ministerstwo obrony narodowej (strona 7 z 13)

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku
WIDEO

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku

- Za rządów Prawa i Sprawiedliwości w polskim wojsku doszło do bardzo ostrych czystek - powiedział w programie Tłit były minister obrony oraz wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. Zdaniem polityka, Polska nie stała się bezpieczniejsza w czasie rządów PiS. Negatywnie ocenił sytuację w obronności. - Doszło do dziury Macierewicza i bardzo ostrych czystek. Odeszli oficerowie doświadczeni w Iraku i Afganistanie. Choć PiS wyrzucił Macierewicza (z MON - red.), to nie zostało to odrobione. Rządzący nie są w stanie wskazać sprzętu, który wskutek ich decyzji był dziś, a nie za kilka lat, w rękach Wojska Polskiego. Nie mam wątpliwości, że zmarnowano te 7 lat - ocenił Tomasz Siemoniak. Dopytywany przez Michała Wróblewskiego o ocenę Wojsk Obrony Terytorialnej, zadeklarował, że jest za utrzymaniem WOT jeżeli ponownie zostałby szefem resortu obrony. - To stało się przedmiotem kontrowersji politycznej, bo wcale nie jest tak, że nie było obrony terytorialnej wcześniej. W różnych formach ona istniała. Mam nadzieję, że ta obrona terytorialna, i wojna w Ukrainie to przesądzi, będzie podporządkowana wojsku. Nie powinna być organizacją służącą do organizacji szczepień czy patrzenia, czy ścieki płyną w Wiśle. To powinna być część wojska. Śledząc uważnie to, co dzieje się w Ukrainie i rozmawiając z ekspertami, nie mam wątpliwości, że ciężar walki spoczywa na armii operacyjnej. Co do kształtu trzeba dyskutować, ale doceniam tych ludzi, którzy pomimo tej propagandy zdecydowali się służyć Polsce, ale powinni być podporządkowani wojsku. Nie powinno być dwóch armii w jednym. Kolejni ministrowie z PiS starają się trzymać obronę terytorialną z dala od wojska. To powinna być formacja o przeznaczeniu ściśle militarnym. Nie może zastępować obrony cywilnej - stwierdził.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kryzys na granicy nasili się zimą? Wiceszef MON: Białorusini nieustannie zmieniają taktykę
WIDEO

Kryzys na granicy nasili się zimą? Wiceszef MON: Białorusini nieustannie zmieniają taktykę

Czy zimą może dojść do kolejnej eskalacji kryzysu na granicy polsko-białoruskiej? - Oczywiście, że się tego spodziewamy. Białorusini i Rosjanie nieustannie zmieniają taktykę - komentował w programie "Newsroom" WP wiceminister obrony narodowej Marcin Ociepa. - Widzimy, że ta operacja dyplomatyczna, która sprowadza się do "odcinania" połączeń lotniczych do Mińska, działa. Rządy poszczególnych państw, których obywatele są wabieni przez bandy przemytnicze, wyciągają wnioski. Starają się chronić swoich obywateli przed wyjazdem albo ich ewakuować z powrotem do siebie. To sprawia, że ta presja migracyjna słabnie, ale oczywiście Białoruś i Łukaszenka się tutaj nie poddają, bo to jest dla nich bardzo użyteczna broń - tłumaczył wiceszef MON. Polityk odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, ile migrantów może znajdować się jeszcze na terytorium Białorusi. - Liczba ta spada, ale Łukaszenka na pewno nie odpuszcza. Nie napiera już na granicę, zrezygnował z wysyłania pięciuset czy tysiąca migrantów naraz, na jeden punkt. Ale nawet grupki dziesięciu, dwudziestu osób, wyposażone w broń białą, mogą sprawić problem, bo rozciągają nasze siły. To jest cały czas wyzwanie dla naszego państwa - podsumował wiceminister Ociepa, zapewniając, że polskie siły są gotowe do zimowej służby na terytorium przygranicznym.