pedofilia (strona 11 z 55)

Ukarany biskup na pielgrzymce Radia Maryja. "To taka gra"
1
2:36

Ukarany biskup na pielgrzymce Radia Maryja. "To taka gra"

- Jestem tutaj pesymistą, sceptykiem. To nie są w zasadzie kary. To jest troszeczkę taka PR-owa gra. To są decyzje symboliczne, których ja nie potrafię w jakąś całość ułożyć - stwierdził programie "Newsroom WP" ks. prof. Andrzej Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W ten sposób odniósł się do informacji o ukaranym przez Watykan za tuszowanie pedofilii biskupie Stefanie Regmuncie, który wziął udział w uroczystościach związanych z pielgrzymką Radia Maryja na Jasną Górę. - Oczywiście biskup Stefan Regmunt nie złamał żadnego zakazu, pojawiając się na uroczystościach Radia Maryja. Ale kwestia pewnej przyzwoitości, wyczucia, taktu, to znaczy w sensie moralnym, nie powinien się był tam znaleźć. Nie powinien też być witany jako pewnego rodzaju wręcz bohater. To, co się tam stało, potwierdza stan świadomości większości biskupów, księży, zakonników w naszym kraju, czy większości ludzi, którzy co niedziela chodzą do kościoła. Świadomość w tych kręgach kompletnie się nie zmienia - dodał ks. prof. Kobyliński. Gość programu dodał, że mamy oczywiście problem z biskupem Regmuntem, ale jest jeszcze większy problem z arcybiskupem Skworcem i ostatnimi decyzjami dotyczącymi jego osoby. - No przecież ten arcybiskup jest ciągle urzędującym arcybiskupem katolickim. Jeśli wiemy, w jaki sposób przez lata tuszował pedofilię w archidiecezji tarnowskiej, jeśli wiemy już, za co powinien odpowiadać arcybiskup Wiktor Skworc, jeśli w ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że tak naprawdę nie spotyka go żadna realna kara, to sam przestaję cokolwiek rozumieć z tego, co się obecnie dzieje w Kościele katolickim w Polsce, a szczególnie na linii Warszawa - Watykan - stwierdził ks. prof. Andrzej Kobyliński.
Ks. Kobyliński: Środowisko Radia Maryja nie zauważa realnych problemów Kościoła
4:11

Ks. Kobyliński: Środowisko Radia Maryja nie zauważa realnych problemów Kościoła

Trwają dyskusje wokół tegorocznej Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze. Ks. prof. Andrzej Kobyliński w programie Newsroom WP stwierdził, że zwolennicy Radia Maryja są w stanie pójść za Tadeuszem Rydzykiem w ogień. Prowadząca Agnieszka Kopacz dopytywała, czy wysyłający do niego czołobitne listy pochwalne politycy, również są w stanie to zrobić. - Pierwszym problemem są powiązania biznesowo-polityczne pomiędzy niektórymi partiami oraz kręgami Radia Maryja. Drugi i jeszcze głębszy problem to fakt, że części klasy politycznej odpowiada religijność w stylu Radia Maryja. (…) Socjologowie powinni zbadać, jak doszliśmy w Polsce do tego, że z takim rodzajem religijności utożsamia się duża część sceny politycznej – ocenił ks. Kobyliński. Podkreślił, że fenomen Radia Maryja to tak naprawdę początek lat 90. XX wieku. - Radio Maryja po transformacji z 89. roku przejęło elektorat ludzi wykluczonych, którzy nie mogli sobie znaleźć miejsca w społeczeństwie. Odegrało pozytywną rolę jeśli chodzi o poczucie więzi społecznej wśród ofiar transformacji - podkreślił. Zauważył jednak, że środowisko Tadeusza Rydzyka nie zauważa realnych problemów Kościoła katolickiego w Polsce, takich jak pedofilia wśród księży. - Jest to traktowane jako wymysł i kwalifikowane jako atak na Kościół - dodał.

P. Osadnik

Episkopat nie pomaga państwowej komisji ds. pedofilii. "Ta próba nie służy kościołowi"
3:13

Episkopat nie pomaga państwowej komisji ds. pedofilii. "Ta próba nie służy kościołowi"

Państwowa komisja ds. pedofilii zwróciła się do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary o informacje w sprawie polskich duchownych. Stało się tak ze względu na odmowę episkopatu ws. przekazania akt dotyczących wykorzystania seksualnego dzieci przez księży. Doniesienia te skomentował w programie "Newsroom WP" ks. Andrzej Kobyliński. - Wiemy, że kilka tygodni temu odbyło się spotkanie państwowej komisji ds. pedofilii z księdzem prymasem i niestety konkluzje tego spotkania były dość przykre (…). Na dzień dzisiejszy nie ma gotowości ze strony kurii i sądów biskupich, żeby przekazywać dokumenty na żądanie komisji ds. pedofilii. Jestem tym dość zasmucony, bo uważam że komisja ta ma wysokie umocowanie prawne. Została powołana przez Sejm (…) i jej żądania powinni w Polsce wykonywać wszyscy. Zarówno duchowni, jak i dziennikarze czy nauczyciele. Wszystkie podmioty, które funkcjonują na naszym terytorium i podlegają polskiemu prawu, powinny z najwyższym szacunkiem respektować to, czego oczekuje ta komisja. Ks. Kobyliński dodał, że aktualnie obserwujemy "próbę sił", która nie służy Kościołowi. - Trochę nie rozumiem tego, że nasi biskupi zasłaniają się Watykanem i papieżem Franciszkiem. Oczywiście, to delikatne kwestie, jak przekazywać dokumenty zgodnie z RODO, co z anonimizacją czy poufnością, ale to pewne rzeczy szczegółowe, które trzeba po prostu ustalić. (…) Nie wiem, jak ta próba sił się skończy, ale na pewno nie służy ona Kościołowi. Kościół traci wizerunkowo, zwiększa brak zaufania społeczeństwa wobec siebie. W pewnym sensie to, co dzieje się wokół pedofilii i tych nieprzekazywanych dokumentów, bardzo przyspiesza galopującą ateizację naszego społeczeństwa - wskazał duchowny.

E. Walas

Sprawa kard. Dziwisza w Watykanie. Terlikowski nie owijał w bawełnę
5
5:33

Sprawa kard. Dziwisza w Watykanie. Terlikowski nie owijał w bawełnę

Ofiara księdza pedofila, Janusz Szymik, domaga się powołania w Watykanie komisji, która zajmie się m.in. duchownymi, którzy tuszowali sprawę. Jednym z nich miałby być kardynał Stanisław Dziwisz. O tym, czy Stolica Apostolska poważnie potraktowała wezwanie Szymika, opowiedział w programie "Newsroom WP" dr Tomasz Terlikowski, publicysta katolicki. - Sprawą Dziwisza w Watykanie zajmują się od dawna. Przypadek Jarosława Szymika, przy całym szacunku i współczuciu dla jego dramatu, to tylko jeden z wielu elementów, także wcześniejszej rzymskiej historii Dziwisza. Przypomnijmy, że to nazwisko pojawia się też w dziennikarskich śledztwach dotyczących Legionistów Chrystusa i krycia założyciela owego zgromadzenia, księdza Degollado (…). Trzeba jednak pamiętać, że ksiądz kardynał Dziwisz ma ogromną wiedzę na temat tego, co działo się w Stolicy Apostolskiej. (…) Każdy, kto będzie próbował nakładać na niego surowe, czy jakiekolwiek kary, musi się liczyć z tym, że on również zacznie opowiadać - powiedział Terlikowski. Jego zdaniem, to opowieść rodem z każdej biurokracji. - Biurokracja rzymska, poza tym, że chętnie używa sakralnych porównań, to taka sama biurokracja, jak każda inna i będzie zachowywała się tak samo, jeśli chodzi o ochronę interesów. Spodziewanie się, że w rzeczywistości bosko-ludzkiej, w jakiej funkcjonuje Kościół, ludzie będą działać tylko w sposób boski, jest naiwnością. Ludzie działają tak, jak ludzie, a kiedy wydaje im się, że bronią interesów Boga, to działają jeszcze ostrożniej - stwierdził gość programu "Newsroom WP".