mniejszość niemiecka

Zapytany o rząd i TVP nie wytrzymał. "Z wielką przykrością"
WIDEO

Zapytany o rząd i TVP nie wytrzymał. "Z wielką przykrością"

"Nie najlepszymi" nazwał relacje Niemiec i Polski poseł mniejszości niemieckiej w Sejmie. Ryszard Galla podkreślił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, że obecny rząd często ucieka się do antyniemieckiej narracji, na co patrzy z "wielkim żalem". Pytany w tym kontekście o ofensywę polityków Solidarnej Polski, przyznał, że sam momentami także czuje się "obywatelem drugiej" kategorii. Pytany był też o stosunek do zbliżających się wyborów, gdzie także wyraził klarownie swoje podejście. - Czasami czuję się niekomfortowo, że traktuje mnie się jako obywatela drugiej (kategorii - przyp. red.). Obawiam się, że tu jest gra. Kiedyś usłyszałem, że pan premier, który uczestniczył w różnych spotkaniach w Niemczech, jest człowiekiem proeuropejskim, prounijnym, nie zawsze się to odczuwa na poziomie wystąpień krajowych. Z wielkim żalem (się odnoszę - przyp. red.), że stosuje się taką politykę antyniemiecką. Ona jest bardzo wyrazista, ja nie wyznaję takiej zasady. Przyjmuję to z wielką przykrością i mam nadzieję, że to niedługo się zmieni. Chciałbym, żeby wróciła demokracja, żeby Polska wróciła do zasad przyjaznych polsko-niemieckich czy też nawet zajęła odpowiednie miejsce w polityce europejskiej. Na pewno Polska dużo straciła. Na pewno nie siedzi przy pierwszym stoliku, jakim jest Unia Europejska - mówił poseł Galla.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Dawid Siedzik Dawid Siedzik
"Nie dotknę, to nie uwierzę". Poseł uderza w Czarnka
WIDEO

"Nie dotknę, to nie uwierzę". Poseł uderza w Czarnka

Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej w Sejmie, ocenia w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, że mniejszość, którą reprezentuje, czuje się "dyskryminowana". Jako przykład podaje decyzję o ograniczeniu możliwości nauki języka niemieckiego jako ojczystego. Zgodnie z ruchem ministra edukacji i nauki, liczba godzin w tym przypadku, inaczej niż w przypadku innych mniejszości, została ograniczona z trzech do jednej tygodniowo. Galla podkreśla, że trwają rozmowy z Przemysławem Czarnkiem w sprawie przywrócenia poprzedniej liczby, ale choć liczy na ich pozytywne zakończenie, ma w tej sprawie "ograniczone zaufanie". - Ja bym zadał pytanie, jak pan ocenia, kiedy dyskryminuje się prawie 50 tys. młodych ludzi, którzy mają w konstytucji zagwarantowaną możliwość nauki języka niemieckiego jako ojczystego? Jesteśmy dyskryminowani i nie tylko my tak uważamy. Twierdzi tak Rzecznik Praw Obywatelskich, także inne instytucje. Uważają, że to jest dyskryminacja młodzieży, która została potraktowana w drastyczny sposób - wskazuje Galla. - Pan minister Czarnek, w trakcie spotkania w poprzednią niedzielę, powiedział, że chciałby przywrócić te dwie godziny i wyrównać do trzech. (...) Od prawie dwóch miesięcy pan minister deklaruje taką chęć, ale za chwilę zaczynamy nowy semestr i tej decyzji nie ma. Jeśli pan minister nie zdecyduje się podjąć takiej decyzji w najbliższym miesiącu, to zastanawiam się, czy od przyszłego roku szkolnego będziemy mieć te godziny. Mówię tu o ograniczonym zaufaniu. Jak nie zobaczę, nie dotknę, to nie uwierzę. Jestem bardzo ostrożny, ale mam nadzieję - mówi poseł Galla.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Dawid Siedzik Dawid Siedzik
"Byłem zażenowany". Mówi o wstydzie za Kowalskiego
WIDEO

"Byłem zażenowany". Mówi o wstydzie za Kowalskiego

Poseł mniejszości niemieckiej w ostrych słowach reaguje na działanie Janusza Kowalskiego. To między innymi po tym, jak polityk Solidarnej Polski chciał likwidacji przywileju dla mniejszości narodowych, które obecnie nie muszą przekraczać pięcioprocentowego progu wyborczego w wyborach do Sejmu. Jak twierdzi Ryszard Galla, propozycja Kowalskiego, dotycząca zmian w Kodeksie wyborczym, była kolejną wycelowaną w grupę, którą reprezentuje i miała zaskoczyć nawet posłów PiS. Poprawka polityka Solidarnej Polski ostatecznie w Sejmie przepadła, ale Galla podkreśla w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, że wiceminister rolnictwa od dawna walczy, "żeby pozbyć się mniejszości niemieckiej z polskiego życia publicznego". Przywołuje przy tym m.in. historię spotkania z ambasadorem Niemiec, w której obaj uczestniczyli, mówiąc przy tym o "zażenowaniu". - Tak się składa, że Solidarna Polska, szczególnie jeden z tych posłów, od wielu miesięcy, czy też w latach można to już liczyć, walczy, żeby pozbyć się mniejszości niemieckiej z polskiego życia publicznego, bo to nie tylko kwestia związana z moją obecnością w parlamencie, ale także i naszą obecnością na poziomie regionu. (...) Janusz Kowalski próbuje pozbawić nas praw do nauki języka niemieckiego jako ojczystego (...). Prywatnie jest mi obojętny. Nie zniżam się do tego poziomu dyskusji - mówi Galla. - W ubiegłym tygodniu mieliśmy spotkanie z ambasadorem Niemiec w ramach grupy bilateralnej w parlamencie. Byłem zażenowany poziomem wystąpienia pana posła Kowalskiego i widziałem to w oczach także innych posłów, którzy po wystąpieniu pana Kowalskiego przepraszali pana ambasadora - relacjonuje poseł mniejszości niemieckiej. Dopytywany o to, czy wstydzi się za Kowalskiego, odpowiada: - Jeśli chodzi o polskiego parlamentarzystę, to tak.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Dawid Siedzik Dawid Siedzik