granica (strona 39 z 81)

Migranci umierają na granicy. Czarzasty:  Absolutnie nieludzkie
3
5:32

Migranci umierają na granicy. Czarzasty: Absolutnie nieludzkie

Trwa kryzys na polsko-białoruskiej granicy. Ministrowie Mariusz Błaszczak i Mariusz Kamiński pokazali podczas konferencji prasowej drastyczne zdjęcia które miałyby być dowodem powiązania terrorystyczne niektórych migrantów oraz "dowody zoofilii" odnalezione rzekomo w telefonie jednego z uchodźców. - To dość konsekwentne działanie PiS-u w tej sprawie. Ze względu na zyskiwanie w sondażach przy okazji tematu "zagrożenia polskich granic", Prawo i Sprawiedliwość mówi tak: "proszę zobaczyć kto chce się dostać do Polski. To są źli ludzie: zboczeńcy, pedofile, zoofile, ludzie, którzy będą nas mordowali". (…) To jest ewidentne szczucie na migrantów. Proszę pamiętać, że PiS wyspecjalizował się w tego typu sytuacjach. Np. twierdzili, że muszę zrobić reformę wymiaru sprawiedliwości, bo znaleźli sędziego, który ukradł kawałek kiełbasy. W związku z tym przekonywali, że cały stan sędziowski jest zły - powiedział w programie "Newsroom WP" Włodzimierz Czarzasty. Jak przekonywał polityk jedyną możliwością obserwacji tego, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy jest zniesienie stanu wyjątkowego i dopuszczenie tam dziennikarzy, aby "faktycznie widzieli, co tam się dzieje". - Ludzie już umierają. Nikt nie widzi w jaki sposób, co dzieje się naprawdę. A PiS będzie się cieszył, bo będzie budował przekonanie, że broni Polaków przed złymi ludźmi - stwierdził. Czarzasty przekonywał, że PiS nie ma w tej chwili przygotowanego planu na sytuację, w której migrantów na granicy będzie więcej. - Co wtedy? Będziemy do nich strzelali? A co zrobimy z matkami z dziećmi i dziećmi, które straciły rodziców? PiS nie chce się tym zająć, a przypomnę, że w krajach, z których pochodzą te osoby, Polacy też maczali swoje "bardzo fajne dłonie" - powiedział. W tym kontekście polityk wymienił Afganistan. - To nieodpowiedzialne zachowanie i plucie na innych ludzi (…). Uważam, że to szokujące i niedopuszczalne. (…) Tak łatwo przechodzi się do codziennej pracy po tym, jak ktoś umiera. Jest tam grupa osób, która nie ma jedzenia, jest im zimno, a PiS udaje, że nic się nie dzieje. To przerażające i absolutnie nieludzkie - stwierdził.
Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać
2:25

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać

W poniedziałek posłowie zajmują się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, "gdyby opozycja miała do tego od początku nieco inne podejście, mogła na tym nieco ugrać pokazując słabości narracji PiS-u w tej sprawie". - Oczywiście nie mamy do czynienia z jakimś apokaliptycznym zagrożeniem polskich granic, które buduje propaganda wspierająca PiS. Nie ma w tym kryzysie przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Zupełnie milczy. Prezydent zachowuje się niepoważnie, bo jeżeli po raz pierwszy w dziejach III RP wprowadzany jest stan wyjątkowy nawet na niewielkim fragmencie terytorium Polski to na tyle ważne wydarzenie, że wypadałoby, żeby głowa państwa osobiście poinformowała o tym Polaków w wystąpieniu telewizyjnym. Z wielu znacznie bardziej błahych powodów prezydent Duda zabierał publicznie głos żądając prawa do wygłaszania orędzia - mówił profesor. Gość programu "Newsroom WP" dodał jednak, że ani krytyka prezydenta, ani wicepremiera Kaczyńskiego, nie przebije krytyki, którą większość Polaków kieruje w kierunku posłów opozycji, "którzy dali się Łukaszence wciągnąć w grę". - Można powiedzieć, ze tu mleko się rozlało i nie da się go w moim przekonaniu z punktu widzenia opozycji uratować. Jedyne, co można zrobić, to starać się przejść do innych problemów i zagadnień, stosując metodę ucieczki do przodu. Ciągnięcie tej sprawy dalej pod hasłem "krwiożerczy reżim Morawieckiego czy Kaczyńskiego", którzy razem z Łukaszenką dręczą migrantów na granicy, nie ma racji bytu. Jest przeciwskuteczne - tłumaczył prof. Dudek.