tłit (strona 85 z 217)

"Pani zwariowała". Kłótnia w programie na żywo. Wiceminister z PiS Artur Soboń przeprasza Izabelę Leszczynę
3:31

"Pani zwariowała". Kłótnia w programie na żywo. Wiceminister z PiS Artur Soboń przeprasza Izabelę Leszczynę

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń i posłanka PO Izabela Leszczyna w niedzielnym programie "Fakty po Faktach" w TVN24 rozmawiali o zaprezentowanym dzień wcześniej przez PiS Polskim Ładzie, czyli nowym programie gospodarczym rządu. - Jestem przekonana, że gdyby pani Zyta Gilowska żyła, w życiu by w takim rządzie nie uczestniczyła i nie robiła takich rzeczy - powiedziała Leszczyna, odwołując się do osoby wicepremier w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, a wcześniej wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej. - Mówienie o tym, o czym myśli świętej pamięci Zyta Gilowska w 2021 r. jest kompletnym wariactwem. Powinna się pani wstydzić tych słów. (...) Pani zwiariowała - odpowiedział jej Soboń. Następnego dnia w programie "Tłit" Wirtualnej Polski przeprosił za swoje słowa. - Powiedziałem o słowo za dużo, ale pamiętam kiedy pani prof. Gilowska wspierała mnie, jak zdecydowałem się startować do Sejmu. Przyjaźnię się z synem pani profesor, stąd emocjonalna reakcja. Oczywiście nie można mówić do nikogo, że zwariował - za te słowa przepraszam. Ale proszę pamiętać o kontekście i o tym, że ta wypowiedź pani poseł przekraczała granice rozsądku. Nie używa się do ataków na rząd nazwiska jego byłego wicepremiera, spekulując, że dziś miałby inne poglądy niż rządząca większość. To całkowicie nieuprawnione i całkowicie nie w porządku - mówił Soboń. Izabela Leszczyna przyjęła przeprosiny od wiceministra z PiS. - Ale nie sądzę, żebym naruszyła dobrą pamięć o pani profesor. Każdy przyzwoity człowiek oburza się na to, co rząd PiS robi z wymiarem sprawiedliwości, z demokracją, z praworządnością, na to, co robi także w sferze gospodarki - zaznaczyła posłanka PO.
Natalia Durman Natalia Durman
Burza po materiale o ochronie Jarosława Kaczyńskiego. Radosław Fogiel mówi o pogróżkach
5:40

Burza po materiale o ochronie Jarosława Kaczyńskiego. Radosław Fogiel mówi o pogróżkach

W programie "Czarno na białym" w TVN24 został wyemitowany reportaż o ochronie Jarosława Kaczyńskiego, wicepremiera do spraw bezpieczeństwa i prezesa PiS. Jak wynika z miesięcznej obserwacji reporterów TVN24 i tvn24.pl, nawet czterdziestu policjantów na dobę oraz zespół ochroniarzy z prywatnej firmy stale pilnuje domu Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu. Sprawę komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. - Ten materiał nikogo nie dotknął, bo jesteśmy przyzwyczajeni do rozmaitych ataków, do tego, że jest dla niektórych czymś dziwnym, że dbamy o bezpieczeństwo liderów naszej partii - przekonywał. Jak dodał, "niestety jest to program, który sugeruje, że fakt ochrony jednego z ważniejszych polityków w Polsce jest czymś złym, a dochodziło w Polsce do sytuacji, które dowodzą, że taka ochrona jest niezbędna". - Listów, anonimów z pogróżkami są na Nowogrodzkiej całe segregatory. Nie ma tygodnia, żeby nie przychodziły groźby, w tym pozbawienia życia. Mamy do czynienia z fałszywymi alarmami bombowymi - wyznał Fogiel. - Niestety, są osoby i środowiska, które się w demokracji nie odnajdują, które każdą najdrobniejszą różnicę zdań od razu uznają za powód do agresji. Niestety, część opozycji bierze w tym szczuciu udział i takie są efekty - stwierdził. Jak podkreślił, "bycie otoczonym ochroną za każdym razem, kiedy się gdzieś idzie, to nie jest komfortowa sytuacja dla osoby chronionej, tylko przykra konieczność".
Natalia Durman Natalia Durman
Zawrotne kariery rodzin polityków PiS? Marek Suski się zdenerwował. "Przegięcie"
3:13

Zawrotne kariery rodzin polityków PiS? Marek Suski się zdenerwował. "Przegięcie"

