premier (strona 15 z 161)

Tusk jedynym kandydatem. "Jest temperatura"
WIDEO

Tusk jedynym kandydatem. "Jest temperatura"

Prawo i Sprawiedliwość tuż przed świętami skierowało do Sejmu projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego. Jak twierdzą politycy partii rządzącej, chodzi o zwiększenie frekwencji. Opozycja grzmi, że to sposób na szukanie zwiększenia topniejącego poparcia. Mimo kolejnej mobilizacji PiS, opozycja ciągle nie porozumiała się w sprawie potencjalnego wspólnego startu w przyszłorocznych wyborach. W programie "Tłit" Wirtualnej Polski był o to pytany Tomasz Siemoniak z Koalicji Obywatelskiej. - Decyzji nie ma i nasze intencje są jasne. Jesteśmy za jedną listą, apelujemy o nią, prosimy. Tam jest wiele wybitnych osobowości, więc nie wydaje mi się, żeby strach tam kogoś paraliżował. To raczej obawa bardziej tożsamościowa, że jeśli za wcześnie się powie, że idziemy razem, to wyborcy przerzucają się na tego większego. Ta kampania już się toczy, jest temperatura, ale pewne rzeczy jest trudno przyspieszyć. Jak się nie uda, największy ciężar jest na nas. Sondaże pokazują, że dystans jest bardzo mały i wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią, że PiS będzie coraz słabszy. Kto byłby dobrym premierem? Dla mnie to odpowiedź oczywista: Donald Tusk. Jest liderem największego ugrupowania opozycyjnego, był premierem przez siedem lat. Nie ma lepszego polityka do pokierowania rządem. Trochę tak jest, że trudność tego kryzysu, skutków rządów PiS wymaga tego, żeby ktoś formatu Tuska stanął na czele rządu, a Tusk jest jeden - oceniał Siemoniak.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Obietnica premiera. "Nie czuje ludzi i problemów"
WIDEO

Obietnica premiera. "Nie czuje ludzi i problemów"

Afera premiowa w polskiej piłce. Wirtualna Polska ujawniła, że premier Mateusz Morawiecki obiecał piłkarzom polskiej reprezentacji co najmniej 30 mln zł za wyjście z grupy. O komentarz Patryk Michalski pytał w programie "Tłit" Urszulę Pasławską - posłankę i wiceprezeskę Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Jest to falstart. Bardzo źle rozegrana sprawa. Niepotrzebnie zaproponowano tak duże pieniądze piłkarzom w tak trudnych czasach. Sponsorzy, w tym również spółki Skarbu Państwa, sprawdzają się w finansowaniu sportu profesjonalnego. Pan premier nie powinien wyciągać z kieszeni Polaków tak dużych pieniędzy, gdy potrzeby są w każdym samorządzie. Byłaby to bardzo zła i kosztowna strategia, jak wiele innych strategii PiS - stwierdziła Urszula Pasławska. - Środki powinny być przeznaczone na sport amatorski, powszechny, na sport wiejski. To też nie jest najlepszy czas, by mówić o wydatkach dodatkowych, gdy szpitale biorą kredyty komercyjne w parabankach. To nie jest czas na takie zbytki, które proponuje premier - stwierdziła posłanka opozycji. Do kogo mieć większe pretensje: do piłkarzy, którzy dzielili już pieniądze czy premiera, który złożył im propozycję? - Oczywiście do premiera. Ta nonszalancja w wydawaniu pieniędzy publicznych jest widoczna na każdym etapie. Rząd się wyżywi. Skoro panu premierowi się wiedzie i rząd nie ma problemów finansowych to tak bardzo odleciał i jest w swojej bańce, że nie potrafi odczytać komunikatów ze społeczeństwa. Rząd nie czuje dzisiaj ludzi, nie czuje problemów, bo sam zarabia na inflacji - oceniła wiceszefowa PSL.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Były premier o decyzji Morawieckiego. "Powinien przeprosić"
WIDEO

Były premier o decyzji Morawieckiego. "Powinien przeprosić"

Jak piszą reporterzy Wirtualnej Polski Dariusz Faron i Szymon Jadczak - premier Mateusz Morawiecki obiecał kadrze piłkarskiej co najmniej 30 mln zł za wyjście z grupy na mundialu. Informację tę dziennikarze naszego portalu potwierdzili w trzech niezależnych źródłach. W programie "Newsroom WP" Patrycjusz Wyżga pytał o tę sprawę Leszka Millera, byłego premiera i europosła. - To skandaliczne oczywiście. Po pierwsze, nasi piłkarze i tak otrzymują różne pieniądze i to godziwe ze strony władz FIFA i PZPN. Po drugie, naprawdę w Polsce są ważniejsze potrzeby dot. służby zdrowia, edukacji i wielu ważniejszych spraw, na które nie ma pieniędzy. Jeżeli na te ważniejsze sprawy nie ma pieniędzy, to tym bardziej premier nie powinien składać żadnych zobowiązań w stosunku do piłkarzy. Tym bardziej, że nie są mistrzami świata. Owszem, odnieśli sukces, ale to nie jest mistrzostwo świata. Został popełniony błąd i premier powinien uczciwie się z tego wycofać - stwierdził Leszek Miller. Przedstawiciele rządu oraz PZPN próbują tłumaczyć, że pieniądze mają pójść na szkolenie, choć również inne media - poza Wirtualną Polską, która opisała sprawę pierwsza - opisują dyskusje w kadrze nt. podziału rządowych premii. - To wszystko jest próba zagmatwania jasne sytuacji. Premier powinien wystąpić, powiedzieć: "Przepraszam bardzo, popełniłem błąd. Te pieniądze są potrzebne gdzie indziej. Kończymy dyskusję i koniec" - ocenił były premier.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Długo zwlekano z komunikatem. "Rozegrała to niestety strona rosyjska"
WIDEO

Długo zwlekano z komunikatem. "Rozegrała to niestety strona rosyjska"

Od tragicznego zdarzenia w Przewodowie do pierwszego komunikatu ze strony premiera minęło ok. 8 godzin. Wcześniej rzecznik rządu potwierdził jedynie, że na terenie Polski doszło do eksplozji, w której śmierć poniosły dwie osoby, a opinia publiczna przez wiele godzin opierała się głównie na zachodnich doniesieniach. O ocenę rządowej komunikacji Mateusz Ratajczak pytał w programie "Newsroom WP" ppłk. rez. Andrzeja Kruczyńskiego, byłego oficera GROM i eksperta Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. - Pan wiceminister (wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk - red.) słusznie zauważył, że najbardziej trafne i sprawdzone informacje ma strona rządowa. Tylko nie sztuką mieć informacje, ale sztuką jest tymi informacjami się podzielić w szybki i odpowiedni sposób. Pamiętajmy, że ludzie na ścianie wschodniej czekali na komunikat, na sygnały, co robić i czy będą podobne sytuacje oraz jak się zachować. Takich informacji niestety w odpowiednim czasie nie było, to jest nie do obrony. One były spóźnione i nad tym trzeba popracować - ocenił ppłk. rez. Andrzej Kruczyński. - Wyznaję tezę, że było to zrobione za późno i nie było to zrobione profesjonalnie. Mówi się, że mądry Polak po szkodzie, ale my za często jesteśmy po szkodzie. Jest dobra praktyka, podglądanie innych jak to robią i wyprzedzanie ruchów, a tutaj "pięknie" rozegrała to niestety strona rosyjska. Komunikaty poszły w świat, oczywiście bzdurne i bezsensowne. Trzeba być pierwszym, wyprzedzać ruchy drugiej strony. To nie znaczy, że mówimy o wszystkim, ale dozujemy informacje, żeby społeczeństwo uspokoić. Ja pochodzę z tego regionu, mój dom rodzinny jest 20 km od miejsca zdarzenia. To troszkę inny świat, tam żyje się pięknie, ale jest inaczej niż w Warszawie. Informacja jest kluczowa. Jeżeli przychodzi o północy, to większość ludzi w tym rejonie smacznie śpi. To nie Warszawa, że jesteśmy przy mediach i komputerze czujni 24 godziny na dobę - ocenił polski weteran wojny w Iraku.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Plany premiera dot. bezpieczeństwa. Ekspert: jesteśmy spóźnieni
WIDEO

Plany premiera dot. bezpieczeństwa. Ekspert: jesteśmy spóźnieni

Premier Mateusz Morawiecki mówił w rozmowie z "Washington Post", że Polska przygotowuje się na różne zagrożenia. Czy Polska jest gotowa na wypadek użycia schronów? O to Mateusz Ratajczak pytał w programie "Newsroom WP" doktora Franciszka Krynojewskiego, eksperta ds. obrony cywilnej. - Trudno to jednoznacznie określić. Według oficjalnych danych w Polsce mamy 62 tys. schronów. Niedawno wiceminister spraw wewnętrznych nakazał strażakom sprawdzić w jakim stanie są te schrony. Zdaję sobie sprawę, że duża część tych schronów nie nadaje się do wykorzystania, jeśli mamy na myśli ochronę przed środkami, które dziś wykorzystują wojska. Wybudowano je w latach 60. według ówczesnej wiedzy budowlanej. Później nie było już informacji, jakie warunki te schrony miałyby spełniać. Na ten moment mamy tylko kilka takich, które spełniają normy, jakie dziś powinny obowiązywać - powiedział dr Franciszek Krynojewski. To niewielki odsetek obiektów, które spełniają normy i nadają się do użytku. 62 tys. schronów, wliczając również te nienadające się do użytku, są w stanie pomieścić zaledwie 3 proc. populacji kraju. - Dla porównania w Szwajcarii mamy 13 proc., a w Belgii, Szwecji czy Niemczech 60 proc. Prawdą jest, że od lat 70. i 80. do dzisiaj nie było żadnych warunków prawnych (...). Potem schronów nie budowano. Taką politykę przyjęły wszystkie rządy. Obrona cywilna powinna objąć większość obywateli naszego kraju. Powinni wiedzieć, jak się zachować w takiej sytuacji. Schrony to tylko cząsteczka tego, co jest związane z obroną cywilną. Jesteśmy tu spóźnieni. To powinno być rozłożone na wiele lat, bo to wyjątkowo kosztowne. Można było od razu w prawie budowlanym umieścić informacje, że tego typu budowle (parkingi podziemne - red.) powinny być wzmocnione na wypadek takich sytuacji - dodał ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Szybki koniec Liz Truss. Boris Johnson ma szanse wrócić?
WIDEO

Szybki koniec Liz Truss. Boris Johnson ma szanse wrócić?

Jak rozumieć dymisję Liz Truss i czy w Wielkiej Brytanii są możliwe przedterminowe wybory? W sondażach Partia Pracy wyprzedza Partię Konserwatywną. O przyszłość Wielkiej Brytanii Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" Michaela Dembińskiego, głównego doradcę Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej. - Konserwatyści mają jednak przewagę ponad 70 posłów, więc nie ma konstytucyjnie potrzeby zorganizowania wyborów aż do stycznia 2025 r. Oni są już przy władzy dwunasty rok. Ludzie są zniecierpliwieni tym wszystkim, tą ciągłą rotacją ministrów i tym brakiem ciągłości, z której Wielka Brytania słynie jako kraj stabilny. Teraz widać zawieruchy polityczne - powiedział Michael Dembiński. Dlaczego Liz Truss straciła tak szybko poparcie w swojej partii? - To niewłaściwa osoba w tym miejscu. Została wyrzucona w górę przez to, co stało się poprzednio, czyli odejście Borisa Johnsona. Wybór był wśród członków partii i ona nie otrzymała nawet połowy głosów. Widzimy, kto za nią stał. Liz Truss podczas referendum brexitowego była przeciwna Brexitowi, ale potem zmieniła zdanie i była uważana jako twardogłowa brexitówka. Grupa zwolenników wspierała ją, by została premierem w przeciwieństwie do Rishiego Sunaka, który był ministrem finansów i który jest uważany za rozsądnego człowieka patrzącego długoterminowo na sprawy gospodarcze - dodał. Czy Sunak miałby szansę zostać premierem? - To jedna możliwość, w tej chwili widzę trzy. To Rishi Sunak, powrót Borisa Johnsona bądź Penny Mordaunt. Dowiemy się w przyszły piątek, to nie potrwa kilku miesięcy jak było to latem. Dowiemy się w poniedziałek po południu - mówił ekspert. Czy Johnson ma realne szanse by szybko wrócić na fotel premiera? Patrycjusz Wyżga przypomniał, że to jedyny w historii brytyjski premier, który złamał prawo podczas pełnienia swojej funkcji. - To jeszcze go nie opuści. Boris Johnson organizował w czasie lockdownu huczne imprezy na Downing Street 10, to jeszcze wisi nad nim. To nie koniec jego problemów, gdyby powrócił na stanowisko premiera - podsumował Michael Dembiński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki