Trwa ładowanie...
d2b3ywd
Temat

newsroom wp

"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze
Dzisiaj, 02-12-2022 13:16

"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze

Jacek Ozdoba ostro atakował premiera w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Politycy Solidarnej Polski pozwalają sobie na coraz więcej - powiedziała w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska. Jej gościem był Jan Maria Jackowski, senator niezrzeszony, dawniej związany z PiS. Polityk nie był zaskoczony słowami wiceministra z partii Zbigniewa Ziobry. - Powiem więcej: pan poseł i minister Ozdoba wyraził przekonanie, które jest powszechne wśród polityków PiS. Jakie pan premier Morawiecki odniósł sukcesy? Polski Ład to katastrofa. Za coś takiego premier powinien być zdymisjonowany. Za to, co zafundował Polkom i Polakom, ten bałagan podatkowy w pierwszym półroczu tego roku. Jeżeli chodzi o przepisy covidowe i ponadwymiarowe zgony - to samo. Jeżeli chodzi o negocjacje z Unią Europejską, godzenie się po cichu na różne rozwiązania bez informowania o tym zaplecza politycznego oraz doprowadzenie do tego, że ani nie ma honoru i suwerenności, ani pieniędzy z Unii, to kolejny dowód na to, że Morawiecki nie odnosi sukcesów. Wręcz przeciwnie - może być przez własne zaplecze polityczne oskarżany o to, o co jest oskarżany. Mnie to nie dziwi - komentował Jan Maria Jackowski. Czy premier Morawiecki dotrwa do końca kadencji na stanowisku? - Dotrwa. Jarosław Kaczyński za dużo zainwestował w Morawieckiego, żeby w tej chwili stwierdzić, że się nie nadaje. Zakwestionowałby swoją intuicję do prowadzenia polityki personalnej i kierowania państwem - ocenił senator niezrzeszony. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała również o zwiększenie finansowania mediów publicznych o 700 mln zł. - Zwiększa się budżet wyborczy obozu rządzącego i to jest skandal. Również z moralnego punktu widzenia, bo pracownicy budżetówki nie dostają wzrostu wynagrodzenia o 35 proc., a niektórzy politycy przyjmują narrację, że to rekompensata z powodu inflacji. Tej rekompensaty nie dostają pracownicy budżetówki, czyli nauczyciele, sędziowie, służby mundurowe i aparat urzędniczy. Chodzi o to, by TVP mogła pełnić rolę tuby propagandowej obozu rządzącego w ważnym roku wyborczym - ocenił Jan Maria Jackowski.

"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS
Dzisiaj, 02-12-2022 12:00

"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS

Ruski sabotaż - tak posłowie opozycji okrzyknęli ruch Antoniego Macierewicza, który do projektu uchwały potępiającej rosyjski terroryzm wplótł wątek katastrofy smoleńskiej. Uchwała pozostała bez rozstrzygnięcia. O powody takiego zachowania Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" Jana Marię Jackowskiego, senatora niezrzeszonego, związanego wcześniej z Prawem i Sprawiedliwością. - To zagadkowa sytuacja. W praktyce parlamentarnej jest zazwyczaj tak, że jeżeli izbie zależy na przyjęciu uchwały czy ważnego dokumentu ponad podziałami, a nie konkretnej ustawy, to uzgadnia się tekst w zespole redakcyjnym. Tu pojawiła się poprawka, która została wrzucona bez konsultacji z innymi klubami. Chodziło o sprowokowanie opozycji do tego, by przyjęła tę poprawkę w obawie przed oskarżeniem o sabotowanie słusznej uchwały. Nie spodziewano się, że siedmiu posłów Zjednoczonej Prawicy nie będzie obecnych i nie było kworum. Opozycja użyła fortelu, zerwała kworum i uchwała nie mogła być procedowana. Sądzę, że będzie procedowana na następnym posiedzeniu, ale bez tej poprawki, którą zgłosił pan poseł Macierewicz - mówił Jan Maria Jackowski. Czy ta poprawka była kompromitująca dla PiS? - W oczywisty sposób. Złamano obyczaj parlamentarny, który przez wiele kadencji był stosowany. Tu mamy do czynienia z zagrywką poniżej pasa ze strony PiS. Można było tę poprawkę proponować w pierwotnej wersji uchwały i wtedy uzgadniać szczegóły. Uniknięto by tego blamażu, który dokonał się w Sejmie. To pokazało, że PiS nie kontroluje Sejmu, nie ma większości bezwzględnej, a ta większość jest podstawą skutecznego prowadzenia procesu legislacyjnego. PiS wpadł we własne sidła przez siedmiu nieobecnych posłów - stwierdził były polityk klubu PiS.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
Dzisiaj, 02-12-2022 07:20

