szkoła (strona 15 z 160)

"Było czuć dym". Pożar przerwał ich egzaminy maturalne
3:26

"Było czuć dym". Pożar przerwał ich egzaminy maturalne

Pożar przerwał egzaminy maturalne w szkole w Grodzisku Mazowieckim. - Ktoś wpadł do szkoły. Nikt nic jeszcze nie wiedział, że coś się dzieje. Ktoś tylko krzyczał: "Uciekajcie, alarm róbcie, bo szkoła się pali!". Ja mówię: "Chyba pan żartuje! Może to akcja szkoleniowa". "Nie, naprawdę! Dym leci!". Zaczęto dzwonić w sekretariacie, zarządzono ewakuację personelu, zostały przerwane egzaminy maturalne i widać to, co widać. Pani dyrektor mówiła, że ewakuowano ok. 60 osób. Każdy uciekał. Ludzie brali dokumenty. Całe szczęście, że było mało osób. Szkoła liczy 800 osób, ale są matury, więc było mniej młodzieży - relacjonowała w rozmowie z Wirtualną Polską pracownica szkoły. - Z naszej perspektywy wyglądało to tak, że w trakcie matury ustnej z polskiego rozpoczęto ewakuację. Kolega musiał uciekać w połowie swojej odpowiedzi. Wszystko zostało urwane. Ukończyłem egzamin z języka angielskiego, ale koleżanka miała maturę ustną i było inaczej - mówił maturzysta. - Skończyłam odpowiedzi i okazało się, że jest ewakuacja i cała szkoła musi wyjść - dodała maturzystka. - Byliśmy na parkingu, gdy ktoś krzyknął, że szkoła się pali. Przylecieliśmy do szkoły poinformować wszystkich. Na pierwszym piętrze wszyscy biegali i wyjmowali innych z klas. W trakcie matury kolegi pani dyrektor weszła i zarządzono ewakuację. Wszystko zaczęło się na dachu, ale na pierwszym piętrze i na parterze było czuć ten dym - dodał zdający. - Ewakuacja była bardzo sprawna. Pani dyrektor zachowała powagę, tak samo inne nauczycielki. Zostaliśmy przeniesieni w bezpieczne miejsce, z dala od szkoły, spisano nasze nazwiska - dodała absolwentka liceum.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Strzelanina w Finlandii. Dramatyczna relacja ucznia
1:31

Strzelanina w Finlandii. Dramatyczna relacja ucznia

- Najpierw widzieliśmy strzelca na zewnątrz, był na placu zabaw, gdzie wszyscy się bawią. Potem wszedł do klasy i następnie strzelał między nami do trzech osób. Jedna z nich była martwa, jak sądzę. Następnie próbował uciec, ale potem chyba złapała go policja - zdradził Sawa, uczeń i świadek strzelaniny w szkole w Vanda. Finlandią wstrząsnęło wydarzenie z wtorkowego ranka na przedmieściach stolicy. Na północ od Helsinek doszło do strzelaniny w szkole i agencja AP udostępniła nagranie z rozmowy z jednym z uczniów, który był świadkiem tej tragedii. Chłopiec o imieniu Sawa przyznał, że wszystko stało się nagle, a strzelec na początku stał na placu zabaw, by następnie wejść do jednej z klas i otworzyć ogień. Jak przekazały później fińskie media, sprawcą jest 12-letni chłopiec, który zabił rówieśnika, a dwóch innych ciężko ranił. Do szkoły skierowany został oddział ciężko uzbrojonych policjantów, ale kiedy pojawili się na miejscu, strzelca już tam nie było, co zgadałoby się z relacją Sawy. - Inni mówili, że ktoś był na zewnątrz. To był jeden z uczniów. Wtedy jeden z nauczycieli powiedział mu, żeby wszedł do środka. Gdy wszedł do środka, po chwili usłyszeliśmy strzały i doszło do strzelaniny - dodał Sawa. Prawdopodobnie nauczycielka nie miała pojęcia, że będący na dworze chłopiec ma przy sobie broń. Policja tego samego dnia przekazała, że 12-latek przyznał się, a co więcej, całą akcję zaplanował. Dochodzenie prowadzone jest pod kątem zabójstwa i usiłowania zabójstwa.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki