medyka

Zaskakujące odkrycie służb na granicy. Przesyłka skrywała kontrabandę
WIDEO

Zaskakujące odkrycie służb na granicy. Przesyłka skrywała kontrabandę

Nietypowe znalezisko na przejściu medycznym w Medyce na Podkarpaciu. Krajowa Administracja Skarbowa przekazała, że jej funkcjonariusze zapobiegli próbie przemytu przedmiotów wykonanych ze zwierząt, których gatunki są zagrożone wyginięciem. W trakcie zwykłej kontroli w paczce znaleziono torebkę z krokodyla syjamskiego. Natomiast między fotelami schowany był kieł morsa arktycznego. Na zdjęciach udostępnionych przez KAS widać, że oba przedmioty zostały wykonane z niezwykłą precyzyjnością. Boki, uchwyt oraz spód torebki był wykonany ze skóry kolejnego zagrożonego gatunku zwierzęcia tzn. jaszczurek z rodziny waranowatych (łac. Varanus spp.). "W związku z brakiem wymaganych zezwoleń na przywóz tego okazu, powiadomiono prokuratora Prokuratury Rejonowej w Przemyślu, który zlecił przeprowadzić czynności w sprawie" - przekazano w oświadczeniu do torebki. Z kolei kieł miał starannie wyrzeźbione obrazki, przypominające Eskimosów. "W stosunku kierowcy pojazdu wszczęto sprawę karno-skarbową i zajęto 1,5 tys. zł na poczet grożącej kary grzywny" - dodano. Jak wyjaśniają polskie służby, nielegalny przewóz przez granice UE oraz handel wewnątrzwspólnotowy przedmiotami gatunków zagrożonych wyginięciem jest zgodnie z przepisami krajowymi przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Protest rolników. Bosak nie gryzł się w język na granicy. "To jest absurd"
WIDEO

Protest rolników. Bosak nie gryzł się w język na granicy. "To jest absurd"

- Otwarcie granic unijnych dla ukraińskich przewoźników bez żadnych kontroli i limitów zrujnowało rynek rolny w Polsce. Produkcja po prostu przestała się opłacać. Ci ludzie ponieśli ogromne straty, trzeba te straty im zrekompensować - mówił obecny na strajku rolników w Medyce Krzysztof Bosak z Konfederacji w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski Jakubem Bujnikiem. Rolnicy z inicjatywy "Oszukana wieś" rozpoczęli w czwartek protest przy przejściu granicznym w Medyce na Podkarpaciu. Protestujący oczekują natychmiastowej reakcji od rządu ws. dopłat za poniesione straty w wyniku ukraińskiej konkurencji, która zalała polski rynek po wybuchu wojny w 2022 r. - Trzeba zapowiedzieć na przyszłość, jak rząd wyobraża sobie dalsze funkcjonowanie rolnictwa w Polsce, jak mamy być miażdżeni konkurencją, która nie spełnia unijnych norm, a korzysta w pełni z unijnego rynku. To jest absurd. To jest złamanie obietnicy, jaką Polsce dała Unia Europejska - przyznał Bosak. - Zapytałem premiera czy protesty są objęte jakąś ochroną ze strony polskich służb specjalnych, bo z moich informacji od protestujących wynika, że strona ukraińska po polskiej stronie przy agresywnym zachowaniu tych, którzy chcą przejechać, pojawił się wicepremier ukraiński i wiele kamer. Moim zdaniem sytuacja jest na tyle napięta, że pretesty powinny być objęte nie tylko ochroną policji, ale powinny być także pod ochroną służb specjalnych - dodał poseł Konfederacji. - Nie widzę specjalnego zainteresowania tym protestem u polskich polityków na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Nie potrafię tego zrozumieć. Moim zdaniem te protesty są niewygodne dla wszystkich opcji - zakończył Bosak. Na Podkarpaciu kolejka przed przejściem w Medyce wynosiła w czwartek ok. 34 km, a czas oczekiwania na przekroczenie granicy dla kierowców TIR-ów sięgał k. 127 godzin.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
200 tys. ukraińskich uchodźców w Polsce. "Sytuacja będzie się pogarszać"
WIDEO

200 tys. ukraińskich uchodźców w Polsce. "Sytuacja będzie się pogarszać"

