usa (strona 320 z 380)

Pokaz siły Chin wokół Tajwanu. Wolski o mocnej odpowiedzi USA
28:22

Pokaz siły Chin wokół Tajwanu. Wolski o mocnej odpowiedzi USA

- Amerykanie oprócz Abramsów będą mieli jeszcze jeden czołg. Mianowicie czołg lekki. Wybrany w programie MPF. USA stwierdziły, że potrzebują lekkiego pojazdu opancerzonego, będącego skrajne ofensywnym wozem zdolnym do rażenia ogniem bezpośrednim - opowiadał o programie amerykańskiej armii Jarosław Wolski, politolog, publicysta i analityk wojskowy z kanału Wolski o Wojnie na YouTube. W USA powstaną nowe czołgi, które przeznaczone będą głównie do zadań ofensywnych w ramach wsparcia zadaniowego czołgów M1 Abrams. Zdaniem Wolskiego jest to zdecydowana odpowiedź Waszyngtonu na ostatnie ruchy Pekinu wokół Tajwanu. Chińskie wojsko regularnie się wzmacnia i choć niektóre dane są trudne do zweryfikowania, Chińczycy dysponują flotą ponad tysiąca nowoczesnych maszyn. Od kilku miesięcy u wybrzeży Tajwanu regularnie dochodzi do incydentów z chińskimi okrętami. Według analityka wojskowego z kanału Wolski o Wojnie, to prawda, że Chiny pracują nad rozwojem floty pancernej, ale przed potencjalnym atakiem na Tajwan, może pojawić się wiele kłopotów logistycznych. - Chińczycy mają czołgów 3 tys. w linii, 4,5 tys. łącznie i to jest o tyle ciekawe, że jest to potencjał, który liczbowo wydaje się być większym od USA. Natomiast jak popatrzymy, że Amerykanie mają 2,4 tys. Abramsów i będą mieli ponad 600 MPF-ów, no to nie wygląda to już tak super dla Chińczyków. Trzeba to też w razie ataku dostarczyć na Tajwan, ale Amerykanie tam są - ocenił Wolski. Czy Chiny są w stanie zaskoczyć USA w walce o wpływy na Tajwanie? Jakim właściwie sprzętem pancernym dysponuje Pekin? Więcej informacji i materiałów na kanale Jarosława Wolskiego. Wolski o Wojnie - wspieraj twórczość Jarosława Wolskiego na Patronite.

J. Wolski

Gabriel Bielecki

G. Bielecki

Opcje
Media z USA o marszu 4 czerwca. "Setki tysięcy Polaków przeciwko PiS"
3
1:19

Media z USA o marszu 4 czerwca. "Setki tysięcy Polaków przeciwko PiS"

"Ogromny marsz antyrządowy, w którym setki tysięcy Polaków maszerują przeciwko partii rządzącej" – tak wydarzenia z niedzieli 4 czerwca w stolicy Polski skomentowała amerykańska agencja Associated Press. Na miejscu wielkiego marszu byli jej wysłannicy. Dzięki temu zdjęcia z Warszawy dotarły do wszystkich najważniejszych redakcji na świecie. Jak podała AP, "obywatele wyrazili swój gniew wobec prawicowej partii rządzącej PiS, która doprowadziła do erozji norm demokratycznych i wywołała obawy, że naród podąża za Węgrami i Turcją drogą do autokracji". Amerykanie podali, że w marszu 4 czerwca udział wzięło nawet pół miliona osób. W materiale wideo przytoczono wypowiedzi lidera PO Donalda Tuska, który mówił o fali, której nikt nie zatrzyma i olbrzymie, który się obudził. - Mam dość rządzących, chcę mieszkać w kraju europejskim, wolnym i demokratycznym, gdzie szanowane są prawa mniejszości, prawa kobiet, a gdzie nie rządzi Kościół. Idę tu dla swojej córki i wnuczki – powiedziała w rozmowie z AP Kinga, jedna z uczestniczek marszu. Amerykańskie medium podkreśliło, że rządzące w Polsce Prawo i Sprawiedliwość odwraca wiele osiągnięć dokonanych od czasu wyjścia Polski spod rządów komunistycznych w 1989 roku. W kontekście PiS przypomniano również kilka interwencji Stanów Zjednoczonych, m.in. w sprawie ograniczania wolności mediów przez rząd w Polsce.
Opcje