WAŻNE
TERAZ

Jest decyzja RPP ws. stóp procentowych

ukraina (strona 358 z 380)

Wielkie sprzątanie w Mariupolu. Przygotowania do Dnia Zwycięstwa w okupowanym mieście
WIDEO

Wielkie sprzątanie w Mariupolu. Przygotowania do Dnia Zwycięstwa w okupowanym mieście

Trwa oczyszczanie okupowanego centrum Mariupola. Z ulic usuwany jest gruz oraz zniszczone pojazdy. Wcześniej usuwano ciała ofiar cywilów po rosyjskich atakach. Miasto niemal w całości jest kontrolowane przez Rosjan, walki trwają jeszcze w hucie Azowstal oraz w jej bliskiej okolicy. Miejscy robotnicy, a także wolontariusze usuwali gruz m.in. w pobliżu teatru, w którym zginęły setki ludzi, gdy rosyjskie wojsko zbombardowało go jeszcze w marcu. Pracownicy umieścili także rosyjską flagę na wysokim słupie energetycznym. Jeden z wolontariuszy o imieniu Denis, powiedział, że pomaga w sprzątaniu miasta, "aby mieszkańcy Mariupola mogli uczcić" przypadający w poniedziałek 9 maja ''Dzień Zwycięstwa''. To największe święto patriotyczne w rosyjskim kalendarzu, upamiętniające triumf Związku Radzieckiego nad nazistowskimi Niemcami. Rosja od dnia rozpoczęcia inwazji w Ukrainie w lutym walczy o zdobycie tego strategicznego miasta portowego. Ponieważ walki trwają nadal, spekuluje się, że prezydent Władimir Putin chce podczas przemówienia 9 maja ogłosić narodowi rosyjskiemu sukces ''specjalnej operacji wojskowej'' lub oficjalnie wypowiedzieć wojnę Ukrainie. W ten sposób chce zmobilizować swoje społeczeństwo do poparcia jego działań. Całkowite opanowanie Mariupola byłoby dla Rosjan sukcesem w tej wojnie. Armia Putina musi zająć jeszcze hutę stali Azowstal w Mariupolu, czyli ostatni bastion oporu Ukraińców w mieście. Według najnowszych szacunków, znajduje się tam około 2 tys. ukraińskich żołnierzy oraz kilkuset cywilów. Część z nich została wcześniej ewakuowana. Kolejne ewakuacje przerwano ze względu na rosyjskie bombardowania. Uzyskanie pełnego obrazu toczących się walk na wschodzie Ukrainy i w samym Mariupolu było trudne, ponieważ naloty i ostrzały artyleryjskie sprawiają, że poruszanie się międzynarodowych reporterów jest bardzo niebezpieczne.
Rosyjscy generałowie giną w Ukrainie. Ekspert: muszą straszyć i poganiać zwykłych żołnierzy
WIDEO

Rosyjscy generałowie giną w Ukrainie. Ekspert: muszą straszyć i poganiać zwykłych żołnierzy

Rosja przygotowuje się do wielkiej defilady wojskowej 9 maja z okazji Dnia Zwycięstwa, czyli świętowania zakończenia II wojny światowej. Z tej okazji Kreml planuje zaprezentować dawno niewidziane sprzęty wojskowe, m.in. samolot Ił-80, nazywany potocznie ''latającym Kremlem". Czy sięganie po tego typu jednostki to forma straszenia krajów Zachodu i tzw. ''prężenie muskułów'' przez Władimira Putina? - Straszenie jest bardzo ważnym elementem tej wojny. PR Putina na rynek wewnętrzny jest cały czas skuteczny. Dlatego też nie wierzę w jakąkolwiek zmianę władzy w Rosji. Nie widzimy żadnych protestów, jeżeli widzimy, to demonstracje poparcia. Pokazywanie kolejnych elementów dowodzenia, straszenia, myślę, że już nie działa na Zachód. Uodporniliśmy się na to, co mówi Putin. [...] Jeżeli zdecyduje się na atak na kolejne miejsca w Ukrainie, albo w innych miejscach europejskich, [...] to są to jednak ''padaczkowe'' ruchy Putina - powiedział gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk, wiceprezes fundacji Stratpoints, który był gościem programu ''Newsroom WP''. W dalszej części wypowiedzi gen. Stróżyk skomentował niskie morale żołnierzy rosyjskich oraz potrzebę wysyłania wysokich oficerów, np. pułkowników i generałów na linię frontu, którzy zostają ranni lub giną. - Rzeczywiście rosyjscy generałowie giną w dość dużych liczbach. Rosyjskich żołnierzy teraz jak i np. podczas II wojny światowej trzeba straszyć i poganiać. W dużej mierze są to żołnierze z poboru, więc ich motywacja jest słabsza, o ile jest jakakolwiek. Wizyta gen. Gierasimowa rzeczywiście wydaje się potwierdzona. Miała na celu mobilizację tego szczebla dowodzenia. Najważniejszy żołnierz rosyjski pojawia się na Ukrainie, więc sytuacja jest poważna - skomentował gość programu ''Newsroom WP''.