grupa wagnera (strona 8 z 25)

Białoruskie śmigłowce nad Białowieżą. Materiały świadków spod granicy
1:18

Białoruskie śmigłowce nad Białowieżą. Materiały świadków spod granicy

MON potwierdziło, że we wtorek dwa białoruskie śmigłowce przekroczyły przestrzeń powietrzną Polski. Najpierw pojawiły się zdjęcia maszyn armii Łukaszenki. Później do sieci trafiło nagranie świadka z przelotu śmigłowców, które wywołało duże poruszenie. Jak twierdził na początku autor – to białoruskie śmigłowce, które naruszyły naszą granicę. Okazało się jednak, że samo nagranie dotyczy prawdopodobnie polskich Mi-2. Taką informację podała również grupa "Białoruski Gajun", która śledzi działania armii Łukaszenki. Głośne wideo z Białowieży opublikowała agencja Reutera. Białoruskie śmigłowce uchwycono za to na zdjęciach. Zdaniem Jarosława Wolskiego, niezależnego analityka wojskowego, przelot białoruskich maszyn mógł prowokacją, na co wskazuje wyposażenie obu śmigłowców. "Maszyny, które tego dokonały, miały komplet dipoli i flar odkrytych w wyrzutnikach, co więcej - system samoosłony i zagłuszania torów optycznych rakiet plot "Witebsk", miał wszystkie sensory odkryte z tym Mi-8AMTSz" - napisał Wolski na Twitterze. Tymczasem lot nad obszarem zabudowanym mógł służyć temu, by lokalni mieszkańcy wyciągnęli telefony i nagrali, co się dzieje, by nagłośnić sprawę w mediach. Według Wolskiego takie naruszania są trudne do wykrycia przez posterunki radiolokacyjne, ponieważ nad Polską obie maszyny były dość nisko i tylko przez kilka minut. - Bez wątpienia to działania prowokacyjne, wymierzone we wschodnią flankę NATO i RP. My oczywiście poinformowaliśmy o tym incydencie kwaterę główną NATO. Wczoraj odbyło się posiedzenie komitetu ds. bezpieczeństwa. Wydane zostały określone dyspozycje dla sił zbrojnych - przekazał Wojciech Skurkiewicz, wiceszef MON w Programie 1 Polskiego Radia.
Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Opcje
Zagrożenie dla Polski? Były oficer reaguje na słowa Kaczyńskiego
5:37

Zagrożenie dla Polski? Były oficer reaguje na słowa Kaczyńskiego

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas czwartkowej wizyty przy granicy z Białorusią mówił m.in. że niedaleko ćwiczą wagnerowcy, a rząd robi “wszystko, aby groźne sytuacje odeprzeć”. Analityk Fundacji Stratpoints ppłk rez. Maciej Matysiak (Akademia Nauk Stosowanych w Gnieźnie) podkreślił w programie “Newsroom” WP, że zagrożenie ze strony Grupy Wagnera jest raczej propagandowe niż militarne. - Wagnerowcy - mówiąc kolokwialnie - jadą na opinii okrutników. W naszej głowie rodzi się więc obraz bardzo niebezpiecznych bandytów. Nie wiemy, jak mogą wobec nas działać, więc wyobrażamy sobie bardzo czarne scenariusze - stwierdził były zastępca szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, podkreślając, że to jest właśnie celem propagandy - przede wszystkim Alaksandra Łukaszenki. Dopytywany o słowa prezesa PiS, ekspert zauważył, że działania związane z reakcją na ryzyko ze strony Rosji i Białorusi wpisują się w narrację w krajową politykę. - Sądzę, że nie powinniśmy obawiać się realnego zagrożenia militarnego ze strony Grupy Wagnera - podkreślił ppłk. Rez. Maciej Matysiak. Zaznaczył, że łącznie na białoruskich poligonach jest zaledwie pięć tysięcy najemników, którzy służą jako straszak w wojnie hybrydowej przeciw Polakom. Zdaniem eksperta Polska powinna deprecjonować realność zagrożenia militarnego ze strony wagnerowców. - Odpowiedź powinna być prosta: "Jeśli chcecie się do nas wybrać, to zapraszamy - ciepło was przyjmiemy". "Biuro podróży MON jest gotowe na ciepłe przyjęcie" - stwierdził nasz gość. W jego opinii mieszkańcy z okolic wschodniej granicy powinni zachować spokój, bo zagrożenie jest irracjonalne. - Czego mi brakuje? Właśnie rzetelnej akcji informacyjnej ze strony MON lub MSWiA, zmniejszającej wystraszenie naszych obywateli. Tego najbardziej brakuje: realnej oceny zagrożenia - stwierdził ppłk rez. Maciej Matysiak.
Adam Janczewski

A. Janczewski

Arkadiusz Jastrzębski

A. Jastrzębski

Opcje