Michał Dworczyk (strona 17 z 40)

Koronawirus. Michał Dworczyk ogłosił wielką loterię. "Nie wygrałabym"
WIDEO

Koronawirus. Michał Dworczyk ogłosił wielką loterię. "Nie wygrałabym"

Minister Michał Dworczyk przedstawił we wtorek na specjalnej konferencji rozwiązania, które mają zachęcić sceptyków do szczepień. Są wśród nich między innymi pieniądze na działania promocyjne dla każdej gminy. - Myślę, że to powinno odbywać się na różnych poziomach, zarówno na poziomie ogólnopolskim, jak i lokalnym. Różne są sposoby zachęcania w różnych krajach. Ciekawe były wyniki ankiety w Stanach Zjednoczonych, gdzie okazało się, że część respondentów odpowiedziała, że do szczepienia zachęciłaby ich wypłata 100 dolarów. Inni mówili o tym, że zachętą byłoby rychłe zniesienie obostrzeń. Również w Stanach zapoczątkowano loterie dla zaszczepionych - mówiła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. Prowadzący program Sebastian Ogórek przypomniał, że minister Dworczyk ogłosił we wtorek także start - od 1 lipca - realizowanej przez Totalizator Sportowy Loterii Narodowego Programu Szczepień. Wziąć w niej udział będzie mógł każdy, kto się zaszczepi przeciw COVID-19. - To też jest rozwiązanie. Ale ja jestem cały czas przekonana, że lepiej byłoby zaproponować wszystkim, którzy się zaszczepią np. ulgi na poruszanie się komunikacją miejską, czy zniżkę na bilety na koncerty, czy do kina, tak, żeby każdy czuł się indywidualnym odbiorcą nagrody za to, że został zaszczepiony - oceniła prof. Szuster-Ciesielska. - Patrzę na siebie i gdybym miała brać udział w loterii, to nie wiem, czy bym się zdecydowała, bo patrzę pesymistycznie na swoje szanse, raczej nie wygrałabym. Natomiast gdybym wiedziała, że mogę w jakiś wymierny sposób skorzystać, na przykład otrzymując jakieś zniżki, to byłoby to dla mnie korzystniejsze niż udział w loterii - stwierdziła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Violetta Baran Violetta Baran
Dworczyk podał dane o szczepieniach. Ekspert wylał kubeł zimnej wody
WIDEO

Dworczyk podał dane o szczepieniach. Ekspert wylał kubeł zimnej wody

Ile osób powinno zaszczepić się przeciwko COVID-19, by koronawirus przestał być groźny? Czy próg wyszczepialności powinien wynosić 95 proc. populacji tak, jak w przypadku odry? - Ten próg jest niższy, gdyż współczynnik rozprzestrzeniania się wirusa też jest niższy od odry. Dane są różne - stwierdziła w programie "Newsroom" w WP prof. prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. - Ja jestem skłonna przypuszczać, że minimalny próg to jest 70 proc. A więc tak naprawdę, biorąc pod uwagę liczebność naszego kraju, to te 70 proc. stanowi 27 mln osób, mówię tutaj o populacji dorosłej - dodała prof. Szuster-Ciesielska. Minister Michał Dworczyk poinformował, że we wtorek przekroczymy próg 50 proc. osób pełnoletnich, zarejestrowanych w systemie szczepień, czyli jesteśmy coraz bliżej tego bezpiecznego progu - zwrócił uwagę prowadzący program Sebastian Ogórek. - Tak, ale mówimy cały czas o populacji dorosłej, która została zaszczepiona na poziomie 33,4 proc. Jeśli doliczymy do tego 20 proc. osób, które przeszły COVID-19 i nabyły odporności, to rzeczywiście możemy zbliżyć się do tego progu. Ale tu jest jeden haczyk, należy pamiętać, że również osoby, które przeszły COVID-19, a przynajmniej część z nich, zaszczepiły się przeciwko koronawirusowi. Nie można tu więc w prosty sposób dodać liczby osób zaszczepionych i tych, które zdobyły odporność po infekcji. Mamy tutaj obszar wspólny - stwierdziła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Violetta Baran Violetta Baran
Były minister zdrowia nagle zwrócił się do Dworczyka. "Mam niedobrą wiadomość"
WIDEO

Były minister zdrowia nagle zwrócił się do Dworczyka. "Mam niedobrą wiadomość"

Szczyt trzeciej fali koronawirusa za nami. Zgodnie z zapowiedzią resortu zdrowia, jeszcze w maju, będą wygaszane kolejne szpitale tymczasowe. Decyzję tę ocenił w ostatnią środę były minister zdrowia, Bartosz Arłukowicz. - To jest chaos decyzyjny, ale wkrótce podsumujemy sposób budowania tych szpitali. W czasie pandemii pewnie nie było ku temu możliwości, bo wirus szalał, a ludzie umierali i chorowali. Pamiętamy jednak wszyscy te horrendalne dziesiątki milionów złotych, które płynęły przez szpitale nazywane narodowe czy tymczasowe. Mam niedobrą wiadomość dla ministra Dworczyka. Teraz sprawdzimy, w jaki sposób przepłynęły przez te placówki dziesiątki milionów złotych, kto w jaki sposób je wydawał i kto wykonywał zlecenia. Sprawdzimy też dlaczego przez cały okres pandemii, przez Szpital Narodowy przewinęło się zaledwie 1800 pacjentów (…). Czasem tyle osób leży jednocześnie w dużym szpitalu w Polsce (…). Sprawdzimy dlaczego propaganda zastąpiła to, żeby pomóc realnie lekarzom, którzy borykali się od miesięcy z pacjentami na respiratorach. Ratownikom, z karetek, którzy jeździli na sygnale od szpitala do szpitala, nie mogąc położyć pacjenta, a w tym czasie szpital tymczasowy stał pusty. To wszystko sprawdzimy i policzymy - zapowiedział w programie "Newsroom WP" Arłukowicz. Jego zdaniem, po pandemii przychodzi czas rozliczeń wszystkich tych, którzy tą pandemią zarządzali.