wojsko (strona 42 z 194)

Korea Północna na krawędzi. Kim Dzong Un rzucił wojsko na pomoc
WIDEO

Korea Północna na krawędzi. Kim Dzong Un rzucił wojsko na pomoc

Kim Dzong Un chce skuteczniej walczyć z koronawirusem. Na niedzielnym spotkaniu Biura Politycznego partii rządzącej dyktator skrytykował przedstawicieli rządu i służby zdrowia za nieudaną reakcję na pandemię. Według Kim Dzong Una, apteki państwowe nie zostały zaopatrzone na czas z powodu ich “nieodpowiedzialnego nastawienia do pracy” i braku organizacji. Korea Północna od dawna cierpi na brak wszelkiego rodzaju leków, a także problemy z nieaktualnymi dostawami. Przywódca kraju pojawił się w kilku aptekach, by osobiście skontrolować sytuację. Do sieci trafiły najnowsze zdjęcia Kim Dzong Una. Biuro Polityczne wydało nakaz natychmiastowego uwolnienia i szybkiego rozdysponowania państwowych rezerw leków oraz przestawienia aptek na całodobowe zmiany. Według Kima jednak takie kroki nie zostały odpowiednio wdrożone. Nakazał więc, aby jednostki medyczne jego wojska zaangażowały się w stabilizację dostaw leków w Pjongjangu. Korea Północna jest zamknięta na dostawy leków od zagranicznych koncernów. W aptekach dostępne są głównie naturalne preparaty, których skuteczność nie jest potwierdzona. Stanowisko Korei Północnej w kwestii braku obecności wirusa przez ostatnie dwa i pół roku było powszechnie kwestionowane. Jednak niezwykle rygorystyczne zamknięcie granic, kwarantanny na dużą skalę i propaganda, która podkreślała kontrolę antywirusową jako kwestię “egzystencji narodowej”, mogły mieć wpływ na powstrzymanie rozwoju epidemii. Awaryjna centrala antywirusowa North poinformowała, że od końca kwietnia w związku z szybkim rozprzestrzenianiem się gorączki w Korei Północnej zachorowało ponad 1,2 miliona osób, a około 564 tys. osób jest obecnie objętych kwarantanną.
Rosyjskie ataki cybernetyczne na Polskę. Ekspert: poziom złożoności tych ataków wzrósł
WIDEO

Rosyjskie ataki cybernetyczne na Polskę. Ekspert: poziom złożoności tych ataków wzrósł

W ostatnich latach ataki w cyberprzestrzeni stały się nieodzownym elementem działań wojennych oraz prób destabilizowania sytuacji w danym kraju. W Polsce w ostatnim czasie służby odnotowały wiele prób wpływania na społeczeństwo za pomocą wrogich działań w sieci. Jakiego typu ataki i strategie wybierają hakerzy, którzy chcieli lub chcą zaszkodzić naszemu Państwu? - Hakerzy próbują tak atakować, aby nie ponosić zbyt dużych kosztów, czyli próbują używać socjotechniki, działań psychologicznych, phishingu, aby uzyskać też jakieś dane. Naszym zadaniem jednym z wielu jest podnieść koszt takiego ataku, by był on nieopłacalny, aby adwersarz nie był w stanie pokonać naszych zabezpieczeń. Wiedza, na temat takty, techniki, jakimi się posługują, pozwala nam uniemożliwiać im dostęp do naszych sieci - powiedział gen. bryg. Karol Molenda, dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, który był gościem programu ''Newsroom WP''. Generał Molenda został zapytany także o to, czy w związku z trwającą wojną w Ukrainie, Polska jest częściej atakowana w cyberprzestrzeni, niż to miało miejsce przed agresją ze strony Rosji. - Byliśmy przygotowani do takiego działania. My jako wojsko, ale też i kraj. Został podniesiony próg alarmowy związany z cyberbezpieczeństwem. Mieliśmy świadomość, że takie oddziaływanie na naszą infrastrukturę może mieć miejsce, więc ta lekcja została odrobiona. Nie tylko przez nas, ale też ABW i NASK, czyli dwa pozostałe elementy ekosystemu cyberbezpieczeństwa w Polsce. Co do ilości, to myślę, że to nie przekłada się na ilość. Jest zauważalne, że poziom złożoności tych ataków wzrósł w niektórych aspektach. Nie są to już typowe ataki phishingowe, ale bardziej złożone metody, którymi próbują oddziaływać nasi adwersarze - odpowiedział gość programu ''Newsroom WP''.
Bitwa o Donbas. Generał Różański o słabych stronach Rosjan i sile kremlowskiej propagandy
WIDEO

Bitwa o Donbas. Generał Różański o słabych stronach Rosjan i sile kremlowskiej propagandy

Na co Ukraińcy muszą postawić, żeby wygrać bitwę o Donbas? - Z jednej strony mamy potężny kraj, mocarstwo nuklearne z ogromną armią, a z drugiej strony mamy państwo z budującą się dopiero armią, o ograniczonym potencjale w stosunku do Rosji. Jeżeli dowódcy ukraińscy będą dalej niszczyli zapasy, będą uderzali na konwoje, zabezpieczenie logistyczne, a ginąć będą wysoce postawieni dowódcy rosyjscy, to będzie element, który skutecznie będzie paraliżował - powiedział programie WP Newsroom gen. broni rez. dr Mirosław Różański, prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. - Jeżeli będziemy mieli batalion 800 żołnierzy bez dowódcy, to nie będzie miał kto nim zarządzać. Najlepsze systemy wyrzutni rakietowych bez zapasów rakiet nie będą mogły być wykorzystane. Liczę na to, że dowództwo ukraińskie, które już zdobyło doświadczenie i wie, gdzie są wrażliwe miejsca armii rosyjskiej, skieruje tam swój wysiłek – podkreślił ekspert. Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że Rosja zwiększa obecność wojska na wschodniej granicy Ukrainy, a mimo niskiej aktywności lotnictwa w północnej części kraju, nadal możliwe są uderzenia w priorytetowe cele na terenie całej Ukrainy. - Rosjanie mogą wykonywać uderzenia na terenie całej Ukrainy. To ma wymiar psychologiczny. Takie informacje, jak ostatnie uderzenia na Lwów będą się nadal pojawiały – ostrzegł generał Różański. Z kolei Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwyciła kolejną rozmowę rosyjskich żołnierzy z bliskimi. Jedna z matek miała chwalić syna za bezwzględność i zabijanie cywilów i dzieci. "Robicie coś wielkiego, zapamiętaj to" – miała tłumaczyć synowi kobieta, apelując, by nie tracił bojowego ducha. - Jeżeli media przekazują takie informacje, jak chce Kreml, to ludzie mają już tak mocno sprane mózgi, że nawet przekazy w internecie i zdjęcia nie trafiają do ich wyobraźni. To dowód na to, jak bardzo jest niebezpieczny kraj, w którym media nie są wolnymi mediami – podsumował prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Bestialstwo rosyjskich żołnierzy. Ekspert o jasnym celu Rosjan w Ukrainie
WIDEO

Bestialstwo rosyjskich żołnierzy. Ekspert o jasnym celu Rosjan w Ukrainie

Wciąż pojawiają się nowe świadectwa bestialstwa rosyjskich żołnierzy. Jak podała ukraińska Rzecznik Praw Człowieka Ludmiła Denisowa, w Makarowie, w obwodzie kijowskim, Rosjanie odcięli ręce 80-letniemu mężczyźnie, dokonując tego na oczach jego córki. Ofiara zmarła. Z kolei w Irpeniu 20-latka w ciąży została zgwałcona przez dwóch Rosjan i straciła dziecko. Czy są granice zdziczenia wojska? Skąd taka eskalacja agresji? - Rosyjska armia używała podobnych metod w Czeczeni w latach 90. To metoda polegająca przede wszystkim na zastraszeniu obrońców, zastraszeniu ludności cywilnej i próbie, żeby ta ludność przestała wspierać swoje siły zbrojne. Armia ukraińska jest w dużej części armią terytorialną, rekrutującą się spośród zmobilizowanych cywilów, zaciągających się do wojska. Te działania to ma być element szoku i przerażania, który Rosjanie na swój sposób próbują wprowadzać – tłumaczył w programie WP Newsroom dr Piotr Łukasiewicz z Collegium Civitas i Polityka Insight. Ekspert pytany o podobieństwa między działaniami Rosji w Afganistanie, a działaniami w Ukrainie, przyznał, że nie widzi tu zbyt dużych podobieństw. – Tamta operacja trwała osiem lat i pochłonęła 15 tys. żołnierzy, ta wojna trwa pięć tygodni i osiągnęła taki sam wynik. Innych podobieństw poza samym faktem inwazji tu nie ma – dodał dr Łukasiewicz.