Tomasz Siemoniak (strona 4 z 26)

WIDEO

Warszawskie autobusy i rosyjski partner. Siemoniak się tłumaczy

Dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili, że kontrahentem Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie została spółka należąca do Rosjan i powiązana z Gazpromem. To ona dostarcza gaz do części stołecznych autobusów. Firma znajdowała się na liście sankcyjnej, ale kilka tygodni temu z niej zniknęła - biznes wart kilkaset mln zł Rosjanie sprzedali za 3 zł powiązanym z nimi Polakom. W programie "Tłit" WP szef MSWiA został zapytany o tę sprawę. - Przede wszystkim trzeba podkreślić to, że w momencie, kiedy z listy sankcyjnej została ta firma wykreślona w grudniu, miała już polskich udziałowców, więc te podstawy formalne ustały - powiedział Siemoniak. Gość programu zwrócił również uwagę na to, że Polska w zeszłym roku wygrała z tą firmą sprawę w sądzie. Firma zaskarżyła wpisanie na listę sankcyjną. - Natomiast najważniejsza informacja z punktu widzenia Polski jest taka, że nie ma rosyjskiego gazu w warszawskich autobusach - podkreślił minister. Prowadzący Patryk Michalski dopytywał także o transakcję za 3 zł. - Pytanie tylko, czy nie powinno być jakieś możliwości działania, jeśli widzimy, że spółka, która ma taki kapitału, sprzedaje za trzy złote swoje udziały - zapytał dziennikarz. - Jeśliby ta spółka transferowała jakieś pieniądze, zyski, do dawnych udziałowców, to tak, ale tu są twarde przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy - odparł minister. Zwrócił uwagę, że za czasów rządów PiS kilka firm rosyjskich ściągnięto z listy sankcyjnej i również zdarzały się sytuacje, że udziałowcy nie mając możliwości działania w Polsce, sprzedawali tanio firmy, bo były dla nich bezużyteczne. - Więc ja tutaj w tym wszystkim nie widzę jakiegoś dramatycznego elementu, że coś zostało przez rosyjskich właścicieli z listy sankcyjnej sprzedane tanio jakimkolwiek innym właścicielom, nie rosyjskim - dodał. Dziennikarz zwrócił uwagę, że obecni właściciele firmy byli zaangażowani w działalność tej firmy. - Dlatego badamy tę sprawę. Włączyłem służby specjalne do tego badania, bo nie chcielibyśmy, żeby jakiekolwiek fikcyjne elementy były w tym wszystkim - podsumował.
Arsenał broni Ziobry. Siemoniak wydał polecenie policji
WIDEO

Arsenał broni Ziobry. Siemoniak wydał polecenie policji

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o doprowadzeniu Zbigniewa Ziobry na posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa. Jeszcze przed postanowieniem sądu były minister sprawiedliwości był pytany o tę kwestię. - Przed bandytami można się bronić, a jeżeli nie czynić tego w sposób aktywny i fizyczny - bo ja przecież szanuję policjantów i oni są zmuszani do pewnych czynności i nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby im zrobić jakąś krzywdę. Choć muszę powiedzieć, że dysponuję arsenałem rozmaitych jednostek broni, więc pewnie dałbym radę - powiedział wówczas Ziobro. O tę sprawę w programie "Tłit" WP był pytany szef MSWiA Tomasz Siemoniak. - Fatalne te słowa w ustach byłego ministra sprawiedliwości, pokazujące, że taka osoba nigdy nie powinna sprawować wysokich funkcji, bo to jest element kompletnej niedojrzałości. Tego typu chwalenie się bronią w tego typu kontekście... - odparł. Zaznaczył także, że policja będzie musiała wziąć pod uwagę te okoliczności. Stwierdził jednak, że wierzy, iż Ziobro pomimo gorączkowych wypowiedzi na temat swojego zeznawania, po prostu się stawi. Prowadzący Patryk Michalski dopytywał, czy ta sytuacja jest ewentualną podstawą do weryfikacji zasadności i dalszego pozwolenia na broń. Szef MSWiA zwrócił uwagę, że takie głosy się pojawiają wśród opinii publicznej i zlecił analizę w tej sprawie. - To nie jest polecenie, by cofnąć pozwolenie na broń czy dokonywać weryfikacji. Poprosiłem o analizę, bo uważam, że taka wypowiedź nie może przejść bez echa i policja musi mieć wiedzę - powiedział szef MSWiA. Policja ma odpowiedzieć w najbliższy piątek.
Patryk Michalski Patryk Michalski