Siergiej Andriejew

Rosyjski i radziecki dyplomata, który od 2014 pełni funkcję ambasadora Rosji w Polsce. Wcześniej pełnił funkcję Dyrektora Sekretariatu Generalnego. Był też członkiem Kolegium Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji. Pełnił również funkcję ambasadora Federacji Rosyjskiej w Norwegii.

Wczesne lata i wykształcenie

W 1980 roku Siergiej Andriejew ukończył Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych MSZ ZSRR. Szybko znalazł pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Związku Radzieckiego. Przez lata wspinał się w hierarchii resortu i radzieckiej, a następnie rosyjskiej dyplomacji. W służbie dyplomatycznej działa właśnie od 1980 roku. W tym czasie pełnił wiele funkcji. Jest żonaty. Ojciec dwóch córek. Mówi po angielsku, portugalsku, francusku i po polsku.

Kariera w MSZ

Siergiej Andriejew w latach 1995-1999 był radcą ambasady Federacji Rosyjskiej w Portugalii. Z kolei w latach 1999–2002 był ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Angoli (akredytowanym również w Demokratycznej Republice Wysp Św. Tomasza i Książęcej).

W latach 2003–2006 i 2010–2014 pełnił funkcję Dyrektora Sekretariatu Generalnego, był członkiem Kolegium MSZ Rosji. W przerwie między pracą w tej instytucji (2006-2010) był ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Norwegii. Za swoją działalność odznaczony został Orderem “Za Zasługi Dla Ojczyzny”, Orderem Przyjaźni i Orderem Honoru.

Ambasador Rosji w Polsce

Od sierpnia 2014 sprawuje urząd ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce. Od tego czasu jego wypowiedzi wywoływały wiele kontrowersji. Wielokrotnie był już wzywany przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych do złożenia wyjaśnień ws. słów i opinii, które powielały historyczną rosyjską propagandę.

Andriejew mówił m.in, że polityka Polski doprowadziła do wojny we wrześniu 1939 roku. Powtarzał, że to Armia Czerwona uratowała Polskę w 1945 roku. Mówił również o bardzo złych stosunkach między Polską i Rosją. Jego zdaniem są one “najgorsze od momentu zakończenia II wojny światowej”.

Był wzywany także po to, by tłumaczyć się ze słów wypowiadanych przez prezydenta Rosji Władimira Putina. Sprzeciwia się też wyburzaniu pomników radzieckich w Polsce. Uważa on, że Polska powinna “mieć wieczny dług wdzięczności wobec żołnierzy radzieckich”.

Siergiej Andriejew a wojna w Ukrainie

Ambasador Rosji w Polsce wzywany był przez MSZ również w trakcie trwania wojny w Ukrainie. W rozmowie z agencją Reutersa mówił, że jeżeli rosyjska ambasada w Warszawie przestanie funkcjonować, to Rosja podejmie działania odwetowe. Już wcześniej doszło do wydalenia z Rosji kilkudziesięciu polskich dyplomatów.

Kontrowersje wzbudziła też jego konferencja prasowa, podczas której powtarzał propagandę Kremla, mówiąc o “fanatycznych nazistach chowających się za plecami cywilów” w Mariupolu. Z kolei doniesienia o rosyjskich atakach na ludność cywilną nazywał “dezinformacją”. Nie ma wątpliwości, że ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce powtarza to, co nakazuje mu mówić Kreml i przekazuje rosyjską propagandę.

Ambasador Rosji był w MSZ. Zaskakujące słowa polskiego dyplomaty
WIDEO

Ambasador Rosji był w MSZ. Zaskakujące słowa polskiego dyplomaty

Rosjanie wykorzystują propagandowo zachowanie polskich władz - tak w programie "Newsroom WP" stwierdził Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii. W rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem były dyplomata przyznał, że reakcja polskich władz na tragedię w Przewodowie była histeryczna. - Wykorzystują naszą nerwową reakcję i wezwanie ambasadora. Gdzieś pojawiły się nagrania z tej wsi, gdzie rzekomi - bo nie prawdziwi - rozmówcy Rosjan mówią po ukraińsku - powiedział Jerzy Marek Nowakowski. Prowadzący dopytywał, czy wezwanie ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa do Ministerstwa Spraw Zagranicznych było pochopnym posunięciem. - To jest zbyt delikatne określenie. Jeżeli mieliśmy wiedzę, a wszystko wskazuje na to, że ją mieliśmy, że nie jest to najprawdopodobniej rakieta rosyjska, to wzywanie o północy rosyjskiego ambasadora było zachowaniem absurdalnym i obliczonym na przedziwne propagandowe efekty. Jeżeli wiemy, że to nie Rosjanie, to po co sami nakręcamy aferę, którą przeciwnik jest w stanie wykorzystać? Rosja jest odpowiedzialna za wiele rzeczy, ale w tej kwestii nie wygląda na to, by Rosjanie ponosili bezpośrednią odpowiedzialność, więc dlaczego wzywać ambasadora Rosji w trybie nagłym, po to, by mu wręczyć jakąś notę, że są ogólnie odpowiedzialni? Są odpowiedzialni za wojnę, za ludobójstwo, natomiast to był element nakręcania psychozy wokół tego zdarzenia. Psychozy głęboko szkodliwej. Ta psychoza jest szkodliwa z punktu widzenia stanu psychicznego społeczeństwa polskiego i z punktu widzenia naszych interesów narodowych. Gdy coś się naprawdę zdarzy, to być może prezydent Stanów Zjednoczonych czy innego państwa powie, by nie budzić go w środku nocy, gdy dzwoni Andrzej Duda - dodał były ambasador.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki