koronawirus (strona 40 z 380)

Obostrzenia. Cimoszewicz wskazał, kogo nie chce drażnić PiS
WIDEO

Obostrzenia. Cimoszewicz wskazał, kogo nie chce drażnić PiS

W mijającym tygodniu padły kolejne niechlubne rekordy czwartej fali, zarówno jeśli chodzi o nowe przypadki zakażeń, jak i zgony związane z COVID-19. Specjaliści ostrzegają, że sytuacja w szpitalach staje się coraz trudniejsza, a w niektórych województwach wkrótce może zabraknąć łóżek dla chorych na COVID-19. - Polski rząd zachowuje się krańcowo nieodpowiedzialnie - ocenił w programie "Newsroom" WP były premier Włodzimierz Cimoszewicz. Jak przekonywał, w działaniu PiS nie ma żadnej koncepcji. - Nie ma nawet takich błędnych założeń, jak kiedyś były w Szwecji. Szwedzi sami się później przyznali, że oczekiwanie na osiągnięcie zbiorowej odporności przez brak ingerencji jest tragicznym błędem, bo będą umierali ludzie. Dziś oczywiście w głównym stopniu dotyczy to ludzi niezaszczepionych i jest w tym sporo ich własnej odpowiedzialności. Jednak władze publiczne nie mogą powiedzieć: "no cóż, jeśli ci ludzie chcą umrzeć, to niech sobie umierają", choćby dlatego, że przy okazji umierają inni, bo już dla nich nie ma miejsca w szpitalu i lekarz nie ma dla nich czasu. To niewytłumaczalne i karygodne - tłumaczył. W odniesieniu do tego, czy rachunek polityczny jest dziś ważniejszy niż zdrowie Polaków, Cimoszewicz stwierdził, że "tak mu się wydaje". - Nie mam oczywiście żadnych potwierdzeń w postaci badań socjologicznych, ale mam wrażenie, że wysoki odsetek niezaszczepionych to wyborcy PiS-u, czyli albo ludzie, którzy mają niewielką wiedzę, albo ze sceptycyzmem podchodzą do ustaleń naukowych, albo wierzą w teorie spiskowe. PiS nie chce ich ograniczać i drażnić, żeby nie tracić poparcia społecznego, ale odbywa się to kosztem całego społeczeństwa - tłumaczył.
Mocne słowa w studiu. Tusk wprost: Jestem tu delikatny
WIDEO

Mocne słowa w studiu. Tusk wprost: Jestem tu delikatny

- Nie jestem graczem karcianym. Nie chcę rozdawać żadnych kart. Tu nie ma przestrzeni do żartów. Wzywam polski rząd i premiera Morawieckiego, by ujawnił dzisiaj, jak brzmią rekomendacje Rady Medycznej - mówił Donald Tusk w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, pytany o działania w sprawie epidemii koronawirusa. Jak zaznaczył, jest to sprawa "życia i śmierci tysięcy Polaków". Pytany o swój pomysł na zwalczenie pandemii, lider PO podkreślił, że już od dawna mówił o tym, że rekomendacje Rady Medycznej ujawnione przez rząd Morawieckiego mogą liczyć na poparcie jego oraz Platformy Obywatelskiej. - Nawet jeśli przyjdzie zapłacić nam za to polityczną cenę - zaznaczył Tusk. Zdaniem byłego premiera nie ma działań ze strony rządu, które mogłyby pomóc w walce z wirusem SARS-CoV-2. - Jest nieustanna wymiana maili między szemranymi typami od propagandy, w jaki sposób oszukać Polaków w kwestii maseczek i szczepień - powiedział były premier. - Jestem przekonany, że jestem tu bardzo delikatny - dodał, pytany o to, czy nie są to zbyt mocne słowa o rządzących. Polityk jednocześnie uchylał się od odpowiedzi na pytanie, czy wprowadziłby lockdown dla osób niezaszczepionych. - Chętnie przekażę te pytania do rządu (…). Ja muszę wygrać wybory, by zastąpić ten rząd. Chcę poznać rekomendacje Rady Medycznej powołanej przez ten rząd i oferuję pomoc w przeprowadzeniu nawet trudnych decyzji - zaznaczył polityk.
Wiceminister przyznaje: w PiS jest spór. Chodzi o kontrowersyjną ustawę
WIDEO

Wiceminister przyznaje: w PiS jest spór. Chodzi o kontrowersyjną ustawę

Grupa posłów PiS zgłosiła projekt ustawy umożliwiającej sprawdzenie przez pracodawcę, czy pracownik jest zaszczepiony. Wywołał on niemałe kontrowersje. Konfederacja twierdzi, że to "segregacja". Co na to wiceminister infrastruktury Marcin Horała z PiS? - Faktem jest, że to jest segregacja. To wynika z definicji tego słowa. Jeśli dzielimy ludzi na jakieś grupy, to jest to segregacja. Pytanie, czy jest to segregacja usprawiedliwiona okolicznościami i sytuacją. Moim zdaniem, choć przyznaję, że jest tu spór w klubie PiS-u, tak. Godzimy się na to, że np. ludzie, którzy pracują w określonych miejscach i zawodach, muszą mieć tzw. książeczkę sanepidu i przechodzić różnego rodzaju badania - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Przecież nie mówimy o tym, że pracodawca miałby prawo zwalniać z pracy kogoś, kto się nie zaszczepił, tylko mógłby kierować takie osoby do prac, które nie są kontaktowe - podkreślił. Pytany, czy popiera projekt, odparł, że "zasadniczo tak". Zaznaczył jednak, że "dostrzega, że jest to bardzo wrażliwy temat". - Gdyby ten projekt w takim kształcie, w jakim jest, czyli bez represji, informacyjnie, z możliwością przesuwania, był głosowany, poparłbym go, ale po bardzo dużym namyśle - wyjaśnił. Horała pytany był również o słowa senatora PiS Marka Martynowskiego. Powiedział on, że według jego informacji niektórzy posłowie wycofują swoje podpisy pod projektem ustawy. - Słyszałem o tym z mediów. Ja akurat nie złożyłem, ale nie dlatego, tylko dlatego, że się nie złożyło. Jak się zbiera podpisy, jak jest już ich wystarczająca liczba, to się kończy je zbierać. Gdybym akurat był wtedy w Sejmie w miejscu, gdzie zbierano, to pewnie bym podpisał - zadeklarował. Wiceminister odniósł się również do głośnego wpisu posłanki klubu PiS Anny Marii Siarkowskiej ws. ustawy. - Rozumiem, ale się nie zgadzam z tą postawą. Mamy tu do czynienia z pewnym konfliktem wartości. Warto szanować wszystkie strony tej dyskusji - stwierdził Horała.
Natalia Durman Natalia Durman