostało? Nic - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz. - Nie chcę definitywnie formułować stwierdzeń, które nie są poparte pełną wiedzą. Oczekuję przedstawienia od prezydenta i premiera pełnego stanu rzeczy. Na pewno zagrożenie bezpieczeństwa, czyli jeden z elementów wiążących się z uruchomieniem art. 4, jest. Nie tylko przez to wczorajsze zdarzenie. Poczucie braku pełnego bezpieczeństwa i ono od 24 lutego jest obecne każdego dnia, ale my o nim zapominamy i przechodzimy do spraw małostkowych. Zapominamy co dzieje się za wschodnią granicą. Wczorajszy atak był największym atakiem na całe terytorium Ukrainy. Takiego ataku rakietowego nie było od 24 lutego, czyli od momentu rozpoczęcia agresji. Zdobycie Chersonia było ważnym momentem dla Ukrainy, ale nie definitywnym - podkreślił polityk.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki