- Spektakl na moskiewskim lotnisku miał pokazać, że Matuszka Rosija zawsze opiekuje się swoimi dziećmi, zwłaszcza tymi, których "zły Zachód" odrzuca. W rzeczywistości jednak Rosja pomaga jedynie tym, którzy w danym momencie pasują do jej medialnych i propagandowych potrzeb. A jeśli chodzi o całą resztę, nie wiadomo nawet, jak dalej funkcjonuje i czy w ogóle żyje – mówi ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu o słynnej już wymianie szpiegów między USA a Rosją.