Grzegorz Braun (strona 21 z 24)

Zgorzelski odpowiada Braunowi. Cięta riposta
WIDEO

Zgorzelski odpowiada Braunowi. Cięta riposta

Podczas środowych obrad Sejmu po raz kolejny doszło do incydentu z udziałem posła Konfederacji Grzegorza Brauna. Zanim wszedł na mównicę, wicemarszałek Piotr Zgorzelski (PSL-Koalicja Polska) upomniał go, że nie stosuje się do regulaminu Sejmu, ponieważ nie ma założonej na twarzy maseczki. Po Braunie głos zabrał poseł Wojciech Maksymowicz z ruchu Polska2050 i zgłosił publicznie uwagę, że poseł Konfederacji, pomimo upomnienia, łamie regulamin Sejmu. Ostatecznie Braun został wykluczony z obrad. "Na pokaz, na mównicy, dla kamer zamaskowanie przejściowo nie obowiązuje, ale poza tym 'magicznym kręgiem' autotresura posłów trwa i ma swoich zaangażowanych prymusów - dziś w roli lizusa-skarżypyty prof. Maksymowicz, a w roli przedszkolanki p. Zgorzelski" - napisał potem na Twitterze. Co na to Zgorzelski? - Jeśli mnie obsadza Grzegorz Braun w roli przedszkolanki, to sam jest chyba niegrzecznym i niemądrym przedszkolakiem - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - To nie chodzi o to, że 'magiczne miejsce', gdzie nie ma wirusa... Chodzi o to, że są ludzie w pewnym wieku, z różnymi schorzeniami, którzy mimo wszystko siedzą w tych maseczkach i jak przychodzą na mównicę, od której jest kilka metrów do kolejnej osoby, żeby na te 30 czy 70 sekund mogli tę maseczkę zdjąć - wyjaśnił. - Jest to cyniczne, jest to hipokryzja, robią to celowo. Specjalnie Braun siedzi po to, by mu zwrócić uwagę, żeby go wykluczyć, żeby mógł zrobić konferencję prasową, żeby mógł to napisać. (...) Trzeba go po prostu piętnować - stwierdził Zgorzelski.
Natalia Durman Natalia Durman
Skandaliczne słowa Brauna w Sejmie. "Agresywna retoryka nie jest nam potrzebna"
WIDEO

Skandaliczne słowa Brauna w Sejmie. "Agresywna retoryka nie jest nam potrzebna"

Głośna wypowiedź Grzegorza Brauna, skierowana do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego kosztowała go znaczącym obcięciem uposażenia poselskiego na okres pół roku. Do słów swojego kolegi z partii odniósł się w piątek gość programu "Newsroom" WP, Krzysztof Bosak z Konfederacji. - Smutku dużego nie czuję, natomiast jest to zdecydowanie duży dyskomfort. Powinniśmy rozmawiać o tym, o co pan redaktor pyta (czyli m.in. postulaty Konfederacji - red.). Wczoraj rzeczywiście dziennikarze oszaleli na punkcie wypowiedzi Grzegorza Brauna - uznał poseł. Dopytywany o to, czy owe "szaleństwo" jego zdaniem było nieuzasadnione odparł: - Myślę, że ono jest nieproporcjonalne. - Myślę, że jeżeli Grzegorz Braun coś zrobi w Sejmie, to jest to taktowane ostrzej przez Marszałek Sejmu i przez prezydium. Ta kara, którą mu wczoraj prezydium dołożyło - ona ma się zsumować do około 60 tysięcy złotych utraty dochodu przez pół roku, obcięcia całej diety i utraty wynagrodzenia - zauważył Bosak. - To jest, powiedziałbym ostra retoryka, której ja osobiście nie stosuję i uważam, że agresywna retoryka nie jest nam potrzebna w polityce. Ale to jest tylko retoryka, nie oszukujmy się - dodawał. - Grzegorz Braun konsekwentnie od samego początku pandemii stosuje bardzo ostrą retorykę względem polityki rządu, względem segregacji sanitarnej, względem lockdownów, względem działań policji, względem w naszej ocenie bezprawnych rozporządzeń ministra zdrowia, wychodzących poza delegację ustawową, która zakazuje różnego rodzaju działalności, względem zamykania ochrony zdrowia. My to wszystko oceniamy bardzo negatywnie - kontynuował gość WP. Pytany jednak o ostateczną ocenę słów Brauna odpowiedział - Ja jestem do nich krytycznie nastawiony. Ja takich słów bym nie użył. Uważam, że niestety z tego będzie więcej złego, niż dobrego - stwierdził. - Jeszcze raz to podkreślę: Grzegorz Braun jest dojrzałym człowiekiem, jednym z liderów Konfederacji. Politykiem, który ma swoją strategię działania, postawił na radykalizm i jest za to uwielbiany przez wielu ludzi, którzy są potwornie rozgoryczeni sytuacją, w jakiej jest ochrona zdrowia albo ich osobiste biznesy. I to jest też kwestia pewnej wiarygodności w demokracji, żeby pewien bunt społeczny potrafić z mównicy sejmowej wykrzyczeć i ponieść tego konsekwencje - uważa Krzysztof Bosak.