negocjacje (strona 11 z 41)

Putin gotowy do negocjacji? Ekspert: Chce mieć jak najwięcej atutów
3:58

Putin gotowy do negocjacji? Ekspert: Chce mieć jak najwięcej atutów

Co najmniej od trzech miesięcy słyszymy o gotowości Władimira Putina do rozmów pokojowych. Rozmowy się jednak nie rozpoczynają. Co tak naprawdę się dzieje? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom" WP, zwrócił się do swojego gościa gen. Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy Wojsk Lądowych. - Możliwe, że nie wszystko o nich wiemy. Zazwyczaj jest tak, że zanim takie negocjacje się rozpoczną, są poprzedzone rozmowami wstępnymi. I być może takie rozmowy wstępne, za kulisami, za sceną polityczną się już toczą - odparł gość programu. Generał wyjaśnia, że z perspektywy Rosji jest to właściwy moment na negocjacje. - Putin za wszelką cenę dąży do tego, by wykorzystując swoją przewagę strategiczną, zdobyć jak najwięcej argumentów, atutów. By dysponować nimi przy stole negocjacyjnym, w trakcie rozmów z Ukraińcami z udziałem wielkich graczy tego świata. Jestem przekonany, że rozmowy za kulisami trwają - dodał. Prowadzący programu dopytywał: - Rozumiem, że te wszystkie działania wojenne, wystrzelenie rakiety balistycznej, ofensywa w obwodzie kurskim, to jest działanie, by mieć jak najsilniejsze karty przy stole negocjacyjnym? - dopytywał prowadzący program. - Ciekawą sprawą jest ta rakieta, która zadziałała w trzech wymiarach. Pierwszy wymiar jest polityczny, pokazujący możliwości Rosjan, jeśli chodzi o konsekwencję w ostrzeżeniach kierowanych do państw Zachodu. Drugi wymiar to wydźwięk militarny. Ta rakieta pokonała obronę powietrzną Ukrainy, była niezniszczalna. Trzeci wymiar - wydaje mi się - ma związek z otwarciem bazy w Redzikowie. Rosjanie być może chcieli przetestować zdolność bazy do identyfikacji tej rakiety w czasie startu i lotu, aż do wykonania zadania w Ukrainie. Sam jestem ciekawy i pewnie takiej odpowiedzi szybko nie będzie, czy tarcza antyrakietowa w Redzikowie lot tej rakiety monitorowała - mówił gen. Skrzypczak.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
Rosja chce negocjować z Ukrainą? "Putin bawi się w rosyjską ruletkę"
5:00

Rosja chce negocjować z Ukrainą? "Putin bawi się w rosyjską ruletkę"

Putin oświadczył, że Rosja jest gotowa do negocjacji pokojowych. Wierzy pan w to? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom" w WP, zwrócił się do swojego gościa prof. Daniela Boćkowskiego, eksperta ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Białymstoku. - Tak, to są negocjacje pokojowe, w których Putin bawi się w rosyjską ruletkę. Z tym że on nie będzie sobie przykładał pistoletu do głowy, natomiast druga strona nie wie, że w magazynku jest pięć naboi, a jedna komora jest pusta - odarł gość programu "Newsroom". - Rozmowa pokojowa, na którą Putin jest gotowy, to jest oddanie Putinowi tego, co chce, w zamian za ustępstwo, że nie będę niszczył kraju. Bo tak naprawdę Rosja nie potrzebuje Ukrainy. Rosja od samego początku tej operacji traktowała ją jako młotek na NATO i na Europę. Nawet jeśli ten konflikt zostanie zamrożony, to będzie to cały czas taki miecz Damoklesa wiszący zarówno nad Europą, jak i nad Ukrainą. Będzie to pole do konfliktu na przyszłość - dodał prof. Boćkowski. - Skąd nagle taka propozycja Putina? Czyżby zmusiły go do tego zachodnie sankcje? - dopytywał prowadzący program. - Myślę, że nie chodzi o sankcje. Życie Rosjan, niekoniecznie tych na głubince (na rosyjskie prowincji - przyp. red.), ale tych w wielkich miastach, musiałoby przypominać czasy rządów wczesnego prezydenta Jelcyna. Gdyby sankcje doprowadziły Rosję do tego stanu, to oznaczałoby, że na działają na tyle, iż społeczeństwo może to odczuwać. Jest ciężko, ale daleko jeszcze do tego, co część Rosjan pamięta - odparł ekspert. - Ten pomysł Putina jest pułapką, kolejną zresztą, którą wykorzystuje do realizacji swoich celów. Proszę zauważyć, że nagle BRICS ma pomagać w tych negocjacjach - dodał. Przypomnijmy, że Putin zasugerował, że to Chiny, Indie i Brazylia mogłyby być mediatorami w rozmowach pomiędzy Rosją i Ukrainą. Państwa te, razem z Rosją są członkami BRICS - grupy państw rozwijających się, do których należy jeszcze Południowa Afryka. - Rosji się wydaje, że to ona ma największy wpływ, choć to nie jest do końca prawda, a trudno, żeby Indie i Chiny miały ten sam interes. Indiom odpowiada ta sytuacja, bo dostają teraz tanio ropę i mogą się rozwijać. Chinom ten układ pasuje, bowiem ta wojna wasalizuje Rosję coraz bardziej. Ani jedni, ani drudzy nie muszą się martwić odpowiedzialnością za nią. Gdyby BRICS musiał zacząć rozmawiać i przedstawiać jakieś pomysły, to Putin, siłą rzeczy, wciągnąłby te kraje w swoją pułapkę - dodał prof. Daniel Boćkowski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran