tłit (strona 60 z 214)

Marsz narodowców w rocznicę Powstania Warszawskiego. "Władza PiS karmi Bąkiewicza"
WIDEO

Marsz narodowców w rocznicę Powstania Warszawskiego. "Władza PiS karmi Bąkiewicza"

- Jest pewna grupa ludzi, która – odnoszę wrażenie – chce dzielić i do tej grupy zalicza się pan Bąkiewicz, który wbrew temu, czego oczekują powstańcy – bo już 2 lata apelowali o to, aby żadnych marszy tego dnia nie organizował – on to robi – zauważył w programie "Tłit" WP Dariusz Joński z KO. Przypomniał też wypowiedzi Bąkiewicza z tego samego marszu w 2021 roku, kiedy ten mówił głównie o "wrogach ojczyzny", w tym m.in. o UE. - Więc myślę, że oczywiście to jest jakiś margines, bo wszyscy Polacy oddają hołd powstańcom, którzy po prostu przelewali krew za wolną Polskę. Natomiast musimy też zauważyć, że ten margines, który się pojawia – mówię też o panu Bąkiewiczu – jest popierany przez rządzących nie tylko i wyłącznie słownie i w decyzjach, myślę też o decyzjach pana ministra Ziobro – dodał Joński. Jego zdaniem poparcie dla Bąkiewicza ze strony Ziobry ma "tylko i wyłącznie cel polityczny". – To jest w ogóle pomysł rządu. Bo pan Bąkiewicz w ostatnich 2 latach dostał od partii rządzącej blisko 5 mln złotych w formie różnych dotacji – zauważył. W związku z czym – jak podkreślił – związki rządu z narodowcami "są bardzo bliskie". – Cały ten fundusz patriotyczny, który został powołany i z który rozdaje nasze publiczne środki finansowe, w zeszłym roku 10 proc. tego budżetu zostało przekazane na stowarzyszenia, powiązane z panem Bąkiewiczem. Dostał 3 mln z funduszu patriotycznego – wskazał gość WP. Jak dodał, prawie półtora mln dotacji otrzymał na nieruchomość na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, a w tym roku kolejne 850 tys. zł. Na doposażenie tego ośrodka. – Cały czas władza PiS karmi Bąkiewicza, a ten urządza awantury – tak jak to miało miejsce podczas Marszu Niepodległości, albo w tak ważną rocznicę dla wszystkich Polaków nawołuje do przemocy – powiedział Dariusz Joński.
Polacy mogą liczyć na pomoc rządu? "Kaczyński i spółka ponieśli porażkę"
WIDEO

Polacy mogą liczyć na pomoc rządu? "Kaczyński i spółka ponieśli porażkę"

Jeśli Donald Tusk przejąłby władzę, to benzyna będzie na poziomie 5,19 zł? – Tak – odpowiedział w programie "Tłit" WP szef klubu parlamentarnego PO, Borys Budka. Jak dodał, jest to kwestia kompetentnych ludzi w gospodarce. – To jest przede wszystkim pokazanie, że wtedy, kiedy obywatele oczekują pomocy ze strony państwa, a państwo ma takie narzędzia, to można z tego korzystać. PiS korzysta z tego wtedy, gdy wkłada do spółek kolejnych swoich ludzi, kiedy rozbudowuje zatrudnienie, kiedy wypłaca nagrody swoim – to wtedy potrafią działać. Ale kiedy trzeba pomóc ludziom, to wtedy rozkładają ręce – kontynuował. Jako przykłady podał sektor bankowy, kwestię depozytów oraz politykę antyinflacyjną. – Tu wszędzie Kaczyński i spółka ponieśli porażkę – stwierdził. Zapytany o to, jak zagłosuje PO w kwestii planowanych podwyżek wynagrodzeń dla parlamentarzystów, odparł: - Będziemy przeciwko zmianie kwoty bazowej w budżecie państwa, zgłosimy odpowiednią poprawkę. To jest kwestia elementarnej przyzwoitości. Dopóki mamy tak szalejącą inflację i przede wszystkim dopóki wszystkim nie pomożemy całej sferze budżetowej, politycy nie zasługują na taką podwyżkę – deklarował. – Proszę zwrócić uwagę, że to jest nazywane waloryzacją. Ale jeśli nauczyciele czy pielęgniarki dostają kilka procent waloryzacji, to rząd ogłasza, że to jest system podwyżek. To jest po prostu elementarnie niesprawiedliwie – powiedział. Budka skomentował też głośną wypowiedź Donalda Tuska m.in., że PiS "okrada polskie rodziny". – Tak, okrada z marzeń, okrada z bezpieczeństwa, okrada z przyszłości. Dlatego znajdą się na ławie oskarżonych. A dlaczego? Chociażby za KPO, fundusz odbudowy, za to blokowanie pieniędzy należnych Polakom. I za to Kaczyński, Morawiecki i Ziobro staną przed Trybunałem Stanu – zapowiadał gość WP.
Szef klubu PO nie ma wątpliwości. "Niemcy zawaliły sprawę"
WIDEO

Szef klubu PO nie ma wątpliwości. "Niemcy zawaliły sprawę"

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski skrytykował Niemcy za postawę wobec Rosji. – Niestety ostatnie miesiące pokazały fiasko polityki niemieckiej, a kanclerz okazuje się być człowiekiem, który nie potrafi w trudnych czasach jasno wyznaczać nowych kierunków w niemieckiej polityce. Nie zmienia to faktu, że Niemcy są naszym największym partnerem, jeżeli chodzi o stosunki gospodarcze – powiedział w programie "Tłit" WP przewodniczący klubu parlamentarnego PO, Borys Budka. – Trzeba oddzielić tę krytykę polityki Niemiec od tego, co dzisiaj serwuje nam Kaczyński i jego obóz, czyli totalnej wojny z Niemcami – wskazywał. Dopytywany o to, czy Niemcy "zawaliły sprawę" w zakresie stosunków z Rosją - odpowiedział twierdząco. – Tak. Europa dała się oszukać Putinowi w pewnym momencie. Niestety, trzeba wyciągać wnioski z tego – podkreślił. Odniósł się też do czwartkowego spotkania szefa PO Donalda Tuska z liderem chadeckiej partii CDU i szefem frakcji parlamentarnej CDU/CSU, Friedrichem Merzem. – Spotykamy się z panem przewodniczącym i delegacją CDU/CSU (…). CDU wchodzi w skład Europejskiej Partii Ludowej, ale nie tworzy rządu. (…) CDU jest w opozycji, w związku z tym również krytykuje niektóre poczynania rządu i kanclerza Scholza. Będziemy rozmawiać przede wszystkim o europejskiej solidarności, o wspólnej polityce w stosunku do Rosji i budowaniu wspólnej polityki energetycznej dla całej UE – skwitował gość WP.
Kaczyński zapewnia, że węgla starczy dla wszystkich. "Jemu i rządowi nie zabraknie"
WIDEO

Kaczyński zapewnia, że węgla starczy dla wszystkich. "Jemu i rządowi nie zabraknie"

Jarosław Kaczyński w ostatnim wywiadzie zapewniał, że węgla nikomu w Polsce nie zabraknie. - Myślę, że mówił o "swoich". Myślę, że jemu nie zabraknie, rządowi nie zabraknie, Kancelarii Premiera. Budżet wzrósł o kilkaset procent w porównaniu do tego, co było – powiedział w programie „Tłit” WP Borys Budka, przewodniczący klubu parlamentarnego PO. Pytany o to, czym sam ogrzewa dom, odparł: - Ogrzewam dom gazem, więc mnie żadna pomoc rządowa nie będzie dotyczyć, ale również nie będzie ona dotyczyć osób, które ogrzewaj chociażby olejem opałowym czy też mają ogrzewanie elektryczne, bo posłowie PiS-u odrzucili poprawkę Koalicji Obywatelskiej, który wyrównywała wszystkie gospodarstwa domowe – wskazywał. Dopytywany, czy winnym wypadku skorzystałby z oferowanej przez rząd dopłaty, odpowiedział twierdząco. - Oczywiście. To byłby automat. Ludzie, którzy mają ogrzewanie węglowe, z tego korzystają. Tylko z pewnością już dawno bym wymienił piec na ekologiczny – zauważył. - (…) Kiedy cała Koalicja Obywatelska, całą opozycja głosuje za dobrymi poprawkami, To Jarosław Kaczyński i za nim cały klub PiS-u jest przeciwko. Woli z tych 14 mln gospodarstw domowych wykluczać ponad 10 mln gospodarstw, dając dopłatę tylko tym, którzy mają węgiel – komentował gość WP. - Dzisiaj ludzie, którzy wymienili piece, którzy spłacają kredyty za nowe piece, czują się podwójnie oszukani. No z jednej strony raty kredytu im wzrosły, a z drugiej państwo mówi: wam nie pomożemy – dodawał.
Budka ostro o Obajtku. "Dyzma naszych czasów"
WIDEO

Budka ostro o Obajtku. "Dyzma naszych czasów"

Borys Budka, szef klubu parlamentarnego PO, w programie "Tłit" WP pytany był o kryzys w branży cukrowej. Komentował m.in. wypowiedź Jacka Sasina, który twierdzi, że za brak cukru w polskich sklepach odpowiadają zagraniczne koncerny. – To jest typowe dla PiS-u. Kaczyński widzi winę opozycji, winę Berlina we wszystkim, Sasin widzi winę jakiś koncernów – ocenił Budka. Wypowiedział się również na temat szefa Orlenu, Daniela Obajtka, stwierdzając, że zwolnienie Piotra Naimskiego z funkcji pełnomocnika rządu ds. energetyki było błędem. – Przede wszystkim to jest głupota. Także dlatego, że postawienie na Obajtka, takiego "Dyzmę" naszych czasów, jednym z największych błędów Kaczyńskiego – powiedział gość WP. – Bardzo zła decyzja. Tworzenie giganta, monopolisty w postaci wielkiego Orlenu i wysprzedanie aktywów, w które zainwestowała Polska, Saudyjczykom i ludziom powiązanym z Putinem – dodał. Jego zdaniem Obajtek "nie dość, że jest niekompetentny, to jeszcze jest megalomanem". – Obajtek prowadzi polską energetykę ku przepaści – wskazywał. Borys Budka poczynił również obietnicę: – Mogę to zadeklarować (…). Obajtek wróci na to miejsce, z którego przyszedł (na ławę oskarżonych – red.). Nie pozwolimy zamieść jego sprawy pod dywan. Był na ławie oskarżonych oskarżony przez niezależną prokuraturę. Ta sprawa musi zostać wyjaśniona. Zrobimy wszystko, by polskie aktywa paliwowe wróciły w polskie ręce – zapowiedział Budka. – Myślę, że sam przyjdzie a wezwanie prokuratury i nie będzie trzeba go doprowadzać – dodał nasz rozmówca.
"W Polsce mamy dwa głazy milowe". Ostre słowa o Ziobrze i Morawieckim
WIDEO

"W Polsce mamy dwa głazy milowe". Ostre słowa o Ziobrze i Morawieckim

W wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej szefowa KE Ursula von der Leyen przyznała, że obecna ustawa o sądownictwie nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innych sędziów bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Według niej, żeby otrzymać pieniądze z KPO, należy te kwestie rozwiązać. – Warunki pozyskania tych pieniędzy negocjował premier Mateusz Morawiecki. To on wyraził zgodę na wszystkie kamienie milowe. Tę niejako gwarancję realizacji tych zobowiązań potwierdził prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z Ursulą von der Leyen. To ci dwaj panowie zobowiązali się do tego, że w Polsce na tyle uporządkujemy sprawy, że nie będzie żadnych przeszkód w zakresie pozyskania pieniędzy – powiedział w programie "Tłit" WP Marek Sawicki z PSL-KP. - Dziś szkodnicy z Solidarnej Polski mówią, ze UE wymyśla jakieś kolejne kamienie milowe. A ja mówię wyraźnie: w Polsce mamy dwa głazy milowe. To jest Mateusz Morawiecki, który co innego obiecuje w Brukseli, a co innego mówi w Polsce – zwyczajnie i tu i tu kłamiąc - a drugi głaz to oczywiście Zbigniew Ziobro, który na antyunijności buduje własną retorykę polityczną, wyraźnie szkodząc Polsce i Polakom – wskazał. – Więc póki tych dwóch szkodników, tych dwóch głazów milowych z polskiej polityki się nie usunie, dotąd nie będzie żadnych środków z KPO – ocenił. – Najlepszym scenariuszem jest wyrzucenie Ziobry z rządu i rozpisywanie wcześniejszych wyborów parlamentarnych. I niech społeczeństwo samo decyduje, ko z kim będzie zakładał koalicję. Taka podmiana dzisiaj z bankrutującym PiS-em, Solidarnej Polski z PSL jest zwyczajnie nierozsądna i niepotrzebna – skomentował Sawicki.
Będą wyjątkowo słabe zbiory w tym roku? "Trudny czas dla rolników"
WIDEO

Będą wyjątkowo słabe zbiory w tym roku? "Trudny czas dla rolników"

Rosnące ceny, słabe zbiory i susza – czy nadchodzi trudny czas dla rolników? – Ten czas jest od wielu lat trudny dla polskich rolników – powiedział w programie "Tłit" WP Marek Sawicki. – Rolnicy mają problemy nie tylko z tym, że nie zapłacili jeszcze rachunków za kupione drogie nawozy (…), rolnicy także nie dostali odszkodowań za przymrozki i suszę, gdzie straty były ewidentne. Jednak ubezpieczyciele nie chcą tych strat likwidować i nie chcą sporządzać protokołów zniszczeń – dodał. – Duży niepokój budzi w tej chwili u rolników kwestia spadających cen zbóż i rzepaku - wskazywał. Jak wyjaśnił, będą musieli je bowiem sprzedawać po znacznie zaniżonych cenach. Gdzie możemy się w tym roku spodziewać najsłabszych zbiorów? – Z pewnością w regionach Polski centralnej, kujawsko-pomorskie, Wielkopolska, zachodniopomorskie, Dolny Śląsk – tam z pewnością spodziewać się trzeba zbiorów słabszych – mówił polityk. – W Polsce środkowo-wschodniej, na wschód od Wisły, tej suszy jeszcze aż tak nie odczuwamy – wtrącił. Jak podkreślił, w tym zakresie pomogłoby rozwiązanie, którego do tej pory nikt nie podejmował. – Mamy naprawdę ogromną, gęstą sieć małych strumieni, małych rzeczek, na których powinny być co najmniej co 2,3 km półhektarowe, hektarowe zbiorniki retencyjne – wyjaśnił. – Nic się w tym zakresie nie robi – stwierdził. – W tej chwili mamy ogromne pieniądze z KPO i chociażby odtworzenie tych starych zbiorników retencyjnych po starych młynach wodnych, tartakach naprawdę nie jest kosztowne i można to zrobić z korzyścią dla środowiska, zwiększając możliwości retencyjne – oznajmił.
WIDEO

Dodatek węglowy to "zwyczajna ściema"? Ostre słowa posła PSL

Solidny gospodarz zaopatrzył się w węgiel – powiedział niedawno polityk PiS Krzysztof Tchórzewski, który miał odwiedzić swoją rodzinną miejscowość. – Pan Krzysztof Tchórzewski jest z mojego regionu, regionu siedleckiego, dokładnie z Tchórzewa – 30 parę km ode mnie, i mam wrażenie, że pan Tchórzewski ostatni raz w swojej rodzinnej wsi był 30 parę lat temu – skomentował w programie "Tłit" WP Marek Sawicki z PSL-KP. – 30 lat temu rzeczywiście gospodarze w węgiel zaopatrywali się na ogół tuż po pierwszych zbiorach żniwnych (…) – dodał. – W tej chwili, póki co, nie słyszałem ani w Tchórzewie, ani w Sawicach, żeby ludzie mieli zakupiony węgiel i zrobione zapasy wieloletnie, tak jak to bywało za czasów komuny – stwierdził. – Obecnie nie ma takiej sytuacji – dodawał. Podał przykład znajomego gospodarza. – I on niestety mówi, że nie ma co nawet jechać na Śląsk, bo po takiej cenie, w jakiej on tu go przywiezie, nikt tego węgla nie kupi. Wszyscy czekają na obiecany węgiel za 996 zł – mówił. Skomentował też kwestię wycofania się rządu z początkowej formy tzw. ustawy węglowej i wprowadzenia dodatku węglowego. – Nie mamy do czynienia z żadnym dodatkiem węglowym. To jest zwyczajna ściema. My mamy do czynienia z gwiazdką, którą tylko tym, którzy zarejestrowali piece jako kopciuchy, na Boże Narodzenie, na wigilię rząd chce dać 3 tysiące zł – ocenił Sawicki. Wskazał, że osoby, które zainwestowały w zmianę źródła ciepła, na żadną pomoc ze strony rządu nie mogą liczyć. – Oni dla państwa nie istnieją. Istnieją tylko ci, którzy nic nie robią, czekają, aż samo się stanie. Więc pozostała ta grupa z piecami węglowymi, ta, która jest najbardziej konserwatywna, nie odpowiada na zapotrzebowania i wezwania klimatyczne i dziś rząd mówi: im trzeba zapłacić – uważa poseł.
Wspólna lista PSL z Hołownią? "Jesteśmy zainteresowani'
WIDEO

Wspólna lista PSL z Hołownią? "Jesteśmy zainteresowani'

Możliwa jest wspólna lista wyborcza PSL z Polską 2050 Szymona Hołowni? – Tak, jesteśmy zainteresowani. Rozmawiamy o tym. To jest środowisko, które – jeśli chodzi o koncepcję gospodarczą, społeczną jest programowo niedaleko od PSL, także sytuuje się w tym konserwatywnym centrum, więc tu jest przestrzeń do rozmowy, do współpracy. Będziemy namawiali także do ewentualnego stworzenia wspólnych list wyborczych – zapowiedział w programie "Tłit" Marek Sawicki z PSL-KP. Dopytywany o to, co się zmieniło w tej kwestii po tym, jak sam wypowiadał się na temat chęci samodzielnego budowania siły politycznej przez Hołownię odparł, że "zawsze trzeba mieć nadzieję, zawsze trzeba namawiać". – Natomiast dzisiaj wyraźnie widać, że ta przestrzeń do współpracy jest i wydaje mi się, że tworzenie na opozycji minimum dwóch bloków wyborczych jest lepszym rozwiązaniem niż poszukiwanie sposobu na zjednoczenie wszystkich i wrzucenie do jednego kotła – uważa Sawicki. Czy na liście znajdzie się również miejsce dla Jarosława Gowina? – Jarosław Gowin musi o tym zdecydować – odpowiedział poseł. – Programowo, Gowin jest mi bliższy niż politycy Lewicy, więc tu żadnych przeszkód nie widzę. Natomiast to jest pytanie także do Jarosława Gowina, na ile dysponuje siłą polityczną, koncepcją programową i na ile wzbogaca wspólne przedsięwzięcie, wspólną propozycję polityczną – ocenił Marek Sawicki.
Grozi nam chleb za 10 zł? "Sytuacja może być nieciekawa"
WIDEO

Grozi nam chleb za 10 zł? "Sytuacja może być nieciekawa"

Czy w Polsce może być chleb za 10 złotych? – Najlepszym dowodem na to, co dzieje się z polskim rolnictwem, jest dzisiaj sytuacja na rynku cukru. W Niemczech, Czechach cukier jest o połowę tańszy niż w Polsce i powszechnie dostępny, a w Polsce mamy brak – mówił w programie "Tłit" Marek Sawicki z PSL-KP. – Więc nie wiem, czy Krajowa Spółka Cukrowa zajęła się właśnie tworzeniem tego krajowego holdingu spożywczego i nie ma czasu dowieźć cukru do sklepów, czy rzeczywiście tego cukru brakuje. Jeśli tak będą radzić sobie ze zbożami, jak radzą sobie z cukrem, to oczywiście sytuacja na rynku chleba może być bardzo nieciekawa – powiedział poseł. – Pytanie, czy chleb będzie za 10 zł czy za 20 zł, jest pytaniem kompletnie retorycznym, dlatego, że dzisiaj już nie ma standardowych bochenków, jak w latach 80. (…). Każda piekarnia, każdy producent ma swoje propozycje, swoją ofertę, swoje normy. W związku z tym dzisiaj nie da się powiedzieć, czy chleb kosztuje 10 zł czy 15, bo każdy rodzaj chleba ma inną cenę, jedne bochenki są półkilogramowe, inne kilogramowe, jeszcze inne są mniejsze – wymieniał gość WP. – Więc tutaj się nie da ustalić tej ceny. Z pewnością chleb już jest droższy niż rok temu i proszę zwrócić uwagę, że skoro cukier w takim szalonym tempie podrożał, to ja nie spodziewam się, żeby mięso i chleb zachowywały się na rynku po żniwach czy po wakacjach inaczej, żebyśmy mieli nagle spadek cen i – tak jak pan minister Kowalczyk mówi – "dla wszystkich wystarczy" – kontynuował. Jak dodał, "oczywiście wystarczy", ale jedynie w zakresie dostępności fizycznej. – Natomiast może być brak dostępności finansowej, bo wielu na ten chleb powszedni stać nie będzie – skwitował Marek Sawicki.
Dostaniemy pieniądze z KPO? "Kaczyński położył na tym krzyżyk"
WIDEO

Dostaniemy pieniądze z KPO? "Kaczyński położył na tym krzyżyk"

Unia Europejska dąży do ograniczenia zużycia gazu ziemnego od 1 sierpnia do 31 marca 2023 o 5 proc. Polski rząd się z tym nie zgadza. – Przez 7 lat PiS zablokowało wszystkie poważne inwestycje w odnawialne źródła energii. Proszę sobie wyobrazić, co by było w naszym kraju, gdyby skrupulatnie i sumiennie przez 7 lat inwestowano w farmy fotowoltaiczne, farmy wiatrowe, farmy wiatrowe na Bałtyku, dawano ludziom dodatkowe możliwości ubiegania się o dotacje, niskooprocentowane pożyczki? Dzisiaj bylibyśmy w innej sytuacji – mówił w programie "Tłit" WP Tomasz Trela z Nowej Lewicy. – Rozumiem, że PiS znowu podjęło taką decyzję, że będą stroszyć piórka na potrzeby polityki wewnętrznej, czyli w Polsce będą mówić, że nigdy się na to nie zgodzą, a pojadą do UE – tak jak to mają w zwyczaju – tam jak potulne baranki powiedzą: skoro jest taka decyzja, to my się z nią nie zgadzamy, ale specjalnie jej blokować nie będziemy – kontynuował. Jak twierdzi Trela, przez postawę PiS "jesteśmy brzydkim kaczątkiem w UE". – Ze względu na harcownika Ziobrę, ze względu na słowa Morawieckiego, który mówi jedno w Brukseli, a w Polsce zupełnie co innego – dodawał. – W UE jesteśmy pod drzwiami, niewpuszczeni do tego najważniejszego stolika, żeby negocjować, pertraktować i wydobywać jak największe pieniądze dla Polski – wskazywał. Jako przykład podał brak funduszy z KPO. – Gdzie my mamy te pieniądze? Nie mamy ich – zauważył. Pytany o to, czy je dostaniemy, stwierdził: - Na pewno te pieniądze dostaniemy, tylko dostaniemy je wtedy, kiedy dzisiejsza opozycja wygra wybory – mówił Trela. (…) – Żaden Ziobro i żaden Kaczyński tych pieniędzy nam nie zabierze – przekonywał. Pytany o możliwą reakcję PiS na ostatnią wypowiedź szefowej KE ws. gwarancji otrzymania środków z KPO odparł, że jego zdaniem "niestety będzie okopywanie się obozu władzy i twarde nie". – Dlatego, że Kaczyński dokonał wyboru. Dla niego ważniejszy jest Zbigniew Ziobro niż rozwój Polski, dla niego ważniejszy jest Zbigniew Ziobro i stabilizacja koalicji niż pieniądze dla Polski – podkreślił. – Myślę, że Kaczyński położył na tym krzyżyk. Dlatego pójdzie do wyborów z narracją, że UE jest zła, a my – jako obóz zjednoczonej, popękanej prawicy – jesteśmy gwarantem suwerenności i polskości – ocenił gość WP.
WIDEO

Pomysł Lewicy ws. ustawy węglowej. Chodzi o próg dochodowy 4 tys. netto

Lewica zaprezentowała swój projekt ustawy węglowej, rozszerzony nie tylko o dodatek węglowy, ale również energetyczny. – Nasza propozycja jest bardzo prosta, bardzo racjonalna i bardzo uczciwa – przekonywał w programie "Tłit" WP Tomasz Trela, poseł Nowej Lewicy. - Nie możemy krzywdzić ludzi, którzy w ostatnich latach byli namawiani, korzystali z unijnych dotacji, z pieniędzy samorządowych na zmianę źródła ciepła (…). Ludzie zmienili źródło ciepła z węglowego na gazowe, olejowe i dzisiaj mówią, że dodatku nie dostaną – wyjaśniał. Doprecyzował, że Lewica chce przyznać dodatek energetyczny dla tych, którzy mają również inne źródło ciepła niż węglowe oraz dla tych, którzy są w trudniejszej sytuacji finansowej. To oznacza wprowadzenie progu dochodowego. – Próg to będzie 4 tysiące złotych netto na jednego członka rodziny. Łatwo policzyć, że jeżeli jest 4-osobowa rodzina, to jest to 16 tys. złotych netto. Mniej niż 16 tys. – jest dodatek, więcej niż 16 tys. – dodatku nie ma – tłumaczył. Jak dodał, koszt całościowy wprowadzenia takiego rozwiązania waha się „w granicach 25-28 mld złotych”. Skąd wziąć te pieniądze? – Z budżetu naszego państwa. Dlatego, że budżet państwa dzisiaj pasie się na inflacji, budżet państwa osiąga rekordowe dochody ze względu na to, że PiS ma dodatkowy podatek, podatek inflacyjny – odpowiedział. Po drugie, jak stwierdził, z dywidendy ze spółek Skarbu Państwa. – Po co ma Obajtek, po co ma PKO BP, po co ma NBP przekazywać dywidendy, które pójdą na rozdawnictwo Jarosława Kaczyńskiego, jak może je przekazać, żeby zaspokoić potrzeby ludzi – mówił. Lukę w projekcie PiS zobrazował na przykładzie dwóch emerytek, otrzymujących emeryturę w wysokości 2 tys. zł. Miesięcznie: jedna ma ogrzewanie węglowe, druga gazowe. – Trzeba skończyć z tym, że są równi i równiejsi (…). W czym jest gorsza ta pani, która ma ogrzewanie gazowe? Tylko dlatego, że Jarosławowi Kaczyńskiemu tak się podoba. My uważamy, że wszyscy powinni być traktowani równo – zaznaczał. Na pytanie o to, czy próg 4 tys. zł nie jest jednak za wysoki, odpowiedział: - To będzie zawsze dyskusyjne. Zapewniał, że jeśli PiS będzie miało w tym zakresie inną propozycję, chętnie usiądą do rozmów nie upierając się, że ich rozwiązanie jest najlepsze. – Nasze rozwiązanie to 6 tys. zł brutto, czyli średnio ok. 4 tys. netto i to jest uczciwe podejście do sprawy – uważa Tomasz Trela.
Tomasz Trela w 7 zespołach sejmowych. "To nie była dobra decyzja"
WIDEO

Tomasz Trela w 7 zespołach sejmowych. "To nie była dobra decyzja"

Jednym z głównych problemów w Polsce jest galopująca drożyzna. Rosną ceny podstawowych produktów, np. cukru. Czy sejmowy zespół ds. polskiego cukrownictwa ma na to jakieś rozwiązanie? Jego członek – Tomasz Trela z Nowej Lewicy był gościem programu "Tłit" . – Zespół niestety się w tej sprawie nie spotykał – powiedział. Na pytanie Patryka Michalskiego o to, czy doszło do chociaż jednego spotkania, Trela odpowiedział: - Nie powiem panu tego, ponieważ, któryś z kolegów posłów poprosił mnie o zapisanie się do tego zespołu i zapisałem się. Natomiast nie pamiętam, ile razy się spotykał, nie będę tutaj kręcił – tłumaczył się poseł. Na pytanie, ilu jeszcze kolegów prosiło go o zapisanie się do poszczególnych zespołów parlamentarnych stwierdził, że "jest posłem pierwszej kadencji" i "na początku była taka praktyka, że parlamentarzyści prosili o zapisywanie się do zespołów, które tworzą". – Ja do 1 czy 2 zespołów się zapisałem i zaniechałem tej praktyki. Jestem w jednym zespole, w którym funkcjonuję i spotykam się. To jest Łódzki Zespół Parlamentarny – mówił. Dopytywany był też o to, ile konkretnie jest zespołów, do których należy. – Jakbym miał policzyć, to wydaje mi się, że jestem w 3-4 zespołach – mówił. Wówczas prowadzący zwrócił mu uwagę, że należy łącznie do 7. – Głupio nie wiedzieć i głupio się do tego nie przyznawać, więc ja się przyznaję (…). To nie była dobra decyzja, żeby zapisywać się do zespołów na prośbę koleżanek i kolegów – ocenił. Trela nie pamiętał również nazw zespołów, których jest członkiem. Kilkanaście minut po programie "Tłit", poseł przekazał Wirtualnej Polsce, że rezygnuje z zasiadania w sześciu sejmowych zespołach. Polityk porzuci funkcję wiceprzewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Rozwoju Polskiego Drobiarstwa. Przestanie być też członkiem: Parlamentarnego Zespołu ds. Nauczycieli, Nauczycielek i Osób Pracujących w Oświacie, Parlamentarnego Zespołu ds. Polskiej Branży Cukrowej, Parlamentarnego Zespołu ds. Polskiej Branży Ziemniaczanej, Parlamentarnego Zespołu ds. Samorządności, Zespołu Parlamentarnego ds. Zielonego Ładu dla Polski. – Pozostanę w Łódzkim Zespole Parlamentarnym – przekazał WP poseł Nowej Lewicy.