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

"To żenujące". Gen. Różański o ruchu Błaszczaka
Wczoraj, 01-12-2022 15:00

"To żenujące". Gen. Różański o ruchu Błaszczaka

Polski rząd utrzymuje, że niemieckie Patrioty powinny trafić do Ukrainy zamiast do Polski. W programie "Newsroom WP" gen. Mirosław Różański jednoznacznie ocenił ministra obrony narodowej i przypomniał jego zmianę zdania. - Minister Błaszczak zareagował optymistycznie, a w 48 godzin diametralnie zmienił zdanie. Sekwencja wypowiedzi ministra nie jest zaskakująca, ma podłoże czysto polityczne. Jeżeli weźmiemy pod uwagę uzasadnienia, m.in. porównanie Patriotów do HIMARSÓW, to jest to dla mnie żenujące. To wskazuje, że pan minister Błaszczak ma niewielką wiedzę merytoryczną lub nie korzysta z pomocy tych, którzy mogliby taką sytuację mu przedstawić. Jeżeli nie chcemy decydować się na to, aby te Patrioty stacjonowały na terenie Polski, tylko wysłać je na teren Ukrainy, to ich użycie byłoby możliwe za kilka miesięcy. Pytanie, czy dbamy o bezpieczeństwo Polski i Polaków? Absolutnie nie. Tymi decyzjami wprowadzamy w zakłopotanie naszych partnerów w NATO. Pamiętajmy, że jeżeli wyrzutnie Patriot są wpięte w system, to jest i sprawny i funkcjonalny i zapewnia nasze bezpieczeństwo. Jeżeli pan minister Błaszczak nie rozumie tego z wojskowego punktu widzenia, to jego misja jako ministra obrony narodowej jest niestety pomyłką - ocenił gen. Mirosław Różański. - Pan minister Błaszczak przyzwyczaja nas do tego, że jego deklaracje o charakterze patetycznym nie zawsze są merytoryczne. Ta oferta niemiecka zyskała akceptację, a nawet uznanie sekretarza generalnego NATO i sekretarza obrony USA, a postawa pana ministra jest w sprzeczności z tymi deklaracjami. Konsekwentnie tracimy wiarygodność jako partner w Sojuszu. To zaczęło się za czasów Macierewicza - dodał gen. Różański. Jak takie decyzje MON wpływają na morale żołnierzy? - Myślę, że wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że mamy bardzo dobrych żołnierzy. Kiedy zabiera im się możliwość czucia się bezpiecznymi, bo ten pobyt Patriotów niemieckich na terenie Polski, nawet z żołnierzami niemieckimi, byłby okazją do wspólnego wykonywania zadań. To byłaby bezcenna lekcja. Dziś korzystamy już z takiej pomocy jeżeli chodzi o baterie amerykańskie na terenie naszego kraju - dodał. - Porównuję ten pomysł do tego, kiedy prezes Kaczyński ogłosił w Kijowie pomysł misji pokojowej NATO, co w warunkach wojennych jest trudne do wyobrażenia - ocenił doradca Polski 2050 i prezes Fundacji Stratpoints. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak nie rozumieją NATO, a uruchomienie Patriotów w Ukrainie mogłoby zająć kilka miesięcy.

Będą białe święta? Synoptyk o wstępnych prognozach
Wczoraj, 01-12-2022 10:49

Będą białe święta? Synoptyk o wstępnych prognozach

Najbliższy weekend będzie pochmurny - mówił w programie "Newsroom WP" Mateusz Barczyk, synoptyk z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Temperatura będzie bliska 0 st. C. Kierowcy powinni uważać na możliwe silne zamglenia. Nie będą one dominować. Drogi mogą być śliskie, a widoczność ograniczona do kilku tysięcy metrów. - Może to sprawiać wrażenie senności, mniejszej koncentracji i powinniśmy się przed tym bronić - mówił Mateusz Barczyk. - Raczej zachęcamy, by aktywizować nasz organizm w taką pogodę. Wychodzimy spod kocyka i staramy się w ciągu dnia wyjść na spacer i się przewentylować. Pogoda nie pomaga nam w dobrej aktywności. Starajmy się wyjść, nabrać świeżego powietrza. To pomoże nam przetrwać te pochmurne dni. Nowy tydzień zacznie się podobnie. Zima będzie trochę walczyć z jesienią, ale to będą podchody. Coś widać na horyzoncie w połowie przyszłego tygodnia. Mamy dwa scenariusze: wejście dużego chłodu, który może zwiastować zimową aurę lub wersja alternatywna czyli utrzymywanie się ciepłego powietrza z południa, który będzie nam przypominał o pogodzie październikowo-listopadowej niż grudniowej. Większe szanse ma w tej chwili ta wersja z nadejściem zimowej aury. Przewidywania na grudzień są takie, że będzie to grudzień w normie termicznej - ocenił synoptyk. Agnieszka Kopacz-Domańska dopytywała, czy czekają nas białe święta. - Niestety mróz nie zawsze idzie w parze ze śniegiem. Mogą pojawiać się zmiany pogody. W tych okolicznościach chłodu przyjdzie jedna i druga śnieżyca i trochę nam to wszystko zabieli. Na tę chwilę wygląda na to, że nie cała Polska będzie uprószona śniegiem. Mogą zdarzyć się przejściowe ocieplenia, więc tego śniegu nie gwarantowałbym na grudzień za dużo. Mogą być miejsca, które się wybielą. Północna połowa kraju może mieć więcej tego śniegu niż południe. Nie liczę tu gór - dodał.
d2b3ywd
Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
Wczoraj, 01-12-2022 07:35

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Niemieckie Patrioty w Ukrainie zamiast w Polsce? Generał: "Trochę to dziwnie brzmi"
30-11-2022 14:42

Niemieckie Patrioty w Ukrainie zamiast w Polsce? Generał: "Trochę to dziwnie brzmi"

