Tomasz Siemoniak (strona 9 z 26)

"Kaczyński doskonale wie". Wrze po weselu człowieka Ziobry
WIDEO

"Kaczyński doskonale wie". Wrze po weselu człowieka Ziobry

Nagranie wideo z hucznego wesela wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka wywołało mnóstwo komentarzy. Najwięcej kontrowersji wzbudził ślubny prezent - ciągnik wart 1,5 mln zł. Wiceminister, po kilku dniach milczenia, wydał oświadczenie w tej sprawie. - Jako polityk opozycji powinienem powiedzieć: chwilo, jesteś piękna, chwilo trwaj. To jest absolutnie bezprecedensowe. Ktoś na własne życzenie, nikt go przecież nie docisnął, nikt mu nie kazał tego robić, popełnia takie wizerunkowe sepuku - stwierdził gość programu "Tłit" Tomasz Siemoniak. - Wyobrażam sobie, jak to jest przyjmowane na wsi, ten filmik się rozchodzi, ma setki tysięcy odtworzeń. Jasne, wesele jest prywatną sprawą, natomiast problem polega na tym, że to jest przejaw pewnego stylu takiej nowej władzy, kompletnie aroganckiej, kompletnie bezczelnej, uważającej, że wszystko może. To w żadnym demokratycznym kraju, gdzie są media, by nie uszło, że wiceminister jakąś konkretną markę promuje - dodał. Pytany, czy sądzi, że w tej sprawie, podobnie jak w sprawie ministra Michała Cieślaka, zabierze głos Jarosław Kaczyński, odparł, że raczej tak. - Prezes Kaczyński doskonale wie, jak to się rozchodzi po polskim internecie. Jak fatalne wrażenie to robi. A wieś jest bardzo newralgiczna, PiS bardzo się obawia, by nie stracić wyborcy wiejskiego - stwierdził. - Kaczyński świetnie wie, że w kampanii wyborczej, w spotach opozycji zobaczy ten ciągnik i to auto wielkie tysiąc razy - dodał Tomasz Siemoniak.
Violetta Baran Violetta Baran
Premier rozszyfrował skrót PO. Jest reakcja polityka opozycji
WIDEO

Premier rozszyfrował skrót PO. Jest reakcja polityka opozycji

- Premier Morawiecki, zamiast mówić o tym, co tu i teraz, co interesuje obywateli, coraz bardziej próbuje się bronić przeszłością - stwierdził w programie "Tłit" w WP poseł KO, były minister obrony narodowej, Tomasz Siemoniak. W ten sposób odniósł się do wywiadu premiera Mateusza Morawieckiego w TVP. Premier, odpowiadając na pytania Danuty Holeckiej, mówił, że "dała się wpuścić" w opozycyjny nurt narracji o KPO, nawiązywał cały czas do rządów PO-PSL, twierdząc, że "myliła się we wszystkim" i gdyby rządziła, zostawiłaby ludzi "samym sobie". - PO to nie jest skrót od Platforma Obywatelska, tylko od "pomyłka olbrzymia" - oświadczył. Siemoniak przyznał, że nie ogląda telewizji publicznej, ale z internetu wie, że premier zrugał prowadzącą wywiad za pytanie o KPO. - Uważam, że premier Morawiecki jest w niesłychanie trudnej sytuacji. Problemów jest mnóstwo, notowania rządu są fatalne - dodał polityk PO. Dopytywany, czy działania rządu, np. dodatek węglowy, nie zasługują na poparcie, odparł, że "przecież my poparliśmy ten dodatek". - To, co cechuje rząd PiS, to walka ze skutkami, a nie z przyczynami - stwierdził i podał jako przykład wysoką inflację, za którą - jego zdaniem - w dużej mierze odpowiada błędna polityka prezesa NBP i rządu. - Jest tak łatwo pastwić się nad premierem Morawieckim, mówić o jego milionie elektrycznych samochodów. To przecież on i jego formacja rządzi od kilku lat. A oni w każdej sprawie mówią: wina Tuska - podkreślił. - Prezes NBP wytoczył panu proces? - wspomniał prowadzący program, przypominając zapowiedzi Adama Glapińskiego, urażonego wypowiedziami Donalda Tuska i Tomasza Siemoniaka. - Nie, on nie wytoczył mi procesu. On skierował sprawę do prokuratury - odparł były minister obrony. Zapewnił jednak, że "nikt go nie ściga". - Jakoś dotarłem do Wirtualnej Polski nie niepokojony przez służby - dodał.
Violetta Baran Violetta Baran
Białoruś uzyska broń jądrową? "To pogróżki"
WIDEO

Białoruś uzyska broń jądrową? "To pogróżki"

Białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka marzy o posiadaniu broni jądrowej. Według sugestii byłego ambasadora Białorusi w Polsce, kraj ten ma otrzymać ją od Putina. Czy to realne zagrożenie dla Polski czy raczej czcze pogróżki przed szczytem NATO? – Raczej to jest rozgrywka, bo przecież z obwodu królewieckiego mogą być wycelowane w Polskę właśnie Iskandery czy Iskandery z głowicami jądrowymi. Tak że tutaj to nie jest sprawa, która jakoś zasadniczo zmienia nasze położenie. Natomiast jest zasada, są traktaty dotyczące poliferacji broni jądrowej – wskazywał gość programu "Tłit" WP Tomasz Siemoniak z Platformy Obywatelskiej. B. szef MON przypomniał, że w myśl tych traktatów supermocarstwa zobowiązały się do nierozszerzania arsenału broni atomowej. – Być może należy rozumieć te dywagacje jako zapowiedź rozmieszczenia rosyjskiej broni jądrowej na terytorium Białorusi. Nie wyobrażam sobie, żeby to miało być jakiejś udostępnianie jej Białorusi – zastrzegł. – Łukaszenka bardzo dużo rzeczy mówi. To są pogróżki, to są różne wypowiedzi. To rzadko przebija się do jakiejś debaty publicznej w Polsce czy debaty zachodniej, natomiast ta agresywna retoryka cały czas jest obecna. Jest, jak sądzę, nakierowana do wewnątrz, gdzie buduje się obraz Polski i Zachodu jako agresywnych państw, agresywnego bloku. I to służy propagandzie. To ma wymiar na pewno też wewnętrznej polityki białoruskiej – podsumował gość WP.
Kontrowersyjna interwencja w Inowrocławiu. Policja odpiera zarzuty. Jest nagranie z kamery
WIDEO

Kontrowersyjna interwencja w Inowrocławiu. Policja odpiera zarzuty. Jest nagranie z kamery

Po spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z sympatykami PiS w Inowrocławiu jeden z policjantów użył gazu wobec protestujących. Interwencja spotkała się z oburzeniem dużej części komentatorów i opozycji. - Siły policyjne w związku z obecnością Jarosława Kaczyńskiego wydają mi się bardzo nadmiarowe. Wydaje mi się, że policjant zachował się nieadekwatnie. Nawet jeśli mamy do czynienia z wulgarnymi słowami, nie jest rolą policjanta tracenie panowania nad sobą i atak gazem - komentował w programie "Tłit" były szef MON, poseł KO Tomasz Siemoniak. Zarzuty odpierał w programie "Newsroom" rzecznik Komendanta Głównego Policji, insp. Mariusz Ciarka. - Zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające. Zapoznaliśmy się z pełnym nagraniem z kamerki nasobnej policjanta. Wynika z niego, że mieliśmy do czynienia z mężczyznami, którzy byli nastawieni konfrontacyjnie, z mężczyznami bardzo agresywnymi, wulgarnymi, którzy zwyzywali policjanta. Policjant gradował te środki, wzywał do zachowania zgodnego z prawem, polecił, by te osoby odsunęły się - przekazał. Jak dodał, nagranie zostanie przekazane do prokuratury, która - w ocenie Ciarki - "powinna wszcząć postępowanie z urzędu, mające na celu wyjaśnienie, czy doszło do znieważenia funkcjonariusza publicznego". - Gdybym ja prowadził czynności wyjaśniające, nie dopatrywałbym się tego, aby ten policjant w jakikolwiek sposób naruszył obowiązujące przepisy. Jeśli nie naruszył, nie dopatruję się możliwości, by tego policjanta karać - podkreślił rzecznik. - Z całym szacunkiem do pana Siemoniaka, nie jest on dowódcą zabezpieczeń policyjnych, nigdy w takich nie uczestniczył, nie nadzorował resortu spraw wewnętrznych, więc nie wie, jak przygotowywać się do takich zabezpieczeń. My zawsze przygotowujemy siły adekwatne - zapewnił Ciarka.
Natalia Durman Natalia Durman
"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku
WIDEO