- Służby podają, że jeszcze dzisiaj (w niedzielę 27 lutego) liczba uchodźców, która przekroczy granicę ukraińsko-polską dobije do 200 tys. osób. Każdego dnia do Medyki przybywa mnóstwo osób i tutaj znajdują bezpośrednią pomoc zorganizowaną przez wolontariuszy. Służby graniczne poinformowały, że przez polską granicę przechodzą nie tylko Ukraińcy w ucieczce przed wojną, ale także obywatele innych krajów - donosi z Medyki reporter WP Klaudiusz Michalec. - Środków pomocy doraźnej w Medyce jest aż nadto, aczkolwiek wciąż brakuje takich rzeczy jak powerbanki, baterie oraz źródła prądu. Z najnowszych doniesień wynika, że wciąż problemem jest przejście graniczne po stronie ukraińskiej. Przedstawiciele polskiego rządu podają, że ukraińscy pogranicznicy bardzo wolno odprawiają wszystkich chętnych, ze względu na problemy techniczne np. zawieszający się system komputerowy, który wymusza wypełnianie wniosków ręcznie. Z doniesień ludzi, którzy już są w Polsce wynika, że niektórzy stali na granicy nawet do 3 dni - opowiada nasz reporter. - Już dwa dni czekamy na dzieci, które dalej są na Ukrainie. Z tego, co wiemy, mają jeszcze 20 km do granicy. Wszystko się dzieje bardzo powoli, polska strona zdecydowanie szybciej zajmuje się procedurami - mówi ukraińska kobieta czekająca na resztę swojej rodziny. - Wyobraźmy sobie ludzi, którzy stoją po kilka dni na granicy, mają ograniczone ilości jedzenia czy środków higienicznych jak choćby pampersy. 90 proc. osób zmierzających do Polski to są kobiety z dziećmi. Często brakuje toalet oraz jedzenia, a kobiety, którym w końcu uda się dostać do Polski są skrajnie wyczerpane. Z doniesień wynika, że kończy się także prowiant w okolicznych sklepach, dlatego w niedzielę 27 lutego MSWiA poinformowało, że za zgodą ukraińskich pograniczników zostanie dostarczone jedzenie na granicę. Służby zaapelowały także, aby udzielać pomocy z głową i nie przyjeżdżać na granicę bez konkretnej rodziny, której się chce pomóc, ponieważ to również wprowadza zamęt - podsumowuje reporter WP.
Niespokojnie na granicy Ukrainy i Rosji. ''Europo, przyjdzie kolej na ciebie''
WIDEO

Niespokojnie na granicy Ukrainy i Rosji. ''Europo, przyjdzie kolej na ciebie''

Rosja nad ranem w czwartek zaatakowała Ukrainę. Tymczasem na granicy polsko-ukraińskiej w Medyce życie toczy się spokojnie. Władze samorządowe Medyki są gotowe na przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Przygotowali na ten cel jeden z obiektów sportowych, który będzie tymczasowym schronieniem dla uciekających przed wojną. Na razie ośrodek jest pusty. Wielu Ukraińców, którzy odwiedzają systematycznie Polskę, deklaruje, że nie będą uciekali i co więcej, że będą bronili swojej ojczyzny. - Rosja spodziewała się, że wszyscy wpadną w panikę i uciekną do Europy. Myśleli, że kupimy tylko kaszę gryczaną i makaron, ale kupiliśmy karabiny maszynowe i naboje. Nikt się nie boi, nikt nie opuści swojego domu, nikt nie będzie uciekał - powiedział 29-letni Wołodymyr Hałyk. Mariusz Gumienny, przewodniczący Rady Gminy Medyka, stwierdził, że tysiące dodatkowych żołnierzy amerykańskich, którzy przybyli do wschodniej Polski, pomagają wzmocnić poczucie bezpieczeństwa. - Nie ma paniki. Nie widać jakiegoś ruchu albo żeby mieszkańcy próbowali się w jakikolwiek sposób zabezpieczać. Ale jedna rzecz ciągle chodzi po głowie: co się stanie, kiedy ruszy fala uchodźców z Ukrainy? Tego (mieszkańcy) obawiają się najbardziej - powiedział Mariusz Gumienny w sobotę 19 lutego agencji The Associated Press. Zdaniem radnego, lokalni mieszkańcy są gotowi pomóc Ukraińcom.