wojna (strona 135 z 290)

Dramatyczne zdjęcia Pułku Azow. Generał: Rosjanie nie chcą słyszeć o humanitarnych gestach
5:27

Dramatyczne zdjęcia Pułku Azow. Generał: Rosjanie nie chcą słyszeć o humanitarnych gestach

Do sieci trafiły zdjęcia obrońców z Azowstalu, który jest ostatnim przyczółkiem ukraińskiej obrony w Mariupolu. - To jest wielki dramat tych żołnierzy. Z jednej strony ogromny podziw i szacunek, a z drugiej strony poczucie bezsilności. Oni są otoczeni przez wojska rosyjskie. Nie ma jak, nie ma możliwości, żeby móc im pomóc. Wszystkie wejścia zapasowe i tajne zostały sprzedane - Rosjanie mają już do nich dostęp. Zresztą Rosja nie chce słyszeć o jakichkolwiek humanitarnych gestach. O ratunku dla rannych, dla cierpiących, dla cywilów, którzy się tam ukrywają – powiedział w programie WP Newsroom gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. Czy los żołnierzy i cywilów w Azowstalu jest przesądzony? - Spodziewam się, że Ukraina szykuje jakieś rozwiązania, ale z całą pewnością powodów do optymizmu nie ma. Żołnierze zdają sobie sprawę z tego, że dzisiaj są w sytuacji bez wyjścia. Ich honor, postawa i heroizm nie pozwala im na poddanie się i wyjście, zresztą wiedzą, że to by nic nie dało – Rosjanie i tak by ich wykończyli – prognozuje prof. Pacek. Generał wrócił uwagę, że ukraińska determinacja, sposób działania i dowodzenia świadczą o tym, że Ukraińcy dają z siebie wszystko. - Oni stają na głowie, żeby wywiązać się z zadań. Tych sukcesów mają sporo, ale mają też problemy. Ukraina ma problem z potrzebą nowych sił. Z zachodniej i centralnej części jest przerzucana obrona terytorialna, oddziały z rezerwistów. To powoduje szereg problemów. Takie jednostki nie wejdą z pełnym doświadczeniem w ciągu kilku dni – wyliczał dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Druga kwestia to niezbędne środki do prowadzenia walki – paliwo, żywność, leki, umundurowanie. Ukraińcy przyjęli zasadę nieinformowania o tych problemach i słusznie, ale z różnych źródeł widać, że łatwo nie jest. Zarówno dla Rosji, jak i Ukrainy ten czas bitwy prowadzonej na wschodzie jest okresem trudnym – podsumował gen. prof. Pacek.
Przeżyli piekło wojny. 21-letniego żołnierza i jego matkę uratował lekarz z Olsztyna
9:36

Przeżyli piekło wojny. 21-letniego żołnierza i jego matkę uratował lekarz z Olsztyna

- Młodzi ludzie, dziesiątki rannych chłopców, którzy nie mają kończyn. Dla każdego to szok. Szok rozległości ran. One są tak olbrzymie, że my nie widujemy w Polsce czegoś takiego – opowiada dr Łukasz Grabarczyk, neurochirurg z Olsztyna, który zaangażował się w pomoc rannym żołnierzom w szpitalu we Lwowie. Nie chce nazywać siebie bohaterem. Twierdzi, że to po prostu jego obowiązek. - Myślałem, że lekarze są przygotowani na wiele. Wcale tak nie jest, jeżeli widzi się taką skalę bestialstwa, ran i inwalidztwa. To jest coś, co jest trudne do zaakceptowania – podkreśla. Grabarczyk uratował 21-letniego Denisa, ukraińskiego żołnierza, któremu wybuchająca mina uszkodziła kręgosłup. Chłopak walczył pod Mariupolem. Polski lekarz operował go w Ukrainie. Dzisiaj w Olsztynie Denis przechodzi rehabilitację i odzyskuje sprawność. - Najtrudniejsze były ostrzały z czołgów. Jeżeli wybucha mina, jest ostrzał lub leci rakieta, to słychać to. Kiedy strzela czołg, mamy ułamek sekundy. Był dom i nie ma domu, nie ma możliwości reakcji. I to było straszne – opowiada Denis Blizniuk. 21-latek w szpitalu opowiedział dr Grabarczykowi o historii rodziców. Rodzina Denisa pochodzi z Czernihowa, na północ od Kijowa. Ojciec młodego żołnierza zginął w trakcie rosyjskiego ostrzału. Matka Tatiana z poważną raną ręki i nogi trafiła do szpitala, z którego musiała się ewakuować. Kobieta przeżyła masakrę Czernihowa, ostrzał autobusów, którymi cywile próbowali uciekać do Kijowa. Ranna czołgała się w lesie, musiała przedostać się przez rzekę i przejść 4,5 km do innego punktu. - Droga, którą uciekaliśmy, była ostrzeliwana. Nagle kazali nam wysiąść i uciekać, zachowując odstępy, żeby Rosjanie nie strzelali do grup. Mieliśmy szczęście, ludzie na drodze obok już nie. Nie myślałam o tym, że się boję, że tak boli mnie ręka. Robiłam to, żeby przeżyć – opowiada Tatiana Blizniuk. - Wiemy o Buczy, o tym, co działo się pod Kijowem. Prawdę o Czernihowie, który jest zniszczony i zaminowany, dopiero poznamy. Z tego, co opowiada Tatiana, tamte zbrodnie mogły być większe i gorsze – podkreśla Łukasz Grabarczyk. Lekarz obiecał Denisowi, że odnajdzie jego mamę. Podróż ze Lwowa do Kijowa, a finalnie do Olsztyna, odbył pociągiem i samochodem. Mimo alarmów i przelatujących rakiet udało mu się bezpiecznie przetransportować ranną kobietę. - Denis szybko odzyskuje sprawność. Prawa ręka Tatiany jest bardzo uszkodzona, czeka ją poważna operacja w Polsce. Ona bardzo cierpi, ale mamy nadzieję na lepsze jutro – dodaje neurochirurg.