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku

- Za rządów Prawa i Sprawiedliwości w polskim wojsku doszło do bardzo ostrych czystek - powiedział w programie Tłit były minister obrony oraz wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. Zdaniem polityka, Polska nie stała się bezpieczniejsza w czasie rządów PiS. Negatywnie ocenił sytuację w obronności. - Doszło do dziury Macierewicza i bardzo ostrych czystek. Odeszli oficerowie doświadczeni w Iraku i Afganistanie. Choć PiS wyrzucił Macierewicza (z MON - red.), to nie zostało to odrobione. Rządzący nie są w stanie wskazać sprzętu, który wskutek ich decyzji był dziś, a nie za kilka lat, w rękach Wojska Polskiego. Nie mam wątpliwości, że zmarnowano te 7 lat - ocenił Tomasz Siemoniak. Dopytywany przez Michała Wróblewskiego o ocenę Wojsk Obrony Terytorialnej, zadeklarował, że jest za utrzymaniem WOT jeżeli ponownie zostałby szefem resortu obrony. - To stało się przedmiotem kontrowersji politycznej, bo wcale nie jest tak, że nie było obrony terytorialnej wcześniej. W różnych formach ona istniała. Mam nadzieję, że ta obrona terytorialna, i wojna w Ukrainie to przesądzi, będzie podporządkowana wojsku. Nie powinna być organizacją służącą do organizacji szczepień czy patrzenia, czy ścieki płyną w Wiśle. To powinna być część wojska. Śledząc uważnie to, co dzieje się w Ukrainie i rozmawiając z ekspertami, nie mam wątpliwości, że ciężar walki spoczywa na armii operacyjnej. Co do kształtu trzeba dyskutować, ale doceniam tych ludzi, którzy pomimo tej propagandy zdecydowali się służyć Polsce, ale powinni być podporządkowani wojsku. Nie powinno być dwóch armii w jednym. Kolejni ministrowie z PiS starają się trzymać obronę terytorialną z dala od wojska. To powinna być formacja o przeznaczeniu ściśle militarnym. Nie może zastępować obrony cywilnej - stwierdził.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Dzień Zwycięstwa w Rosji. Co zrobi Putin? Siemoniak prognozuje
WIDEO

Dzień Zwycięstwa w Rosji. Co zrobi Putin? Siemoniak prognozuje

- Putin będzie chciał się pokazać jako silny przywódca, odwołać się do zwycięstwa w II wojnie światowej i zapewnić, że tę wojnę (z Ukrainą - red.) będzie prowadzić aż do końca, choć ten koniec nie jest wyraźnie zdefiniowany. Zapewne zobaczymy sprzęt w ramach defilady. Putin potrzebuje pokazania, że ten sprzęt jest nowoczesny i działa, bo mit siły armii rosyjskiej przez ostatnie miesiące bardzo się nadwyrężył - prognozował, w kontekście Dnia Zwycięstwa w Rosji, w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były szef MON, poseł PO Tomasz Siemoniak. Czy Putin oficjalnie wypowie wojnę Ukrainie? - Można się spodziewać wszystkiego. Po 24 lutego Rosja i Putin przestali być obliczalnymi partnerami, przestali się zachowywać racjonalnie. Można sobie różne rzeczy wyobrazić, ale najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, że będzie tak jak do tej pory - uderzenia rakietowe paraliżujące cały kraj i mozolna, ale przynosząca pewne efekty, ofensywa w Donbasie - ocenił. - Słyszałem bardzo niepokojącą wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy rosyjskiej, który powiedział, że Rosja będzie się konsekwentnie posuwała aż do granicy z Polską. Nie można wykluczyć takiego scenariusza - przestrzegł Siemoniak. - Polski rząd, polskie władze, Polacy muszą mieć z tyłu głowy najgorszy scenariusz (…). Zamiast spekulować, emocjonować się kolejnymi wypowiedziami rosyjskich oficjeli, musimy robić wszystko, żeby Polska była bezpieczna - podkreślił.
Natalia Durman Natalia Durman
WIDEO

Rozwój polskiej armii. Tomasz Siemoniak o największych błędach: 6 lat propagandy

- Jeżeli nie zbudujemy teraz silnej armii, to za kilkanaście miesięcy możemy stać się przedmiotem ataku rosyjskiego. Musimy być na to gotowi i musimy w jak najdłuższej perspektywie bronić się przed takimi atakami. Podobnie dotyczy to państw bałtyckich – powiedział Piotr Müller, rzecznik rządu. Do jego słów odniósł się gość programu WP Newsroom. - Zmarnowano sześć lat. Gdyby wcześniej przygotowywano się do tego przez lata, nie byłoby teraz tak radykalnego zwrotu z ustawami i zapowiedziami. Powinniśmy więcej przeznaczać na obronę kraju. Powinniśmy jednak robić to z głową. Te sześć lat to była propaganda, konferencje i zapowiedzi sprzętu, który dobrze wyglądał tylko na prezentacjach. Wojsko potrzebuje działań tu i teraz – tłumaczył Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były szef MON. Polska w ramach wzmocnienia armii zakupi 26-28 najnowocześniejszych czołgów Abrams, które trafią nad Wisłę jeszcze w 2022 r. Docelowo ma ich być 250. To największy w historii polskiej armii kontrakt na kwotę blisko 5 mld dolarów. - Polska najbardziej potrzebuje właściwej obrony przeciwrakietowej. Oczywiście wysoko cenię czołgi Abrams i amerykańską myśl pancerną, ale gdybym to ja decydował o wydaniu ok. 25 mld złotych, to postawiłbym jednak na obronę przeciwrakietową, artylerię rakietową – podkreślił były minister obrony narodowej.