stan wojenny (strona 3 z 20)

Emocjonalne wystąpienie Andrzeja Dudy. Minister poruszony
WIDEO

Emocjonalne wystąpienie Andrzeja Dudy. Minister poruszony

- Precz z komuną, również z Sądu Najwyższego - mówił Andrzej Duda podczas uroczystości upamiętnienia Grzegorza Przemyka, ofiary stanu wojennego. Jego słowa komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szrot. - Słyszałem wiele wystąpień mojego szefa, wiele wystąpień również innych polityków na ten konkretny temat. To wystąpienie mnie osobiście bardzo poruszyło. Prezydent mówił konkretnie. Oddzielał czytelną granicą tych, którzy wówczas stali po stronie dobra i tych, którzy stali po stronie sił zła. Nie ukrywał, że niektórzy, którzy wówczas, w czarnych latach stanu wojennego, stali po stronie sił zła, cały czas uczestniczą w życiu publicznym - stwierdził. Prezydencki minister odniósł się również do słów, które padły z ust Andrzeja Dudy w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie. Duda powiedział, że Wojciech Jaruzelski był "tchórzem i zdrajcą Polski". Były prezydent Bronisław Komorowski, komentując te słowa, stwierdził w TVN24, że Andrzej Duda "podnieca się swoimi słowami". - Pan prezydent nie podnieca się własnymi słowami. Pan prezydent twardo mówi prawdę. Przypomnieć chciałbym inne słowa prezydenta z tego wystąpienia, kiedy on jako mały chłopiec czekał na swojego ojca, profesora Dudę, który poszedł w tych strasznych dniach strajkować, i nie miał pewności czy wróci do domu. To jest najważniejsze. Z tego punktu widzenia pan prezydent patrzy na tamte czasy - wskazał Szrot. - Pan Wojciech Jaruzelski był tchórzem, był zdrajcą. Absolutnie podzielam zdanie pana prezydenta - podkreślił. - Jest pora na wystąpienia wyważone, dyplomatyczne, jest też pora na wystąpienia ostre i zdecydowane. Jestem przekonany, że wczoraj było to absolutnie na miejscu - ocenił gość WP.
Natalia Durman Natalia Durman
Zaciekła wymiana zdań w studiu. Zaczęło się od słów Andrzeja Dudy
WIDEO

Zaciekła wymiana zdań w studiu. Zaczęło się od słów Andrzeja Dudy

- Tak, precz z komuną, również z Sądu Najwyższego, bo i tego problemu nie udało się rozwiązać po 1989 r. Mam nadzieję, że wolna, suwerenna Polska upora się z tym problemem - powiedział prezydent Andrzej Duda podczas odbywających się po północy 13 grudnia uroczystości upamiętnienia Grzegorza Przemyka, ofiary stanu wojennego. Kogo miał na myśli? - Myślę, że przede wszystkim sędziego Iwulskiego, ale nie tylko. Wcześniej też mieliśmy informacje, że w poprzednich latach wielu sędziów SN było silnie uwikłanych w system sądowy w czasach PRL-u i to w dodatku w czasie stanu wojennego. Sędzia Iwulski, który cały czas pobiera wynagrodzenie ponad 20 tys. zł, skazał młodego robotnika za rozdawanie ulotek w stanie wojennym właśnie jako sędzia stanu wojennego - mówił wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Co ze Stanisławem Piotrowiczem, byłym posłem PiS, który podczas stanu wojennego był autorem aktu oskarżenia przeciwko działaczowi opozycji Antoniemu Pikulowi? - pytał prowadzący program, Patryk Michalski. - Stanisław Piotrowicz tę sprawę bardzo gruntownie wyjaśniał. Były świadectwa osób, które rzekomo zostały przez niego pokrzywdzone, a które oddawały mu sprawiedliwość, pokazując, że on tak te sprawy prowadził, by tych ludzi chronić. Myślę, że Piotrowicz swoją opowieścią i tymi świadectwami obronił się, jeśli chodzi o ten jego epizod życiowy z lat 80. - stwierdził Sellin. Pytany, czy to nie hipokryzja, odparł, że "nie". - To nie jest hipokryzja. To są dwie różne sprawy. Iwulski miał głębszą przeszłość, to był gorliwy wykonawca tamtejszego antyprawa stanu wojennego. Moim zdaniem są to rzeczy nieporównywalne - przekonywał polityk PiS.
Natalia Durman Natalia Durman
40. rocznica stanu wojennego. Siemoniak tłumaczy slowa Wałęsy
WIDEO

40. rocznica stanu wojennego. Siemoniak tłumaczy slowa Wałęsy

- Pamiętam ten dzień doskonale, pewnie jak miliony Polaków, jako dzień ogromnej niepewności, co będzie dalej. Mieszkałem wtedy w Wałbrzychu, w takiej peryferyjnej dzielnicy. O stanie wojennym dowiedziałem się od dziadków, którzy słuchali radia i którzy byli przerażeni, bo pamiętali wojny, pamiętali, jak ciężkie było ich życie. Kompletnie nikt nic nie wiedział, bo poza wystąpieniem radiowym gen. Jaruzelskiego w gruncie rzeczy w ogóle nie było wiadomo, co się dzieje i co nas czeka w najbliższych godzinach i dniach - wspominał w programie "Newsroom" w WP grudniowy poranek sprzed 40 lat były minister obrony, poseł Koalicji Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, który był wówczas nastolatkiem, uczniem VIII klasy szkoły podstawowej. Prowadząca program Agnieszka Kopacz zapytała gościa o słowa byłego przewodniczącego "Solidarności" Lecha Wałęsy, który w wywiadzie dla "Deutsche Welle" stwierdził, że dzisiaj ma "większe zrozumienie u tamtych niby wrogów niż u przyjaciół" i musi obecnie "walczyć z ludźmi, którzy niszczą tamte zwycięstwo". - Lech Wałęsa był wówczas przewodniczącym Solidarności, był w samym centrum wydarzeń, jego ogromna rola powinna być podkreślana, a jest atakowany i jego rolę się umniejsza - odparł Siemoniak. - To przesłanie Lecha Wałęsy jest takie, że wolność i niepodległość nie są dane raz na zawsze. Zawsze trzeba o nie walczyć i o nie dbać, bo różne rzeczy się w historii dzieją - dodał. Prowadząca przypomniała także słowa wiceministra kultury, polityka PiS Jarosława Sellina, który w programie "Tłit" WP ocenił, że "Lech Wałęsa zdradził ideały 'S'". -To absurdalne słowa, ja nie mogę pojąć, jak tacy ludzie, jak Jarosław Sellin, którego znam tyle lat i wiem, że jest osobą rozsądną, muszą grać w orkiestrze Kaczyńskiego, gdzie dobrego słowa o Lechu Wałęsie nie można powiedzieć. Lech Wałęsa odegrał ogromną rolę, stał się światowym symbolem, jest po dziś dzień jednym z najbardziej znanych Polaków, był pierwszym prezydentem wolnej Polski. Oczywiście, można różnie oceniać jego prezydenturę, ale trzeba pamiętać, że do tej roli wyniósł go nie kto inny, jak Jarosław Kaczyński. To on był szefem jego kancelarii. Potem się pokłócili. Nie można z takiej perspektywy sporów z lat 90., czy dzisiejszych, umniejszać czyjejś roli. Takie słowa tego dnia są absolutne zbędne. Tego dnia powinniśmy się skupić na pamięci o ofiarach i na takiej refleksji politycznej: co przynosi Polsce ostry podział - odparł Tomasz Siemoniak.