służby (strona 4 z 15)

Przypadkowe odkrycie w busie. Pojazd wzbudził podejrzenie służb
1:04

Przypadkowe odkrycie w busie. Pojazd wzbudził podejrzenie służb

Przemytnicy wyrobów tytoniowych bez akcyzy wpadli na gorącym uczynku. Mundurowi ze Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Katowicach udali się na teren jednego z supermarketów w stolicy województwa śląskiego. Na miejscu zainteresowali się zaparkowanym minibusem. Po pewnym czasie na parking przyjechał samochód z dwoma mężczyznami i wówczas podjęto interwencję. Okazało się, że w minibusie i osobówce znaleziono łącznie 21 tys. paczek papierosów różnych marek bez polskich znaków akcyzy. Co więcej, w wyniku przeszukania mieszkania położonego w powiecie krakowskim i garażu usytuowanego w Mysłowicach, należących do jednego z mężczyzn, mundurowi ujawnili kolejną partię nielegalnego towaru - ponad 3,6 tys. paczek i 8 tys. szt. papierosów luzem. Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli prawie pół miliona sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy o wartości rynkowej ok. 430 tys. zł. "Funkcjonariusze ze śląskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) zabezpieczyli prawie 500 tys. szt. nielegalnych papierosów. Nielegalny towar był przewożony w samochodach oraz przechowywany w mieszkaniu i garażu. Zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 54 9 63 lat. Gdyby towar trafił na rynek, Skarb Państwa straciłby ponad 650 tys. zł z tytułu niezapłaconych podatków. Mężczyznom został przedstawiony zarzut popełnienia przestępstwa skarbowego. W trakcie prowadzonych czynności okazało się, że jeden z podejrzanych jest poszukiwany, w związku z czym, został przekazany do dyspozycji Policji" - wyjaśniła Śląska KAS.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Odkryli specjalne skrytki w lesie. Służby potrzebowały aż dwóch dni
2:15

Odkryli specjalne skrytki w lesie. Służby potrzebowały aż dwóch dni

Militarny arsenał warty kilkadziesiąt tysięcy euro odnaleźli funkcjonariusze CBŚP pod Wrocławiem. Przez ostatnie miesiące służby prowadziły skrupulatne śledztwo, mające na celu zlikwidowanie wiodącego przez Polskę szlaku przemytu nielegalnej broni palnej, jej istotnych elementów czy amunicji. Akcja rozpoczęła się na Dolnym Śląsku, gdzie policjanci zatrzymali mężczyznę, który przyjechał do Polski z Czech. W bagażniku jego auta funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli 20 komór zamkowych do pistoletów maszynowych UZI. Zdecydowano, by przeszukać jego posiadłość, a nagranie z tego wydarzenia udostępniło CBŚP. Na nagraniu widać, że broń była schowana w specjalnych skrytkach w pobliskim lesie. Jak się okazało, służby spędziły tam aż dwie doby, ponieważ tego typu zakopanych schowków w ziemi było nawet kilkadziesiąt. W domu podejrzanego i pomieszczeniach gospodarczych również znaleziono broń i jej elementy. "Łącznie zabezpieczyli m.in. dwa pistolety, dwa rewolwery, 14 karabinów i karabinów maszynowych, 18 pistoletów maszynowych różnych marek, 186 istotnych elementów broni palnej w postaci luf, zamków, komór zamkowych, szkieletów oraz 17,5 tys. sztuk amunicji różnego rodzaju i kalibru. Z ustaleń policjantów wynika, że cena jednej sztuki tego typu broni oscyluje na czarnym rynku od tysiąca do 2 tys. euro" - przekazało CBŚP w oświadczeniu. Zatrzymany usłyszał zarzut posiadania broni palnej i amunicji bez wymaganego zezwolenia. Tego typu przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do ośmiu lat.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
"Niszczarka plus" w służbach? Emerytowana oficer: niefartowna informacja
4:48

"Niszczarka plus" w służbach? Emerytowana oficer: niefartowna informacja

Po wyborach zaczęły pojawiać się informacje, że różne instytucje oraz służby, w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zakupują niszczarki. - Strasznie niefartowna informacja, mam nadzieję, że służby wyciągną wnioski na przyszłość - mówiła w programie "Newsroom" WP emerytowana oficer kontrwywiadu ABW Anna Grabowska-Siwiec. Podkreśla, że niszczarki w służbach "to codzienność". - Są nie tylko wykorzystywane do niszczenia dokumentów ważnych i istotnych. Każda notatka, nawet o charakterze technicznym, zawiera jakieś informacje, które mogą być klauzulowane - mówi. - Z jednej strony kupowanie niszczarek przez służby jest czymś oczywistym. I ja się zastanawiam, czy nie było tak, że był to jakiś cykliczny zakup. Ale z drugiej strony taka informacja w takim momencie wywołuje niesamowite emocje. Bo po tej fali nadużyć przez PiS, po tych nielegalnych podsłuchach, o których tyle słyszeliśmy w mediach, nagle informacja, że kupuje się taką ilość niszczarek w takim momencie wywołuje takie społeczne, medialne emocje, że to służy niszczeniu dokumentów, które mogłyby być ważne w rozliczeniu tych nieprawidłowości - dodała. Grabowska-Siwiec zapewnia jednak, że po wszelkich dokumentach zostają ślady. - Każdy dokument klauzulowany w służbie są rejestrowane, są specjalne dzienniki, to wszystko zapisane jest w ustawie o ochronie informacji niejawnych. W związku z tym po każdym dokumencie zostaje jakiś ślad. Nawet jak jakiś dokument zostanie zniszczony, to i tak w takich ewidencjach możemy znaleźć informacje, że takie dokumenty były, jakiej dotyczyły sprawy i tak dalej - mówiła rozmówczyni Pawła Pawłowskiego.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Adam Zygiel Adam Zygiel