Tomasz Siemoniak (strona 10 z 27)

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku
3:32

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku

- Za rządów Prawa i Sprawiedliwości w polskim wojsku doszło do bardzo ostrych czystek - powiedział w programie Tłit były minister obrony oraz wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. Zdaniem polityka, Polska nie stała się bezpieczniejsza w czasie rządów PiS. Negatywnie ocenił sytuację w obronności. - Doszło do dziury Macierewicza i bardzo ostrych czystek. Odeszli oficerowie doświadczeni w Iraku i Afganistanie. Choć PiS wyrzucił Macierewicza (z MON - red.), to nie zostało to odrobione. Rządzący nie są w stanie wskazać sprzętu, który wskutek ich decyzji był dziś, a nie za kilka lat, w rękach Wojska Polskiego. Nie mam wątpliwości, że zmarnowano te 7 lat - ocenił Tomasz Siemoniak. Dopytywany przez Michała Wróblewskiego o ocenę Wojsk Obrony Terytorialnej, zadeklarował, że jest za utrzymaniem WOT jeżeli ponownie zostałby szefem resortu obrony. - To stało się przedmiotem kontrowersji politycznej, bo wcale nie jest tak, że nie było obrony terytorialnej wcześniej. W różnych formach ona istniała. Mam nadzieję, że ta obrona terytorialna, i wojna w Ukrainie to przesądzi, będzie podporządkowana wojsku. Nie powinna być organizacją służącą do organizacji szczepień czy patrzenia, czy ścieki płyną w Wiśle. To powinna być część wojska. Śledząc uważnie to, co dzieje się w Ukrainie i rozmawiając z ekspertami, nie mam wątpliwości, że ciężar walki spoczywa na armii operacyjnej. Co do kształtu trzeba dyskutować, ale doceniam tych ludzi, którzy pomimo tej propagandy zdecydowali się służyć Polsce, ale powinni być podporządkowani wojsku. Nie powinno być dwóch armii w jednym. Kolejni ministrowie z PiS starają się trzymać obronę terytorialną z dala od wojska. To powinna być formacja o przeznaczeniu ściśle militarnym. Nie może zastępować obrony cywilnej - stwierdził.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Dzień Zwycięstwa w Rosji. Co zrobi Putin? Siemoniak prognozuje
4:42

Dzień Zwycięstwa w Rosji. Co zrobi Putin? Siemoniak prognozuje

- Putin będzie chciał się pokazać jako silny przywódca, odwołać się do zwycięstwa w II wojnie światowej i zapewnić, że tę wojnę (z Ukrainą - red.) będzie prowadzić aż do końca, choć ten koniec nie jest wyraźnie zdefiniowany. Zapewne zobaczymy sprzęt w ramach defilady. Putin potrzebuje pokazania, że ten sprzęt jest nowoczesny i działa, bo mit siły armii rosyjskiej przez ostatnie miesiące bardzo się nadwyrężył - prognozował, w kontekście Dnia Zwycięstwa w Rosji, w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były szef MON, poseł PO Tomasz Siemoniak. Czy Putin oficjalnie wypowie wojnę Ukrainie? - Można się spodziewać wszystkiego. Po 24 lutego Rosja i Putin przestali być obliczalnymi partnerami, przestali się zachowywać racjonalnie. Można sobie różne rzeczy wyobrazić, ale najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, że będzie tak jak do tej pory - uderzenia rakietowe paraliżujące cały kraj i mozolna, ale przynosząca pewne efekty, ofensywa w Donbasie - ocenił. - Słyszałem bardzo niepokojącą wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy rosyjskiej, który powiedział, że Rosja będzie się konsekwentnie posuwała aż do granicy z Polską. Nie można wykluczyć takiego scenariusza - przestrzegł Siemoniak. - Polski rząd, polskie władze, Polacy muszą mieć z tyłu głowy najgorszy scenariusz (…). Zamiast spekulować, emocjonować się kolejnymi wypowiedziami rosyjskich oficjeli, musimy robić wszystko, żeby Polska była bezpieczna - podkreślił.
Natalia Durman Natalia Durman
Kaczyński wzywa do jedności ws. Ukrainy. "Prezes powinien apelować do siebie"
4:00

Kaczyński wzywa do jedności ws. Ukrainy. "Prezes powinien apelować do siebie"

Podczas przemówienia z okazji 12. rocznicy katastrofy smoleńskiej, Jarosław Kaczyński wezwał "całą Europę do wielkiej mobilizacji w obronie Ukrainy". - Prezes PiS powinien sam do siebie taki apel adresować, bo zrobił wiele złego, jeśli chodzi o sytuację w UE (…). Po co takie hałaśliwe, głośne apele, kiedy samemu ma się nie najlepszy bilans w działaniu? - pytał gość programu "Tłit" Wirtualnej Polski, Tomasz Siemoniak. Poseł PO przypomniał, że w przeszłości Kaczyński spotykał się z politykami oskarżanymi o prowadzenie prorosyjskiej polityki. Wymienił premiera Węgier Viktora Orbana oraz kandydatkę w wyborach prezydenckich we Francji Marine Le Pen. Podkreślił, że "jedyną gwarancją europejskiej drogi Francji, dobrych relacji z Polską i linii antyputinowskiej" jest wygrana Emmanuela Macrona. Mateusz Ratajczak dopytał o jedną z ostatnich wypowiedzi prezydenta Francji, w której Macron nazwał premiera Mateusza Morawieckiego antysemitą. - To nieprawdziwe i niesprawiedliwe zdanie. (Macron - red.) nie powinien tak mówić - ocenił Siemoniak. Zaznaczył jednak, że spór z prezydentem Francji zaczął się "od niezbyt wyszukanego ataku" ze strony polskiego szefa rządu. Zdaniem polityka PO, uwagi na temat działań przywódców innych państw należy zgłaszać "w zaciszu gabinetów, a nie przez media".
Maciej Zubel Maciej Zubel
Rozwój polskiej armii. Tomasz Siemoniak o największych błędach: 6 lat propagandy
1
6:08

Rozwój polskiej armii. Tomasz Siemoniak o największych błędach: 6 lat propagandy

- Jeżeli nie zbudujemy teraz silnej armii, to za kilkanaście miesięcy możemy stać się przedmiotem ataku rosyjskiego. Musimy być na to gotowi i musimy w jak najdłuższej perspektywie bronić się przed takimi atakami. Podobnie dotyczy to państw bałtyckich – powiedział Piotr Müller, rzecznik rządu. Do jego słów odniósł się gość programu WP Newsroom. - Zmarnowano sześć lat. Gdyby wcześniej przygotowywano się do tego przez lata, nie byłoby teraz tak radykalnego zwrotu z ustawami i zapowiedziami. Powinniśmy więcej przeznaczać na obronę kraju. Powinniśmy jednak robić to z głową. Te sześć lat to była propaganda, konferencje i zapowiedzi sprzętu, który dobrze wyglądał tylko na prezentacjach. Wojsko potrzebuje działań tu i teraz – tłumaczył Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były szef MON. Polska w ramach wzmocnienia armii zakupi 26-28 najnowocześniejszych czołgów Abrams, które trafią nad Wisłę jeszcze w 2022 r. Docelowo ma ich być 250. To największy w historii polskiej armii kontrakt na kwotę blisko 5 mld dolarów. - Polska najbardziej potrzebuje właściwej obrony przeciwrakietowej. Oczywiście wysoko cenię czołgi Abrams i amerykańską myśl pancerną, ale gdybym to ja decydował o wydaniu ok. 25 mld złotych, to postawiłbym jednak na obronę przeciwrakietową, artylerię rakietową – podkreślił były minister obrony narodowej.
Tomasz Siemoniak chwali wyjazd do Kijowa. Ma jedno "ale"
5:54

Tomasz Siemoniak chwali wyjazd do Kijowa. Ma jedno "ale"

- Trudno komentować ten wyjazd innymi słowami niż prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że to było świadectwo wsparcia - ważne dla Ukrainy, ważne dla tych, którzy heroicznie walczą o swoje państwo. Na pewno w sensie moralno-politycznym ten wyjazd jest bardzo ważny i daleki jestem tutaj od dezawuowania czy powątpiewania. Tak trzeba było zrobić - mówił były szef MON Tomasz Siemoniak (PO) w programie specjalnym WP o wyjeździe Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego do Kijowa. - Dobrze, że było tych premierów trzech. Trzy państwa słowiańskie, ale członkowskie UE i NATO, pokazały, że są z Ukrainą. Uważam, że to jest ważne, potrzebne. Ktokolwiek byłby polskim premierem, powinien tak się zachowywać, dawać świadectwo wsparcia - podkreślił. Siemoniak przyznał zarazem, że "trochę nie podobał mu się hałas propagandowy, który towarzyszył tej wizycie, zanim przywódcy dojechali do Kijowa". - Historyczne porównania, cała dyskusja, czy Unia wysłała czy tylko wiedziała... Czasem lepiej jest poczekać do końca z komentarzami. Nie ogłasza się czegoś, co się dopiero dzieje, jako coś historycznego - stwierdził. Siemoniak odniósł się również do słów byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w Radiu Zet oznajmił, że jest "rozczarowany" co do efektów wizyty w Kijowie. - Unikam takich ostrych ocen, bo wiem, że takie rzeczy można ocenić dopiero w długim okresie. Szanuję to, że premier Morawieckim i wicepremier Kaczyński tam pojechali. Kto pompował oczekiwania, niech się zastanowi, czy warto robić z tego mediospołecznościowe wydarzenie - powiedział Siemoniak.
Natalia Durman Natalia Durman
"Dzieje się historia". Przełomowe decyzje Zachodu ws. Putina
4:07

"Dzieje się historia". Przełomowe decyzje Zachodu ws. Putina

- Stała się rzecz niesłychanie ważna - Zachód porzucił lęk pt. nie drażnijmy Putina, nic nie róbmy, bo to go może zdenerwować. On przeszedł czerwoną linię, a i my przeszliśmy bardzo daleką drogę - mówił w programie specjalnym WP były szef MON Tomasz Siemoniak (KO). - Dobrze, że szef unijnej dyplomacji, kierownictwo KE, zaczęły działać tak mocno i klarownie. To bardzo ważne momenty, dzieje się historia. KE na rzecz państwa, które nie jest w UE, postanowiła podjąć takie kroki, nie bojąc się Putina, nie bojąc się Rosji. Być może to jest ten język, który może doprowadzić do zmian - kontynuował. - Bardzo wielu przywódców na świecie stara się zatrzymać to szaleństwo. Wszyscy zrozumieli, że tu nie chodzi o Ukrainę, choć ona pada ofiarą tej brutalności. Chodzi o sytuację w Europie, na świecie, o powrót zimnej wojny, o konflikty, które mogą wybuchać w bardzo różnych miejscach. Jeśli temu się nie powie "stop", to będzie czekać nas dekada nieszczęść, wojen, tragedii. Nikt nie chce na to pozwolić - czy jest demokratycznym przywódcą, czy mniej demokratycznym. Sprawa pokoju jest tutaj podstawowa - wskazał Siemoniak. - To, co robi Putin, wykracza poza wszelką skalę. To jest polityka prowadzona już nawet nie w zimnowojennym stylu, tylko z pełną brutalnością używania siły jak setki lat temu - podsumował były szef MON.
Natalia Durman Natalia Durman
Zachód zaskoczył Putina? Były szef MON nie ma wątpliwości
5:25

Zachód zaskoczył Putina? Były szef MON nie ma wątpliwości

Joe Biden poinformował o sankcjach, jakie USA nakładają na Rosję. To odpowiedź na uznanie przez Władimira Putina dwóch separatystycznych republik w Donbasie. Biden stwierdził, że to "początek rosyjskiej inwazji na Ukrainę". Zapowiedział, że USA będą kontynuować zwiększanie sankcji, jeśli Rosja będzie eskalować konflikt. Co na to były szef MON, poseł Koalicji Obywatelskiej Tomasz Siemoniak? - To nie jest pierwsze oświadczenie prezydenta Bidena. Od kilku tygodni mamy do czynienia z bardzo konsekwentną linią, która wcześniej w historii nie była stosowana przez USA - napominania, wskazywania, że wiemy, zapowiadania reakcji. Myślę, że Putin zdaje sobie sprawę z tego, że liczył na słaby Zachód, a jednak USA, prezydent Biden, potrafili skonsolidować Zachód i pokazać, że Ukraina jest tematem nr 1, jest w tym momencie priorytetem dla Zachodu i że w cieniu różnych innych rzeczy, konfliktów, napięć na świecie, Putin nie jest w stanie ukryć swojej agresji - komentował w programie "Newsroom" WP. - Nie wiadomo, jakie scenariusze w przyszłości będą się rozwijały, natomiast determinacja Zachodu jest tutaj bardzo wyraźna. Sądzę, że Putin się tego w ogóle nie spodziewał. (...) Udało się, to wielkie osiągnięcie Bidena - podkreślił Siemoniak. - Cokolwiek mówi Putin czy jego ludzie, te sankcje są dotkliwe. One uderzają w rodziny, w system finansowy Rosji i przede wszystkim stawiają Rosję w rzędzie krajów, które nie dotrzymują słowa, z którymi nie robi się interesów. To ogromny sygnał dla światowego biznesu, że to państwo nieobliczalne - dodał poseł KO.
Natalia Durman Natalia Durman