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz przyznał, że oferta przekazania Polsce Patriotów wciąż jest aktualna. PiS cały czas broni swojego pomysłu, by Niemcy przekazały wyrzutnie Patriot Ukrainie. - Czy ta propozycja (PiS-u - red.) się broni z punktu widzenia efektywności dla polskiego bezpieczeństwa? - pytała w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska. - Nie bardzo. Na razie polskie bezpieczeństwo jest zagrożone przypadkowymi uderzeniami, bo nie mieliśmy jeszcze świadomych uderzeń rosyjskich pocisków na terytorium Polski. Gdybyśmy odnieśli to do sytuacji, którą mieliśmy dwa tygodnie temu, to Ukraińcy strzelaliby do własnych rakiet? Trochę to dziwnie brzmi - stwierdził gen. Tomasz Drewniak, były inspektor sił powietrznych. - Patrioty na granicy polskiej miały pokazać integrację NATO, że kraje NATO sobie pomagają. Taki był cel przesłania Patriotów do Polski. Niemcy chcieli przesłać je ze swoją obsługą i włączyć je do systemu NATO - stwierdził ekspert Fundacji Stratpoints. Dmitrij Miedwiediew stwierdził, że Patrioty zostałyby zniszczone przez Rosjan, gdyby znalazły się w Ukrainie. - Dlaczego mieliby się zawahać? Patrioty byłyby tak samo na wyposażeniu ukraińskich Sił Zbrojnych jak polskie czołgi, słowackie systemy S-300 i każdy sprzęt dostarczony z różnych krajów świata, który Rosjanie próbują zniszczyć. Jeżeli Rosjanie mieliby szanse je zniszczyć, to by je zniszczyli, lub próbowali zniszczyć. Legenda Patriotów zaciemnia obraz. To system do niszczenia rakiet balistycznych. Nie używajmy młotka do zabijania muchy, bo zaraz okaże się, że będziemy strzelać z Patriota, który kosztuje nieprawdopodobne pieniądze do irańskiego drona wartego tyle, co samochód osobowy. Może kiedyś Patrioty trafią na Ukrainę, ale myślę, że trafią wtedy, gdy wojna się skończy - podsumował.

Mecz Iran - USA. Pogłoski o groźbach wobec irańskich piłkarzy
30-11-2022 13:58

Mecz Iran - USA. Pogłoski o groźbach wobec irańskich piłkarzy

Po meczu ze Stanami Zjednoczonymi Iran pożegnał się z mundialem. Ten mecz oraz spotkanie z reprezentacją Anglii był pełny politycznych podtekstów, o czym w rozmowie z Agnieszką Kopacz-Domańską mówiła Jagoda Grondecka, iranistka oraz publicystka "Krytyki Politycznej". - Wielka Brytania miała niechlubny dla Irańczyków udział w najnowszej historii. Bardzo niewiele meczów rozegrało się między Iranem a USA. Taki mecz był na mundialu we Francji w 1998 r., ale wtedy była inna sytuacja polityczna. To był pierwszy mecz Iranu z USA od rewolucji irańskiej w 1979 r., odkąd relacje między nimi są niemalże wrogie. Wtedy strona irańska była na bardziej koncyliacyjnym kursie. Nie uniknięto drobnych nieporozumień. Irańczycy nie chcieli podejść do Amerykanów, którzy grali w roli gospodarzy. Zaproponowano konsensus, że obie strony będą szły ku sobie. Próbowano nawet rozegrać mecze towarzyskie między Stanami a Iranem, ale zagrano tylko raz w Los Angeles. Strona irańska obawiała się zaprosić Amerykanów do Teheranu. Ten mecz (na tegorocznym mundialu - red.) był bardzo upolityczniony. Kilka akapitów tekstu w konserwatywnym irańskim dzienniku poświęcono na wytłumaczenie Irańczykom, dlaczego reprezentacja przegrała. Wytłumaczenie znaleziono oczywiście w czynnikach zewnętrznych. W tym, że zewnętrzni wrogowie próbowali wywrzeć presję psychologiczną na irańskich piłkarzach. Pisano, że przy stadionie rozpuszczano fakenewsy. Generalnie (Iran uważa - red.), że strona zachodnia stara się mieszać w sprawy Iranu. Po drugie, Irańczycy za sprawą swojej najnowszej historii mają w swoim DNA nieprzepadanie za ingerencją obcych mocarstw w sprawy irańskie. Reżim stara się grać na takiej strunie. Twierdzi, że protesty nie są oddolne, tylko że to znowu ktoś z zewnątrz próbuje Irańczykami manipulować. Ta retoryka się już nie sprawdza. Irańczycy w to nie wierzą - dodała. Przed meczem z USA pojawiły się doniesienia o groźbach tortur, które miały być kierowane wobec irańskich piłkarzy i ich rodzin. -Irańskie władze są znane z wymuszania fałszywych świadectw. Widzieliśmy to w przypadku wielu rodzin uczestników protestów, którzy w obawie o życie własne i kolejnych członków rodziny, twierdziły publicznie, że to władze nie miały z tym (ze śmiercią ich protestujących krewnych - red.) nic wspólnego. Iran zaczął procesy skazujące protestujących i osoby wspierające. Kilka osób zostało skazanych na karę śmierci, kolejne są sądzone. Wśród oskarżonych są irańscy celebryci - dodała Jagoda Grondecka.

Irańskie kobiety na stadionach w Katarze. "To dla nich akt sprzeciwu"
30-11-2022 12:38

Irańskie kobiety na stadionach w Katarze. "To dla nich akt sprzeciwu"

Kobiety w Iranie nie mogą chodzić na mecze piłkarskie, ale widać je na trybunach w Katarze podczas meczów irańskiej reprezentacji. W rozmowach z zachodnimi mediami przyznają, że czują się śledzone i obserwowane. Czy władze Iranu szpiegują kobiety podczas mundialu? Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom WP" Jagodę Grondecką, iranistkę i publicystkę "Krytyki Politycznej". - Myślę, że naiwnością byłoby sądzić, że Iran nie wysłał szpiegów do Kataru, szczególnie przy napiętej sytuacji politycznej wewnątrz kraju. To dla Irańczyków czuły punkt w kwestii praw kobiet. Może nie futbol, ale siatkówka jest w Iranie sportem niezwykle popularnym, w którym Irańczycy odnoszą sukcesy międzynarodowe i cieszy się popularnością wśród kobiet i mężczyzn. Jednak tylko mężczyźni mogą cieszyć się oglądaniem siatkówki na stadionach. Narracja irańskich władz była zawsze typowa dla reżimów opresyjnych wobec kobiet i pełnych fiksacji seksualnej. Dla kobiet miałoby to być niezdrowe, na stadionie mogłyby oglądać praktycznie półnagich mężczyzn w krótkich spodenkach, podskakujących i pokazujących łydki, co mogłoby wzbudzać w kobietach seksualne pobudzenie. Zdarzało się, że kobiety przebierały się za mężczyzn ryzykując bardzo wiele, żeby udowodnić, że kobiety zasługują na to, by oglądać sport na żywo. W 2015 r., po podpisaniu umowy nuklearnej, gdy wydawało się, że relacje Iranu ze światem zachodnim są mniej wrogie, Iran zgodził się, żeby określona liczba kobiet weszła na mecz siatkówki, ale tak szybko jak się zgodził, tak reżim z tego zrezygnował. Dla Iranek samo pójście na stadion w Katarze jest aktem sprzeciwu, który jest mocno upolityczniony. Jest ryzyko, że mogą zostać rozliczone - stwierdziła Jagoda Grondecka. - Protesty nie mają już takiej dynamiki, jak na początku. Nie doszło jeszcze do żadnej egzekucji i tak może zostać jeszcze długo. Zginęło już wielu protestujących. To setki osób, z których kilkadziesiąt osób to dzieci, bo w protestach brało udział wielu młodych ludzi z pokolenia Z. W przeszłości, w 1989 r., widzieliśmy kolejne śmierci protestujących napędzające kolejne protesty. Pogrzeby były okazją do politycznej demonstracji. Władza nakręcała na siebie bicz. Podobnie może być teraz. Władze są świadome, czego powinny unikać - dodała ekspertka.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
30-11-2022 07:25

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

d2b3ywd
Nagła zmiana decyzji Błaszczaka. "Ideologia partyjna wyżej niż bezpieczeństwo"
24-11-2022 09:26

Nagła zmiana decyzji Błaszczaka. "Ideologia partyjna wyżej niż bezpieczeństwo"

Minister obrony Mariusz Błaszczak zwrócił się do Niemiec, by przekazały wyrzutnie rakiet Patriot Ukrainie. To z jego strony nagła zmiana decyzji po tym, jak przyjął ofertę pomocy ze strony Niemiec po tragedii w Przewodowie. O komentarz do sytuacji Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" gen. Stanisława Kozieja, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego zdaniem to niezrozumiały ruch. - Na pierwszą decyzję ministra obrony - który z radością przyjął zamiar Niemców dostarczenia na nasze terytorium baterii Patriot - zareagowałem pozytywnie. Uznałem, że to może być początek odwilży w relacjach polsko-niemieckich. Na drugi dzień bomba w odwrotną stronę. Jakby ktoś podłożył minę pod tę całą inicjatywę niemiecką i pierwszą decyzję polską. Ktoś podłożył po prostu minę! To decyzja zupełnie niezrozumiała i propozycja nie do zrealizowania. Ukraińcy nie mają przygotowanych żołnierzy do obsługiwania tych baterii. Nawet gdyby poszły tam jako sam sprzęt, to tygodniami i miesiącami trwałoby przygotowywanie. Zauważmy jak długo w Polsce przygotowujemy do osiągnięcia zdolności operacyjnych te Patrioty, które już do Polski przyszły. Sama idea dostarczenia Ukrainie tego typu środków obrony jest jak najbardziej zasadna, ale to powinna być decyzja strategiczna w przewidywaniu, że to będzie skuteczne za jakiś czas, a nie reagowanie na bieżące sytuacje. To powinna być decyzja wypracowywana i podejmowana w gremium NATO. To dziecinada, a nie poważna polityka w dziedzinie bezpieczeństwa - mówił gen. Koziej. Kto mógł podłożyć tę "minę", o której mówił były szef BBN? - Pojawiają się spekulacje. Nie jest wielką tajemnicą, że to skutek pewnej ideologii partyjnej. Prezes (PiS - red.) dał wywiad Polskiej Agencji Prasowej, w którym taką koncepcję opisał. Podejrzewam, że to nacisk na ministra obrony narodowej, który w pewnym momencie pomyślał strategicznie, tak jak minister obrony powinien pomyśleć, i został skontrowany przez ideologów partyjnych. To bardzo złe, że ideologia partyjna jest wyżej postawiona niż strategiczne interesy bezpieczeństwa państwa. To bardzo zły sygnał psujący relacje polsko-niemieckie w dziedzinie bezpieczeństwa - stwierdził gen. Koziej. Co może stać się z wyrzutniami oferowanymi przez Niemcy? - Obawiam, że presja partyjna na doktrynę antyniemiecką i antyunijną niestety zwycięży i te Patrioty niemieckie nie znajdą się w Polsce, co będzie ze szkodą. Pora najwyższa by odciąć tę pępowinę partyjną od spraw bezpieczeństwa państwa - ocenił były szef BBN.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
24-11-2022 07:20

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Rosja dąży do kryzysu humanitarnego. Ekspert z ONZ o odbudowie Ukrainy
23-11-2022 14:50

Rosja dąży do kryzysu humanitarnego. Ekspert z ONZ o odbudowie Ukrainy

Rosjanie obecnie uderzają głównie w szpitale i obiekty krytycznej infrastruktury. Patrycjusz Wyżga pytał o metody ONZ na walkę z tym kryzysem. W programie "Newsroom WP" mówił o nich Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland. - W miejscowościach, w których trwały walki, po wyzwoleniu nie ma okien. Fala uderzeniowa po wybuchu rakiet (...) wybijała szyby i okna z ram. Najczęściej żołnierze, którzy rabowali mieszkania, wrzucali do środka granaty, żeby wywaliło okna (...). Mamy silnie zniszczone dachy wskutek ostrzału. Budynek jest cały, ale ostatnia kondygnacja jest zniszczona i trzeba ją odbudować, by śnieg i woda jej nie niszczyły oraz by ludzie na niższych kondygnacjach mogli przeżyć. Kluczowa sprawa to dostarczenie generatorów prądu, by zabezpieczyć strefy ciepła. Buczę można przyrównać do podwarszawskiego Konstancina. To niewielka miejscowość na obrzeżach Kijowa. Potrzeba tam przynajmniej 51 generatorów. Musimy je wydobyć nijako z podziemi i to jest trudne. Najbliższa dostawa, którą udało się nam załatwić, jest za osiem tygodni. Zwyczajnie na rynku ich (generatorów - red.) nie ma - mówił Kamil Wyszkowski. Ukraiński rząd chce utworzyć sieć schronień, w którym mieszkańcy będą mieli zapewnione ciepło, dostęp do ciepłej wody oraz leki całodobowo. - Tworzymy most paliwowy, by dostarczyć ropę do generatorów, bo ludzi na miejscu na to nie stać. Stracili dorobek życia i nie mają pracy. Przede wszystkim zajmujemy się odbudową budynków, później to będą regularne remonty. Koszt postawienia na nogi zrujnowanej szkoły w Buczy to ok. 8 mln dolarów. Trzeba zrobić to szybko, ale w tle trwają walki. Nie czekamy na koniec wojny, bo nie ma na co czekać. Apelujemy do społeczeństwa polskiego, zwłaszcza do biznesu, żebyśmy nie zaprzestawali tej pomocy. Już niedługo ruszą duże zamówienia publiczne organizowane przez ONZ, w których mamy nadzieję, że polskie firmy będą brać udział - dodał. Patrycjusz Wyżga dopytywał, czy takie firmy jak Orlen mogą zaangażować się w działania ONZ w Ukrainie i wsparcie paliwem do generatorów. - Orlen wyłączył się ze współpracy z ONZ. Dlaczego? Nie wiem. W naszym rozumieniu nie deklarują respektowania czterech filarów: praw człowieka, standardów pracy, spraw antykorupcyjnych i środowiskowych. Jesteśmy w porozumieniu z władzami samorządów lokalnych na terenie Ukrainy, ograniczamy ryzyko korupcji, a następnie bilety paliwowe są realizowane przez konkretne stacje paliw na miejscu - dodał przedstawiciel ONZ.

Niemcy pomogą Polsce. Generał o dwóch aspektach
23-11-2022 12:57

Niemcy pomogą Polsce. Generał o dwóch aspektach

Niemcy oferują Polsce pomoc militarną. Minister obrony Mariusz Błaszczak przyjął niemiecką propozycję dot. rozmieszczenia w Polsce dodatkowych wyrzutni rakiet Patriot. O ocenę tej propozycji Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" gen. prof. Bogusława Packa, dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Patrzę na to w dwóch aspektach. Pierwszy jest typowy dla działania każdego państwa. Niemcy działały już podobnie przekazując nam Leopardy wiele lat temu. Ten ruch jest dobrym posunięciem Niemiec, które zwiększają też własne bezpieczeństwo. Nie ma co ukrywać, Niemcy też patrzą z obawą na wschód. Nie tylko my to czynimy. Druga kwestia jest ważniejsza. To logiczne działanie, które powinno cechować wszystkie państwa NATO. W sytuacji kryzysowej nie powinniśmy czekać, aż rozpocznie się coś bardzo poważnego, w którymś z państw natowskich - stwierdził gen. prof. Bogusław Pacek. - Duch art. 5 NATO nawiązuje do sytuacji, która już wystąpi. Wzorem Niemiec dobrze byłoby, gdyby wcześniej zbudować silny potencjał obrony powietrznej. Obrony powietrznej przy wschodniej granicy brakuje od początku rosyjskiej inwazji. Ta rakieta uświadomiła chyba wszystkim, że czekanie aż spadnie było błędem. Należy przewidywać takie sytuacje. Ta jedna rakieta wcale nie musi oznaczać, że nie spadną następne: omyłkowo ukraińskie albo celowo rosyjskie - dodał gen. Pacek. - Piętą Achillesa polskiego systemu obrony jest brak skutecznej obrony powietrznej. Nie tylko polskiego systemu. Nie tylko Polska ma taki problem w tej części Europy. Obrona przed tym, co może spaść z góry, jest najważniejsza. Mam wrażenie, że polscy decydenci zapatrzyli się na wojnę z Ukrainą, wyobrażając sobie, że przyszły konflikt może wyglądać w Polsce identycznie. Polska nie jest Ukrainą. Rosja nigdy nie deklarowała, że jej celem jest włączenie Polski do Rosji. Gdybyśmy stali się przeciwnikiem Federacji Rosyjskiej, to najtrudniejszym dla Polski zagrożeniem byłoby zagrożenie rakietowe i lotnicze - ocenił gość programu "Newsroom WP". Czy Polska może mieć najlepszą armię w Europie? - Działania, które zostały w Polsce podjęte, jak zwiększenie wydatków na wojsko, zwiększa potencjał i to dobra informacja. To na razie polskie marzenie. Oby się spełniło, choć będzie trudno je spełnić. Z całą pewnością uprawnione jest zdanie, że Polska dąży do tego, by mieć najlepszą armię w Europie i wszystko wskazuje na to, że Polska będzie miała jedną z najlepszych armii w Europie - dodał.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
23-11-2022 07:20

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

d2b3ywd
Związki jednopłciowe coraz bliżej? "Każdy ma prawo do miłości"
22-11-2022 13:30

Związki jednopłciowe coraz bliżej? "Każdy ma prawo do miłości"

Politycy Koalicji Obywatelskiej rozpoczęli zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy "TAK dla in vitro". Zakłada on refundację leczenia niepłodności metodą in vitro. W rozmowie z Wirtualną Polską poseł Porozumienia Michał Wypij oświadczył, że jeśli projekt trafi do Sejmu, to go poprze. - Tak, oczywiście, popieram wszystkie projekty prorodzinne - powiedział w programie "Newsroom" WP polityk opozycji. Pytany, jak zagłosowałby za projektem ustawy o związkach partnerskich osób tej samej płci, odparł, że "każdy ma prawo do miłości i form cywilnoprawnych". - Jesteśmy w stanie dyskutować i rozmawiać. Nie widzę powodu, żeby komuś zabierać prawo do miłości czy wspólnego życia - mówił poseł.
Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
21-11-2022 20:21

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
20-11-2022 18:06

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

Udział Ukrainy w śledztwie ws. Przewodowa. "Pokłosie śledztwa po katastrofie w Smoleńsku"
18-11-2022 14:34

Udział Ukrainy w śledztwie ws. Przewodowa. "Pokłosie śledztwa po katastrofie w Smoleńsku"

Czy na relacjach polsko-ukraińskich pozostanie dyplomatyczna rysa po tragedii w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" Jerzego Marka Nowakowskiego, byłego ambasadora RP na Łotwie i w Armenii. - Myślę, że nie. Obie strony, Polska i Ukraina, starały się najwłaściwiej i jak najszybciej zareagować na incydent. Była rozbieżność zeznań ze strony Polski i Ukrainy. To trochę zrozumiałe, bo interpretacja trochę zależy od punktu siedzenia. Ukraińcy mieli na swoich monitorach przede wszystkim wyświetlone rakiety rosyjskie, które leciały na Ukrainę. Leciały m.in. w tym kierunku, w którym nastąpił wybuch. Ta rakieta (...) została strącona, natomiast spadła część sprzętu ukraińskiego. Obie strony podały swoją interpretację, w tej chwili ją uzgodniły - przyznał Jerzy Marek Nowakowski. Wołodymyr Zełenski początkowo mówił, że rakietę do Przewodowa wystrzelili Rosjanie. Zmienił narrację po głosach z Polski i Stanów Zjednoczonych. - Myślę, że to musi wyjaśnić śledztwo. Dobrze by było, gdyby eksperci ukraińscy mogli uczestniczyć w badaniach na terenie powiatu hrubieszowskiego, bo spadły szczątki rakiety. Eksperci mogą ocenić co to jest. Myślę, że po zbadaniu miejsca, wątpliwości nie będzie. Ważne, by strona ukraińska miała poczucie, że jest dopuszczona do informacji. Śledztwo ma być śledztwem polskim. Definiowanie czyje to śledztwo jest również w pewnej mierze pokłosiem po katastrofie w Smoleńsku. Tutaj trzeba jasno powiedzieć, że śledztwo jest śledztwem polskim, strona polska bierze odpowiedzialność za publikację wyników, a nasi sojusznicy muszą być dopuszczani do informacji, żeby nie czuli się oszukiwani w jakimkolwiek momencie - ocenił były ambasador.

Rakietę można było zestrzelić? Obrazowe porównanie
18-11-2022 14:07

Rakietę można było zestrzelić? Obrazowe porównanie

Czy tragedii w Przewodowie można było zapobiec? Gen. bryg. dr Jarosław Kraszewski nie ma w tej sprawie wątpliwości. - Nie ma na świecie systemów, które dają 100-procentową skuteczność, jeżeli chodzi o obronę powietrzną. Nie ma takich systemów, czy to irański, izraelski, czy amerykański - nie dają 100-procentowej skuteczności, jeżeli chodzi o niszczenie rakiet czy bezzałogowych statków powietrznych, wchodzących w przestrzeń powietrzną państw sojuszniczych. Jeszcze długo będziemy musieli poczekać aż taki system powstanie - stwierdził gen. Jarosław Kraszewski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. - Na chwilę obecną, to czym dysponuje nawet system amerykański, jest złożone z wielu elementów i kontrybucję do tego systemu daje każde z państw sojuszniczych. Jednym z elementów jest baza w Redzikowie. To złożony system, ale on służy do zwalczania rakiet międzykontynentalnych, których lot jest znacząco dłuższy, niż tych kilka sekund. Z tego co pamiętam, bo byłem zaangażowany w pierwszą fazę rozmów, czas na podjęcie decyzji o wystrzeleniu interceptora to 1,5 minuty. Proszę zauważyć - 1,5 minuty przy rakiecie międzykontynentalnej. Tu mieliśmy rakietę przeciwlotniczą omyłkowo lecącą w stronę naszego państwa i w dodatku lecącą kilka sekund - dodał.

d2b3ywd
Wybuch blisko granicy. Generał o prowokacji
18-11-2022 13:02

Wybuch blisko granicy. Generał o prowokacji

Jak zadbać o bezpieczeństwo ludzi żyjących blisko ukraińskiej granicy po tragedii w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" gen. bryg. dr Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa wojsk rakietowych. - Samochody są naszpikowane elektroniką, która zapewnia maksymalny poziom bezpieczeństwa, a nadal dochodzi do wypadków. Tu sytuacja jest analogiczna. Proszę sobie wyobrazić te sto rakiet, które Rosjanie wystrzelili na terytorium całej Ukrainy. Prawdopodobnie myślą przewodnią było wyznaczenie jednego celu blisko granicy z naszym państwem. Dlaczego? Żeby sprowokować taką sytuację, a nóż widelec Ukraińcy się pomylą, a rakieta przeciwlotnicza nie trafi. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że rakiety S-300, które posiadają Ukraińcy, są stare i pochodzą z lat 70. i 80. Prawdopodobnie nie wszystkie mechanizmy zadziałały. Nie zadziałał na pewno samolikwidator. W lotach rakiet zdarza się wiele wypadków i tego nie unikniemy. Z racji tego, że szefowałem wojskom rakietowym i artylerii, trochę się orientuję w tej materii. Wystarczy, że rakieta musnęła cel i nie uderzyła w niego kinetycznie głowicą, zatkał się dyszel silników, to rakieta leci zupełnie gdzie indziej. Przy tej technologii, która wtedy była stosowana, operator nie ma możliwości, by rakietę natychmiast uziemić - stwierdził gen. Jarosław Kraszewski. - Jak służyłem w BBN-ie to rozważano taki scenariusz podczas ćwiczeń Zapad-17. Mieliśmy dane o Iskanderach, które Rosjanie sprowadzali do Obwodu Kaliningradzkiego. Rozważaliśmy wariant co się stanie, jeżeli jeden z Iskanderów uderzy na terenie Suwalszczyzny i Rosjanie zakomunikują, że była to pomyłka i co Polska powinna zrobić, jaka powinna być adekwatna odpowiedź, by nie doprowadzić do eskalacji konfliktu, a drogą dyplomatyczną doprowadzić do szybkiego wyjaśnienia sprawy. Tutaj mamy sytuację odmienną, bo mamy wojnę. Ukraińcy bronią się. Sto rakiet leci, systemy przeciwlotnicze Ukrainy aktywowane i robią wszystko, co najważniejsze, by ochronić rodaków - podkreślił. - Jeżeli działania wojenne i bojowe są prowadzone i są intensyfikowane, to ludzie skupiają się na procedurach, które dotyczą działań bojowych. Niektóre rzeczy człowiek pomija, bo nie ma na to czasu, a musi skutecznie dowodzić pododdziałami pod jego komendą - dodał były szef wojsk rakietowych gen. bryg. dr Jarosław Kraszewski.

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry
18-11-2022 12:28

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry

Nie tylko odwołanie z funkcji ministra sprawiedliwości, ale również proces przed Trybunałem Stanu. Tego dla Zbigniewa Ziobry chciałby Krzysztof Gawkowski, szef parlamentarnego klubu Lewicy. W programie "Newsroom WP" mówił, że widziałby przed Trybunałem Stanu również Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Beatę Szydło. - Nie w jednym rzędzie, bo są różne powody do tego Trybunału Stanu - powiedział Krzysztof Gawkowski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. - Dla pana Ziobry są to chociażby sprawy afery hejterskiej i tego, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dla pana Morawieckiego to sprawy wyborów kopertowych i tego, co działo się przy nieudanych wyborach prezydenckich. Dla pana Kaczyńskiego trzeba by przejrzeć część, kiedy był wicepremierem i szefem komitetu bezpieczeństwa. To grupa trzymająca władzę i tym samym w wielu miejscach grupa przestępcza, która podejmowała decyzję, chociażby o tym, by upolitycznić Trybunał Konstytucyjny. To domniemana grupa, bo jeszcze nie ma zarzutów. Mówię jak będzie wyglądała sytuacja. Rozumiem, że pan Kaczyński spotykał się w gronie swojego premiera, wicepremiera i ministrów i podejmował decyzje o poproszeniu prezydenta, by nie akceptował członków Trybunału Konstytucyjnego, by zmieniać ustawy, które będą wykolejały system prawny w Polsce i upolityczniały Sąd Najwyższy oraz dokonać skoku na wojsko, co robił pan Macierewicz. Zarzutów jest bardzo dużo. Nie można mówić, że nic się nie wydarzyło. Pan Kaczyński, przypominam, miał sprawę w prokuraturze dotyczącą dwóch wież - wyliczał szef klubu Lewicy. Czy Mateusz Morawiecki powinien spotkać się ze Zbigniewem Ziobrą i porozmawiać z nim o zgodzie ws. Krajowego Planu Odbudowy? - Jeżeli siedzi się obok siebie po trzy razy w tygodniu, to chyba otwiera się do siebie twarz. Jeżeli nie i nic się do siebie nie mówi, to po co współpracować? To jest ta obłuda, która będzie wyrażona, gdy premier wyjdzie na mównicę i będzie bronił Zbyszka Ziobry, który się do niego nie odzywa. To jest paranoja - podsumował szef klubu Lewicy.

Ambasador Rosji był w MSZ. Zaskakujące słowa polskiego dyplomaty
18-11-2022 11:02

Ambasador Rosji był w MSZ. Zaskakujące słowa polskiego dyplomaty

Rosjanie wykorzystują propagandowo zachowanie polskich władz - tak w programie "Newsroom WP" stwierdził Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii. W rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem były dyplomata przyznał, że reakcja polskich władz na tragedię w Przewodowie była histeryczna. - Wykorzystują naszą nerwową reakcję i wezwanie ambasadora. Gdzieś pojawiły się nagrania z tej wsi, gdzie rzekomi - bo nie prawdziwi - rozmówcy Rosjan mówią po ukraińsku - powiedział Jerzy Marek Nowakowski. Prowadzący dopytywał, czy wezwanie ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa do Ministerstwa Spraw Zagranicznych było pochopnym posunięciem. - To jest zbyt delikatne określenie. Jeżeli mieliśmy wiedzę, a wszystko wskazuje na to, że ją mieliśmy, że nie jest to najprawdopodobniej rakieta rosyjska, to wzywanie o północy rosyjskiego ambasadora było zachowaniem absurdalnym i obliczonym na przedziwne propagandowe efekty. Jeżeli wiemy, że to nie Rosjanie, to po co sami nakręcamy aferę, którą przeciwnik jest w stanie wykorzystać? Rosja jest odpowiedzialna za wiele rzeczy, ale w tej kwestii nie wygląda na to, by Rosjanie ponosili bezpośrednią odpowiedzialność, więc dlaczego wzywać ambasadora Rosji w trybie nagłym, po to, by mu wręczyć jakąś notę, że są ogólnie odpowiedzialni? Są odpowiedzialni za wojnę, za ludobójstwo, natomiast to był element nakręcania psychozy wokół tego zdarzenia. Psychozy głęboko szkodliwej. Ta psychoza jest szkodliwa z punktu widzenia stanu psychicznego społeczeństwa polskiego i z punktu widzenia naszych interesów narodowych. Gdy coś się naprawdę zdarzy, to być może prezydent Stanów Zjednoczonych czy innego państwa powie, by nie budzić go w środku nocy, gdy dzwoni Andrzej Duda - dodał były ambasador.

Wychwalał Ziobrę. Natychmiastowa riposta w studiu
18-11-2022 10:10

Wychwalał Ziobrę. Natychmiastowa riposta w studiu

W programie "Tłit" wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta ocenił Zbigniewa Ziobrę jako polityka lepszego niż Mateusz Morawiecki. Jak widzi to Krzysztof Gawkowski, szef klubu Lewicy? O to w programie "Newsroom WP" pytał go Mateusz Ratajczak. - Obydwaj są kiepscy, ale prawda jest taka, że gorszym politykiem, który w ostatnich miesiącach źle przysłużył się Polsce, jest pan Zbigniew Ziobro - ocenił Gawkowski. - Jest pierwszym blokującym pieniądze z Unii Europejskiej, nie dopuszcza do kompromisu, nie chce cofnąć się o krok i przez niego nie ma pieniędzy, które pomogłyby wyjść z kryzysu inflacyjnego - dodał. Kaleta wymieniał informatyzację sądownictwa i walkę z mafią lekową jako sukcesy swojego szefa. - Gdybym na tej wadze położył winy pana ministra, to by się przewróciła. Afera hejterska, upolitycznienie prokuratur, wymiana urzędników w sądach rejonowych, doprowadzenie do upadku dobrej organizacji wymiaru sprawiedliwości, upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości, zamach na Sąd Najwyższy i blokowanie pieniędzy z Funduszu Odbudowy. (...) Wspólnie z Borysem Budką, kiedy składaliśmy wniosek o odwołanie ministra Ziobry, mówiliśmy, że mamy do czynienia z najgorszym ministrem sprawiedliwości za czasów III RP. Ministrem, który nie dość, że powiela to, co robił w latach 2005-2007, to przyczynia się do nieszczęść ludzi. Upolitycznienie prokuratury za czasów pana Ziobry nie zna granic. Każdej prokuraturze, która robi coś przeciwko PiS-owi, zabierane są dokumenty. Pan Ziobro jest dzisiaj przeszkodą na drodze do sięgnięcia po pieniądze z Unii. Stawiam to jako fundament - dodał polityk Lewicy. Czy debata nad wnioskiem oraz obrona ministra przez premiera, nie zacementuje pozycji Ziobry? - Jestem ciekaw tej debaty, bo pamiętam maile, w których premier pisze, że trzeba sięgnąć do prokuratury, by sprawdziła finanse partii pana Ziobry, zastanawiał się, jak zgrabnie usunąć z rządu. Teraz chciałbym, żeby ten sam premier albo połknął swój język albo kłamał. Oczywiście, że będzie go bronił, ale chcę, żeby ta obłuda rządów PiS została pokazana. Ciekawi debaty są posłowie PiS-u, którzy przyznają, że jeden z jej uczestników będzie miękiszonem. Albo premier, który połknie swój język, albo Ziobro, który przegra głosowanie. Zjednoczona Prawica ma większość, ale zawieszoną na jednym głosie. Wystarczy, że na głosowanie nie przyjdzie jeden lub dwóch posłów PiS-u i pana Ziobry nie będzie - ocenił polityk Lewicy.

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne
18-11-2022 07:33

Poranek Wirtualnej Polski. Pasmo publicystyczne

Zapraszamy na poranne pasmo publicystyczne Wirtualnej Polski. Od poniedziałku do piątku o godz. 7.45 na stronie głównej WP. Zapraszamy na "Tłit" (godz. 7.45) i "Newsroom" (godz. 8.10).

d2b3ywd
d2b3ywd
Więcej tematów