polska (strona 82 z 380)

Rosyjski imperializm. "Polska jest państwem zagrożonym". Ekspert o możliwym scenariuszu
WIDEO

Rosyjski imperializm. "Polska jest państwem zagrożonym". Ekspert o możliwym scenariuszu

- Polska jest państwem zagrożonym. Rosja chce się odbudowywać jako imperialne mocarstwo. Dominującą ideologią rosyjską jest nacjonalizm, także i szowinizm. To nie jest tylko sam Putin. To cała grupa ludzi, którzy są naszymi wrogami. Oni uważają, że imperium trzeba odbudować, co najmniej w granicach obejmujących również ziemie Polski z Częstochową, Łodzią i Warszawą - powiedział w programie WP Newsroom płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu, były ambasador RP w Korei Płd. Ekspert odniósł się także do kondycji naszego wojska i planów rozbudowy armii, przestrzegając jednocześnie przed armią Putina. - Rosja nie zatrzyma się. To jest program na dziesięciolecia. Musimy się przygotować do możliwej konfrontacji z Rosją. Polska jest za słaba, by samodzielnie przechodzić do ofensywy. Jedyne, co możemy zrobić obecnie, to wzmocnić swoją armię – tłumaczył płk Derlatka. - Rządowy program rozbudowy armii jest bardzo dobry, ale może być niewystarczający. Siły ukraińskie w tej chwili liczą 350 tys. żołnierzy i nie są w stanie odzyskać terenów, które Ukraina utraciła na rzecz Rosji – podkreślił ekspert. Płk Derlatka przyznał, że to, co powstrzymuje Rosję przed dalszymi działaniami, to fakt, że Polska jest członkiem NATO. Gość programu odniósł się także do kwestii Kaliningradu i możliwego porozumienia z Rosją. - Polska jest silna dzięki obecności w Sojuszu i w Unii Europejskiej. Sprawa okręgu kaliningradzkiego powinna być ostatecznie rozwiązana. Polska nie może żyć w zagrożeniu przed rosyjskimi rakietami. Konieczne jest tu porozumienie na linii Rosja-NATO. Oczywiście nie chcemy wojny, ale jeśli ten konflikt do nas przyjdzie – musimy być przygotowani – podsumował były szef Agencji Wywiadu i były ambasador RP w Korei Płd.
Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji
WIDEO

Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji

- Naszym celem jest, by polska armia liczyła 300 tys. żołnierzy – podał Mariusz Błaszczak, szef MON. Jak duży jest potencjał technologiczny i sprzętowy polskiego wojska? - Jesteśmy w trakcie dopinania własnego systemu antydostępowego, który skutecznie bronić będzie polskiej przestrzeni. Jeśli chodzi o nasz potencjał przemysłowy i gospodarczy, to jesteśmy jądrem całej Europy Środkowej, a także wschodniej flanki NATO - powiedział w programie WP Newsroom prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej. - Armia 300 tys. polskich żołnierzy to są te parametry, które doskonale sprawdziły się w wojnie w Ukrainie. Rosja nie jest w stanie użyć większych sił, bez naruszania swojego bezpieczeństwa. Przez 10 lat po tej wojnie, bez względu na jej przebieg, siły rosyjskie nie będą w stanie podjąć żadnych skutecznych działań operacyjnych. Mamy więc czas na zbudowanie silnego potencjału obronnego, silnej armii – podkreślił prof. Piotr Grochmalski. Ekspert odniósł się także do kwestii zbrojeniowej armii Putina. Wskazuje tu winnych. - Ta sytuacja, z którą mamy do czynienia jest bezpośrednią konsekwencją działań Berlina i Paryża, które dozbrajały technologicznie Rosję praktycznie do samego końca przed rozpoczęciem wojny. Chodzi tu np. o nowoczesne technologie, w które są wyposażone rosyjskie czołgi i samoloty. To wszystko są urządzenia francuskie – wyjaśniał ekspert. - Rosji pomogło także wsparcie technologiczne ze strony Niemiec, które zbudowały wielki poligon w Mulino z nowoczesną infrastrukturą do ćwiczeń. Tam właśnie były przeprowadzone ostatnie duże ćwiczenia wojskowe Zapad-21, które poprzedziły inwazję. Niemcy mają więc ogromny wpływ w zgrywanie taktyczno-operacyjne armii rosyjskiej, tworząc jej do tego odpowiednie warunki. To dlatego nie istnieje daleko idąca determinacja w Paryżu i Berlinie dotycząca obrony Ukrainy – podsumował dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.
Niemcy chcą izraelskiej Żelaznej Kopuły. Ekspert: to podniosłoby bezpieczeństwo Polski
WIDEO

Niemcy chcą izraelskiej Żelaznej Kopuły. Ekspert: to podniosłoby bezpieczeństwo Polski

Rząd w Berlinie chce kupić tarcze antyrakietową chroniącą całe terytorium Niemiec – poinformował Bild. Beneficjentem tego systemu byłaby także Polska. Chodzi o izraelski system nazywany Żelazna Kopułą. Koszt budowy takiego systemu to 2 mld euro. Ochraniałby on przed wystrzałem rakiet np. z obwodu kaliningradzkiego. - Izrael, który od wielu lat jest w strefie zagrożenia i ataku różnych ugrupowań i organizacji, zbudował system, który ma zabezpieczać przed atakami małych i większych rakiet. Tam ten system się sprawdził. W przypadku Ukrainy, gdyby tam taki system był rozwinięty, to bardzo niewielki procent rakiet byłby w stanie dolecieć do celu, a może i nawet żadna – tłumaczył w programie WP Newsroom gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. Gen. Drewniak podkreślił, że jeśli Niemcy zdecydują się na takie rozwiązanie, to Polska powinna się bardzo aktywnie włączyć do tego programu. - To zdecydowanie podniosłoby to bezpieczeństwo Polski w obszarze obrony antyrakietowej. Pamiętajmy jednak, że rozmieszczenie takiego systemu w Niemczech, nie chroni całego terytorium Polski. Jeżeli chcemy być częścią tego projektu, musimy się aktywnie włączyć, a elementy tego systemu muszą być rozmieszczone w Polsce. Im więcej podobnych systemów, tym lepiej – dodał były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.