Nie ustaje szum wokół zawrotnej kariery żony Krzysztofa Sobolewskiego, posła i przewodniczącego Komitetu Wykonawczego PiS. Przed wyborami była szeregową pracownicą inspekcji handlowej w Szczecinie, tuż po nich, jeszcze jako narzeczona Krzysztofa Sobolewskiego, otrzymała awans - została wojewódzkim inspektorem Inspekcji Handlowej. Po ślubie trafiła do kilku rad nadzorczych. W trzech nadal jest zatrudniona. Zasiada m.in. w radzie nadzorczej Portu Lotniczego w Szczecinie, pracuje też w PKN Orlen. - Jeśli nie chcemy skończyć jak AWS, PO czy SLD, to pamiętajmy o wyborcach, którzy przy urnie nas rozliczą, jeżeli nie pozbędziemy się buty i arogancji - ostrzegał kilka dni temu w rozmowie z RMF FM europoseł PiS Joachim Brudziński. Teraz do sprawy odniósł się wiceszef klubu PiS Marek Suski. - Wszyscy mamy wady, również PiS, i czasem popełniamy błędy. Sami potrafimy je skrytykować i wyciągać z tego konsekwencje. To jest to, co nas odróżnia od poprzedników - przekonywał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Jeśli ktoś ma kwalifikacje, nie może być potępiony i bezrobotny tylko dlatego, że jakiś członek rodziny jest posłem. To jest przegięcie. Oczywiście, tam, gdzie jest bezpośredni nadzór polityka, tam rodzina nie powinna pracować. Ale znaczną częścią polskiej gospodarki jest gospodarka państwowa, samorządowa. Gdzie członkowie rodzin radnych, polityków, posłów mieliby szukać pracy? - zastrzegł Suski. - Nie popadajmy w paranoję. Co my jesteśmy jakimiś przestępcami? Nawet skazanie wyrokiem nie powoduje, że żona czy dziecko nie może pracować. To absurd, robienie ludziom wody z mózgu. Jestem przeciwny takiemu potępianiu, że ktoś gdzieś pracuje - oznajmił polityk PiS.
Natalia Durman Natalia Durman
Marek Suski o Zbigniewie Ziobrze. Przytyk
3:52

Marek Suski o Zbigniewie Ziobrze. Przytyk

- Reforma wymiaru sprawiedliwości nie powiodła się w takim zakresie, w jakim oczekiwaliśmy - ocenił we wtorek w Radiu Plus wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. - To nie jest oczywiście wina rządu, tylko wina rozmaitych okoliczności, w tym także, niestety, słabo przygotowanych ustaw ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości - wskazał. Co na to wiceszef klubu PiS Marek Suski? - Jeśli chodzi o ocenę skutków, to rzeczywiście widzimy, że te skutki nie są takie, jakie były oczekiwane. Zgadzam się z przewodniczącym Terleckim, że okoliczności są trudne - rzucanie kłód pod nogi, donoszenie na Polskę, naciski z zewnątrz, uliczne demonstracje. Z pewnością to nie pomogło. Natomiast te liczne nowelizacje, które ostatecznie jeszcze nie doprowadziły do oczekiwanej reformy sądownictwa, to też przedłuża tę sytuację. To na pewno nie jest sukces Zbigniewa Ziobry - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Pytany o wypowiedzi Ziobry o odpowiedzialności premiera Mateusza Morawieckiego w tej kwestii, stwierdził: "To naturalne, nikt nie lubi się przyznawać do tego, że coś nie wyszło. Każdy lubi pokazać, że to kolega. Ja to tak odczytuję, że to próba przesunięcia odpowiedzialności, bo jednak te ustawy nie były, delikatnie mówiąc, doskonałe". Suski odniósł się również do wpisu posła Solidarnej Polski Mariusza Kałużnego, który oznajmił: "Gdyby minister Ziobro nie wziął się za przestępców vatowskich i innej maści oszustów, to na żadne 500+,13/14. emeryturę i wyprawki szkolne nie byłoby pieniędzy. To są fakty, nie opinie". - Gdyby nie Ziobro, nie byłoby pieniędzy na programy PiS? - pytał Michał Wróblewski. - Myślę, że by były - odparł z uśmiechem Suski. - Ale rzeczywiście wymiar sprawiedliwości zaczął ścigać przestępców, którzy wyłudzali VAT i to na pewno też miało wpływ na poprawę sytuacji finansów publicznych. Więc na pewno i jakaś zasługa w tym jest ministra sprawiedliwości - podsumował Suski.
Natalia Durman Natalia Durman
List otwarty działaczy KO. Bartosz Arłukowicz tłumaczy
3:08

List otwarty działaczy KO. Bartosz Arłukowicz tłumaczy

Grupa parlamentarzystów PO i KO przygotowała list otwarty do swoich kolegów partyjnych i klubowych, w którym apeluje o podjęcie "poważnej debaty", prowadzącej do "wieloaspektowej przemiany wewnętrznej". "Bez daleko idących zmian nie mamy szans utrzymania pozycji lidera opozycji, a w przyszłości wygrania wyborów" - przekonują autorzy pisma. Pod listem podpisanych jest 51 parlamentarzystów, w tym m.in. były lider partii Grzegorz Schetyna oraz obecny wiceprzewodniczący PO Bartosz Arłukowicz i szef senackiego klubu KO Marcin Bosacki. - Jeśli ludzie się czymś martwią, pokazują troskę, to ja staję z nimi i jestem z nimi. Nie można rozdzielać partii władz i ludzi partii - musimy być razem. Jeżeli ludzie się czegoś obawiają, martwią się o coś, to trzeba o tym po prostu porozmawiać - tłumaczył Arłukowicz w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Jak przekonywał, "ten list jest wyrazem troski o to, jaka będzie dalsza droga opozycji w Polsce". - Coś się zmieniło w ostatnich tygodniach i dziś PO musi budować swoją tożsamość (...). Jacyś anonimowi, rozemocjonowani ludzie mówią o tym, że trzeba zwijać szyld Platformy, więc ja mówię takim ludziom: stop, nie ma takiej drogi, no way - mówił Arłukowicz. - Uważam, że nie ma mowy o żadnym zwijaniu szyldu. PO ma być filarem opozycji - dodał. - Stoję dziś z Borysem Budką i wspieram go - zaznaczył Arłukowicz.
Natalia Durman Natalia Durman
Nowe informacje o ochronie Jarosława Kaczyńskiego. Bartosz Arłukowicz: to jest jakaś aberracja
3:27

Nowe informacje o ochronie Jarosława Kaczyńskiego. Bartosz Arłukowicz: to jest jakaś aberracja

Co najmniej 40 policjantów, umundurowanych i tajniaków w nieoznakowanych radiowozach, pilnuje w ciągu doby okolic domu Jarosława Kaczyńskiego - ustalili reporterzy tvn24.pl i magazynu "Czarno na białym". O bezpieczeństwo wicepremiera powinna dbać Służba Ochrony Państwa, ale tego nie robi. Rozgoryczeni policjanci nazywają siebie "cieciami". Sprawę komentował w programie "Tłit" były minister zdrowia, obecnie europoseł PO Bartosz Arłukowicz. - Troszkę sobie zażartuję: gdyby pan musiał się przed kimś chronić, to chciałby pan, żeby pana chronił SOP? To jest sprzeczne samo w sobie - ironizował polityk. Po czym dodał: "Poważnie - to jest jakaś aberracja. Oczywiście jest patologią, że ta policja tam stoi, że go pilnuje, ale patrzę na to z trochę innego punktu widzenia - jak bardzo Jarosław Kaczyński musi bać się ludzi, jak bardzo on jest oderwany od ludzi". - Mam paru kolegów, którzy pracują w policji. Oni mówią, że rozkazy, które dostają, zmieniły się w ostatnim czasie. Oni dostają rozkazy bycia bardziej radykalnymi, brutalnymi, legitymowania ludzi. To jest straszne, to jest niedobre, to jest patologiczne. Dlatego właśnie musimy to zmienić - przekonywał Arłukowicz. - Nie może być tak, że policja wychodzi na ulice, leje bezbronnych ludzi pałami, a z drugiej strony grzecznie stoi pod domem Jarosława Kaczyńskiego i strzeże jego bezpieczeństwa i spokoju - podsumował.
Natalia Durman Natalia Durman
Tak mogły wyglądać wybory prezydenckie w 2020 roku. Bartłomiej Sienkiewicz o doniesieniach WP
4:03

Tak mogły wyglądać wybory prezydenckie w 2020 roku. Bartłomiej Sienkiewicz o doniesieniach WP

Mobilne urny wyborcze przy kościołach, na parkingach sklepów czy stacjach Orlenu. Tak mogły wyglądać wybory prezydenckie w 2020 roku, gdyby odbyły się w maju - wynika z planu Poczty Polskiej, do którego dotarł money.pl. - To sprzyjałoby jednej frakcji i niosło ryzyko fałszowania wyników - skomentował w rozmowie z WP były szef Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński. Co na to poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz? - To pokazuje, co się dzieje, jeśli się wierzy rządzącym. Oni byli zdeterminowani, by te wybory po prostu sfałszować. Inaczej tego nie można nazwać - komentował w programie "Tłit". - Przypomnę, że tym, co zatrzymało ten proces, była zdecydowana postawa naszej kandydatki na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która powiedziała, że nie weźmie udziału w takich wyborach. Ten krok uruchomił cały proces, do którego w pewnym momencie dołączył Jarosław Gowin, dzięki czemu udało się powstrzymać tę absolutnie skandaliczną historię - podkreślił Sienkiewicz. Pytany, czy premier Mateusz Morawiecki powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, odparł: "Według naszych przekonań - absolutnie tak". - Nie może sobie urzędnik żądać wydania 50 mln zł z państwowej kasy na jakąś swoją mrzonkę - a tym były wybory kopertowe. Premier podjął decyzję, która była nieumocowana prawnie i mam nadzieję, że poniesie za to konsekwencje. Sprawiedliwie by było, gdyby premier spłacał tę kwotę z własnych pieniędzy, a nie z państwowych - podsumował polityk KO.
Natalia Durman Natalia Durman