newsroom wp (strona 26 z 49)

"Potrzebował swojego człowieka". Rola "kucharza Putina"
WIDEO

"Potrzebował swojego człowieka". Rola "kucharza Putina"

Jewgienij Prigożyn jest określany jako "kucharz Putina". Skąd wziął się pseudonim twórcy Grupy Wagnera? - On zaczynał jako bandyta. Całe lata 80. przesiedział w więzieniu. W latach 90. zarządzał siecią punktów z hot-dogami. Na tym się dorobił. Otworzył dwie luksusowe restauracje w Sankt Petersburgu, mieście Władimira Putina. Jedno z tych miejsc stało się ulubionym lokalem młodego wówczas Putina - mówił w programie "Newsroom WP" dr Jakub Benedyczak z Nowej Europy Wschodniej. - Zabierał tam różne delegacje, przestępców i kolegów. Nawet gdy został prezydentem, do restauracji Prigożyna zapraszał Jacquesa Chiraca i George'a W. Busha. On zaczął szybko zdobywać kontrakty na cateringi. Wszedł w biznes śmieciowy. Zaczął dostarczać catering do ministerstwa obrony. Ktoś wymyślił, że on może wykonywać zadania państwowe. Pierwszym zadaniem było utworzenie farmy trolli: ingerowanie w protesty w Katalonii, Brexit i wybory w USA. Ktoś inteligentniejszy od Prigożyna wymyślił atakowanie demokracji z farm trolli. Prigożyn miał je prowadzić. Putin potrzebował swojego człowieka, który będzie kontrolował. To człowiek niezbyt inteligentny, ale okrutny. Trzymał za twarz pracowników, inwigilował ich i płacił marne pieniądze. Gdy się w tym sprawdził, to ten sam model przeniesiono na Grupę Wagnera - dodał ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Zaskoczenie. Tego generałowie po Rosji się nie spodziewali
WIDEO

Zaskoczenie. Tego generałowie po Rosji się nie spodziewali

Wojna w Ukrainie trwa już rok. W programie "Newsroom" WP gen. Mirosław Różański oraz gen. Stanisław Koziej wskazali dwa największe ich zdaniem zaskoczenia. - Nie spodziewałem się, że druga armia świata, bo pamiętajmy, że jeszcze w lutym ubiegłego roku tak postrzegaliśmy Rosję, jest tak niesprawna pod względem militarnym. To wiele czynników i kwestii dowodzenia oraz formuła mentalna, która w Rosji jest pozostałością Związku Radzieckiego. Wchodząc do NATO, u nas postawiono na świadomość. Nawet w armii można dyskutować o problemie. Rosja tego nie przyjęła. Ukraina jest natomiast bardzo dobrym uczniem. Od 2014 roku my też mieliśmy swój udział w szkoleniu żołnierzy i dowódców. To są więc dla mnie dwa wymiary zaskoczenia: pierwszy - niesprawność armii rosyjskiej, a drugi - kraj, który był częścią Związku Radzieckiego, przeszedł taką transformację, dzięki kontaktom z Zachodem - mówił gen. Różański. - Rosja nie zdążyła przestawić się na model wojny regularnej. Po stronie rosyjskiej w ogóle nie pojawiła się sztuka operacyjna. Tego od początku nie ma. Początek wojny był rozrzuceniem pojedynczych działań na całym froncie. Rosja nie potrafi zmontować operacji na większą skalę. Sztuka operacyjna zrodziła się w Związku Radzieckim w latach 20-30. Szef sztabu generalnego Rosji był uważany za intelektualistę, dlatego słabość doktrynalna Rosji była dla mnie ważnym elementem słabości militarnej Rosji - komentował gen. Koziej.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Ukraińcy noszą głowę wysoko. Patryk Michalski relacjonuje z Kijowa
WIDEO

Ukraińcy noszą głowę wysoko. Patryk Michalski relacjonuje z Kijowa

O tym, jak wygląda życie w Kijowie w rocznicę ataku Rosji na Ukrainę, relacjonował w programie Newsroom dziennikarz Wirtualnej Polski Patryk Michalski. - To była dość spokojna noc, o ile w ogóle można mówić o takiej kategorii, jeśli chodzi o kraj, który od roku jest pogrążony w wojnie - mówił Michalski. Jak dodał, o poranku wszystko w stolicy Ukrainy działa normalnie. - Otwarte są sklepy, na ulicach jest dość tłoczno. Ale mieszkańcy Kijowa jeszcze wczoraj mówili mi, że oni tak naprawdę nie myślą o swojej nocy, czy swoim kolejnym dniu, w kategorii tego, czy będzie spokojnie. Dopóki Rosja nie zostanie pokonana, to nigdy nie mogą mieć pewności, kiedy ten atak rakietowy może nadejść - relacjonuje Michalski. - Dokładnie rok temu też byłem w Kijowie i dokładnie rok temu widziałem, jak zaskoczeni o poranku byli Ukraińcy, zastanawiali się, co dalej będzie z ich życiem. W stronę ulic wyjazdowych z Kijowa ustawiały się potężne kolejki. Tutaj dokładnie rok temu wyczuwalny był zapach spalenizny, dlatego że w wielu urzędach państwowych, wielu ambasadach, palone były dokumenty na wypadek, gdyby Rosjanom udało się dotrzeć do miasta. Po ulicach, za moimi plecami, rok temu jeździł wojskowy sprzęt. Tak naprawdę Ukraina nie wiedziała wtedy, czego dokładnie może się spodziewać. Wiedzieliśmy za to, że Rosjanie planowali zająć Kijów w trzy dni. Jest rok później, jestem w centrum Kijowa i miasto ma się świetnie, a Ukraińcy noszą głowę cały czas wysoko - powiedział dziennikarz Wirtualnej Polski. - Jeszcze rok temu razem z innymi zagranicznymi dziennikarzami robiliśmy zdjęcia Majdanu, obawiając się, że być może to jest ostatnie takie zdjęcie. Baliśmy się, że Ukraina, w tym Kijów, mogą zostać zniszczone. Kijów trwa, Ukraina broni się dalej. Najważniejsza jest jednak pomoc po to, by Ukraińcy mogli się skutecznie bronić aż do pokonania Rosji - podsumował dziennikarz Wirtualnej Polski.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Paweł Buczkowski Paweł Buczkowski