morze (strona 5 z 30)

32-latek tworzył łańcuch życia i zmarł. Ekspert alarmuje
WIDEO

32-latek tworzył łańcuch życia i zmarł. Ekspert alarmuje

Jak powinniśmy się zachować, gdy widzimy, że ktoś tonie? - Jeżeli mamy do czynienia z osobą, która nie jest przeszkolona, nie wie, jak udzielać pomocy i przede wszystkim nie ma sprzętu typu bojka SP, pas węgorz, koło ratunkowe, to wzywamy pomoc. Jeśli widzimy ratowników WOPR, podbiegnijmy do nich, powiedzmy, że coś się dzieje. Jeśli mamy przy sobie telefon komórkowy, zadzwońmy na numer 601 100 100 czy 112. Operatorzy, którzy odbiorą od nas wezwanie, na pewno przekierują informację do służb, które będą w pobliżu i ruszą na ratunek osobie, której życie jest zagrożone - mówił w programie "Newsroom" WP Rafał Goeck z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Prowadzący program Mateusz Ratajczak zapytał też eksperta o tragedię, do jakiej doszło w Jantarze. Zmarł tam 32-letni mężczyzna, który brał udział w łańcuchu życia. - Osoby, które utworzyły ten łańcuch - z informacji, które posiadam - nie były zawodowymi ratownikami WOPR, nie były przeszkolone. Zawsze była taka zasada, że na samym początku, czyli na plaży, dawało się "najsłabsze ogniwa", czyli zwykłych ludzi, a osobami na końcu łańcucha, które były zanurzone w wodzie powyżej klatki piersiowej, byli ratownicy WOPR - tłumaczył Rafał Goeck. Jak dodał, osobiście jest przeciwnikiem łańcuchów życia składających się tylko z osób nieprzeszkolonych. - Do ratownika, który wie, jak się zachować, ma się pełne zaufanie. On wie, co zrobić, jak łańcuch się przerwie, jak się pewnie trzymać, aby łańcuch cały czas utrzymywał się na wodzie. Osoba z zewnątrz, cywil, w moim mniemaniu jest słabszym ogniwem, które może gdzieś puścić łańcuch - tłumaczył gość WP.
Justyna Adamczyk Justyna Adamczyk
Tajemniczy ''przybysz z kosmosu'' na plaży. Niezwykłe odkrycie w Australii
WIDEO

Tajemniczy ''przybysz z kosmosu'' na plaży. Niezwykłe odkrycie w Australii

To odkrycie wzbudziło duże poruszenie. Alex Tan z Queensland w Australii podczas spaceru po plaży odkrył dziwne stworzenie, które nie przypominało żadnego ze znanych morskich zwierząt. Zamieścił w mediach społecznościowych krótkie nagranie, w którym pokazał to, na co się natknął oraz zapytał internautów o możliwe pochodzenie tajemniczego zwierzęcia. Pojawiło się mnóstwo różnych odpowiedzi. Część internautów żartowała, że to prawdopodobnie ''przybysz z kosmosu''. Reporter portalu naukowego Live Science zapytał jednak ekspertów, ale i tutaj nie było jednomyślności. Russell Bicknell, biolog morski z Uniwersytetu Nowej Anglii w Australii sądzi, że odnalezione stworzenie to walabia lub kangur. Zwierzę w wyniku niedawnych powodzi straciło życie i zostało wciągnięte przez wodę do morza, a następnie wyrzucone na brzeg. Tak zmieniony wygląd sugeruje, że musiało spędzić dużo czasu pod wodą. Inne zdanie ma jednak Sandy Inglesbly, która jest kierownikiem w Muzeum Australijskim. Według niej, ''obcy'' jest po prostu martwym oposem. Inglesbly sugeruje, że czaszka tego stworzenia pasuje do czaszki oposa, podobnie jak proporcje kończyn i ogona do reszty ciała. Wciąż nie ma oficjalnego potwierdzenia, o jaki gatunek zwierzęcia chodzi. To nie pierwszy, ani zapewne nie ostatni przypadek znalezienia nieidentyfikowalnego lub dziwacznie wyglądającego stworzenia wyrzuconego na brzeg. W 2013 roku na jednej z hiszpańskich plaż pojawiła się 9-metrowa kałamarnica olbrzymia. W 2020 roku jeszcze większy bezkręgowiec pojawił się na plaży w Afryce Południowej. Biolodzy morscy zidentyfikowali te stworzenia jako Architeuthis dux, największego morskiego bezkręgowca żyjącego na naszej planecie. Nie było jednak 100 proc. pewności. W 2015 roku na brzegu morza w Maine w USA pojawił 15-metrowy, rozkładający się "potwór morski", którego zidentyfikowano jako rekina olbrzymiego. Z kolei w maju 2021 roku na plaży w Kalifornii pojawiła się atramentowo-czarna ryba z powykręcanymi zębami i wyrostkiem wystającym z głowy. Zwierzę to zostało później zidentyfikowane jako Himantolophus sagamius.
Przełomowe odkrycie naukowców w Arktyce. Dziury wielkości bloku na dnie morza
WIDEO

Przełomowe odkrycie naukowców w Arktyce. Dziury wielkości bloku na dnie morza

Oceanolodzy z Monterey Bay Aquarium Research Institute w Kalifornii w USA odkryli 41 ogromnych zapadlisk, które powstały w dnie morza Beauforta w Arktyce. Badania trwały tu od 2010 do 2019 roku. Naukowcy wykorzystali do prac zdalnie sterowany pojazd podwodny, wyposażony w specjalistyczny sonar. Okazało się, że wielkość odkrytych otworów jest porównywalna do nawet sześciopiętrowych budynków mieszkalnych. Ich średnia głębokość to 6,7 m. Największy ma jednak aż 29 m głębokości, 225 m długości oraz 95 m szerokości. Powodem ich powstania jest najprawdopodobniej topnienie wiecznej zmarzliny, która znajduje się pod dnem morza. - Ciepło przenoszone przez wolno poruszające się systemy wód gruntowych, przyczynia się do rozpadu podwodnej wiecznej zmarzliny. W ten sposób tworzą się na niektórych obszarach duże zapadliska, a na innych wypełnione lodem wzniesienia - powiedział geolog morski Charlie Paull, starszy pracownik naukowy MBARI oraz szef zespołu badawczego morza Beauforta. Naukowców oprócz wielkości powstałych zapadlisk, bardzo zdziwił również szybki czas, w którym one powstały. Jest to zaledwie kilka lat. - Degradacja wiecznej zmarzliny to powolny proces. Zwykle mówimy o centymetrach rocznie. W tym przypadku mamy do czynienia jednak z czymś więcej, niż tylko degradacją. Jest to również zmiana jakościowa. Jest to niespodziewany widok – podsumował Evgeny Chuvilin, naukowiec z rosyjskiego instytutu Skoltech, który podsumował odkrycie badaczy z MBARI. Eksperci nie wykluczają wpływu globalnego ocieplania klimatu na powstawanie ogromnych zapadlisk w dnie morza, które jest częścią Oceanu Arktycznego. Ich zdaniem nie ma jednak wystarczających dowodów na to. - Ponieważ jest to pierwsze badanie rozpadu podwodnej wiecznej zmarzliny, nie mamy jeszcze długoterminowych danych dotyczących temperatury dna morskiego w tym regionie. Dane, którymi dysponujemy, nie wykazują trendu ocieplenia w wodach o głębokości 150 metrów - powiedział Paull. Naukowcy planują skupić się teraz na wyjaśnieniu, dlaczego zapadliska powstały w tak krótkim czasie.
Ogromna ilość plastiku w morzach i oceanach. Ekolodzy z WWF alarmują i apelują do ONZ
WIDEO

Ogromna ilość plastiku w morzach i oceanach. Ekolodzy z WWF alarmują i apelują do ONZ

Ekolodzy ze Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF) opublikowali najnowszy raport dotyczący poziomu zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi mórz i oceanów. Jak można przeczytać w dokumencie, do 2050 roku ilość plastiku w różnej formie wzrośnie aż czterokrotnie, natomiast do 2100 roku poziom mikroplastiku może wzrosnąć aż 50-krotnie. Stwierdzono, że plastik ma negatywny wpływ na 88 proc. znanych gatunków morskich. Naukowcy szacują, że nawet 90 proc. wszystkich ptaków morskich i 52 proc. wszystkich żółwi morskich spożywa plastik. Badania przeprowadzili niemieccy naukowcy z Instytutu im. Alfreda Wegenera i z Centrum Badań Polarnych i Morskich im. H. Helmholtza. Przeanalizowali ponad 2500 raportów i pomiarów dotyczących zanieczyszczenia plastikiem z różnych zakątków Ziemi z kilku okresów. W przypadku braku istotnych zmian w codziennym wykorzystywaniu tworzyw sztucznych i ich przedostawaniu się do wody może dojść do prawdziwej katastrofy. Naukowcy podkreślają, że ogromnym problemem jest rozpad plastiku w wodzie na mikroplastik. - Plastik rozpada się na mniejsze kawałki na przykład w wyniku działania światła słonecznego i ścierania przez fale. W tych mniejszych rozmiarach, cząsteczki plastiku mogą dotrzeć do znacznie większej liczby organizmów. Nawet najmniejsze zwierzęta zooplanktonowe mogą je wchłaniać – powiedziała dr Melanie Bergmann, biolog morski z Centrum Badań Polarnych i Morskich Instytutu Alfreda Wegenera Helmholtz. Innym poważnym problemem jest właściwie brak możliwości oczyszczenia oceanu i morza z plastiku. O ile prowadzone są akcje sprzątania brzegów rzek lub plaż z tworzyw sztucznych, o tyle nie ma możliwości skutecznego oczyszczenia z plastiku mórz i oceanów, jeżeli przedmiot znajdzie się na otwartym morzu. Aby spróbować spowolnić rozprzestrzenianie się mikroplastiku, działania muszą być podejmowane na wielu poziomach, począwszy od wielkich firm po każdą pojedynczą osobę. - Jest kilka rzeczy, które należy zrobić, aby złagodzić ten problem, przed którym stoimy. Pierwszym krokiem jest to, że my, jako konsumenci, musimy zważać na nasze własne zachowanie, gdy idziemy na zakupy. Powinniśmy unikać plastikowych przedmiotów jednorazowego użytku, które generują tak ogromne ilości odpadów i stwarzają problemy w oceanach – stwierdziła Heike Vesper, ekolog z niemieckiej filii WWF. WWF chce, aby państwa przyjęły prawnie wiążący, globalny traktat przeciwko zanieczyszczeniu plastikiem, na zgromadzeniu ogólnym ONZ, które ma odbyć się jeszcze w tym miesiącu.