tłit (strona 61 z 214)

Dodatek od rządu w dobie kryzysu węglowego? "To wygląda śmiesznie"
WIDEO

Dodatek od rządu w dobie kryzysu węglowego? "To wygląda śmiesznie"

Polska stoi u progu kryzysu węglowego. Premier Morawiecki i jego rząd zdecydowali się przeznaczyć jednorazowy dodatek w wysokości trzech tysięcy dla gospodarstw domowych, które ogrzewają węglem. – Od wprowadzenia dodatku na węgiel, węgiel się cudownie nie rozmnoży. To wygląda dosyć śmiesznie, bo tak jakby ktoś proponował dopłatę na towar, którego nie ma – ocenia w programie "Tłit" WP Były premier i europoseł Leszek Miller. – Problem jest tego typu, że premier i rząd od wielu miesięcy znali sytuację, zwłaszcza po wybuchu wojny w Ukrainie. Mieli wystarczającą ilość czasu, żeby przygotować Polskę na kłopoty z węglem – dodaje. Kto jest odpowiedzialny w państwie za tzw. lukę węglową? Czy kryzys może doprowadzić do dymisji Morawieckiego? – Problem polega na tym, że premier nie jest premierem. Premier nie kontroluje własnego rządu, pozwala na to, żeby poszczególni ministrowie – a zwłaszcza jeden, minister Ziobro – dyktowali mu warunki i premier cały czas zdaje sobie sprawę, że jego dalsza kariera i szefowanie rządem nie zależy od wyników jego pracy, tylko od kaprysu pana Kaczyńskiego. Inni członkowie Rady Ministrów wiedzą dokładnie to samo. To wpływa oczywiście bardzo na efektywność pracy rządu i tak jak premier nie jest premierem, to Rada ministrów nie jest Radą Ministrów – stwierdza Miller. – To ma bardzo negatywny wpływ na jakość rządzenia i stan spraw publicznych w Polsce – ocenia gość WP.
Najbliższe cele Rosji? "Wyczerpuje swoje możliwości"
WIDEO

Najbliższe cele Rosji? "Wyczerpuje swoje możliwości"

Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu wydał rozkaz intensyfikacji działań na wszystkich kierunkach w Ukrainie. Czy Rosja ma potencjał, który jej na to pozwoli? – Proszę zwrócić uwagę, że tak naprawdę, jeśli chodzi o dowodzenie w ramach tej operacji rosyjskiej w Ukrainie, mamy taki kalejdoskop kolejnych nazwisk, które się pojawiają – mówił generał broni Mirosław Różański w programie "Newsroom" WP. – Dzisiaj o charakterze tych działań wojskowych mówi minister obrony Federacji Rosyjskiej. To świadczy tylko o tym, że Rosja wyczerpuje już swoje możliwości w zakresie planowania i koncepcyjnego rozegrania tej wojny, którą tak naprawdę już w tej chwili przegrała – wskazał ekspert. – Jeśli chodzi o potencjał, to musimy sobie zdać sprawę z tego, że Ukraina z chwilą otrzymania wsparcia w zakresie broni precyzyjnej, wysublimowanej, jakimi są wyrzutnie HIMARS, haubice, które mogą strzelać amunicją programowalną Excalibur, mocno zmieniła tę relację - jeśli chodzi o potencjał armii rosyjskiej i możliwości Ukrainy. I jestem przekonany, że nawet takie połajanki ze strony ministra obrony Federacji Rosyjskiej nie będą skutkowały tym, że Rosja nagle zmieni przebieg swoich działań. Najprawdopodobniej dąży do tego, żeby umacniać swoją pozycję w rejonie Donbasu, nawet może trochę poszerzając tereny tylko o separatystyczne republiki, ługańską i doniecką, oraz będzie chciała za wszelką cenę utrzymać to połączenie lądowe między Krymem a Rosją, wzdłuż Morza Azowskiego – wyjaśnił generał. – Natomiast nie przewiduję, żeby Rosja osiągnęła jakieś kolejne zdolności do tego, aby zająć kolejne terytoria Ukrainy. Natomiast w dalszym ciągu będziemy niestety obserwować mordercze ataki i uderzenia ze strony Rosji – zaznaczył. – Dzisiaj, w moim przekonaniu, nie ma takiego potencjału, aby wznowić jakieś działania o charakterze ofensywnym, które by spowodowały, że zajęłaby kolejne tereny Ukrainy – powiedział gen. Różański.
"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego
WIDEO

"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego

Były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz (PO) komentował w programie "Tłit" WP słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adam Glapińskiego, który zapowiedział kolejną podwyżkę stóp procentowych we wrześniu, a później ich spadek. Zapytany o to, czy może to mieć związek ze zbliżającymi się wyborami i czy szef NBP będzie w kampanii wyborczej wspierał PiS, Sienkiewicz nie miał wątpliwości. - To jest oczywiste, że Glapiński jest de facto mentalnie funkcjonariuszem PiS. I to, że NBP będzie robił wszystko, żeby rządzącym pomóc – to jest jasne. Tylko oznacza to, że taka polityka NBP będzie jeszcze bardziej odzierała Polaków z pieniędzy – oznajmił Sienkiewicz. – Wiara w to, że Glapiński jest w stanie zarządzać tym, co się dzieje z polską złotówką, że ma jakiś plan, (…) jest, prawdę mówiąc, trochę naiwna. Problem polega na tym, że PiS położył polską gospodarkę. I traci kontrolę z tygodnia na tydzień nad tym, co się dzieje w gospodarce. Nad stabilnością złotego, nad inflacją, nad energetyką, nad inwestycjami – wyliczał. – Moim zdaniem to już jest sytuacja, w której okręt zerwał się z cum, dryfuje po morzu i tylko jak najszybsze odejście PiS może gwarantować, że przyjdzie ktoś, kto po prostu tym normalnie zarządzi – dodał. Odniósł się też do słów prezesa NBP o tym, że rzekome ataki ze strony opozycji nie przyczyniają się do poprawy sytuacji. – To, co osłabia złotówkę, to jest polityka NBP, czyli Glapińskiego – powiedział. Ocenił też, że w kontekście polskiej gospodarki "idziemy w stronę biedy, w stronę katastrofy". – Przerzucanie tego na opozycję jest dość żałosnym ruchem retorycznym – skwitował gość WP.
"Mamy asa w rękawie". PO ma plan, jak usunąć Kurskiego z TVP?
WIDEO

"Mamy asa w rękawie". PO ma plan, jak usunąć Kurskiego z TVP?

Były szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz (Platforma Obywatelska) komentował w programie "Tłit" WP atak na pracowników TVP, który pokazywany był na tej stacji. Podczas emisji programu można było m.in. usłyszeć, że za tego rodzaju zdarzenia odpowiedzialny jest m.in. Donald Tusk. – To może ja wzmocnię to wzburzenie telewizji publicznej, czyli PiS-owskiej. Mamy pomysł – nie będziemy go zdradzać – na to, żeby szefostwo telewizji publicznej, ludzie, którzy ponoszą odpowiedzialność za taki, a nie inny kurs de facto nazistowskiej propagandy, jaką oni prowadzą, jeśli chodzi o styl telewizji publicznej, ponieśli za to konsekwencje. Nie tylko w postaci utraty pracy, ale także konsekwencje wynikające z tego, że zostało absolutnie złamane prawo (w kontekście tego), do czego zostały powołane media publiczne – stwierdził Sienkiewicz. Zapytany o to, czy to nie zbyt dosadne, odparł: - A jak inaczej nazwać odczłowieczanie opozycji? (…) A czym to się różni od mówienia o tym, że wszystkiemu w Niemczech są winni Żydzi? Przecież to jest ten sam ton w propagandzie. Jeśli kilka razy puszcza się tę samą historię, która sugeruje, że Tusk jest Niemcem, że nie jest Polakiem, jest obcy, jest groźny – to czym się to różni od takich kanonów totalitarnej propagandy? - dopytywał. Szczegółów nie chciał jednak zdradzić. – Zrobimy to. Ale proszę wybaczyć: do wyborów jest rok. Nie będziemy o tym opowiadać w tej chwili – stwierdził. – Mamy asa w rękawie i go użyjemy. I to jest wszystko, co możemy powiedzieć w tej sprawie – dodał. Zapytany o to, czy chodzi o pociągnięcie wyżej wymienionych osób do odpowiedzialności karnej, odpowiedział: - Tak. Za takie prowadzenie telewizji publicznej powinna być poniesiona odpowiedzialność karna – powiedział, dodając, że chodzi o "ludzi odpowiedzialnych za kształt tej propagandy". – To nie jest tylko i wyłącznie jedna osoba – zastrzegł.
Ziobro krytykuje uległość rządu ws. KE. Jabłoński apeluje o solidarność
WIDEO

Ziobro krytykuje uległość rządu ws. KE. Jabłoński apeluje o solidarność

Gościem Patrycjusza Wyżgi był Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. Zapytany o to, kiedy wreszcie wpłyną do Warszawy pieniądze z KPO, wyraził nadzieję, że stanie się to w ciągu kilku miesięcy. Dodał, że właśnie wchodzi w życie zmiana ustawy o Sądzie Najwyższym, a pewne procesy muszą jeszcze chwilę potrwać. Gospodarz programu zaznaczył jednak, że zarówno raport KE, jak i wypowiedź komisarz Very Jourovej nie brzmią optymistycznie w temacie wzmocnienia polskiej sytuacji. - Spory między UE a Polską nigdy całkowicie nie wygasną. Nie jest tak, że to ma wyłącznie podstawy prawne, że to jest jakaś wielka troska o stan praworządności. To są motywacje polityczne, których nikt specjalnie nie ukrywa - powiedział w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. Minister zaznaczył, że w każdym państwie Unii Europejskiej powinny istnieć takie same standardy. Wyżga przytoczył słowa Zbigniewa Ziobry na temat raportu KE. Jego zdaniem Ziobro na Twitterze zdaje się mówić: poszliście na ustępstwa, a i tak nie popłynie żadne Euro. Zrobili was w konia. W odpowiedzi wiceminister zapewnił, że stara się trzymać przyjętych przez koalicję zasad, wspierając nawzajem, a nie krytykując. - Zamiast publicznie się kłócić, lepiej zastanowić się, jak zadziałać, żeby niektóre elementy naszego sądownictwa też działały trochę lepiej – podsumował wiceszef MSZ.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Prognozy NBP ws. inflacji. Były szef NBP: to będzie szok
WIDEO

Prognozy NBP ws. inflacji. Były szef NBP: to będzie szok

Prognozy dotyczące inflacji prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego i wiceprezes Marty Kightely znacząco odbiegają od tych przedstawionych przez profesjonalistów z Instytutu Ekonomicznego tego samego banku. Jak rozumieć tę rozbieżność? – Trudno mi jest to zrozumieć – ocenia były premier prof. Marek Belka w programie "Tłit" WP. – Bo ja rozumiem, że zarówno pan prezes, jak i pani wiceprezes, opierają się na tych samych prognozach i powinni wysyłać jednobrzmiące komunikaty dla społeczeństwa. To jest chaos informacyjny, który obserwujemy w NBP od wielu miesięcy. Jest to bardzo niedobre i bardzo niepokojące – dodaje były prezes Narodowego Banku Polskiego. Kto z nich ma rację – analitycy ekonomiczni czy kierownictwo NBP? – Nie mam tutaj dobrego komentarza (…). Szczerze mówiąc, sytuacja jest taka, że wszelkie prognozy mają charakter pobożnych życzeń. Bo jeżeli co pół roku będziemy przesuwać ten szczyt inflacyjny w przód, to właściwie nie wiadomo, kiedy on nastąpi. Skoncentrujmy się na polityce NBP. Ona nie jest w pełni konsekwentna (…). Np. po pierwsze, z niezrozumiałych dla mnie powodów NBP nie emituje obligacji antyinflacyjnych, które by pozwoliły ściągnąć z rynku nadmierną ilość pieniądza – wskazuje były premier. – A po drugie, polityka rządu idzie bardzo często – albo w ogóle – w odwrotnym kierunku, czyli w kierunku odkładania inflacji w przód: to są te tarcze tzw. antyinflacyjne, one są tak naprawdę tarczami proinflacyjnymi. No i te wakacje kredytowe, które mogą doprowadzić tylko do pogłębienia kryzysu. To wszystko jest chaos, to jest bankructwo polityki gospodarczej rządu, tej władzy – ocenia Marek Belka. Jak dodaje, sam "może tylko współczuć fachowcom, którzy pracują w Instytucie Ekonomicznym NBP". – (…) Rząd nie walczy z inflacją, tylko ją po prostu przekłada na po wyborach – dodaje. – Jesteśmy w fazie bardzo znacznego spowolnienia gospodarki. Ja bym jeszcze tego nie nazywał kryzysem, ale na pewno dla społeczeństwa – które przyzwyczajone jest do bardzo wysokich stóp wzrostu i komfortowej sytuacji na rynku pracy – to będzie szok – kwituje były prezes NBP.