Alaksandr Łukaszenka (strona 24 z 34)

Generał nie ma wątpliwości. "Łukaszence sytuacja wyrwała się spod kontroli"
WIDEO

Generał nie ma wątpliwości. "Łukaszence sytuacja wyrwała się spod kontroli"

Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy ciągle pozostaje bardzo napięta. Codziennie do naszego kraju przez granicę z Białorusią przedostają się lub próbują przedostać setki nielegalnych migrantów, którzy sprowadzani są do Europy przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Czy Polska pozostała sama z kryzysem uchodźczym na granicy z Białorusią? - Wydaje się, że decyzją polityków zostaliśmy sami - stwierdził generał Waldemar Skrzypczak. - Zdecydowali, że sami sobie poradzą z problemem uchodźców na granicy, ale widać wyraźnie, że pomylili się w swoich ocenach - dodał. Zwrócił także uwagę na "rażące błędy w ocenie sytuacji i prognozowaniu" polskiego rządu, co w efekcie poskutkowało eskalacją kryzysu na wschodniej granicy Polski. - Uchodźcy pojawiają się w różnych częściach naszego kraju. Uchodźcy przez Polskę przedostają się do Niemiec. Niemcy są zatrwożeni tym, co się dzieje w Polsce. Wydaje się, że ci, którzy przerzucają ludzi przez granicę, to są zawodowcy - uważa generał. Dodał, że "Łukaszence sytuacja wyrwała się spod kontroli". - Łukaszenka przeliczył się bardzo i teraz sam ma problem z tymi uchodźcami. Tym bardziej że on jest w sojuszu z gangsterami, którzy zajmują się zawodowo przemytem ludzi i jego sojusz okazuje się dla niego szkodliwy, bo w tej chwili on stał się zakładnikiem tych gangsterów, którzy zajmują się przemytem ludzi do Europy. Moim zdaniem Łukaszenka jest w klinczu. Ta sytuacja jemu zaczyna szkodzić i przeszkadzać. Przeszacował się – stwierdził gość programu "Newsroom" WP gen. Waldemar Skrzypczak.
Miller przyznaje rację Morawieckiemu. "Diagnoza właściwa”
WIDEO

Miller przyznaje rację Morawieckiemu. "Diagnoza właściwa”

"Cel Łukaszenki jest jasny – otwarcie 'nowego szlaku' dla migracji arabskiej do Europy i destabilizacja sytuacji w całej Unii Europejskiej. Jasne jest także, że dla realizacji swoich celów w sposób instrumentalny wykorzystuje migrantów z Iraku, Syrii, Maroka i innych krajów" - napisał na swoim profilu na Facebooku premier Mateusz Morawiecki. Czy pochwali pan premiera Mateusza Morawieckiego i polski rząd za to, co robi przy polskiej granicy? - z takim pytaniem zwróciła się do byłego premiera, europosła Leszka Millera, gościa programu "Newsroom" WP, prowadząca program Agnieszka Kopacz. - W dużej mierze diagnoza pana premiera jest właściwa. Prezydent Łukaszenka postępuje podobnie jak prezydent Erdogan, który wcześniej za pomocą uchodźców szantażował Unię Europejską. Dzisiaj robi to Łukaszenka. Każdy, kto szantażuje władze za pomocą niedozwolonego transferu ludzi, jest terrorystą i tak trzeba traktować pana Łukaszenkę - stwierdził Leszek Miller. - To, że Łukaszenka zorganizował tzw. śluzę, przez którą chce przepychać migrantów, jest oczywiste, premier ma rację. Ale jest pytanie, czy środki zapobiegawcze są właściwe. Trzeba oczywiście chronić granicę, ale dwie kwestie według mnie są niedopuszczalne. Po pierwsze stan wyjątkowy tylko po to, by uniemożliwić obecność dziennikarzy, żeby opinia publiczna w Polsce mogła zapoznawać się tylko z jednym punktem widzenia, tym oficjalnym, tym rządowym. Po drugie minimalny udział, a do niedawna żaden udział, Frontexu, czyli unijnej organizacji, która jest powołana do ochrony granic. Te dwie kwestie są tak zorganizowane, żeby odciąć opinię publiczną od informacji - ocenił były premier, europoseł Leszek Miller.
Violetta Baran Violetta Baran
Celowe działania Łukaszenki? Dziennikarz przyniósł dowody do studia
WIDEO

Celowe działania Łukaszenki? Dziennikarz przyniósł dowody do studia

Patryk Michalski jest autorem reportażu pt. "Ludzie. Na Granicy", który nagrany został pod strefą stanu wyjątkowego. Podczas kręcenia materiału reporter Wirtualnej Polski natknął się na mnóstwo rzeczy pozostawionych przez uchodźców w prowizorycznych leśnych obozowiskach. Poza częściami garderoby i opakowaniami po jedzeniu dziennikarz znalazł tam mnóstwo dokumentów świadczących o tym, że przekraczanie polskiej granicy przez uchodźców to zorganizowana akcja białoruskiego reżimu pod wodzą Aleksandra Łukaszenki. W rozmowie z Agnieszką Kopacz w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski przedstawił dowody świadczące o celowym działaniu Białorusi oraz opowiedział o tym, co dokładnie zawierają porzucone w lesie przez nielegalnych imigrantów dokumenty. - Tych dowodów było już do tej pory mnóstwo, ale my przekonaliśmy się o tym na własne oczy. W jednym z lasów w gminie Michałowo znaleźliśmy mnóstwo dokumentów. (…) One były całkowicie porzucone – tłumaczy dziennikarz. Jak dodał, "teoretycznie" wizyty uchodźców na Białorusi mają charakter turystyczny, ponieważ ci ludzie dostają wizy dwutygodniowe. - Ale jest to oczywiście przykrywka. Po jednym, dwóch dniach oni trafiają na granicę, często z pomocą służb. Oni nawet zaznaczają im pinezki w Google Maps, pokazując, którędy powinni iść. Dają im narzędzia do tego, by forsować to ogrodzenie, które powstało, więc to jest bardzo nierówna gra. Z jednej strony polskie służby muszą zabezpieczać granicę, ale z drugiej strony białoruskie służby robią wszystko, żeby to uniemożliwić – zauważa dziennikarz Wirtualnej Polski.
Poseł PiS o stanie wyjątkowym. "Każdy, kto atakuje działania SG, gra ręka w rękę z Łukaszenką"
WIDEO

Poseł PiS o stanie wyjątkowym. "Każdy, kto atakuje działania SG, gra ręka w rękę z Łukaszenką"

- Stan wyjątkowy jest konieczny ponieważ mamy do czynienia cały czas z atakiem na Polskę metodami wojny nowej generacji, metodami hybrydowymi. Musimy się przed tym atakiem skutecznie bronić. Stan wyjątkowy w tym wąskim pasie przygranicznym (…) ułatwia pracę funkcjonariuszom Straży Granicznej, ułatwia pracę żołnierzom. Dzięki niemu mogą po prostu skutecznie bronić naszej granicy - powiedział w programie "Newsroom" WP Marcin Horała. Poseł PiS dodał, że podobne działania służb białoruskich praktykowane były na granicy polsko-litewskiej i w obecnej chwili raczej ustają. - Na kierunku polskim niestety trwają, ponieważ patrząc na zachowanie części opozycji, części elit opiniotwórczych w Polsce, może być gdzieś tam po stronie białoruskiej nadzieja, że do takiego stanu skłócenia wewnętrznego, rozkładu decyzyjnego, rozkładu moralnego wreszcie po stronie polskiej można doprowadzić. Trzeba to po prostu stronie białoruskiej zdecydowanie wybić z głowy - dodał. Polityk, pytany o to jego zdaniem opozycja - krytykując działania rządu - idzie "ręka w rękę" z Aleksandrem Łukaszenką, odparł że "nie cała". - Ci wszyscy, którzy krytykują działania Straży Granicznej, funkcjonariuszy. Ci wszyscy, którzy formułują pod ich adresem absurdalne, nieraz niezwykle oburzające porównania czy oskarżenia. To jest sygnał dla drugiej strony, że być może polski żołnierz (…) nie ma poparcia w społeczeństwie, że być może gdyby ten atak miał się nasilić (…) to Polska nie będzie się bronić czy będzie bronić się słabiej, bo część polskiego społeczeństwa będzie podważać działania swoich sił zbrojnych i swoich funkcjonariuszy - oznajmił Marcin Horała. - Każdy, kto atakuje nasze służby, kto atakuje w tym kontekście działania Straży Granicznej czy wojska, tak - gra ręka w rękę z Łukaszenką - podsumował.
Kwaśniewski o Łukaszence. "Czuje się oszukany i opuszczony"
WIDEO

Kwaśniewski o Łukaszence. "Czuje się oszukany i opuszczony"

Aleksander Kwaśniewski był gościem programu "Newsroom" WP. Były prezydent pytany był m.in. o sprawę więzionego na Białorusi Andrzeja Poczobuta. Jak stwierdził, obecnie prowadzenie rozmów z Aleksandrem Łukaszenką jest prawie niemożliwe. - To jest niezwykle trudne, ponieważ Łukaszenka moim zdaniem w tej chwili nie jest w ogóle partnerem do rozmów, nie dlatego że go "nie lubimy" - dlatego, że on jest w takim stanie. On jest opuszczony od dawna przez Zachód, on ma poczucie osaczenia. On jest nielubiany i on to czuje i Putin chętnie by go zmienił, tylko chce wycisnąć go ja cytrynę w sprawach związków białorusko-rosyjskich, chce, żeby było ich jak najwięcej. To co najbardziej boli Łukaszenkę to to, że on się czuje oszukany przez własny naród. Dla którego „tak wiele zrobił”. To jest taki żal z powodu braku wdzięczności ze strony narodu - powiedział Kwaśniewski. Dopytywany o to, jak w takim razie poruszyć kwestię uwięzienia Poczobuta stwierdził, że jednym z rozwiązań jest przedstawienie jej "na forum Unii Europejskiej". - Szansa jest taka: umiędzynarodowić ten problem. Postawić go właśnie na forum Unii Europejskiej, uzyskać ze strony UE mocne stanowisko. Może zorientować się, które kraje UE mają jeszcze jakikolwiek kontakt z Łukaszenką - dodawał. - Tak zrozumiałem pewną wypowiedź prezydenta Dudy, że stosowano pewne kontakty czy próbowano wykorzystać nasze kontakty z liderami państw. Wyobrażam sobie, że może to być Kazachstan, Azerbejdżan - której mają dobre relacje z Moskwą i Mińskiem. Żeby przez nich naciskać, ale to musi być bardzo wtedy dyskretna dyplomacja, konieczna do podjęcia. Szybkiego sukcesu bym się nie spodziewał - skwitował Aleksander Kwaśniewski.