zatrzymanie (strona 19 z 107)

Wielka obława w Toruniu. Dopadli ich, gdy utknęli w korku
1:00

Wielka obława w Toruniu. Dopadli ich, gdy utknęli w korku

Huk, sygnały dźwiękowe i okrzyki funkcjonariuszy. Sceny jak z filmu akcji miały miejsce w Toruniu. Tamtejsze służby, przy wsparciu funkcjonariuszy z Bydgoszczy, Gdańska i Warszawy, we współpracy ze Strażą Graniczną, rozbiły gang narkotykowy. Jednego z zatrzymań dokonano w centrum Torunia, gdzie przeprowadzono obławę na dwóch podejrzanych członków zorganizowanej grupy przestępczej. Wszystko działo się 26 października, a nagranie z akcji udostępniła właśnie Straż Graniczna. Podczas zatrzymań członków narkotykowego gangu przejęto 25 kg narkotyków, których czarnorynkowa wartość to nawet milion złotych. Na nagraniu można zobaczyć, jak kilka pojazdów policyjnych porusza się kolumną przez korek na światłach po to, by dotrzeć na sam jego początek, gdzie stał czarny volkswagen polo. W tym samym momencie z naprzeciwka nadjechały dwa radiowozy, które uniemożliwiły podejrzanym ucieczkę. Kontrterroryści użyli metody zaskoczenia, rzucając do środka auta granaty hukowe, a po chwili doszło do zatrzymania dwóch mężczyzn. Wszystko działo się na oczach zwykłych ludzi, którzy nie kryli swojego poruszenia tym, co widzą przed maskami swoich aut. "Mundurowi przygotowali szeroko zakrojoną akcję na terenie Torunia i powiatu toruńskiego. Włączyli się w nią także policjanci Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji 'BOA' z Warszawy oraz Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji z Bydgoszczy i Gdańska, a także funkcjonariusze z Wydziału Zabezpieczenia Działań Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. W działaniach wzięli udział także kryminalni z wydziałów Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Efektem ich pracy było zatrzymanie wytypowanych wcześniej 26 osób, w kilkunastu miejscach, w jednym czasie" - przekazała policja w oświadczeniu.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
"Nigdzie nie jest zapisane". Bezlitosna reakcja na incydent w Otwocku
4:41

"Nigdzie nie jest zapisane". Bezlitosna reakcja na incydent w Otwocku

Szef MSWiA Mariusz Kamiński, jak można było oczekiwać, broni policjantów, którzy zatrzymali w poniedziałek posłankę Koalicji Obywatelskie w Otwocku i powtarza za komunikatem służb, że mundurowi mieli nie wiedzieć, kim jest Kinga Gajewska. - Przyznam rację policjantom: nie każdy musi znać posłów - powiedział w programie "Newsroom" WP Marcin Samsel - ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Zaznaczył jednak, że krytykowanie kogoś, za to, że ma czapeczkę oraz ciemne okulary jest śmieszne. - Jest absurdem i żenujące. Nigdzie nie jest jeszcze zapisane, że pani poseł nie może nosić czapeczki albo okularów, bo świeci słońce - zauważył z przekąsem Marcin Samsel. W jego ocenie sama interwencja była celowo "przeszacowana". - Przy legitymowaniu nie ma potrzeby, żeby ciągnąć kogoś do radiowozu - komentował przebieg działań policjantów w okolicach wiecu PiS w Otwocku. Analityk stwierdził, że z nagrań wynika, że iż nie chodziło o to, aby protestującą wylegitymować, ale żeby ją usunąć. - To kolejna taka interwencja. I to jest zasadniczy problem - podkreślił nasz gość. Zwrócił uwagę również na fakt, że takiej "odwagi" brakuje policjantom, kiedy w ich stronę przed meczami piłkarskimi pseudokibice kierują serie wulgarnych I obraźliwych okrzyków. - A tutaj: było, łatwo, prosto, można było się wykazać. Więc to zrobiono - podsumował Marci Samsel. Więcej w materiale wideo.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Oburzenie też w policji. "Agencja ochrony partii rządzącej"
5:17

Oburzenie też w policji. "Agencja ochrony partii rządzącej"

Nie milkną głosy oburzenia po zatrzymaniu posłanki Koalicji Obywatelskiej Kingi Gajewskiej w okolicach miejsca wiecu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości w Otwocku. Parlamentarzystka została siłą doprowadzona do radiowozu. - Kolejna taka interwencja, przy której nasuwa się powiedzenie "nadgorliwość gorsza od faszyzmu". Trudno to nazwać poprawną interwencją - powiedział w programie "Newsroom" WP Marcin Samsel - ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Jego zdaniem wewnętrzne postępowanie może wiele nie wykazać. - Przepisy można naciągnąć. Jest jednak jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek i wyszkolenie policjantów - stwierdził Samsel. Ocenił również interwencję wobec posłanki KO za bezzasadną, a policja musiała zakładać, że dojdzie do eskalacji. - Policjanci nawet chyba nie wiedzieli, jaką podstawę prawną stosowali - zauważył gość WP, komentując nagrania z incydentu. Zaznaczył, że do legitymowania nigdy nie może dojść tylko dlatego, że policjant "ma podejrzenie" wykroczenia. - Pytanie czy nadgorliwość tych konkretnych policjantów, czy dowódcy zabezpieczenia to jest to, czego polska policja oczekuje? Czy to nie powoduje, że formacja jest postrzegana jako agencja ochrony dla partii rządzącej, co nie podoba się wielu policjantom? - pytał ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Więcej w materiale wideo.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga