mariupol (strona 7 z 15)

Dramatyczne zdjęcia Pułku Azow. Generał: Rosjanie nie chcą słyszeć o humanitarnych gestach
WIDEO

Dramatyczne zdjęcia Pułku Azow. Generał: Rosjanie nie chcą słyszeć o humanitarnych gestach

Do sieci trafiły zdjęcia obrońców z Azowstalu, który jest ostatnim przyczółkiem ukraińskiej obrony w Mariupolu. - To jest wielki dramat tych żołnierzy. Z jednej strony ogromny podziw i szacunek, a z drugiej strony poczucie bezsilności. Oni są otoczeni przez wojska rosyjskie. Nie ma jak, nie ma możliwości, żeby móc im pomóc. Wszystkie wejścia zapasowe i tajne zostały sprzedane - Rosjanie mają już do nich dostęp. Zresztą Rosja nie chce słyszeć o jakichkolwiek humanitarnych gestach. O ratunku dla rannych, dla cierpiących, dla cywilów, którzy się tam ukrywają – powiedział w programie WP Newsroom gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. Czy los żołnierzy i cywilów w Azowstalu jest przesądzony? - Spodziewam się, że Ukraina szykuje jakieś rozwiązania, ale z całą pewnością powodów do optymizmu nie ma. Żołnierze zdają sobie sprawę z tego, że dzisiaj są w sytuacji bez wyjścia. Ich honor, postawa i heroizm nie pozwala im na poddanie się i wyjście, zresztą wiedzą, że to by nic nie dało – Rosjanie i tak by ich wykończyli – prognozuje prof. Pacek. Generał wrócił uwagę, że ukraińska determinacja, sposób działania i dowodzenia świadczą o tym, że Ukraińcy dają z siebie wszystko. - Oni stają na głowie, żeby wywiązać się z zadań. Tych sukcesów mają sporo, ale mają też problemy. Ukraina ma problem z potrzebą nowych sił. Z zachodniej i centralnej części jest przerzucana obrona terytorialna, oddziały z rezerwistów. To powoduje szereg problemów. Takie jednostki nie wejdą z pełnym doświadczeniem w ciągu kilku dni – wyliczał dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Druga kwestia to niezbędne środki do prowadzenia walki – paliwo, żywność, leki, umundurowanie. Ukraińcy przyjęli zasadę nieinformowania o tych problemach i słusznie, ale z różnych źródeł widać, że łatwo nie jest. Zarówno dla Rosji, jak i Ukrainy ten czas bitwy prowadzonej na wschodzie jest okresem trudnym – podsumował gen. prof. Pacek.
Wielkie sprzątanie w Mariupolu. Przygotowania do Dnia Zwycięstwa w okupowanym mieście
WIDEO

Wielkie sprzątanie w Mariupolu. Przygotowania do Dnia Zwycięstwa w okupowanym mieście

Trwa oczyszczanie okupowanego centrum Mariupola. Z ulic usuwany jest gruz oraz zniszczone pojazdy. Wcześniej usuwano ciała ofiar cywilów po rosyjskich atakach. Miasto niemal w całości jest kontrolowane przez Rosjan, walki trwają jeszcze w hucie Azowstal oraz w jej bliskiej okolicy. Miejscy robotnicy, a także wolontariusze usuwali gruz m.in. w pobliżu teatru, w którym zginęły setki ludzi, gdy rosyjskie wojsko zbombardowało go jeszcze w marcu. Pracownicy umieścili także rosyjską flagę na wysokim słupie energetycznym. Jeden z wolontariuszy o imieniu Denis, powiedział, że pomaga w sprzątaniu miasta, "aby mieszkańcy Mariupola mogli uczcić" przypadający w poniedziałek 9 maja ''Dzień Zwycięstwa''. To największe święto patriotyczne w rosyjskim kalendarzu, upamiętniające triumf Związku Radzieckiego nad nazistowskimi Niemcami. Rosja od dnia rozpoczęcia inwazji w Ukrainie w lutym walczy o zdobycie tego strategicznego miasta portowego. Ponieważ walki trwają nadal, spekuluje się, że prezydent Władimir Putin chce podczas przemówienia 9 maja ogłosić narodowi rosyjskiemu sukces ''specjalnej operacji wojskowej'' lub oficjalnie wypowiedzieć wojnę Ukrainie. W ten sposób chce zmobilizować swoje społeczeństwo do poparcia jego działań. Całkowite opanowanie Mariupola byłoby dla Rosjan sukcesem w tej wojnie. Armia Putina musi zająć jeszcze hutę stali Azowstal w Mariupolu, czyli ostatni bastion oporu Ukraińców w mieście. Według najnowszych szacunków, znajduje się tam około 2 tys. ukraińskich żołnierzy oraz kilkuset cywilów. Część z nich została wcześniej ewakuowana. Kolejne ewakuacje przerwano ze względu na rosyjskie bombardowania. Uzyskanie pełnego obrazu toczących się walk na wschodzie Ukrainy i w samym Mariupolu było trudne, ponieważ naloty i ostrzały artyleryjskie sprawiają, że poruszanie się międzynarodowych reporterów jest bardzo niebezpieczne.