Władimir Putin (strona 287 z 380)

Wawrzyk o sankcjach UE wobec Rosji: To wszystko idzie za wolno. Nie ma efektu kumulacji
6:09

Wawrzyk o sankcjach UE wobec Rosji: To wszystko idzie za wolno. Nie ma efektu kumulacji

Piotr Wawrzyk, wiceminister spraw zagranicznych, był gościem programu "Newsroom" WP. Najpierw zapytano go, czy spodziewa się po Putinie jakichś przełomowych oświadczeń w sprawie wojny w Ukrainie podczas obchodów Dnia Zwycięstwa. Dyplomata stwierdził, że trudno jest to przewidzieć. - Prezydent Rosji okazał się nieprzewidywalny. (...) Na pewno w samej Rosji jest to bardzo ważna data, swego rodzaju mit założycielski dawnego Związku Radzieckiego. Do którego zarówno w polityce, ale też w zbrodniach, odwołuje się Władimir Putin. Więc rzeczywiście to będzie ważne wystąpienie - komentował. Następnie Wawrzyk mówił o nowych sankcjach Unii Europejskiej wobec Rosji. Ocenił, że Komisja Europejska działa zbyt wolno. - Kolejne sankcje są rozłożone w czasie, przez co niwelowany jest efekt jednoczesnego działania, a potem jeszcze "rozwadniane" przez kraje członkowskie. No i efekt tego jest taki, że Władimir Putin kontynuuje swoją zbrodniczą politykę w Ukrainie - stwierdził. Następnie wiceszef MSZ był pytany o to, co by się musiało stać, żeby Rosja powróciła na pełnych prawach do wspólnoty międzynarodowej. - Biorąc pod uwagę to, co w tej chwili robi Federacja Rosyjska w Ukrainie i wokół Ukrainy, to nie wydaje się, aby to nastąpiło szybko. Przede wszystkim warunek podstawowy, ale nie jedyny, to oczywiście zakończenie działań zbrojnych i wycofanie się z Ukrainy. Następny element to kwestia ukarania tych, którzy dopuścili się zbrodni wojennych i przeciwko ludzkości. No i wreszcie jest kwestia reparacji za zniszczenia wojenne - wymieniał Wawrzyk.
Rosyjscy generałowie giną w Ukrainie. Ekspert: muszą straszyć i poganiać zwykłych żołnierzy
6:04

Rosyjscy generałowie giną w Ukrainie. Ekspert: muszą straszyć i poganiać zwykłych żołnierzy

Rosja przygotowuje się do wielkiej defilady wojskowej 9 maja z okazji Dnia Zwycięstwa, czyli świętowania zakończenia II wojny światowej. Z tej okazji Kreml planuje zaprezentować dawno niewidziane sprzęty wojskowe, m.in. samolot Ił-80, nazywany potocznie ''latającym Kremlem". Czy sięganie po tego typu jednostki to forma straszenia krajów Zachodu i tzw. ''prężenie muskułów'' przez Władimira Putina? - Straszenie jest bardzo ważnym elementem tej wojny. PR Putina na rynek wewnętrzny jest cały czas skuteczny. Dlatego też nie wierzę w jakąkolwiek zmianę władzy w Rosji. Nie widzimy żadnych protestów, jeżeli widzimy, to demonstracje poparcia. Pokazywanie kolejnych elementów dowodzenia, straszenia, myślę, że już nie działa na Zachód. Uodporniliśmy się na to, co mówi Putin. [...] Jeżeli zdecyduje się na atak na kolejne miejsca w Ukrainie, albo w innych miejscach europejskich, [...] to są to jednak ''padaczkowe'' ruchy Putina - powiedział gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk, wiceprezes fundacji Stratpoints, który był gościem programu ''Newsroom WP''. W dalszej części wypowiedzi gen. Stróżyk skomentował niskie morale żołnierzy rosyjskich oraz potrzebę wysyłania wysokich oficerów, np. pułkowników i generałów na linię frontu, którzy zostają ranni lub giną. - Rzeczywiście rosyjscy generałowie giną w dość dużych liczbach. Rosyjskich żołnierzy teraz jak i np. podczas II wojny światowej trzeba straszyć i poganiać. W dużej mierze są to żołnierze z poboru, więc ich motywacja jest słabsza, o ile jest jakakolwiek. Wizyta gen. Gierasimowa rzeczywiście wydaje się potwierdzona. Miała na celu mobilizację tego szczebla dowodzenia. Najważniejszy żołnierz rosyjski pojawia się na Ukrainie, więc sytuacja jest poważna - skomentował gość programu ''Newsroom WP''.