viktor orban (strona 24 z 36)

Orban i Putin przyjaciółmi? „Viktor Orban tak tego nie nazywa”
WIDEO

Orban i Putin przyjaciółmi? „Viktor Orban tak tego nie nazywa”

Gość WP dr Dominik Héjj z Instytutu Europy Środkowej został zapytany, czy Wiktor Orban i Władimir Putin to przyjaciele. - Pragmatyczni przyjaciele - powiedziałaby węgierska dyplomacja, bo pamiętajmy, że my ocenę relacji węgiersko - rosyjskiej upatrujemy cały czas z jednej perspektywy, tzn. z polskiej. Uważamy je za szkodliwe i słusznie – powiedział ekspert. - Natomiast z węgierskiej perspektywy realizuje Wiktor Orban swój interes. W związku z tym nie nazywa tego przyjaźnią, natomiast bliską współpracą. To jest dla niego filar, także w czasie wojny czegoś - co należy, jak to ładnie napisano w prasie prorządowej – pielęgnować - wyjaśnił. Dr Dominik Héjj odniósł się też do słów Wiktora Orbana, który mówił że „żadnego żołnierza, żadnej broni nie będziemy wysyłać na teren walk”. - Mówi dosłownie we wczorajszym przemówieniu, że „nie wyślemy między ukraińskie kowadło a rosyjski młot”. Wczoraj było święto narodowe Węgier. To jest jedno z ważniejszych świąt w kalendarzu tak Fideszu jak i w ogóle państwa węgierskiego, bo to jest też pokaz siły przed wyborami 3 kwietnia, mowa o elektoracie. Faktycznie tam się po raz kolejny pojawiło, że lewica chce wysłać naszych chłopców na wojnę, a my tego nie chcemy, że my chcemy spokoju, pokoju i nie chcemy być pionkiem w czyjejś grze - mówi Orban. Nie doprecyzowuje czyja to gra i czyja to jest w ogóle wojna. Czy to jest wojna Rosji, czy to jest wojna związana z NATO, czy my poprzemy ewentualne działania NATO? Tu jest więcej pytań niż jakichkolwiek odpowiedzi i to bardzo widać po wczorajszym przemówieniu – podkreślił ekspert. - Natomiast faktycznie są dwa główne przekazy. Jeden związany z tym, że „nie wyślemy broni ani żołnierzy”, a drugi że Węgrzy nie będą płacić ceny za wojnę. Oczywiście chodzi o cenę związaną z energią, stąd też duży optymizm w komunikatach węgierskiego rządu, także wczoraj, że sankcje unijne póki co nie dotyczą w ogóle sektora związanego z energetyką – tłumaczył.
"Problem" z Orbanem. Prof. Bogdan Góralczyk tłumaczy
WIDEO

"Problem" z Orbanem. Prof. Bogdan Góralczyk tłumaczy

- Węgry niestety są po stronie Putina i Rosji. To jest ten problem. Są jedynym państwem, gdzie elity rządzące prezentują w swoich mediach stanowisko rosyjskie. To bardzo, bardzo nas różni - mówił w programie specjalnym WP prof. Bogdan Góralczyk (Uniwersytet Warszawski). Przypomniał, że 3 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory. Jak mówił Góralczyk, kluczowe, ponieważ po raz pierwszy od 12 lat, gdy Orban niepodzielnie rządzi, połączyła się cała opozycja. - Do wojny wyniki sondaży mówiły, że Orban wygra. (…) W czasie wojny sytuacja się zmieniła. Teraz jest równowaga w sondażach, z lekką przewaga Fideszu. Zdecydują działania wojenne, jak one będą się rozgrywały. Propaganda węgierska, która jest całkowicie w rękach rządowych, pokazuje, że nie ma wojny, jest destabilizacja, są uchodźcy. Jest stanowisko putinowskie - tłumaczył Góralczyk. Czy Węgry są koniem trojańskim Rosji w UE? - Niektórzy zaczynają tak mówić. Węgrzy nie zgadzali się na stacjonowanie wojsk natowskich na ich terytorium, potem na przesyłanie przez ich terytorium zbrojenia i sprzętu na teren Ukrainy, w przeciwieństwie do Polski. Także będziemy mieli debatę na temat tego, jak się Węgry zachowują, ale dopiero po tych wyborach. Tam wybór jest zasadniczy - czy linia otwarcia na wschód, czy powrotu na zachód - podkreślił gość WP. - Wszystkich, łącznie z Orbanem, niezmiernie zaskoczyło, że Zachód tak bardzo się zjednoczył. Zachód rozumiany i jako UE, i jako świat atlantycki, czyli Europa Zachodnia z USA. To jest dla Orbana ogromne wyzwanie - podsumował.
Natalia Durman Natalia Durman
Michał Kamiński wytrącony z równowagi. Tak zareagował na słowa Orbana o Polsce
WIDEO

Michał Kamiński wytrącony z równowagi. Tak zareagował na słowa Orbana o Polsce

- Polacy chcą przesunąć granicę świata zachodniego aż do granicy świata rosyjskiego. Poczują się bezpieczni, jeśli tak się stanie, a NATO, w tym Polska, będą mogły rozmieścić właściwe wojska na zachód od tej linii. Dlatego zaciekle popierają członkostwo Ukrainy w Sojuszu - powiedział w rozmowie z węgierskimi mediami tamtejszy premier Viktor Orban. Oburzenia wypowiedzią nie krył w programie specjalnym WP wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (PSL-KP). - Jeśli kiedykolwiek Putin zacznie grozić Polsce, a za chwilę to się stanie, jeśli nie zostanie pokonany, to będzie używał słów wypowiedzianych przez Orbana jako argumentu - stwierdził. - Nasz rzekomy sojusznik wypowiedział słowa, które będą służyły Putinowi do grożenia Polakom śmiercią i bombardowaniem. (...) To jest dokładnie język Putina, język, którego rosyjska propaganda używa i będzie używać do uzasadniania walki z Polską. Dziękujemy takim sojusznikom - ironizował Kamiński. Nazwał przy tym Orbana "okropnym megafonem rosyjskiej propagandy w Europie". - Polacy oddawali życie za wolne Węgry w walce z rosyjskim okupantem, (...) a dziś nasi bracia Węgrzy plują na Polskę ustami swojego premiera i idą ręka w rękę z faszystą Putinem. Dziękuje za takich braci. Nasi bracia są w Kijowie, a nie w Budapeszcie - kontynuował wicemarszałek. - To jest propaganda Putina. (...) W tej sprawie powinna być co najmniej wezwana węgierska ambasador do polskiego MSZ. Dlaczego pozwalamy Orbanowi powtarzać tezy rosyjskiej propagandy, które służą dziś do bombardowania Kijowa? - pytał Kamiński. W jego ocenie, jeśli Orban powtarza słowa, które uzasadniają ten napad, to "również ponosi moralną odpowiedzialność za to, co się dziś dzieje w Kijowie".
Natalia Durman Natalia Durman